Na początek tygodnia – dostarczamy Państwu fragmenty artykułów związanych z terenem powiatu ząbkowickiego, jakie ukazały się w minionych kilku dniach w gazetach i portalach internetowych. Do lokalnej subiektywnej „prasówki” dodajemy interesujące artykuły o tematyce samorządowej z mediów regionalnych lub ogólnopolskich.

Express Miejski (21.03.2019) zamieszcza wywiad ze współtwórcą jednego z najważniejszych w Polsce systemów cybernetycznych, który rodem pochodzi z gminy Ciepłowody.

Po wielu zawirowaniach Wody Polskie odebrały tworzony od 2013 roku Informatyczny System Osłony Kraju przed nadzwyczajnymi zagrożeniami (ISOK). Projekt ma na celu utworzenie systemu poprawiającego osłonę gospodarki, środowiska i społeczeństwa przed zagrożeniami, w szczególności przed powodzią. Inwestycja tworzona była od 2013 roku. W połowie 2016 roku Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej (KZGW) — rozstał się z wykonawcą systemu, giełdowym Qumakiem i przez długi czas nie mógł znaleźć wykonawcy, który przejąłby finalizację projektu. W międzyczasie pomiędzy zleceniodawcą, a dotychczasowym wykonawcą trwały przepychanki. Dopiero w listopadzie ubiegłego roku nastąpił przełom — w wyniku negocjacji Wody Polskie (następca prawny KZGW) podpisały umowę na wdrożenie produkcyjne systemu z konsorcjum firm GISPartner i Engave. Ta pierwsza już od kilku lat brała udział w projekcie jako podwykonawca Qumaka. Teraz była liderem zawartego konsorcjum. Jeszcze pod koniec grudnia Wody Polskie, prezentując postępy Komitetowi Rady Ministrów ds. Cyfryzacji, szacowały szanse na zakończenie prac w terminie na 50 proc. W styczniu prognozy się poprawiły, ale nadal nie było pewności, czy 200 mln zł unijnego wsparcia, nie będzie musiało zostać zwrócone ze względu na niewywiązanie się z zawartej umowy. Ostatecznie udało się wygrać walkę z czasem. Spora w tym rola pochodzącego z Ciepłowód Marcina Bajtka, wiceprezesa GISPartnera, koordynującego pracę zespołu. — (…)  EM24.pl: Na wstępie proszę przyjąć gratulacje. Można nazwać Pana ojcem sukcesu? Marcin Bajtek: Bardzo dziękuje, przy czym przyjmuje to podziękowanie przede wszystkim w imieniu naszego zespołu, który pracował przy realizacji tego projektu. Nie czuję się jedynym ojcem tego sukcesu, ponieważ to naprawę ekstremalnie intensywna praca ponad stu osób pracujących nad tym zadaniem pozwoliła zakończyć ISOK z sukcesem. Warto pamiętać, że weszliśmy do projektu w ostatnim momencie, kiedy wiara w szanse jego realizacji zmalała praktycznie do zera. Warto dodać, że to był projekt, który był przedsięwzięciem strategicznym, monitorowanym na Komitecie Rady Ministrów ds. Cyfryzacji (KRMC), ponieważ jego niepowodzenie oznaczało konieczność zwrotu środków unijnych w wysokości ponad 200 mln złotych. Istniało ryzyko, że projektu nie uda się skończyć w terminie? Obiektywnie to ryzyko było bardzo duże i nie jest to tylko nasza ocena, ale również ekspertów IT zajmujących się realizacją kluczowych systemów IT w Polsce. Tylko duża determinacja oraz naprawdę wysokie kompetencje naszych specjalistów pozwoliły nam na zaangażowanie się w ten projekt. Dodam, że tu nie chodzi tylko o specjalistów z zakresu IT. Konieczna była również wiedza ekspercka z takich dziedzin jak choćby gospodarka wodna żeby móc zmierzyć się z tym wyzwaniem. Nie bez znaczenia był też fakt, że dzień podpisywania umowy na ISOK tj. 6 listopada 2018 roku, był również dniem, kiedy zakończyliśmy realizację innego kluczowego w polskiej administracji systemu pod nazwą Centrum Analiz Przestrzennych Administracji Państwowej (CAPAP), który realizowaliśmy dla Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii (GUGiK). Dzięki temu do projektu ISOK weszliśmy z bardzo dużym zespołem, który z dnia na dzień przełączył się na nowe przedsięwzięcie. Dodatkowo wiele elementów wytworzonych w projekcie CAPAP byliśmy w stanie wykorzystać w ISOK. Poza tym minimalizacja ryzyka w tego typu realizacjach możliwa jest między innymi dzięki temu, że kluczowe komponenty tworzonych przez nas systemów opieramy na własnych technologiach, które jako polska firma z sukcesem wypracowaliśmy przez ponad 15 lat naszego funkcjonowania. To pozwala nam mieć pełną kontrolę nad całym procesem realizacji. Jakie inne systemy, które może znać nasz Czytelnik zostały stworzone przez Pana firmę? Jednym z bardziej rozpoznawalnych w skali kraju systemów jakie wdrożyliśmy jest z pewnością Geoportal (geoportal.gov.pl). Jest to bardzo intensywnie wykorzystywane narzędzie, które każdego dnia używa kilkadziesiąt tysięcy osób. Kolejnym z publicznych systemów jest Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa (KMZB). Statystyki zgłoszeń w KMZB są imponujące i co najważniejsze jest to narzędzie przyczyniające się do poprawy bezpieczeństwa mieszkańców. Poza tym jest wiele innych rozwiązań wdrażanych na równych poziomach samorządu terytorialnego. Proszę opowiedzieć na czym głównie polegało