W subiektywnej prasówce – na początek tygodnia – dostarczamy Państwu fragmenty artykułów związanych z terenem powiatu ząbkowickiego, jakie ukazały się w minionych kilku dniach w gazetach i portalach internetowych. Do lokalnej „prasówki” dodajemy interesujące artykuły o tematyce samorządowej z mediów regionalnych lub ogólnopolskich.

Express Miejski (14.11.2018) pisze o postulacie mieszkańców Barda dotyczącym budowy nowego obiektu sportowego.

Grupa młodych mieszkańców gminy Bardo domaga się od władz miasta budowy skate parku. Burmistrz mówi, że zadanie zostanie wpisane do projektu budżetu na przyszły rok. Początkiem października młodzi mieszkańcy Barda i okolic wystosowali do władz miasta petycję, w której wnioskowali, aby na terenie gminy utworzyć skate park. Podobne miejsca do uprawiania sportów ekstremalnych, takich jak jazda na deskorolkach, rolkach, hulajnogach czy BMX-ach istnieją w sąsiednich Ząbkowicach Śląskich czy Kłodzku i cieszą się dużą popularnością. – Tego typu miejsca w całym kraju gromadzą rzesze entuzjastów oraz zwykłych obywateli. Aktualnie w Bardzie brakuje miejsc, w których młodzież mogłaby aktywnie spędzać czas. Stworzenie skate parku będzie niezwykle korzystne dla całego miasta – mówi Maciej Węgrzyn, jeden z pomysłodawców. – Obecnie ze względu na brak miejsca przeznaczonego dla miłośników jazdy na deskorolkach, rolkach, hulajnogach i BMX-ach, korzystamy z publicznych placów i ulic, niejednokrotnie przyczyniając się do szybszego niszczenia murków, ławek i nawierzchni. W dodatku uprawiając sport w miejscach do tego nie przeznaczonych narażamy zarówno siebie jak i przechodniów na nieprzyjemności, a nawet niebezpieczeństwo. Dzięki utworzeniu skate parku te problemy odeszłyby w zapomnienie, a sam skate park byłby miejscem spotkań i rozwijania własnych pasji – dodaje nastolatek. Pod pismem skierowanym do burmistrza Krzysztofa Żegańskiego podpisało się kilkadziesiąt osób. W ostatnich dniach w urzędzie odbyło się pierwsze robocze spotkanie w tym temacie. Wybrano wstępną lokalizację. Obiekt miałby zostać utworzony przy placu zabaw na ul. 1 Maja (nieopodal budynku po byłym domu dziecka). – Bardzo cieszymy się, że młodzież wystąpiła z tą inicjatywą oraz zapewniamy, że zrobimy wszystko, by skate park powstał w naszym mieście. Powstanie takiej inwestycji jest wieloetapowe, dlatego chcielibyśmy, aby na każdym etapie powstawania, młodzież aktywnie uczestniczyła w jego realizacji – mówi Aneta Macherzyńska, inspektor ds. społecznych w bardzkim magistracie. Władze miasta zapewniły, że zostaną wszczęte działania, aby do budżetu gminy na 2019 rok wpisać zadanie polegające na budowie miejsca aktywności ruchowej dla młodzieży. Cztery lata temu nowy skate park został otwarty w Ząbkowicach Śląskich. Jego budowa kosztowała około 660 tys. zł. Gmina pozyskała wówczas dotację na utworzenie obiektu w wysokości 350 tys. zł z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego.

Ziębice Info (15.11.2018) podają wiadomość o dofinansowaniu, jakie gmina Ziębice pozyskała na inwestycję drogową.

