Na początek tygodnia – dostarczamy Państwu fragmenty artykułów związanych z terenem powiatu ząbkowickiego, jakie ukazały się w minionych kilku dniach w gazetach i portalach internetowych. Do lokalnej subiektywnej „prasówki” dodajemy interesujące artykuły o tematyce samorządowej z mediów regionalnych lub ogólnopolskich.

Express Miejski (12.04.2019) relacjonuje spotkanie przedstawicieli samorządów niektórych gmin i powiatu w sprawie sytuacji w oświacie.

Kwota subwencji oświatowej przekazywana z rządu dla gmin i powiatów jest zdecydowanie za mała, aby pokrywała w pełni utrzymanie i funkcjonowanie placówek edukacyjnych. 8 kwietnia 2019 r. podczas spotkania samorządowców w Stoszowicach oprócz strajku nauczycieli poruszono także temat rzeczywistych kosztów, jakie ponoszą gminy z funkcjonowaniem oświaty na swoim terenie. Średnio samorządy do kwoty przekazywanej przez państwo dokładają rocznie w granicach 30-50 proc. wszystkich kosztów przeznaczanych na edukację dzieci i młodzieży. Wyjątkiem, jeśli chodzi o załączoną poniżej prezentację, jest gmina Ząbkowice Śląskie. Tam w ostatnich latach według zawartych danych, wydatki oscylowały w granicach około 40 mln zł, z czego subwencja było na poziomie niewiele ponad 15 mln zł. Tak duża różnica wynika jednak z tego, że ząbkowiccy urzędnicy do zestawienia wzięli wszystkie wydatki inwestycyjne, włącznie z dofinansowaniami ze źródeł zewnętrznych. Faktycznie więc, z własnych środków gmina na utrzymanie oświaty wydaje mniej niż przedstawione w prezentacji kwoty dochodzące np. za 2017 rok nawet do blisko 29 mln zł. Nie zmienia to jednak faktu, że samorządowcy zgodnie stwierdzają, że problem jest i to spory. Rząd zrzuca na mniejsze samorządy coraz więcej obowiązków, jeśli chodzi o oświatę, koszty nieustannie wzrastają, a otrzymywana subwencja to w niektórych przypadkach tylko 50-60 proc. wszystkich kosztów, jakie rzeczywiście generuje utrzymanie szkół i przedszkoli. – Procentowo subwencja z roku na rok dla samorządów jest niższa i nie wynika ona tylko z mniejszej ilości uczniów uczęszczających do naszych placówek. […] Przez to, że dotacja rządowa nie wystarcza na pokrycie całości funkcjonowania oświaty, gmina ma ograniczone możliwości, jeśli chodzi o inwestycje – mówił wójt Paweł Gancarz. Gmina Stoszowice rokrocznie ze swoich środków własnych wydaje na oświatę w granicach 2 – 2.5 mln zł, a w gminie Ziębice jest to kwota w granicach nawet 8 mln zł. – Są to nasze dochody, które przekazujemy na funkcjonowanie tego, co z założenia w stu procentach powinno finansować państwo – mówił burmistrz Ziębic Mariusz Szpilarewicz. Wójt Stoszowic wspomniał również, że sporym kosztem ciążącym na samorządach jest zabezpieczenie środków na miejsca przedszkolne. – W naszej gminie jest to kwota ponad 1,2 mln zł, z czego dotacja przedszkolna oscyluje na poziomie około 200 tys. zł – tłumaczył włodarz. Kolejną pozycją, która znacznie uszczupla budżet samorządu są dowozy uczniów. – U nas są to kwoty od 267 tys. zł w 2016 roku po 435 tys. zł w 2018 roku – dodawał Paweł Gancarz. W gminie Ziębice utrzymanie oświaty kosztuje 18.5 mln zł, z czego subwencje otrzymywane rokrocznie przez samorząd oscylują na poziomie 10.5-11 mln zł. Różnicę gmina pokrywa z własnych środków. W