Wasze zadanie, jeśli chodzi o system ISOK? (…) Żeby przybliżyć czytelnikom skale przedsięwzięcia powiem, że system funkcjonuje w 3 datacenter, składa się na niego kilkaset serwerów wirtualnych i jest zintegrowane z wieloma innymi systemami zewnętrznymi. Jakie korzyści daje stworzenie takiego systemu? Podstawowa rola tego systemu to przetwarzanie ogromnych zbiorów danych w informacje. Może brzmi to nieco banalnie, ale obecna rzeczywistość IT to zdolność uzyskiwania przydatnych informacji z bardzo dużych i szybko zmiennych danych. ISOK jako system ma wiele wymiarów korzyści. Kluczowe korzyści to bieżąca informacja o zagrożeniach pogodowych, które mogą wystąpić na danym terenie. Tego typu informacje można uzyskiwać poprzez aplikacje internetową jak również poprzez aplikacje mobilną, która jest kanałem dostarczania użytkownikowi wiadomości „push”. Innymi słowy system jest w stanie ostrzegać nas tam, gdzie jesteśmy poprzez wyświetlenie informacji o zagrożeniu bezpośrednio na ekranie telefonu. Kolejną korzyścią jaką daje system to możliwość dowiedzenia się czy nasza okolica jest zagrożona ryzykiem wystąpienia powodzi. Ma to wymiar przede wszystkim w zastosowaniach inwestycyjnych, gdzie mieszkaniec czy inwestor mogą sprawdzić czy miejsce inwestycji jest zagrożone. To się też przekłada na to, że te dane będą wykorzystywane w procesach planowania przestrzennego. ISOK zawiera też niezwykle ważny komponent do zarządzania gospodarką wodną w całym kraju. W tym zakresie zostało stworzone szereg narzędzi dla całej organizacji jaką jest Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie. Do komunikacji elektronicznej z PGW WP zostały stworzone narzędzie, które będą pozwalały np. na złożenie elektronicznie wniosku o pozwolenie wodnoprawne. Przewidzianych do wykorzystanie jest kilkadziesiąt usług elektronicznych. Wymienione przeze mnie stanowią część. Można byłoby o tym mówić znacznie więcej. (…) Gdyby taki system funkcjonował 22 lata temu można by rzec, że powodzi udałoby się uniknąć, albo przynajmniej częściowo zmniejszyć jej rozmiary? Odpowiedź nie jest oczywista. Ponieważ kluczowym warunkiem do działania takiego systemu jest powszechny dostęp do internetu. Trudno oceniać przeszłość, którą się wydarzyła. Życzę wszystkim, aby zagrożeń jakich dotyka ISOK było jak najmniej i aby nie było konieczności wykorzystywania tego typu narzędzi. Ale jeśli już zagrożenia będą się pojawiać to oby informacje dostarczane przez tego typu narzędzia pozwalały się nam ustrzec przed skutkami tego typu zjawisk. Dziś, kiedy dostęp do różnych mediów elektronicznych jest powszechny to z pewnością możemy mówić o tym, że system ISOK ma znaczenie i ostrzeżenia przez niego dostarczane będą pomocne. Zmieniając nieco temat. Proszę powiedzieć, czy stworzenie takich firm jak Pana jest tylko domeną dużych miast i tylko tam mogą one funkcjonować? Zdecydowanie nie można mieć kompleksów wobec większych ośrodków miejskich. Wręcz powiedziałbym, że dla samorządów to może być ogromna szansa, aby zatrzymywać młodych ludzi przed odpływem do dużych miast. Oczywiście nie jest to proste, ale warto stwarzać sprzyjające warunki. Z własnego przykładu powiem, że wielu pracowników w naszej firmie pracuje zdalnie z bardzo odległych miejsc. Zdarza się nawet że są to miejscowości mniejsze niż moje rodzinne Ciepłowody. Pracują z domu, ale nie zawsze jest to wygodne. Mamy przypadki, że wynajmujemy pojedyncze pomieszczenia biurowe poza oddziałami naszej firmy. Jest to bardzo korzystne zarówno dla pracownika, jak i pracodawcy, bo w efekcie koszt jest niższy a jednocześnie wielu osobom zapewnia to możliwość pozostania w swoich rodzinnych miejscowościach. Zresztą patrząc na naszą wrocławską firmę, większość nasze projektów realizujemy dla klientów spoza Wrocławia. Odległość przestaje być problemem. Natomiast poszukując pracowników wraz z rozwojem spółki założyliśmy oddziały w Warszawie i Lublinie. Dodatkowo jest niemała grupa osób pracujących z okolic Krakowa, Wrocławia, Warszawy. W związku z tym, że te osoby pracują zdalnie to w biurach bywają niezwykle rzadko. Poza tym zwiększa się dostępność połączeń kolejowych, które pozwalają dotrzeć do centrum Wrocławia bez konieczności stania samochodem w korkach. Przy obecnych możliwościach pracy zdalnej jedynym problemem zaczyna być infrastruktura internetowa. Tu niestety bywa różnie i nie zawsze oferta dostępu do internetu jest na wysokim poziomie. Uważam, że bardzo cenne byłoby gdyby w mniejszych miejscowościach powstawały miejsca do pracy zdalnej. W miastach jest o to dużo łatwiej, ponieważ są komercyjne miejsca tzw. coworking. Nie widzę przeszkód, aby coś podobnego nie powstawało na terenie naszego powiatu. Może na początek powinny to stymulować władzę samorządowe i stwarzać miejsca przyjazne dla pracowników pracujących zdalnie dla branży takiej jak IT. Być może to zachęcać ludzi do powrotu po studiach w rodzinne strony. (…)

