W subiektywnej prasówce – na początek tygodnia – dostarczamy Państwu fragmenty artykułów związanych z terenem powiatu ząbkowickiego, jakie ukazały się w minionych kilku dniach w gazetach i portalach internetowych. Do lokalnej „prasówki” dodajemy interesujące artykuły o tematyce samorządowej z mediów regionalnych lub ogólnopolskich.

Doba (12.12.018) zamieszcza wywiad z ząbkowiczaninem – wicemarszałkiem Dolnego Śląska.

Marcin Gwóźdź, ząbkowiczanin, został wybrany wicemarszałkiem województwa dolnośląskiego w obecnej kadencji samorządu województwa. Doba.pl pyta nowego wicemarszałka o plany polityczne na przyszłość, wyzwania związane z nową funkcją, ale także o sytuację powiatu i gminy Ząbkowice po wyborach samorządowych. Anna Urbaś: Kilka tygodni temu został Pan wybrany wicemarszałkiem województwa dolnośląskiego. Dlaczego zrezygnował Pan z bardzo intratnej posady wiceprezesa KGHM TFI na rzecz pracy w samorządzie? Marcin Gwóźdź: Tak, to prawda. W związku z wyborem na stanowisko wicemarszałka złożyłem rezygnację z pełnionej funkcji w zarządzie KGHM TFI.  Zarówno sama decyzja, jak i powrót do funkcji samorządowych to bez wątpienia spore wyzwania. Umowa zawarta między Bezpartyjnymi Samorządowcami a politykami Prawa i Sprawiedliwości precyzyjnie określa konkretne zadania do realizacji. W tym także te, które bezpośrednio dotyczą życia mieszkańców naszego okręgu. Od zawsze byłem i jestem silnie związany z naszą małą Ojczyzną. Kiedy pojawiła się propozycja dołączenia do nowo ukształtowanego zarządu województwa – nie sposób było odmówić. Podjąłem to wyzwanie.

Czy stanowisko wicemarszałka województwa będzie dla pana trampoliną do sejmu, a może za 5 lat będzie ubiegał się Pan o stanowisko burmistrza Ząbkowic? Jakie są Pana plany polityczne? Przyjmując propozycję i poddając się ocenie radnych wojewódzkich, którzy powołali mnie do pełnienia tejże funkcji nie brałem pod uwagę swoich osobistych planów, tym bardziej nie kierowałem się polityczną kalkulacją. Dziś skupiam się przede wszystkim na pracy w samorządzie. Nie wybiegam zbyt daleko w przyszłość i chcąc realizować szerszą wizję „dobrej zmiany” pracuję dla dobra mieszkańców. Po wyborze Pana na stanowisko wicemarszałka od razu zaczęły pojawiać się głosy, że nie będzie Pan „sprzyjał” Ząbkowicom i powiatowi, bo rządzi u nas Platforma Obywatelska (w powiecie z PSL), a więc nie będą tu płynęły żadne środki. Czy jest w tym ziarnko prawdy? Ząbkowice Śląskie to moje rodzinne miasto, w którym się urodziłem i mieszkam od ponad 40 lat. Sukces każdego mieszkańca jest równoznaczny z sukcesem naszego miasta i powiatu. Szczerze trzymam kciuki za wszystkich samorządowców, którzy mam nadzieję wykorzystają tę pięcioletnią kadencję na 150% możliwości. Jestem daleki od politycznych podziałów na poziomie samorządu. Lokalnie i regionalnie liczą się przede wszystkim ludzie, których nie oceniam z partyjnej perspektywy. Będę dbał o rozwój i przyszłość naszych dolnośląskich miejscowości – w tym także Ząbkowic Śląskich.