Wiele wskazuje na to, że w końcu uda się przebudować ulicę Spacerową w Ziębicach. We wrześniu Gmina Ziębice kolejny raz aplikowała o dofinansowanie tego zadania w ramach Programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej na lata 2016-2019. 13 listopada na stronie internetowej Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego ukazała się wstępna lista rankingowa wniosków o dofinansowanie na rok 2019. Zadanie Gminy Ziębice „Przebudowa drogi gminnej – ul. Spacerowej – w Ziębicach wraz z infrastrukturą drogową i utwardzeniem części działki 256” znalazło się wśród 36 zadań innych dolnośląskich samorządów z zakresu dróg gminnych wskazanych do dofinansowania w roku 2019. Zgodnie z założeniami programu, ostateczna lista rankingowa zostanie zatwierdzona przez Ministra Infrastruktury. Miejmy jednak nadzieję, że w tym przypadku nic się nie zmieni i już na początku przyszłego roku rozpocznie się ta ważna i wyczekiwana inwestycja, z której najbardziej skorzystają mieszkańcy osiedla M. Kopernika, a także uczniowie Szkoły Podstawowej nr 2 (wcześniej Gimnazjum Publicznego). W ramach zadania zaplanowano m. in. przebudowę całej ulicy Spacerowej (część asfaltowa i gruntowa), a także wykonanie ciągów pieszych, nowego oświetlenia i oznakowania drogi. Szacunkowa całkowita wartość inwestycji to ponad 872 tys. zł, z czego połowa – 436 tys. zł – może zostać sfinansowana w ramach tzw. „schetynówek”.

Doba (18.11.2018) publikuje reportaż o uczestnictwie mieszkanki Ziębic w biegu maratońskim w Nowym Jorku.

Teresa Nowak, biegaczka z Ziębic, 4 listopada wzięła udział w jednym z najsłynniejszym na świcie maratonie ulicami Nowego Jorku New York City Marathon. Pani Teresa wspomina to wielkie przeżycie… Moja przygoda z wyjazdem na maraton do Nowego Jorku zaczęła się 9 września 2018 roku, kiedy na Expo przed 36. Maratonem Wrocławskim zarezerwowałam sobie pakiet TCSNYCMARATON 2018. Na tej znanej imprezie sportowej spotkałam ludzi z firmy Raz Event skupiającej miłośników sportu, a w szczególności biegaczy. To oni zaproponowali mi udział w nowojorskim maratonie. Propozycja była tak atrakcyjna, że zgodziłam się bez wahania. Po uzyskaniu wizy i załatwieniu wszystkich formalności 1 listopada poleciałam do Stanów Zjednoczonych. Moje poekscytowanie wyprawą trwało od pierwszego do ostatniego dnia. Okazało się, ze sam bieg nie jest jedynym wyzwaniem. Już na miejscu otrzymałam informację, „że każdy indywidualnie wraca do hotelu po biegu”. Ogarnęły mnie wątpliwości, jak sobie dam radę w tym mieście. Dałam radę! 3 listopada wystartowałam w biegu na 5 km. Mogłam podziwiać górujące nad uczestnikami wieżowce Manhattanu.

Bieg rozpoczął się przy gmachu ONZ i 12 tysięcy uczestników z całego świata wraz z przyjaciółmi i rodzinami pobiegło ulicami środkowego Manhattanu na metę w Central Parku. Urbaniści nowojorscy bardzo mądrze zdecydowali, że ulice będą przecinać się pod kątem prostym, a aleje i street będą oznakowane kolejnymi liczbami. Nie było możliwości, aby zabłądzić. I tak sama wróciłam do hotelu już pierwszego dnia pobytu. Zaczęłam w pełni oddychać klimatem maratońskim i nowojorskim! Wreszcie nadszedł 4 listopada – dzień ważny dla mnie i dla ponad 55 tysięcy biegaczy z całego świata. O 6 rano wyruszyliśmy autokarami na wyspę Staten Island, gdzie koczowaliśmy do czasu, kiedy startowała dana fala. Wędrówkę do miejsca zbiórki rozpoczęliśmy pod kontrolą jak na lotnisku, rzeczy do depozytu trzeba było mieć tylko w przeźroczystych workach. Miejsce biwakowania było dobrze zorganizowane: wydawane były posiłki, napoje, żele energetyczne, banany, ciepłe czapki. Tutaj poznałam biegaczkę z Kuby o tym samym imieniu. Czas oczekiwania na start był różny, więc każdy ubrany był w ciepłe ubrania, które pozostawiało się przed startem w kontenerach na cele charytatywne. Zbliżała się godzina 11.00, zostaliśmy wpuszczeniu do strefy startu. Ja byłam przydzielona do strefy pomarańczowej A i fali 4. W tym samym czasie start rozpoczęły również strefy: zielona i niebieska. Bieg rozpoczął się odśpiewaniem hymnu amerykańskiego i ruszyliśmy  Mostem Verrazano – Narrows. Jest to dwupoziomowy most. Moja fala biegła górą i mogłam podziwiać uroki Brooklynu. Trasa maratonu przebiegała przez pięć dzielnic Nowego Jorku: Staten Island, Brooklyn, Queens, Bronx, Manhattan. Imponujące było to, jak nas witali nowojorczycy – bawili się, częstowali ciasteczkami, czekoladkami, owocami.