KLIKNIJ, ABY PRZECZYTAĆ CAŁY WYWIAD

Gazeta Ząbkowicka (21.03.2019) opublikowała wywiad z radnym wojewódzkim Patrykiem Wildem na temat przywracania połączeń kolejowych w naszym regionie.

Reaktywacja Kolei Sowiogórskiej to nie mrzonki, a zadanie, które doczeka się realizacji – mówi Patryk Wild, radny sejmiku województwa dolnośląskiego. Pytamy radnego m.in. o to, jak ważne jest uruchomienie tej kolei dla rozwoju poszczególnych miast i gmin i jak odpowiada na pytania tym, którzy nie wierzą w jej reaktywację. Jest pomysł na reaktywację Kolei Sowiogórskiej – patrząc na temat z punktu widzenia historycznego jak ważne jest to przedsięwzięcie? To jedyna linia górskiej kolei zębatej na terenie Polski, z imponującymi wiaduktami o kształcie rzymskich akweduktów i wysokości takiej, że zmieściłby się pod nimi 8 piętrowy blok mieszkalny, oraz wykutymi w skałach głębokimi górskimi wąwozami. Historycznie ta linia to zupełny unikat, który sam w sobie będzie gigantyczną atrakcją turystyczna, ale oprócz tego kolej sowiogósko-radkowska łączy zupełnie unikalne atrakcje turystyczne i miejscowości, które dziś są objęte wykluczeniem transportowym, jeśli chodzi o kolej, czy szerzej transport zbiorowy. W Czechach, Niemczech czy Szwajcarii byłoby nie do pomyślenia, żeby takie atrakcje jak Park Narodowy Gór Stołowych, Wambierzyce, Pomnik Historii Twierdza Srebrna Góra czy 11-tysięczny ośrodek jakim jest Słupiec nie miały połączenia kolejowego. W całych Czechach jest tylko jedno miasto, które ma ponad 10 tysięcy mieszkańców i nie jest obsługiwane koleją. Dlatego reaktywacje tej relacji ma również ważny aspekt transportowy. I oczywiście rozwojowy, bo nie ma rozwoju turystyki bez możliwości dojazdu. A w przypadku tej linii można również myśleć o połączeniu jej w przyszłości z linią prowadzącą ze Ścinawki przez Tłumaczów i do Brumova i stworzenie polsko-czeskiej kolejowej pętli łączącej miasta i atrakcje turystyczne dookoła Gór Sowich. Na jakim etapie jest realizacja pomysłu – co udało się już w tym temacie zrobić? W tej chwili samorząd województwa przejął pierwszy docinek tej linii z Dzierżoniowa do Bielawy. Jesteśmy już po przetargu i jeśli wszystko pójdzie dobrze to w tym tygodniu podpiszemy umowę na remont tego odcinka, a pociągi pojadą nim jeszcze w tym roku. Złożyliśmy do PKP wnioski o przejęcie odcinków ze Ścinawki do Radkowa oraz z Bielawy do Srebrnej Góry i toczą się procedury administracyjne dotyczące przejęcia. Odcinek ze Ścinawki do Słupca jest czynny więc nie musimy go przejmować a odcinek Słupiec – Srebrna Góra przejęły już samorządy gmin Stoszowice i Nowa Ruda i niezwłocznie po pozyskaniu odcinków, które przejmujemy od PKP wystąpimy do tych gmin o przejęcie od nich tych kawałków trasy. Cały projekt przygotowujemy pod nowy okres funduszy UE, który zaczyna się już za niecałe dwa lata. Czasu jednak nie jest dużo, bo po przejęciu linii trzeba jeszcze opracować dokumentację na jej odbudowę. Odcinek na trasie Dzikowiec – Srebrna Góra – ważny odcinek