W minionej kadencji Rady Powiatu Ząbkowickiego był Pan przewodniczącym klubu PiS i bardzo aktywnym radnym opozycji. Czy w Pana ocenie, w obecnej kadencji radni PiS i Kukiz’15, stanowiący opozycję w radzie, są w stanie skutecznie oddziaływać na pracę rady i powiatu ząbkowickiego? Bardzo żałuję, że ze strony koalicji PO-PSL zabrakło woli i chęci rozmowy o koniecznych zmianach w naszym wspólnym samorządzie. Szanuję reguły demokracji i traktuję obecną sytuację jako katalizator do ciężkiej pracy – zarówno własnej, jak i pozostałych radnych. Głęboko wierzę w naszych reprezentantów – nie tylko z PiS, Kukiz’15, ale także tych niezrzeszonych. Wierzę w konstruktywną opozycję i współpracę z lokalnymi władzami. Jeśli nasi włodarze otworzą się na współpracę i dyskusję, to z pewnością powstanie wiele dobrych i realnych projektów samorządowych.

W Urzędzie Marszałkowskim będzie Pan odpowiedzialny za sprawy rolnictwa i rozwoju wsi, jakie są najważniejsze potrzeby, ale i zagrożenia dla dolnośląskich rolników i wsi w Pana ocenie? Departamenty Obszarów Wiejskich i Zasobów Naturalnych oraz Departament Gospodarki to dwa obszary, za które jestem odpowiedzialny. W kompetencjach podległego mi resortu znajdują się także Geodeta i Geolog Wojewódzki, a ponadto Dolnośląski Zespół Parków Krajobrazowych.  Głównym zadaniem Departamentu Obszarów Wiejskich jest realizacja PROW, czyli Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich i taki właśnie wydział, funkcjonujący w strukturze organizacyjnej, odpowiedzialny jest za realizację tego programu. Nie tylko rolnicy, ale również wszyscy mieszkańcy obszarów wiejskich znają doskonale jego założenia. Jest to plan oparty na sześciu priorytetach skupionych wokół szeroko rozumianego wsparcia obszarów wiejskich. Od transferu wiedzy i innowacji w rolnictwie aż po ograniczanie wykluczenia społecznego i promowanie rozwoju gospodarczego na terenach wiejskich. Równolegle kieruję pracami niezwykle ważnego dla każdego mieszkańca – Wydziału Ochrony Środowiska. Funkcjonujące programy wsparcia dają wiele możliwości, ale nie wyczerpują wszystkich potrzeb. Zagrożenia jakie dostrzegam to między innymi osłabienie aktywności społecznej. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że coraz mądrzej i odpowiedzialniej powinniśmy podchodzić do dysponowania środkami europejskim – także, a może nawet przede wszystkim, w obszarach gospodarki i ochrony środowiska. W chwili obecnej doskonale funkcjonuje wiele lokalnych grup działania (LGD),  stowarzyszeń formalnych jak i nieformalnych. Wręcz czuje się chęć tych ludzi do działania, a ponieważ dobre chęci „zarażają” – jestem przekonany że wspólnie zrealizujemy wiele pożytecznych inicjatyw. Na co więc będą ukierunkowane Pana działania jako wicemarszałka? Tak, jak wspomniałem – obszar odpowiedzialności jest bardzo szeroki, więc głównym zadaniem, które przede mną postawiono jest sprawna koordynacja prac podległych departamentów. Jestem przekonany, że ocena wspieranych projektów powinna być dokonana przez pryzmat strategii całego regionu zgodnie z miejscowymi programami przyjętymi przez lokalne grupy działania (LGD). Chciałbym, aby ich głos był słyszany w dyskusji dotyczącej przyszłości naszego regionu.  Ponadto, zgodnie z priorytetami PROW, zależy nam na wspieraniu efektywnego gospodarowania zasobami oraz przechodzeniu na gospodarkę niskoemisyjną i odporną na zmianę klimatu w sektorach: rolnym, spożywczym i leśnym. Te zadania przenikają się jednocześnie z innowacyjnością w gospodarce. Wydziały Departamentu Gospodarki koordynują rozwój terytorialny, promują innowacyjną gospodarkę, współpracę z nauką,  a także ściśle kooperują z partnerskimi regionami w ramach projektów Interreg. Odpowiadając na pytanie jednym zdaniem: chciałbym skupić się na koordynacji działań wydziałów tworząc spójną kreację innowacyjnych, nowoczesnych i ekologicznych obszarów – zintegrowanych aktywnością społeczną naszych mieszkańców. Dziękuję za rozmowę.