Nie jestem w stanie tego opisać. Przez 26,2 mile towarzyszyły nam muzyka, okrzyki i wiwaty. W tym dniu moje imię Teresa było najpopularniejsze w Nowym Jorku. A piąteczek to tyle przebiłam, że o żadnym lepszym wyniku nie marzyłam. „Polska stacja” mieściła  się na Greepoincie, z którego dalej pobiegliśmy mostem Kościuszko Bridge, łączącym północny Brooklyn z Queens. Meta maratonu przebiegała w Central Parku. Po odebraniu medalu zrobiłam sobie sesję zdjęciową. Strach przed samotnym powrotem do hotelu już dawno minął, więc jak prawdziwa Amerykanka, wróciłam żółtą taksówką do hotelu New Yorker. Pozostałe dwa dni pobytu w NYC spędziłam na zwiedzaniu i zakupach. Miłym przeżyciem było uczestnictwo w tradycyjnym spotkaniu polskich biegaczy w konsulacie RP. W spotkaniach tych uczestniczą również przedstawiciele Polonii. Po powrocie do Polski i Ziębic spotkało mnie ciepłe przywitanie. Miło było usłyszeć, że śledzono mój bieg na żywo. Przepraszam, jeżeli rozczarowałam wynikiem. Ja swój pobyt w NYC podkreśliłam flagą Ziębic. Chętnie bym jeszcze raz tam wróciła.

DKL24 (08.11.2018) relacjonuje zmagania złotostockich seniorów uprawiających nietypową dyscyplinę sportową.

Słuchacze miejscowego Uniwersytetu Trzeciego Wieku chętnie odnajdują się w różnych formach rekreacji, np. wędrują po górach, jeżdżą na wycieczki… Od niedawna zapałali miłością do boule, czyli francuskiej gry w kule, w której odbywa się „polowanie” na prosiaczka. Zajęcie jest na tyle absorbujące, że ani człowiek się nie obejrzy, a trzeba włączyć oświetlenie, by dało się je kontynuować. I tak właśnie jest w Złotym Stoku, gdzie w związku z rosnącym zainteresowaniem grą w kule planuje się wybudowanie boulodromu. I to takiego z wyższej półki, aby dało się zorganizować np. mistrzostwa Polski.

Gazeta Ząbkowicka (07.11.2018) kontynuuje wędrówkę po historii miejscowości Grodziszcze w gminie Stoszowice.