historycznej kolei? Na jakim etapie jest przejęcie tego odcinka i remont wiaduktu pod nieczynną linią kolejową na tej trasie? W przyszłym tygodniu mam umówione spotkanie z włodarzami tych gmin, których dotyczy projekt i mam nadzieję, że tam ustalimy między innymi sposób procedowania remontu tego wiaduktu, którego remont moim zdaniem powinien zostać przeprowadzony w najbliższym czasie. Jeden z gminnych radnych Nowej Rudy w liście przesłanym do nas twierdzi, że już w okresie międzywojennym kolej od Woliborza do Srebrnej Góry została zlikwidowana ze względu na zbyt wysokie koszty utrzymania – sytuacja może się kiedyś powtórzyć? W latach trzydziestych zamknięty został odcinek Srebrna Góra Twierdza – Srebrna Góra miasto z powodu spękań na wiaduktach i wysokich kosztów ich remontów. Wtedy ta kolej była prywatna, a obsługiwała ruch towarowy i zamknięcie jej dla takiego ruchu powodowało nierentowność całego przedsięwzięcia. Oczywiście wiadukty wymagają remontu, a właściwie jeden wiadukt, bo drugi już został naprawiony, ale jest to element składowy projektu reaktywacji tej linii. Lekki tabor pasażerski, a innego nie przewidujemy na tym odcinku trasy, nie będzie obciążał już tych budowli jak dawne towarowe pociągi z węglem prowadzone przez kilkudziesięciotonowe lokomotywy, więc myślę, że żadne kolejne awarie tym obiektom już nie zagrożą. Nie wszyscy wierzą w reaktywację Kolei Sowiogórskiej? Jasne. Za każdym razem, gdy rozmawiam o reaktywacji nieczynnych czy zlikwidowanych linii kolejowych spotykam się z takimi głosami. Identycznie było z reaktywacją linii do Trzebnicy, która miała być zamieniona na ścieżkę rowerową, a dziś na poranny pociąg pasażerowie nie mieszczą się tam do składów. Identycznie było z linią ze Szklarskiej Poręby do czeskiego Harrahova przez przełęcz Jakuszycką i w przypadku reaktywowania remontowanej obecnie linii do Bielawy. Zawsze słyszę dokładnie to samo; że to nie ma sensu, że się nie uda i tak dalej. I wystarczy pojechać kilka kilometrów na południe do Czech, żeby przekonać się, że to bzdury. Dlatego uważam, że trzeba robić swoje i likwidować kolejne białe plamy na transportowej mapie województwa, zwłaszcza tak atrakcyjne turystyczne jak te których dotyczy ta inwestycja. Kolej naszą przyszłością i szansą na rozwój i promocję? Oczywiście że tak, kolej to cywilizacja, rozwój i wygoda dla mieszkańców. Oczywiście nowoczesna ekologiczna i ekonomiczna, obsługiwana ultra lekkimi pojazdami, a nie ciężką lokomotywą, która ciągnie jeden wagon spalając tony paliwa. Ma to sens zwłaszcza w obszarach turystycznych, gdzie oprócz zwykłych pasażerów transportu zbiorowego można liczyć na przewozy o charakterze turystycznym. Na przykład taka bieszczadzka kolej leśna, która wozi tylko turystów, w zeszłym roku przewiozła około 150 tysięcy ludzi. A tu mówimy nie tylko o turystyce, lecz również, a raczej przede wszystkim o szybkim transporcie publicznym pomiędzy Radkowem, Ścinawką Słupcem a Bielawą, Dzierżoniowem i WrocławiemDziękujemy za rozmowę.

