0

Historia zaczęła się w XVI wieku, gdy po śląskich traktach wędrowali pątnicy. Jednym z miejsc, do jakich podążali spragnieni duchowego umocnienia było Bardo. Pielgrzymi musieli się też posilać i tak rozwinęło się piekarnictwo, w tym sztuka tworzenia pierników. W wieku XXI w Bardzie wracają do tej słodkiej i kolorowej tradycji.

Zacznijmy od początku… Do Barda przybywało się, aby nawiedzić maryjne sanktuarium, a wzmożony ruch pielgrzymi trwał przez całe lato po wczesną jesień. Bardzkie pierniki stały się nieodłącznym elementem pobytu w Bardzie i pamiątką, z którą wracało się do rodzinnego domu. 500-letnią piernikarską tradycję wspominał m.in. śp. kardynał Joachim Meisner, który jako mały chłopiec często przyjeżdżał tu ze swoją mamą.

W Bardzie było wtedy siedem piernikarni. Dawały zatrudnienie, kształciły czeladników, organizowały egzaminy czeladnicze, pilnie strzegły swoich receptur, wyrabiały nie tylko ciasto i słodycze, ale też własne formy piernikarskiej. Bardzkie pierniki rozsyłane były nie tylko w Europie, ale także na inne kontynenty. Całe to unikatowe bogactwo odebrała Bardu II wojna światowa. Po wojnie usiłowano podtrzymać działalność cukierniczą, ale próba czasu okazała się niełaskawa.

Dopiero w drugiej dekadzie XXI wieku, pierniki pojawiły się jako upominek promocyjny Barda. Stało się tak na fali przywracania wartości kulturowych lokalnych społeczności. Inicjatywa wyszła z Koła Gospodyń Wiejskich w Brzeźnicy, gdzie w miejscowej parafii pw. Św. Mikołaja wytwarzano piernikowe mikołaje. Z czasem powstały na portalach społecznościowych strony poświęcone bardzkim piernikom. Dwa lata temu w ramach Dni Barda pobity został światowy rekord pod względem liczby osób jednocześnie dekorujących pierniki. W Księdze Guinessa odnotowano udział 155 osób w tej niecodziennej akcji. Pierniki stały się ponownie częścią tożsamości miejskiej Barda akceptowaną przez miejscowe instytucje i podmioty obsługujące ruch turystyczny czy pielgrzymkowy.

I tak dotarliśmy do chwili, gdy już wiemy, że pierniki wrócą na stałe w mozaikę walorów Barda. Dzieje się tak za sprawą Magdaleny Topolanek, która podjęła się przedsięwzięcia pod nazwą „Bardzkie Pierniki – Fabryka”. Rzecz dzieje w domu pod adresem Rynek 4, w którym od 1842 r. Robert Gerlich powołał do istnienia piernikarnię. W 1919 roku zostawił sobie restaurację i kawiarnię, zaś piernikarnię sprzedał swojemu siostrzeńcowi Maxowi Prause.

Sto lat później, w 2019 roku na nowo powstaje tu kawiarenka i piernikowy sklepik, a inicjatorka nowej bardzkiej fabryki pierników – Magdalena Topolanek planuje także warsztaty tworzenia i zdobienia pierników. Pomysł zakiełkował w 2008 roku, gdy Pani Magdalena dostała upominek w postaci kilku pierniczków przywiezionych z czeskiego Letohradu z sugestią, że może dałoby się zrobić podobne z obrazkiem bardzkiej bazyliki. Krok po kroku, próba po próbie, prezentacja za prezentacją i tym sposobem w 2011 roku pierniki stały się jednym z symboli Barda. Pani Magdalena doskonali swoje umiejętności i inspiruje kolejne osoby do tego, by sztuka piernikarska w Bardzie nabierała coraz większej skali. Jej pierniki to istne cacka dla estetów i rarytasy dla smakoszy.