ciągu trzech lat uzbierała się to suma blisko 22 mln zł. – Za te prawie 8 mln zł rocznie można byłoby zrobić naprawdę wiele rzeczy w gminie – mówił burmistrz Mariusz Szpilarewicz. Dodawał jednak, że samorząd nie ma w tej chwili żadnego pola manewru, gdyż szkoły i przedszkola musi utrzymać, dowozy do szkół i wyżywienie dzieci także. Likwidacja placówek również nie wchodzi w grę, gdyż sieć szkół w gminie została już maksymalnie „wyczyszczona”. Szpilarewicz wskazywał także na obawy wzrastających kosztów związanych z reformą oświaty. Szerzej mówił o nich Andrzej Regner, dyrektor Gminnego Centrum Edukacji i Sportu w Ziębicach. – Ze względu na przeprowadzaną reformę i niż demograficzny może okazać się, że po likwidacji gimnazjum, od przyszłego roku szkolnego, mniej liczne klasy będą funkcjonowały dłużej, do klasy ósmej, a nie szóstej, jak jest w tej chwili. To może spowodować, że procent udziału gminy, jeśli chodzi o kwotę przeznaczaną na oświatę znów będzie wzrastał – mówił szef ziębickiego centrum edukacji. Dodatkowo reforma spowoduje, że gminy „stracą” jeden rocznik gimnazjalny na rzecz ośmioklasowej podstawówki, więc automatycznie subwencja w kolejnych latach także będzie niższa. Regner zwrócił też uwagę, na problem związany z niekorzystnym dla wielu gmin rozliczaniem, jeśli chodzi o dzieci uczęszczające do szkół i przedszkoli na terenie innych samorządów. – Ten proceder powoduje, że z budżetu mniejszych samorządów wypływają kwoty rzędu nawet kilkudziesięciu tys. zł rocznie. Najczęściej to mniejsze i zarazem biedniejsze gminy wspierają gminy większe, bogatsze. To także jest problematyczne – dodawał. Taka sytuacja jest zauważalna m.in. w relacjach gmina Bardo – gmina Ząbkowice Śląskie, gdzie znaczna część dzieci z Grochowej (gm. Bardo) uczęszcza do przedszkola czy szkoły w Braszowicach (gm. Ząbkowice Śląskie). W podobnym tonie wypowiadali się też przedstawiciele urzędów z gminy Bardo i gminy Złoty Stok. Gmina Bardo rocznie do oświaty dokłada w granicach 1,5 mln zł. Podobne wartości w planie na 2019 rok są w gminie Złoty Stok, choć jeszcze kilka lat temu samorząd do utrzymania oświaty dokładał niespełna milion złotych. Uczestnicy spotkania zgodnie stwierdzili, że konieczne jest podwyższenie subwencji oświatowej lub zmiana jej obliczania na przykład nie ze względu na ilość uczniów, ale na oddział (klasę) czy placówkę. Nawiązując do pierwszej części konferencji i strajku nauczycieli, samorządowcy wyrazili też obawę, czy w przypadku porozumienia rządu i związkowców w sprawie podwyżek, rząd przeznaczy odpowiednio wysokie środki na koszty związane z wyższymi pensjami nauczycieli, czy też po raz kolejny odbije się to na mniejszych samorządach, tj. gminach i powiatach. Całość dyskusji podsumował wicestarosta Waldemar Wieja, który jasno stwierdził, że jeśli chodzi o polską oświatę to w zasadzie nie ma już co reformować. – Uważam, że należy zacząć mówić o budowie nowej, typowej polskiej szkoły. Nie na zasadzie kumulowania systemów z innych krajów i tworzenia jednego, naszego, ale budowania od podstaw nowego systemu prawdziwej polskiej szkoły – podsumowywał wicestarosta.

Przegląd Powiatowy (09.04.2019) wskazuje na kwestię niedzielnego handlu w opinii mieszkańców powiatu ząbkowickiego.

