Na początek tygodnia – dostarczamy Państwu fragmenty artykułów związanych z terenem powiatu ząbkowickiego, jakie ukazały się w minionych kilku dniach w gazetach i portalach internetowych. Do lokalnej subiektywnej „prasówki” dodajemy interesujące artykuły o tematyce samorządowej z mediów regionalnych lub ogólnopolskich.

Redemptor (08.01.2019) relacjonuje postęp renowacyjnych prowadzonych w bazylice w Bardzie.

Zazwyczaj koniec roku kalendarzowego jest związany z komisyjnymi odbiorami prac konserwatorskich prowadzonych w ramach dotacji ministerialnych i samorządowych. Tak też było w tym roku w bazylice bardzkiej. W listopadzie i grudniu 2018 r. zebrały się w niej dwie komisje pod kierunkiem kierownik wałbrzyskiego oddziału Wojewódzkiego Dolnośląskiego Konserwatora Zabytków. Dokonały one odbioru prac restauratorsko-konserwatorskich prowadzanych przy ambonie i ołtarzu głównym. Przy barokowej, bogato zdobionej, bardzkiej ambonie, która jest drugim najstarszym elementem wyposażenia bazyliki, pochodzącym z 1698 roku, prace restauratorskie trwają od 2014 roku. Tegoroczny, IV etap tych prac okazał się najobszerniejszy z dotychczasowych. Stało się to, dzięki dotacji, którą parafia uzyskała od Wojewody Dolnośląskiego oraz Urzędu Marszałkowskiego we Wrocławiu. Dzięki temu zostały wykonane prace, które wraz z poprzednimi doprowadziły do odrestaurowania ambony w 95%. Już teraz zachwyca ona swym pięknem i ponownie wykorzystywana jest przez kaznodziejów. Ciekawostką jest to, że we wnętrzu baldachimu ambony odnaleziono herb biskupów wrocławskich. W literaturze poświęconej bardzkiej ambonie mówiło się o jego istnieniu oraz o tym, że zaginął on w niewyjaśnionych okolicznościach. Można przypuszczać, że stało się to po roku 1810. We wnętrzu baldachimu znajdował się również krzyż patriarchalny (z trzema poprzecznymi belkami) będący elementem wyposażenia figurki Grzegorza Wielkiego – jednego z czterech doktorów Kościoła, których rzeźby zdobią baldachim bardzkiej ambony. Główny ołtarz bazyliki bardzkiej odrestaurowywany jest od 2015 roku. W pierwszym etapie poddana została konserwacji tzw. zachowawczej figurka Najświętszej Maryi Panny – Strażniczki Wiary Świętej. Przy tej okazji zrobione zostały badania dendrologiczne oraz pomiaru wieku drewna metodą izotopową C14. Te ostanie przyniosły rewelacyjne wyniki, które potwierdziły, że drewno lipowe, z którego zrobiona jest figurka zostało ścięte w roku 1011 z granicą błędu pomiar wynoszącą plus, minus 26 lat. Bez popełnienia większej pomyłki możemy szacować, że bardzka figurka powstała na przełomie X i XI wieku. To zaś sprawia, że jest ona najstarszą, drewnianą figurką Matki Bożej jaką posiadamy w Polsce. W ramach kolejnych etapów prac konserwatorsko-restauratorskich tj. II i III etapu została odrestaurowana dolna część bardzkiego ołtarza zwana też „tabernakulum”. Podczas tych prac okazało się, że pod częściową marmoryzacją elementów ołtarza znajdują się srebrzenia. Konserwator zabytków zdecydowała wraz z komisją, że zostaną one przywrócone. W ten sposób bardzki ołtarz odzyskał dawny blaski i teraz lśni on złotem i srebrem. O celowości podjęcia prac przy ołtarzu świadczy jeden drobny epizod. Podczas demontowania rzeźby kuli ziemskiej z krzyżem, która zwieńcza górną część ołtarza, gdy konserwator dotknął ją, to okazało się, że została mu ona w dłoniach. Ponieważ drewniany czop, którym była ona zamontowana do ołtarza został doszczętnie zniszczony przez drewnojady. Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby spadał ona na dół. Wszelkie prace, które zostały podjęte przy bardzkiej ambonie i ołtarzu głównym bazyliki mogły być prowadzone dzięki dotacjom, które parafia w Bardzie uzyskała od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Wojewody Dolnośląskiego, Urzędu miasta i Gminy w Bardzie, Lasów Państwowych oraz prywatnych sponsorów i darczyńców. Łącznie w minionym trzechleciu na prace konserwatorskie przy w bazylice wydano prawie 700 tys. złotych Wszystkim darczyńcom składam serdeczne podziękowanie i życzenia Bożego błogosławieństwa. Zapraszam również do Barda, aby piękno naszej bazyliki móc podziwiać na miejscu, ponieważ zdjęcia nie są wstanie oddać uroku misteryjnego piękna bardzkich zabytków.