Kolejny odcinek, w którym zapoznajemy się z dziejami wsi i kościoła w Grodziszczu. Źródłem naszej wiedzy są dokumenty, złożone w kuli na szczycie wieży tamtejszej świątyni. Temat przedstawia historyk Kamil Pawłowski. W 1839 r. kolejny raz zajrzano do wnętrza kuli na szczycie wieży kościoła w Grodziszczu. Złożono tam wówczas kolejne „świadectwo ówczesnych czasów”. Kronika rozpoczynająca się w 1839 r. mówi o nikłości wszystkiego co ziemskie i doczesne. Dowiadujemy się również o problemach jakie parafia napotkała w osobie budowniczego Hilgera. Miejscowy mistrz stolarski Gottlob Höntsch i cieśla Gottlob Vogel otrzymali za swoją pracę przy wieży kościoła kolejno 117 talarów i 28 srebrnych groszy. W 1821 r. zmarł właściciel dóbr w Grodziszczu, a jednocześnie patron kościoła, Karl von Thielau. Majątek przejął po nim jego brat Friedrich von Theilau. W 1825 r. pojął on za żonę Vilhelmine von Holtei. Warto wspomnieć, iż umieszczenie w pamiątkowym dokumencie informacji o życiu i śmierci, urodzinach dzieci i zawartych małżeństwach ówcześnie panującej szlachty, należało do czegoś zupełnie powszechnego. Mimo tego, że stosunki pan-poddany powoli ulegały rozluźnieniu, zwierzchność właściciela dóbr nad wsią, a w szczególności nad parafią, pozostawała zawsze ważnym elementem struktury społecznej dawnej, śląskiej wsi. Rok 1829 miał przynieść wielkie szkody spowodowane powodziami. Szczególnie interesujące są adnotacje dotyczące szalejących wówczas chorób. Od lipca do sierpnia 1832 r. panowała cholera. W jej wyniku z Grodziszcza zmarło 20 osób, z Ostroszowic 16, zaś Jemna została oszczędzona przez chorobę. 27 listopada 1832 r. superintendent Bock z Niemczy dokonał poświęcenia budynku nowej szkoły, a koszt budowy wyniósł 2 400 talary. Równie interesująca wydaje się wiadomość z 1833 r., kiedy to w nocy z 17 na 18 grudnia wiał niesamowicie silny wiatr. W 1835 r. zaś zmarł miejscowy organista Amsel. W 1839 r. przystąpiono do remontu domu gminnego, mimo tego, że został on w tym samym roku wzniesiony. Kolejny raz kulę na szczycie wieży zdjęto w lecie 1894 r. Nastąpiło to przy okazji kapitalnego remontu zewnętrznych ścian kościoła. Kulę pozłocono i wymieniono dach na wieży. 1 października 1894 r. uroczyście obchodzono 350. rocznicę parafii w Grodziszczu, a w związku z tym, na szczycie wieży zamontowano odnowioną iglicę. Kościół w Grodziszczu jest budowlą orientowaną (prezbiterium zwróconą na wschód, w kierunku Jerozolimy), murowany, z wieżą od strony zachodniej. Samo prezbiterium nie zostało zaznaczone w bryle kościoła, a jedynie wyznaczone jest one w przestrzeni wnętrza. Kościół nakrywa dwuspadowy dach, wieżę zaś barokowy hełm z jednym prześwitem, zwieńczony kulą z chorągiewką i krzyżem. Na chorągiewce zachowała się data 1606 r.

Polskie Radio Wrocław (05.11.2018) informuje o kolejnym sukcesie jednego z małych dolnośląskich samorządów, gdzie kilka tygodni temu oddano już do użytku wybudowany w dwa lata kryty basen, a teraz zainwestowano we własny tabor komunikacji publicznej – niestety nie jest to gmina z powiatu ząbkowickiego.

To jedna z największych inwestycji gminy, na której skorzystają mieszkańcy, uczniowie i turyści. Inwestycję podzielono na dwa etapy. Pierwszy już zrealizowano. Do Głuszycy dotarły dwa niskopodłogowe autobusy, które będą jeździć po całej gminie. Zanim wyjadą na drogi, urzędnicy muszą wybrać operatora. Drugi etap to centrum przesiadkowe przy Łukasińskiego, które skomunikuje autobusy gminne z komunikacją wałbrzyską i pociągami kolei dolnośląskich. Powstanie też myjnia i naprawa rowerów, oraz parking na 180 miejsc, który odciąży osiedlowe uliczki. Rozkład jazdy autobusów będzie dopasowany do godzin pracy mieszkańców. Autobusy będą także dowozić dzieci do szkół na terenie Głuszycy. Komunikacja będzie bezpłatna i dowiezie także w dni wolne od pracy. Planowany czas rozpoczęcia kursowania autobusów to marzec 2019 r.

Gdyby w lokalnych mediach został pominięty jakiś ważny temat – prosimy o kontakt  z nami – poprzez formularz TWOJA INFORMACJA. Zajmiemy się sprawą, o której do nas napiszesz.