Przegląd Powiatowy (22.03.2019) zamieszcza artykuł o kwestii mieszkalnictwa w gminie Ząbkowice Śląskie.

Własne mieszkanie to marzenie praktycznie każdego. Dla młodego człowieka „M”, równa się dom. Dla kogoś bardziej zamożnego to niezła inwestycja. Różne pobudki, cel właściwie ten sam. Ile zatem ów młody człowiek tudzież biznesmen musiałby zapłacić za własne lokum w Ząbkowicach? A to zależy. Od czego? Jak zwykle: a to od wielkości mieszkania, a to od lokalizacji (tak, są w Ząbkowicach miejsca, które są postrzegane jako lepsze do zamieszkania), od kondygnacji, od stanu prawnego nieruchomości i wreszcie, od bliskości takich miejsc jak np. przystanek autobusowy czy supermarket; w Ząbkowicach supermarketów akurat nie brakuje. A gdzie znaleźć intratną ofertę sprzedaży wymarzonego „M”? No gdzie? A na popularnych portalach internetowych. Ogłoszeń w prasie tradycyjnej w ogóle nie biorę pod uwagę. W końcu jest XXI wiek. Przekonany o słuszności swojego postanowienia odpalam laptopa. Googluję, tak, dobrze przeczytaliście: GOOGLUJĘ! Zachęcony zdjęciami ,,M” w końcu loguje się na jeden z portali mieszkaniowych. Strona ładuje się szybko. Znów się cieszę, że nie wybrałem papierowej gazety. Na pierwszy ogień idą ogłoszenia kawalerek. Mam. Pierwsze z brzegu: 89 tyś. PLN, drugie z brzegu ok. 72 tyś. PLN, trzecie z brzegu, ta oferta jest najbardziej atrakcyjna, 58 tyś. PLN. Dobra cenna, niestety po chwili okazuje się, że pozostałe kryteria działają na niekorzyść, mojego już prawie, „M” … do pracy daleko, i auta nie ma gdzie zaparkować, nie widzę też nigdzie w pobliżu niemieckiego spożywczaka. No i ten cholerny remont! Dodatkowe 60 tyś. PLN sprawia, że w mojej głowie do najbliższego marketu mam już jakieś 20 km dalej. Zakupy w Ziębicach! Nieźle. A już się witałem z gąską! No, cóż. Szukam dalej. A Może, no właśnie, a może by tak coś większego? Dwupokojowe albo i trzy. Ok, jest! Tylko 110 tyś. PLN. Wzrasta nadzieja. Mieszkanie do remontu. Słabnie nadzieje. Następne ogłoszenie, 270 tyś. PLN. Ta wiadomość mnie dobija, a kolejna oferta na 340 tyś. jest gwoździem do trumny, ale na szczęście w wysokim standardzie i w całkiem niezłej lokalizacji. Czyli potrzebuję więcej PLN. Jakieś 300 tyś. A może by tak sprzedać swoje ,,M”, dołożyć i zainwestować w kolejne ,,M”. Nie głupie! Brzmi jak dobry plan. Idę szybko do żony. Wracam szybko od żony. Trzaskają drzwi, w oddali słyszę, że nie tylko raz. To jednak głupi plan… No cóż. Wygląda na to, że bez kredytu się nie obejdzie. Ale zaraz. Przecież to miała być inwestycja… Ach Ps. jakby ktoś chciał, to jest do kupienia w mieście Frankenstein dwukondygnacyjny dworek z możliwością postawienia pawilonu handlowego za prawie 800 tyś. PLN. Ach…, kolejna okazja. No i kamienica w centrum Ząbkowic za dwie duże bańki. No cóż. A może by tak jednak? Lepiej nie… Żona… 