Express Miejski (24.01.2019) relacjonuje spór pomiędzy gminą Bardo a Ochotniczą Strażą Pożarną w Bardzie.

Strażacy ochotnicy z Barda do akcji nie wyjeżdżają już ponad pół roku. Ostatnio burmistrz wypowiedział im umowę użyczenia remizy. Wewnętrzny konflikt w Ochotniczej Straży Pożarnej w Bardzie, do którego doszło w pierwszej połowie ubiegłego roku ani myśli się zakończyć. Druhowie, którzy zawiesili swój udział w działaniach ratowniczo-gaśniczych nie zamierzają wrócić do czynnego uczestnictwa w życiu jednostki, a aktualny zarząd, wybrany na zebraniu w dniu 1 maja 2018 roku (sąd stwierdził, że wybór zarządu odbył się niezgodnie z obowiązującym statutem, jednak grupa druhów wniosła odwołanie od tej decyzji i do momentu braku prawomocnego wyroku to oni podejmują decyzje, choć w Krajowym Rejestrze Sądowym widnieją nazwiska poprzedniego zarządu) stara się przywrócić normalne funkcjonowanie straży. Ich próby nie przynoszą jednak zamierzonego efektu. Jak twierdzą, głównym problemem jest brak regularnych dotacji z urzędu oraz chęci współpracy burmistrza. Aktualnie sytuacja jest patowa. Strażacy do akcji nie jeżdżą, na decyzję sądu w sprawie odwołania czekać trzeba kolejne miesiące, a skomplikowanej sytuacji nie ułatwiają relacje na linii władze miasta – obecny zarząd stowarzyszenia. W 2018 roku gmina na funkcjonowanie bardzkiej straży pożarnej wydatkowała kwotę niespełna 50 tys. zł, choć w projekcie budżetu na 2018 rok zapisano kwotę 85 tys. zł. Gmina przelewała pieniądze na konto stowarzyszenia w styczniu, lutym, marcu, lipcu oraz grudniu. W marcu burmistrz poinformował strażaków, że z dniem 1 kwietnia wstrzymuje dotacje. Powód? Informacje o ich nieprawidłowym wykorzystaniu. – Zadaniem dotującego (czyli gminy – przyp. red.) jest ochrona finansów publicznych, które przy dalszej realizacji umowy są zagrożone poprzez podejrzenie ich nieprawidłowego wykorzystania. Co więcej, mimo zapewnienia przez gminę środków pieniężnych w pełnej wysokości, działania ratownicze i przeciwpożarowe nie są realizowane – czytamy w piśmie. Mówi się, że główny zarzut polega na pobieraniu przez część strażaków ekwiwalentu za udział w akcjach, w których fizycznie nie uczestniczyli. Mimo sporządzenia przez władze miasta pisma o zaprzestaniu finansowania do czasu wyjaśnienia sprawy, w późniejszym czasie na konto straży wpłynęły jednak dwie transze. W lipcu w kwocie 10.550,90 zł i grudniu w kwocie 5.273, 00 zł. Na co zostały wydatkowane? Strażacy twierdzą, że na rzeczy najbardziej istotne, tj. opłaty zaległych rachunków wraz z odsetkami za nieterminowe wpłaty, kupno butli ochrony dróg oddechowych zgodnie z zaleceniem pokontrolnym KP PSP w Ząbkowicach Śląskich i ubezpieczenie samochodów. Rozliczenie przedstawiono w bardzkim urzędzie. Strażacy nie wzięli żadnych pieniędzy za udział w akcjach ratowniczo-gaśniczych, w których uczestniczyli od lutego do czerwca. Mimo to środków finansowych na paliwo do samochodów i opał do remizy już brakło. – Jeżeli takowe by były, auta zostałyby zatankowane, a i z wyjazdem do akcji nie byłoby problemu – twierdzi Janusz Hrakało-Horawski, prezes jednostki, będąc przekonanym, że zawieszenie działań ponad pół roku temu przez grupę dziesięciu druhów z uprawnieniami do uczestnictwa w akcjach nie wpłynęło na gotowość bojową jednostki. W komendzie powiatowej są jednak innego zdania. Bywały bowiem sytuacje, że strażacy-ochotnicy z Barda byli dysponowani do zdarzeń, a z remizy nie wyjeżdżali. Aktualny zarząd odbija piłeczkę i twierdzi, że nie wynikało to z braku obsady, a technicznych możliwości wyjazdu, gdyż w autach nie było paliwa. Władze miasta pokazując wyciąg z konta stwierdzają, że na dzień 31 lipca