Ząbkowice Śląskie: Piotr, przedsiębiorca – Jestem ciągle zabiegany. Zazwyczaj pracuję od poniedziałku do piątku. Często też pracuję w soboty. Właśnie wtedy mam największy problem ze zrobieniem zakupów. Nie ukrywam, że po wprowadzeniu nowych przepisów zdarzyło mi się zapomnieć o zakupach i musiałem się obejść bez pieczywa na następny dzień. Wiem, błahostka. Jestem jednak przeciwny całkowitemu zakazowi handlu w niedziele. Srebrna Góra: Kasia, pracownik supermarketu – Jestem w stu procentach za zakazem. Cieszę się, że nie muszę pracować w niedziele. Jest to czas dla rodziny. Z drugiej strony, przez to, że sklepy są zamknięte w niedziele mamy dużo więcej pracy w soboty. Po takiej pracujące sobocie jestem całkowicie wyczerpana. Ząbkowice Śląskie: Agnieszka, pracownik supermarketu – Jestem przeciwna zakazowi. Co z tego, że niedziele mam wolne, skoro praktycznie każdą sobotę spędzam w pracy. Po takiej sobocie w pracy czuję się jakbym przepracowała dwie niedziele naraz. Poza tym jak potrzebowałam dodatkowych pieniędzy zawsze mogłam dorobić, właśnie w niedziele. Ziębice: Urszula, pracownik supermarketu – Wcześniej za niedzielę dostawaliśmy albo dzień wolny albo dodatkowe pieniądze. Taki dzień wolny w tygodniu był na wagę złota. Wtedy mogłam sobie pozałatwiać sprawy urzędowe, iść z dzieckiem do lekarza czy po prostu odpocząć. Praca w niedzielę, zwłaszcza jesienią czy zimą, gdy pogoda nie dopisywała, nie była dla mnie problemem. Latem też jakoś dawało się radę mając wizję godziwej rekompensaty, Nie podoba mi się, że rząd tak odgórnie wprowadził zakaz i nie zapytał o to osób zatrudnionych w marketach czy centrach handlowych. Kamieniec Ząbkowicki: Zdzisław, właściciel sklepu – Cieszę się z niedzielnego zakazu handlu. W każdą niedziele niehandlową ubieram fartuch i idę do praca. Dzięki zakazowi jestem w stanie nadrobić straty z całego tygodnia. Tak sobie myślę, że gdyby wszystkie niedziele były handlowe to już dawno bym splajtował. Złoty Stok: Krzysztof, kucharz – Jakoś nikt się nie zastanawia czy nie zwolnić z pracy w niedziele pracowników branży gastronomicznej. Jakoś wszyscy uważają, że to naturalne, że oni w niedziele pracują. A czemu sklepikarze mieliby nie pracować w niedziele? Niech każdy pracuje jak chce. Ustawa o zakazie handlu w niedziele weszła w życie 1 marca 2018 roku. Zgodnie z przepisami w każdym miesiącu 2018 r. obowiązywały dwie niedziele handlowe w miesiącu – pierwsza i ostatnia. Od 1 stycznia 2019 r. zmienił się kalendarz niedziel. Handlowa będzie ostatnia niedziela każdego miesiąca, od 2020 ma obowiązywać całkowity zakaz handlu w niedziele. Polskie społeczeństwo jest podzielone w związku z zakazem handlu w niedziele, co potwierdzają zaprezentowane przez nas opinie mieszkańców powiatu ząbkowickiego.

Doba (11.04.2019) odnotowuje udaną inicjatywę jednej ze szkół w gminie Ząbkowice Śląskie.