Doba (21.03.2019) pisze o obiecanej przed wyborami ścieżce rowerowej w Ząbkowicach Śląskich.

Wiosną ubiegłego roku gmina Ząbkowice Śląskie poinformowała, że przejmie od PKP nieczynną linię kolejową nr 318 (E) i nr 320, by stworzyć na niej nowoczesną ścieżkę rowerową. Robi się coraz cieplej, mieszkańcy już wyciągają rowery z piwnic, a planowanej ścieżki jak nie było, tak nie ma. Jak informowaliśmy prawie rok temu, gmina Ząbkowice Śląskie przejmie od Polskich Kolei Państwowych torowiska po nieczynnych liniach kolejowych nr 318 (E) i nr 320 i utworzy na nich ścieżkę rowerową. Zakładano nawet, że ten trakt rowerowy będzie łączył Srebrną Górę ze Strzelinem, przebiegając przez Ząbkowice Śląskie, Ciepłowody i Kondratowice. Planowane przejęcie miało nastąpić w III kwartale 2018 roku – do tego czasu, jak informowała gmina Ząbkowice Śląskie, Polskie Koleje Państwowe S.A. we Wrocławiu zobowiązały się zakończyć procedury mające na celu uzyskanie wszelkich zezwoleń: Zarządu Głównego PKP S.A. oraz Ministerstwa Infrastruktury. Choć 2018 rok zakończył się już dawno, o planowanej ścieżce nic nie słychać. Jak jednak zapewnia Urząd Miejski w Ząbkowicach Śląskich, plany absolutnie nie zostały porzucone. – Gmina Ząbkowice Śląskie jest na etapie uzgodnień protokołu przejęcia od Polskich Kolei Państwowych torowiska po nieczynnych liniach kolejowych nr 318(E) i nr 320. Przygotowano projekt uchwały Rady Miejskiej Ząbkowic Śląskich ws. przejęcia tych nieruchomości w trybie ustawy z dnia 8 września 2000 r. o komercjalizacji i restrukturyzacji przedsiębiorstwa państwowego „Polskie Koleje Państwowe, która będzie wymagana do zakończenia procedury przejęcia tych nieruchomości. Podjęcie powyższej uchwały, w związku z kończącą się kadencją samorządu pod koniec 2018 r., pozostawiono w gestii nowej rady miejskiej. Po podjęciu uchwały jaki i zaakceptowaniu obustronnym protokołu przejęcia nieczynnego torowiska – wymagane będzie uzyskanie zgód: Zarządu Głównego PKP S.A. oraz Ministerstwa Infrastruktury. Jednocześnie samorząd Ząbkowic czynnie włącza się w prace „Koncepcji rozwoju systemu rowerowego Powiatu Ząbkowickiego”, który w ostatnim czasie analizował przebieg tras rowerowych przez Ząbkowice Śląskie. – Z racji, iż w Ząbkowicach Śląskich przecinają się trasy planowanych długodystansowych tras rowerowych: EuroVelo 9 i Trasa Złota – gmina Ząbkowice Śląskie intensywnie uczestniczy w działaniach prowadzących do opracowania Koncepcji Rozwoju Powiatowego Systemu Rowerowego w Powiecie Ząbkowickim w ramach projektu „Koncepcja rozwoju transgranicznej turystyki rowerowej na pograniczu polsko-czeskim”. W tym zakresie chcemy wypracować modelową i spójna koncepcję, która ma ujednolicać standardy budowy tras rowerowych na obszarze nie tylko gminy Ząbkowice Śląskie, ale i Powiatu Ząbkowickiego. W ramach spotkań roboczych m.in. analizowane są poszczególne i kluczowe odcinki przebiegu trasy rowerowej, w tym także na odcinkach nieczynnego torowiska będących przedmiotem przejęcia od PKP SA – informuje Urząd Miejski w Ząbkowicach.