kiedy strażacy mimo alarmowania do akcji już nie wyjeżdżali, na koncie stowarzyszenia znajdowało się ponad 7 tys. zł. Na koniec kolejnego miesiąca kwota wynosiła ponad 3 tys. zł, tak więc stanowisko burmistrza jest jasne: pieniądze na zakup paliwa były. Strażacy twierdzą jednak, że środki na koncie widniały, bo trwał proces legalizacji aparatów ochrony dróg oddechowych, a także zbliżał się termin ubezpieczenia samochodu i te środki były zabezpieczone właśnie na zbliżające się wydatki. W kwietniu, zaraz po piśmie wstrzymującym dotacje, burmistrz poinformował o zmianie metody finansowania jednostki do czasu wyjaśnienia nieprawidłowości. Mianowicie chodziło o finansowanie bezpośrednie, tj. nieprzekazywanie dotacji stowarzyszeniu, a opłacanie wydatków bezpośrednio z budżetu gminy. Jak tłumaczy szef bardzkiego magistratu, aby w pełni mogło do niej dojść, straż powinna przekazać sprzęt gminie w użyczenie. Wówczas gmina będzie mogła nim dysponować i w pełni realizować swój zakres obowiązków związany z finansowaniem jednostki. Poprzedni prezes przystał na tę propozycję, jednak w międzyczasie konflikt w jednostce zaostrzył się. W efekcie doszło do wyboru nowego zarządu, który choć również nie kwestionował zmiany metody finansowania jednostki, to zażądał podstawy prawnej jeśli chodzi o przekazanie sprzętu. Burmistrz powoływał się na ustawę o finansach publicznych, jednak druhowie twierdzą, że oczekują konkretnego wskazania paragrafu i ewentualnie dopiero wtedy sprzęt przekażą. Obawiają się, że przekazując sprzęt bez podstawy prawnej, jako zarząd stowarzyszenia postąpią niezgodnie z prawem. – Ze swojej strony mogę zapewnić, że sprzęt, który jednostka miałaby przekazać gminie w użyczenie, nie zostanie przekazany do innych OSP na terenie gminy. Wiem, że takie informacje się pojawiają, ale jest to kompletna bzdura. Nigdy nie było to w moim zamyśle, a ponadto byłoby to niezgodne z prawem. Stowarzyszenie przekazując sprzęt gminie w użyczenie nadal jest jego właścicielem. Od strażaków oczekuję na chwilę obecną jednego – współpracy. Jeżeli taka będzie, to bez względu na konflikt wewnątrz stowarzyszenia i skład zarządu, jednostka będzie funkcjonować, bo nie wyobrażam sobie, żeby w największej miejscowości w gminie straż nagle przestała istnieć. Ochotnicza Straż Pożarna w Bardzie ma swoją historię i w dalszym ciągu w dużej mierze tworzą ją wspaniali młodzi ludzie z ogromnym potencjałem. Strażacy muszą wykazać chęć współpracy i jak najszybciej znów zacząć podejmować działania związane z bezpieczeństwem na terenie gminy – mówi burmistrz Krzysztof Żegański. Metoda bezpośredniego finansowania jednostki miała już miejsce na terenie gminy, do 2008 roku. Strażacy twierdzą jednak, że nie podpisywali wówczas żadnego protokołu związanego z przekazaniem sprzętu w użyczenie gminy. W niektórych samorządach taki system finansowania ma miejsce do dziś. Umowy związanej z przekazaniem sprzętu w ościennych gminach nigdzie nie sporządzano, jednak w żadnej z pobliskich gmin nie dochodziło również do nieporozumień na taką skalę. Niebawem gmina ma jednak przekazać strażakom stosowne porozumienie wypracowane podczas spotkań w urzędzie wojewódzkim dotyczące sposobu finansowania jednostek, żeby zabezpieczyć dwie strony – gminną i OSP. – Można powiedzieć, że ten temat nie był do końca dograny co najmniej na poziomie wojewódzkim i po sytuacji do jakiej doszło u nas, okazało się, że w wielu jednostkach na terenie Dolnego Śląska nie ma tego dwustronnego zabezpieczenia. Dokument jest już opracowany, trwa dogrywanie szczegółów – dodaje burmistrz. Szef bardzkiego magistratu podkreśla, że po wyjaśnieniu wszelkich nieprawidłowości i unormowaniu