Express Miejski (14.12.2018) informuje o planach samorządu wojewódzkiego dotyczących infrastruktury kolejowej między innymi na obszarze powiatu ząbkowickiego.

Samorząd Województwa Dolnośląskiego przejmie od PKP linie kolejowe nr 341 i 318 łączące Dzierżoniów oraz Srebrną Górę z Bielawą. Taki zabieg ma pozwolić zarządzać i remontować infrastrukturę kolejową według planów samorządowców, bez oglądania się na kolejarzy, co daje sporą nadzieję na powrót ruchu kolejowego na te dwie trasy. Zarząd Województwa Dolnośląskiego już kilka lat temu wyrażał wolę przejęcia prawie 370 kilometrów linii kolejowych w województwie. Ich znaczna część została przeznaczona przez PKP do likwidacji, a pociągi na większości ostatni raz były widziane wiele lat temu. Przejęcie linii kolejowych przez województwo dolnośląskie to wydarzenie bezprecedensowe, ale i dające duże szanse na rozwój obszarów ziemi ząbkowickiej i dzierżoniowskiej. – Dla Bielawy i okolic to ogromna szansa – zwłaszcza w kontekście rozmów z inwestorami. Duża rzecz i nie ukrywam – ogromna satysfakcja – mówi Marcin Gwóźdź, wicemarszałek województwa. Co ciekawe – w zarządzie województwa znajdują się już linie, które przejęło województwo i na których utrzymanie prowadzi firma spoza PKP. Tak jest na odcinku Wrocław-Zakrzów – Trzebnica i Szklarska Poręba Górna – Harrachov, gdzie odbywa się dość intensywny ruch pasażerski. Zarządcą jest Dolnośląska Służba Dróg i Kolei we Wrocławiu. Linia kolejowa nr 318 łącząca Srebrną Górę z Bielawą została zlikwidowana blisko 25 lat temu. Prowadziła przez Jemną, Grodziszcze, Ostroszowice, Bielawę Nową, Kamieniczki aż do stacji Bielawa-Zachodnia. Ruch na trasie kolejowej nr 341 Bielawa Zachodnia – Dzierżoniów Śląski dla pociągów pasażerskich został zamknięty w 1977 roku, dla pociągów towarowych 24 lata później.

Ziębice Info (08.12.2018) odnotowują ogólnopolski sukces młodego ziębiczanina.

Wojciech Begierski, uczeń kl. 2 Liceum Ogólnokształcącego w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w Ziębicach został laureatem ogólnopolskiego konkursu „Niepodległa” zorganizowanego przez Muzeum Niepodległości w Warszawie. W przededniu 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości miało miejsce rozstrzygnięcie ogólnopolskiego konkursu dla dzieci i młodzieży poświęconego problematyce odzyskania i obrony przez Polskę niepodległego bytu. Spośród kilkuset nadesłanych prac w różnych artystycznych kategoriach najwyższe wyróżnienie uzyskała prezentacja multimedialna pt. „Niepodległość sto lat później” wykonana przez  licealistę z Ziębic.  Jej autor – Wojciech Begierski – zajął pierwsze miejsce w Polsce! Warto dodać, że w gronie najlepszych znalazł się już po raz drugi – w ubiegłym roku szkolnym zajął drugie miejsce za pracę „Niepodległość – tradycja i współczesność”.

Przystanek Wrocław (05.12.2018) zachęca do zwiedzania Pałacu Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim. KLIKNIJ TUTAJ, ABY PRZECZYTAĆ CAŁY REPORTAŻ.