Jesteśmy zatem w Bardzie… Jest poranek w poniedziałek poprzedzający Wielkanoc 2019 roku. W pomieszczeniach wspomnianej już kamienicy Rynek 4 spotykają się dawni i nowi gospodarze bardzkiej piernikarni. Są potomkowie Maxa Prause i jest Magdalena Topolanek, wokół której skupione jest już całkiem liczne środowisko entuzjastów bardzkiej sztuki piernikarskiej. Obejrzeć można miniwystawę pt. „Bardzkie pierniki – dawniej i dzisiaj” i można podziwiać mnóstwo przepięknych pierników. I wreszcie następuje chwila kulminacyjna niezwykłego spotkania narodów i pokoleń.

Magdalena Topolanek opowiada o wielu dobrych ludziach, dzięki którym stał się możliwy powrót do tradycji piernikarstwa w Bardzie, i dzięki którym mogła tę ideę wcielić w życie. Wymienia każdą z osób z imienia i nazwiska przypisując konkretne daty i okoliczności, za sprawą których ów łańcuch rozmów, spotkań i decyzji doprowadził do chwili obecnej – do momentu, w którym od spontanicznego pomysłu przejść trzeba do planowego działania. Ta chwila jest również zetknięciem pokoleń i narodów.

Głos zabierają członkowie familii Prause. Nie kryją wzruszenia, ale też okazują radość – dzieło ich przodka Maxa Prause trafia bowiem w dłonie osób, które chcą je kultywować i rozwijać. Przekazują między innymi album ze zdjęciami z dawnej piernikarni i jej pierwszymi gospodarzami oraz recepturę na bardzkie pierniki, wedle której były one wypiekane prawie sto lat temu.

Klamrą jest wystąpienie burmistrza Barda. Krzysztof Żegański akcentuje szczególną wartość, jaką w koronę atutów Barda wniesie przywrócenie tradycji piernikarskiej. Deklaruje, że prowadzona rewitalizacja miasta jest wkładem samorządu w poprawę jakości życia mieszkańców, ale ma też na celu ułatwienie działalności gospodarczej. W takim kontekście inicjatywa powołania bardzkiej fabryki pierników będzie wspierana przez lokalne władze. Pogratulował także Magdalenie Topolanek wykreowania środowiska, dla którego pierniki w Bardzie stały się osobistą pasją.

Obecnie trwają jeszcze prace budowlane, ale wiemy już jak to miejsce ma wyglądać (poniżej wizualizacje wg projektu Eweliny Tracz). Magdalena Topolanek w prywatnej rozmowie mówi, że cały projekt dodaje jej skrzydeł. Czuje ciężar wyzwania, ale wierzy w sukces. Podkreśla, że bez pomocy rodziny i przyjaciół byłoby znacznie trudniej, ale „pierniki mają swoją cudowną moc” – dodaje szeptem.

Po uroczystych przemówieniach nadszedł czas zdobienia pierników. Jest przy tym jednocześnie wielkie skupienie, ale i sporo śmiechu. Maleńkie woreczki z gęstym lukrem w jednych dłoniach są cudownym piórem, a w innych przysparzają wyzwań. Wszyscy są jednak zapaleni do pracy i po kilkunastu minutach mamy całą kolekcję uroczych pierników promujących Bardo.

Finałem jest wspólne zdjęcie. Nie jest to jednak fotografia zwykła, bo ma być swego rodzaju repliką ujęcia, jakie powstało w tym samym miejscu kilkadziesiąt la temu. Na „tamtym” zdjęciu widać rodzinę założycieli bardzkiej piernikarni. Na „tym” zdjęciu, jakie wykonano w miniony poniedziałek, wiele elementów nawiązuje do przeszłości, ale widać także symptomy przyszłości.

Dzieło piernikarni w Bardzie pod adresem Rynek 4 weszło na krąg nowej historii. Niewykluczone, że już latem aromat pierników, ich smaki i kolory sprawią, iż Bardo znów stanie się oazą dla miłośników naturalnej słodyczy w niepowtarzalnych kształtach.

PS: Autor niniejszej relacji do dzisiaj czuje aromat i smak bardzkich pierników, jakimi został poczęstowany. Chyba jest coś w nich coś cudownego, skoro owo doznanie jest tak trwałe. Wkrótce czytający te słowa i oglądający poniższą fotokronikę będą się o tym mogli przekonać osobiście…  

Komentarze

Zostaw swój komentarz