się sytuacji w jednostce, jeżeli ta zacznie normalnie funkcjonować i jeździć do akcji, forma finansowania jednostki zostanie przywrócona do tzw. pośredniej, polegającej na przelewaniu dotacji, tak jak ma to miejsce w pozostałych trzech jednostkach na terenie gminy. Jeżeli będzie taka konieczność, to zwiększona zostanie także kwota środków w budżecie na funkcjonowanie jednostki w 2019 roku. Aktualnie oscyluje ona na poziomie 45 tys. zł. Kolejny problem w jednostce pojawił się kilka dni temu. Zarząd w połowie stycznia informował władze gminy o braku środków na zakup opału. w związku z tym remiza była nieogrzewana i pojawiło się ryzyko uszkodzeń. W odpowiedzi burmistrz zaproponował strażakom rozwiązanie umowy użyczenia budynku za porozumieniem stron, by tym samym umożliwić gminie sfinansowanie ze środków publicznych koniecznych prac i działań. Strażacy uznali, że nie ma takiej potrzeby i domagali się od burmistrza przelania środków na konto stowarzyszenia. Burmistrz wypowiedział więc strażakom umowę użyczenia strażnicy, jako powód podając wykorzystywanie jej niezgodnie z przeznaczeniem, tj. używaniem budynku, na inne cele niż ochrona przeciwpożarowa, która nie jest od dłuższego czasu wykonywana oraz w związku z zagrożeniem naruszenia konstrukcji budynku, który nie jest ogrzewany pomimo temperatur znacząco spadających poniżej zera stopni. W międzyczasie w remizie zamarzła woda w układzie grzewczym, co spowodowało uszkodzenie jednego z grzejników. 22 stycznia, w dzień wypowiedzenia umowy, strażacy przekazali władzom miasta klucze do pomieszczenia kotłowni, aby gmina mogła odpowiadać za ogrzewanie obiektu. Klucza do remizy zarząd OSP w ręce urzędników jednak nie oddał. Swoją decyzję argumentował tym, że to w dalszym ciągu on odpowiada za sprzęt znajdujący się w strażnicy. Burmistrz zapewnia, że wypowiedzenie użyczenia remizy nie ma na celu eksmisji strażaków, bo i takie głosy się pojawiły, ale jest to działanie dla dobra ogółu. – W związku z sytuacją, do jakiej został doprowadzony budynek uznaliśmy, że należy obiekt zabezpieczyć, aby do takich sytuacji więcej nie dochodziło. Chcieliśmy dojść do porozumienia ze strażakami, ale z racji tego, że nie wykazali oni dobrej woli oddania budynku za porozumieniem stron, byliśmy zmuszeni do zerwania umowy, aby zgodnie z prawem bezpośrednio ze środków gminnych kupić opał i rozpocząć działania związane z utrzymaniem budynku w należytym stanie. Jako burmistrz nie potrzebuję władać tym budynkiem. Nie jestem też samobójcą, żeby w takiej aglomeracji, w której mieszka dwa tysiące ludzi, zamykać jednostkę i przeznaczyć budynek remizy do innych celów. Powstają w gminie stowarzyszenia i fundacje, ale na pewno żadna z nich nie będzie mieściła się w remizie. Proszę wziąć pod uwagę koszty związane z remontem obiektu, który był przeprowadzany w ubiegłych latach. Nie po to budynek był dostosowywany do potrzeb strażaków, żeby teraz ich z niego wyrzucać – tłumaczy Żegański. Z dniem 16 stycznia strażacy-ochotnicy z Barda zostali wycofani z podziału bojowego, gdyż skończyło się ubezpieczenie członków OSP od nieszczęśliwych wypadków. – Jako gmina sprawdziliśmy pod względem prawnym, czy możemy bezpośrednio finansować tzw. miękkie rzeczy, które nie dotyczą sprzętu. Jest zgoda, dlatego dokonamy ubezpieczenia wszystkich członków, zarówno tych aktywnych, jak i tych, którzy zawiesili działania. Wydatkując te pieniądze zależy mi na tym, żeby nie były to pieniądze wyrzucone w błoto i żeby Ochotnicza Straż Pożarna w Bardzie jak najszybciej zaczęła działać. Do tego potrzebna jest chęć współpracy i liczę, że wkrótce takie uda nam się osiągnąć – kończy szef bardzkiego magistratu.