Kamieniec Ząbkowicki to kilkutysięczna wieś położono 78 km na południe od Wrocławia. Można tu dojechać drogą krajową nr 8 w kierunku na Kłodzko lub Kolejami Dolnośląskimi czy pociągami REGIO w kierunku Międzylesie. Podróż koleją trwa około 1 godziny – szybciej niż autem! Największą atrakcją Kamieńca jest XIX-wieczny, neorenesansowy pałac, zwany też zamkiem. Malownicza budowla z wieżami, posadowiona na wzgórzu już z daleka przyciąga wzrok.  Na dworcu kolejowym w Kamieńcu na zwiedzaczy czeka miła niespodzianka – do pałacu wyznaczono szlak, który zaczyna się tuż przy budynku. Po przejściu pod wiaduktem kolejowym (świetna akustyka, można się pobawić w echo:)), szlak rozwidla się: do pałacu możemy iść w prawo przez wieś lub w lewo przez las. Wybieramy opcję przez las z nadzieją, że nie pobłądzimy. Okazuje się, że leśna droga jest bardzo dobrze oznakowana i po około 40 minutach spaceru, rozkoszowania się ciszą, zapachem i kolorami jesiennego lasu, docieramy do celu. Wcześniej zatrzymujemy się przy świeżo odremontowanym mauzoleum, przeznaczonym na grobowiec rodzinny spadkobierców właścicielki pałacu, królewny niderlandzkiej Marianny Orańskiej. (…) Nazywano ją Dobrą Panią, Matką biednych i sierot i Największą Dobrodziejką, a wiele miejsc do dziś zachowało w nazwie jej imię. (…)

Pałacowe wnętrza oraz tereny zewnętrzne były urządzane jeszcze do 1902 r. W efekcie powstała monumentalna budowla wyglądem przypominająca szkockie czy angielskie zamki. Wnętrza zaplanowano jeszcze za życia Marianny, która bardzo dobrze wiedziała czego chciała. Zbudowany na planie prostokąta pałac ma wymiary 73 metry na 48 metrów, cztery narożne wieże o wysokości 33 metry każda. Dwa wewnętrzne dziedzińce przedziela arkadowy krużganek. Całość jest otoczona murem z czterema basztami. W ciągu murów znajdują się wozownie i stajnie. Powierzchnia użytkowa pałacu to prawie 20.000 metrów. I i II wojnę światową pałac przetrwał w stanie nienaruszonym. Niestety po zakończeniu II wojny rozpoczęło się sukcesywne rozkradanie i postępująca dewastacja. Dzieła zniszczenia dopełnił pożar w styczniu 1946 r. Przez kolejne lata niezabezpieczony i bez nadzoru pałac chylił się ku całkowitej ruinie.  W 1988 r. obiekt został wydzierżawiony na 40 lat. Prywatny inwestor mimo ogromnych nakładów finansowych zdołał tylko częściowo zabezpieczyć pałac, aby nie ulegał dalszej dewastacji. Po wygaśnięciu dzierżawy w roku 2012 r. właścicielem pałacu została Gmina Kamieniec Ząbkowicki. I tak jak Marianna Orańska, kobieta niezwykła, która po latach zmagań z szykanami, ostracyzmem i przeciwnościami losu, z ogromną determinacją doprowadziła do wybudowania pałacu, tak Gmina Kamieniec systematycznie przywraca mu dawną świetność.

Gazeta Ząbkowicka (28.11.2018) publikuje artykuł na temat historii zabytkowego kościoła w Byczeniu.