DKL 24 (20.03.2019) odnotowuje budowę nowego terenu rekreacyjnego w Złotym Stoku.

Do najbliższych wakacji powinien być gotowy plac rekreacyjny w górnej części miasteczka. Jego pojawienie się na tzw. Humlu jakiś czas temu zapowiadała burmistrz Grażyna Orczyk. Właśnie ruszyły prace budowlane… Obiekt poza urządzeniami zabawowymi ma dysponować siłownią pod chmurką i ścieżką zdrowia. Stanie się więc doskonałą ofertą dla całych rodzin. Jak podkreśla włodarz Złotego Stoku – zadanie jest dofinansowane w 63,63 proc. z Programu rozwoju obszarów wiejskich.

National Geographic Polska (07.03.2019) przypomina mroczny mit Frankensteina, jako atrakcję turystyczną Ząbkowic Śląskich.

– Trzeba jednak pamiętać, że Frankenstein to było dość popularne nazwisko w tamtych czasach – mówi dr Anna Gemra. – Poza tym Mary Shelley mogła znać także historię o Golemie i pod jej wpływem napisać swą powieść. Straszne sny. Sama Mary Shelley tłumaczyła, że pewnej nocy w koszmarnym śnie ujrzała „bladego studenta bezbożnych nauk, przed którym klęczała zjawa człowieka”. Potem zaś ożywił to coś za pomocą specjalnej maszyny. Praca nad powieścią zabrała autorce ok. 10 miesięcy. W trakcie pisania, po powrocie z willi Byrona, Mary i Percy dowiedzieli się o samobójczej śmierci prawowitej żony Shelleya. Ciężarna Harriett utopiła się w Hyde Parku. Wyłowioną z jeziora lekarze usiłowali przywrócić do życia za pomocą impulsów elektrycznych. Możliwe, że wstrząśniętej Mary zapadła w pamięć informacja o tym, jak próbowano reanimować kobietę. – Prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się już, z jakich fragmentów informacji Mary Shelley stworzyła swego bohatera, ale nasze miasto oparło swoją promocję na Frankensteinie – mówi Jerzy Organiściak. – Trzeba pamiętać, że ożywiony stwór jest na początku jak dziecko – wzrusza i wywołuje w czytelniku łzy. To książka o potrzebie bliskości, miłości i akceptacji. Chcielibyśmy pokazywać go tak, jak zrobiła to Mary Shelley, a nie w sposób, w jaki wypaczyła tę postać popkultura. Mirada Seymour, autorka biografii Mary Shelley, zapytana o możliwe powiązania Ząbkowic Śląskich z Frankensteinem, mówi: – Przykro mi, ale nigdy nie słyszałam tej historii i trudno mi skomentować tak intrygującą możliwość. W Regionalnej Izbie Pamiątek w Ząbkowicach znajduje się Laboratorium Frankensteina. Ponure pomieszczenie ze sklepionymi łukami ma atmosferę, która sprawia, że kolana mimowolnie drżą. Na półkach stoją preparaty, na stole narzędzia chirurgiczne, w tle słychać „straszną” muzykę, skrzypią drzwi. (…)  Od lat w maju w Ząbkowicach odbywa się Weekend z Frankensteinem, w czasie którego przez miasto przechodzi Parada Potworów. Imprezę wymyślił Jerzy Organiściak. Weekendowi towarzyszą przeglądy filmów grozy, spotkania z autorami science fiction i fantasy. Każdy w Ząbkowicach wie, że Frankenstein jest ich. Okolica pełna jest zresztą mrocznych śladów. W pobliskich Ziębicach na początku XX w. działał przecież Karl Denke, kanibal, który mordował żebraków i sprzedawał ludzkie mięso na targach. Frankenstein to przy nim subtelne monstrum. – W Ząbkowicach zrodził się też pomysł na powieść Andrzeja Sapkowskiego Narrenturm, której akcja dzieje się na Dolnym Śląsku w czasie wojen husyckich – mówi Jerzy Organiściak. – Nasze miasto chce się promować właśnie dzięki takim wydarzeniom. W czasie Weekendu z Frankensteinem pokazujemy też widowiska, które przybliżają postać genewskiego studenta i jego dzieła. Mam pomysł na konkurs filmowy o Frankensteinie i wiele, wiele niespodzianek. – Frankenstein to powieść głęboko przemyślana i dotykająca ważnych problemów – mówi dr Anna Gemra. – Jej bohater dojrzewa do odpowiedzialności: porzucający stworzoną przez siebie istotę, odwlekający ślub z podobno ukochaną narzeczoną, kryjący się przed prawdziwym życiem w laboratorium, odmawia ujawnienia „tajemnicy życia” – sposobu, w jaki „stworzył” swoje monstrum. Odmawia, bo już wie, czym grozi „zabawa w Boga”.