Doba (26.01.2019) przekazuje wiadomość o odkryciu archeologicznym w Ząbkowicach Śląskich.

Podczas realizacji inwestycji polegającej na rewitalizacji jednego z podwórek zlokalizowanego przy ul. Ciasnej w Ząbkowicach Śląskich robotnicy odkryli starą studnię. Można ona pochodzić nawet z okresu średniowiecza. Magistrat chce by była to nowa atrakcja turystyczna w mieście. Studnię znaleziono podczas prac związanych z rewitalizacją podwórka przy ul. Ciasnej. Studnia ma około 17 metrów głębokości i 130 centymetrów szerokości. Co ciekawe, wyłożona jest idealnie dopasowanym kamieniem, bez użycia zaprawy. Pracujący przy inwestycji archeolog stwierdził, że ma ona co najmniej kilkaset lat. Pochodzić może nawet z okresu średniowiecza. – Burmistrz Marcin Orzeszek podjął decyzję o wyeksponowaniu jej, aby mogła stać nową atrakcją turystyczną. Studnia zostanie podniesiona i zabezpieczona metaloplastyką. Dzięki temu Ząbkowice Śląskie wzbogacą się o kolejną, historyczną atrakcję turystyczną i zachowane zostanie dziedzictwo kulturowe naszego miasta – poinformował Urząd Miejski w Ząbkowicach Śląskich.

DKL 24 (21.01.2019) informuje o udziale delegacji Złotego Stoku w ważnym wydarzeniu kulturalnym Unii Europejskiej.

Matera we Włoszech – miasto wykute w skałach i bułgarskie Płowdiw są tegorocznymi Europejskimi Stolicami Kultury. Inauguracja obchodów w Materze odbyła się w minioną sobotę m.in. z udziałem 39 orkiestr. Odegrały one „Odę do radości” – hymn zjednoczonej Europy. Wśród zespołów muzykujących znalazła się również Górnicza Orkiestra Dęta ze Złotego Stoku. Da ona jeszcze koncert w pobliskiej miejscowości Rapone.

Gazeta Ząbkowicka (16.01.2019) w cyklu historycznym zamieściła interesujący artykuł na temat wizerunku Ząbkowic Śląskich sprzed 200 lat.