Jednym z najpiękniejszych przykładów barokowego kościoła wiejskiego, na terenie powiatu ząbkowickiego, jest z pewnością świątynia pw. św. Marcina w Byczeniu. Jej dzieje przedstawia Kamil Pawłowski. Kościół w Byczeniu jest wzmiankowany w źródłach po raz pierwszy w końcu XIII wieku. Mowa tu o dokumencie rycerza Moyko z 12 kwietnia 1293 r. Występuje w nim Myleius, plebanus de Bycen. Jego następcą był niejaki Bripko, który wystąpił również jako świadek na dokumencie z 1 lutego 1306 r. Z 1323 r. pochodzą natomiast informacje dotyczące dochodów miejscowego probostwa. Mowa mianowicie o wysokości rocznej grzywny, jaką klasztor w Kamieńcu Ząbkowickim ma wypłacać proboszczowi Byczenia z posiadanych przez siebie dóbr. W roku 1346 pojawia się niejaki Lorenz, albo może Wawrzyniec, pełniący funkcję zastępy proboszcza Byczenia. Na dokumencie księcia Jana z 22 lipca 1422 r., występuje inny znany znam proboszcz Byczenia, a mianowicie niejaki Paulus Hoczenplocz. Jego następcą – Nickolaus Kappicz został zamordowany przez wojska Husyckie w 1427 r. W 1498 r. biskup wrocławski skierował do Byczenia kolejnego proboszcza – Martina. Kościół w Byczeniu był już wówczas świątynią pozostającą pod władzą opata kamienieckiego i pozostawało tak, aż do czasu sekularyzacji w 1810 r. Ostatnim proboszczem pochodzącym z konwentu kamienieckiego był o. Petrus Günther, który pełnił urząd proboszcza aż do 1816 r. Od 1884 r. funkcję proboszcza sprawował ks. Hermann Peisert. Obecny, barokowy kościół stanął w miejscu wcześniejszej, gotyckiej budowli. Powstał w latach 1771 – 1773. Inicjatorem jego powstania był opat kamieniecki Neumann. Pracami murarskimi kierował miejscowy budowniczy Joseph Kauffmann. Musiał on wzorować się w swoim projekcie na kościołach autorstwa wybitnego architekta dobry późnego baroku Kiliana Ignaza Dientzenhofera. Sklepienia wnętrza świątyni pokrywają zapierające dech w piersiach freski autorstwa Josepha Hoeckera i Johanna Nepomuka Kümpffle. W ołtarzu głównym zaś umieszczono obraz pędzla wspomnianego już J. Hoeckera przedstawiający sceny z życia św. Marcina – patrona kościoła. Wśród wyposażenia, uwagę zwraca również barokowy prospekt organowy, wykonany przez ząbkowickiego organmistrza Petera Zeitziusa w 1775 r. Jeśli chodzi o pozostałe detale architektoniczne świątyni w Byczeniu, wspomnieć można o kluczu portalu wejściowego, w którym zachowała się data zakończenia budowy barokowego kościoła – 1774. Warto również ponieść głowę ku górze. Na chorągiewce wieńczącej wieżę dostrzec można inicjały AAC 1773, odnoszące się do Abundusa opata kamienieckiego.

Miasto 2077 (17.02.2018) zamieszcza nieco futurystyczny materiał, który jednak może inspirować projektantów organizacji ruchu pod kątem bezpieczeństwa pieszych.

Jak będzie wyglądać skrzyżowanie przyszłości? W listopadowym numerze rozważania na ten temat snuje miesięcznik Wired do spółki z ekspertami organizacji Project for Public Spaces. Wszystko na podstawie trendów znanych już dziś. Przede wszystkim odwróceniu ulegnie relacja: na ulicy to nie samochody, ale piesi będą najważniejsi. Dlatego m.in. znikną krawężniki oraz światła dla aut. Kierowcy będą jeździć znacznie wolniej (w większości w autonomicznych samochodach). Dodatkowo przejście będzie jedną wielką wyniesioną wyspą ze strefami wymalowanymi różnymi kolorami – tak aby widać było, że to przestrzeń piesza. Wszystko bardziej ma przypominać plac niż przejścia znane obecnie. Na środku znajdzie się tzw. scramble walk, czyli przejście po przekątnej przez sam środek skrzyżowania – tam zielone mają piesi idący we wszystkich kierunkach. Ścieżki rowerowe będą oczywiście zabezpieczone, oddzielone nie tylko od ulicy. Krawężnik będzie je odcinał także od chodnika. Dodatkowo pojawią się światła dla pieszych/rowerzystów. Istotnym zmianom mają ulec też przystanki: wiaty nie będą już tylko chronić przed opadami, ale także odgradzać pasażerów od jezdni. Tymczasem elektryczny autobus przystając tu będzie się ładował indukcyjną ładowarką umieszczoną w nawierzchni.

Gdyby w lokalnych mediach został pominięty jakiś ważny temat – prosimy o kontakt  z nami – poprzez formularz TWOJA INFORMACJA. Zajmiemy się sprawą, o której do nas napiszesz.