Szkoła Podstawowa z Oddziałem Przedszkolnym w Zwróconej dzięki uprzejmości właścicielki Przedsiębiorstwa Handlowo-Usługowego „IMPULS” pani Doroty Łącz wzięła udział w walce o lokalną inicjatywę na 100-lecie Niepodległości Herosi Przedsiębiorczości – wykonanie siatki ogrodzeniowej wokół boiska. Projekt dotyczył zabezpieczenia siatką ogrodzeniową boiska szkolnego. Plac znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie domów, a wypadające piłki dezorganizują zajęcia oraz psują relacje z mieszkańcami. Szkoła nie posiada żadnego innego obiektu sportowego, mimo to uczniowie osiągają wysokie wyniki sportowe na szczeblu ogólnopolskim. Boisko szkolne jest jedynym miejscem w wiosce do spędzania wolnego czasu, nie tylko przez uczniów, ale również przez mieszkańców. Szkoła dzięki ogromnemu zaangażowaniu uczniów, rodziców, nauczycieli oraz pracowników szkoły znalazła się wśród 100 szczęśliwych zwycięzców. W kategorii projektów do 10 000 zł.  szkoła zajęła 28 miejsce na 89 zwycięskich grantów.

DKL 24 (12.04.2019) informuje o pomyślnej realizacji społecznej akcji w jednej ze wsi gminy Złoty Stok.

Jak postanowili, tak też zrobili. Chodzi o inicjatywę rady sołeckiej i sołtysa Błotnicy, dotyczącą posadzenia 70 drzewek czereśni opodal drogi prowadzącej do Kamieńca Ząbkowickiego. Konkretnie wzdłuż przyszłego toru rolkowo-wrotkarskiego. W pierwszą sobotę kwietnia br. do prac zameldowali się tak błotniczanie, jak i wspierający ich pomysł sojusznicy, w tym burmistrz Grażyna Orczyk i wicestarosta ząbkowicki Waldemar Wieja. W sumie 70 osób w miarę szybo wykonało zadanie, które znaczone będzie białym kwiatem i smacznymi owocami – jak było w tym miejscu przed laty.

Gazeta Ząbkowicka (10.04.2019) zamieszcza tekst nawiązujący do czasu wielkotygodniowej refleksji.

Zbliżające się wielkimi krokami Święta Wielkanocne są dobrą okazją, aby zapoznać się z dziełami sztuki o tematyce pasyjnej, rozsianymi po ziemi ząbkowickiej. Pisze o nich historyk Kamil Pawłowski. Trwamy obecnie w szczególnym okresie roku liturgicznego. Jest nim czas Wielkiego Postu, czas przygotowania na Święta Zmartwychwstania Pańskiego, określane mianem Wielkanocy. Męka Jezusa Chrystusa i jego Zmartwychwstanie od wieków budziły zainteresowanie artystów – malarzy, rzeźbiarzy, poetów i muzyków, którzy w swoich dziełach starali się ukazać całą istotę tych najważniejszych dla chrześcijan, zbawczych wydarzeń. Dzieła takie możemy podziwiać również na terenie powiatu ząbkowickiego. Udamy się zatem w podróż wielkanocnym szlakiem po ziemi ząbkowickiej. Ściany prawie każdego kościoła ozdabiają stacje Drogi Krzyżowej. Te 14 obrazów w plastyczny sposób oddają ewangeliczne relacje na temat ostatnich ziemskich chwil Jezusa Chrystusa. W pocysterskim opactwie w Henrykowie podziwiać możemy nie tyle samą Drogę Krzyżową, co całą kaplicę poświęconą Męce Pańskiej, zwaną Kaplicą Świętego Krzyża. Powstała jeszcze w średniowieczu, o czym świadczą strzeliste sklepienia. Jej bogate, barokowe wyposażenie pochodzi zaś z okresu późnego baroku. Niestety, jest ono dziś mocno uszkodzone i rozczłonkowane. Trzy ołtarze pochodzące z końca XVIII wieku poświęcone zostały poszczególnym stacjom Drogi Krzyżowej. Ciekawostką jest to, że główny ołtarz, wykonany w formie Grobu Pańskiego, został przeniesiony do kaplicy seminaryjnej, mieszczącej się w dawnym budynku opackim. Autorem obrazów Drogi Krzyżowej jest natomiast ząbkowicki malarz Bernard Krause. Nie same jednak obrazy opowiadają tu o Męce Pańskiej. Warto zwrócić uwagę na śpiących rzymskich żołnierzy, którzy niegdyś „pilnowali” złożonego w grobie Chrystusa. W innym zaś miejscu anioł obejmuje kolumnę, przy której biczowano Zbawiciela. Całość miała w prosty i plastyczny sposób odwoływać się do słów Ewangelii. Miejsce to było miejscem szczególnym dla henrykowskich mnichów. Szczególnym wszakże kultem cieszyła się właśnie Męka Pańska. Do prowadzenia modlitwy służyły ustawione w kaplicy, również późnobarokowe, stalle na zapleckach, których przedstawiono postacie Apostołów. Uwagę zwraca zdecydowanie św. Bartłomiej, który trzyma w dłoniach własną skórę. Kaplica Świętego Krzyża nie jest jednym pasyjnym akcentem opactwa w Henrykowie. Stojąc na skrzyżowaniu nawy głównej i transeptu i spoglądając w stronę zakrystii, dostrzegamy zawieszone wysoko trzy obrazy, tworzące wspólnie grupę Ukrzyżowania Chrystusa. Niezwykle bogate, późnobarokowe ramy, obejmują płótna autorstwa Johanna Christopha Liszki, pasierba Michaela Willmanna, powstałe w latach 1708 – 1712. Obraz centralny przedstawia Ukrzyżowanego Chrystusa, dwa boczne zaś Maryję i św. Jana Ewangelistę. Jest to odwołanie do słów Ewangelii według św. Jana: Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn Twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. (J 19,26-27).