W zakamarkach bibliotek i archiwów kryją się liczne opisy, obrazujące nam dawne Ząbkowice Śląskie. Jak postrzegano miasto ponad 200 lat temu? Pisze o tym historyk Kamil Pawłowski. Jednym z najważniejszych źródeł historycznych są pamiętniki. Dają one historykowi możliwość wejrzenia w przeszłość oczami piszącego. Równie wartościowe są opisy i relacje z podróży – zawierające zazwyczaj bardzo subiektywny obraz rzeczywistości. Przeglądając tomy dawnych opisów Śląska i nie tylko, relacji i pamiętników, możemy choć w małym stopniu próbować odtworzyć obraz dawnych Ząbkowic Śląskich i ich okolic. Do jednego z najstarszego dzieła zaliczyć możemy, składający się z 30 tomów, wydanych w Lipsku w latach 1744-1749 Historisch Politisch-Geographischer Atlas der gantzen Welt; Oder Grosses und voll- ständiges Geographisch- und Critisches Lexicon …, czyli w wolnym przekładzie: Historyczny, Polityczny i Geograficzny atlas całego świata. Zawiera w sobie obszerny opis miasta Ząbkowice Śląskie. W tekście przytoczone zostały legendarne przekazy, dotyczące początków miasta. Czytamy tam m.in., że: Frankowie wybrali sobie to miejsce na swoją siedzibę i przyszłe mieszkanie, także już w roku 1015 rozpoczęto wznosić miasto, a kiedy już wszystko było gotowe, około roku 1021 otoczono je murami. Ze względu na swoje pochodzenie oraz na to, że było one położona na wzgórzu i można tu było pozyskać wiele kamienia, nadali mu nazwę FRANCKENSTEIN. Przekaz ten uznać należy za legendarny, jednak jest on ciekawym przykładem pierwszych prób budowania historycznej świadomości, nawet jeśli miałaby ona mijać się z prawdą historyczną. Dalej możemy przeczytać: Przed Bramą Kłodzką znajdowało się probostwo św. Jerzego, należące pierwotnie do bożogrobców, które jednak w 1538 r. zakupione zostało przez miasto i w szpital dla ubogich zostało zamienione. Przed Bramą Świdnicką był zaś kościółek św. Wolfganga, ten jednak w 1550 r. został zburzony. Przed Bramą Wrocławską jest kościółek cmentarny św. Mikołaja (…). W dawnych czasach mieszkali tu Żydzi, zwłaszcza w miejscu zwanym Kaldaune, przy Bramie Ziębickiej, jak również w mieście, przy Stock Gasse – ul. Krótka, na rogu po lewej stronie posiadali oni synagogę, którą jednak w 1508 r. zburzono, a wszystkich Żydów stąd wygnano. Innym ważnym dziełem pochodzącym z XVIII wieku, a zawierającym szczegółowy opis Śląska, a więc i Ząbkowic, jest kilkutomowa praca F.A. Zimmermann, Beyträge zur Beschreibung von Schlesien, wydana w Brzegu w 1785. Może tam przeczytać: Ząbkowice (…) leżą nad Budzówką, 3 mile od Kłodzka, 1 od Srebrnej Góry, 9 od Wrocławia, 4 od Świdnicy i 2 mile od Ziębic; miasto jest wybrukowane, otoczone murami, z 4 bramami. Oprócz czworobocznego Rynku miasto posiada jeszcze dwa inne place, ul. Wolność i Nowe Miasto; [w mieście – przyp. tłum] 12 ulic, w przeważającej wielkości zabudowanych i 4 przedmieścia. W herbie miasta widnieje fragment murów z trzema wieżami i bramą.

TV Sudecka (26.01.2019) informuje o otwarciu nowoczesnego centrum komunikacyjnego – niestety nie w Ząbkowicach Śląskich.

Od poniedziałku 4 lutego do Sowiogórskiego Centrum Komunikacyjnego przenosi się obsługa ruchu autobusowego. Budynek wyremontowanego dworca kolejowego z poczekalnią otwiera swe podwoje dla podróżnych. Czynny będzie codziennie od godz. 4.15 do 23.00, czyli pół godziny przed przyjazdem pierwszego i pół godziny po odjeździe ostatniego pociągu. Od 4 lutego spod dworca będą kursować autobusy komunikacji miejskiej (ZKM), komunikacji dalekobieżnej – zarówno PKS Dzierżoniów, jak i przewoźnicy prywatni. Rozpisane są przetargi na operatorów hostelu, baru dworcowego i pawilonów handlowych przed obiektem. Docelowo w budynku dworca funkcjonować będzie również punkt biblioteczny i posterunek policji.

Gdyby w lokalnych mediach został pominięty jakiś ważny temat – prosimy o kontakt z nami – poprzez formularz TWOJA INFORMACJA. Zajmiemy się sprawą, o której do nas napiszesz.