KLIKNIJ, ABY PRZECZYTAĆ CAŁY ARTYKUŁ

TVN 24 BIZNES I ŚWIAT (10.03.2019) informuje o absolutnie wyjątkowym procesie rewitalizacji bloków mieszkalnych z lat 60.

Niezwykła rewitalizacji trzech bloków z wielkiej płyty znalazł się w finale najbardziej prestiżowego konkursu architektonicznego w Unii Europejskiej. Projekt przeprowadziły władze francuskiego Bordeaux. Odświeżono nie tylko elewacje, ale powiększono każde z mieszkań. Projekt przygotowały pracownie: Lacaton & Vassal architectes, Frederic Druot Architecture oraz Christophe Hutin Architecture. Postawiły one sobie kilka celów: zwiększenie przestrzeni dla mieszkańców, więcej światła w mieszkaniach oraz większy komfort. Prace objęły łącznie trzy bloki – w sumie 530 mieszkań – zbudowane jeszcze na początku lat 60. ubiegłego wieku. Budynki z wielkiej płyty zmieniły się nie do poznania. Podczas prac wykorzystano specjalne prefabrykowane moduły, z których zbudowano oszklone tarasy przylegające do mieszkań. Każdy z nich ma 3,80 m głębokości i można na niego wyjść z salonu przez przeszklone, przesuwane drzwi. W ramach inwestycji w łazienkach wymieniono instalację elektryczną, w budynkach pojawiły się także nowe, większe windy. Ponadto odświeżono klatki schodowe oraz ogrody przed blokami. W trakcie przebudowy mieszkańcy nie musieli opuszczać swoich mieszkań. Inwestycja przebiegła jednak błyskawicznie. Tarasy w każdym mieszkaniu dobudowano bowiem w zaledwie 12 – 16 dni. W tym czasie ułożono płytę betonową, zamontowano moduły, scalono je z mieszkaniami i przeprowadzono renowację wewnątrz. Co ważne, mimo że mieszkania zyskały kilka metrów, to mieszkańcy nie zapłacą wyższych czynszów.

Gdyby w lokalnych mediach został pominięty jakiś ważny temat – prosimy o kontakt z nami – poprzez poprzez E-MAIL: info@zabkowice4you.pl . Zajmiemy się sprawą, o której do nas napiszesz.