TVP 3 Wrocław (06.04.2019) udostępnia rozmowę z Małgorzatą Kuś z Kamieńca Ząbkowickiego – wokalistką znaną pod scenicznym pseudonimem ShataQs.

O inspiracjach, pierwszych reakcjach publiczności i pracy nad nową płytą…ShataQS z premierowym albumem Feniks.

ShataQS

O inspiracjach, pierwszych reakcjach publiczności i pracy nad nową płytą…ShataQS z premierowym albumem Feniks.

Opublikowany przez Agata Dzikowska, Fakty TVP3 Wrocław Czwartek, 4 kwietnia 2019

Miasto 2077 (27.03.2019) ujawnia topniejące zainteresowanie tzw. „budżetem obywatelskim” w polskich miastach.

Budżet obywatelski w Polsce traci na popularności. Tak wygląda przynajmniej sytuacja w sześciu największych miastach, gdzie od 2014 roku przeżywał szczyt popularności frekwencja głosujących systematycznie spada – w ciągu kolejnych czterech lat liczba głosujących spadła o ponad jedną trzecią. Jakie są przyczyny tej erozji popularności próbujemy analizować w przygotowanym przez nas raporcie Budżet Obywatelski w polskich miastach. Dostrzegalna jest cykliczność zainteresowania głosowaniem – np. w Poznaniu czy Gdańsku widać odwrót tendencji spadkowej – a także spadek zainteresowania ludzi młodych (takie tendencje szczególnie dobrze widać we Wrocławiu). Widać też istotną korelację pomiędzy skalą budżetu, a jego popularnością. Podobnych wniosków wyciągnęliśmy więcej. Także same miasta nie są biernymi obserwatorami tego procesu: władze podejmują dyskusję z mieszkańcami na temat zmian w dotychczasowej formule prowadzenia budżetu obywatelskiego (tak w ostatnich miesiącach działo się np. we Wrocławiu). Aby dowiedzieć się więcej zachęcamy do przeczytania raportu – kliknij TUTAJ.

Gdyby w lokalnych mediach został pominięty jakiś ważny temat – prosimy o kontakt z nami – poprzez E-MAIL: info@zabkowice4you.pl – zajmiemy się sprawą, o której do nas napiszesz.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.