W subiektywnej prasówce – na początek tygodnia – dostarczamy Państwu fragmenty artykułów związanych z terenem powiatu ząbkowickiego, jakie ukazały się w minionych kilku dniach w gazetach i portalach internetowych. Do lokalnej „prasówki” dodajemy interesujące artykuły o tematyce samorządowej z mediów regionalnych lub ogólnopolskich.

Nieustanne Wędrowanie (01.08.2018) zaprasza do zwiedzania Barda. Kliknij TUTAJ, aby przeczytać cały materiał.

Wszędzie na świecie dzieją się cuda, ale nie zawsze są one właściwie interpretowane. Jeżeli zostaną zauważone, skupiają na sobie uwagę i wówczas zaczyna pisać się historia miejsc świętych. Ponadczasowe Bardo. Tam właśnie tak się zdarzyło… Cuda to pojęcie względne. Wszystko zależy od punku widzenia i wiary w opatrzność niebieską. W Bardzie cudów nie widziano ani mniej, ani więcej niż w innych miejscach na Dolnym Śląsku, a jednak to tutaj bardziej aniżeli gdzie indziej, uwierzono w opiekę maryjną i łaski z niej płynące…

Był rok 1525. Luty i mróz siarczysty. Wówczas to w Bardzie wybuchł pożar, który w mgnieniu oka objął zabudowania miejskie i przeniósł się do świątyni. Jedni widzieli w tym dopust Boży, inni rękę protestantów. Był to bowiem czas reformacji i Matka Boska Bardzka nie była w łaskach u Lutra. W tamtym czasie już mało kto pielgrzymował do Barda, jednak cudowna figurka Najświętszej Panienki nadal znajdowała się tamtejszym kościele. Kiedy płomienie zaczęły trawić sanktuarium, dwóch braci zakonnych otworzyło wrota do zadymionego przybytku, i nie bacząc na niebezpieczeństwo zaczęli czynić odważne kroki, aby figurę cudowną ocalić. Jeden z braciszków doszedł aż do ołtarza, pochwycił swój skarb i zaczął ewakuację w stronę wyjścia. Zniszczenia świątyni w tamtej chwili były jednak już ogromne. Sufit kościoła nie wytrzymał starcia z żywiołem. W chwili, kiedy zakonnik biegł ku wrotom, strop zawalił się i ogniem straszliwym przygniótł bohatera, który spłonął żywcem. Kiedy pożar zaczął przygasać, odnaleziono denata na świątynnej posadzce całego zwęglonego. W ręce jego ocalała figurka, nienaruszona ogniem. Wówczas to Matka Boska Bardzka przyćmiła Lutra totalnie. Sława jej niosła się po świecie, a tutejsi protestanci nic nie mogli na to poradzić.

W Bardzie działy się cuda, a jak wiadomo mają one ogromną siłę skupiania uwagi. Moc płynęła z figury maryjnej i ludzie powracali pod jej opiekę. W kilkadziesiąt lat później, bo w roku 1598 Bardo ponownie nawiedziło nieszczęście. Wtedy to woda, a nie ogień „grały tam pierwsze skrzypce”. Dziewięć dni deszcze nie ustawały ulewne, niebo zwiastowało klęskę i ostatecznie woda podmyła Górę Bardzką. Nysa wezbrała i naruszyła jej zbocze. Dzisiejsza Kalwaria obsunęła się pękając. Skały i ziemia zatrzymały rzekę, a ona wystąpiła z brzegów. Miasto zaczynało tonąć. Jego mieszkańcy opuszczali je w panicznym strachu. Wtedy to zakonnik Mateusz zwołał do siebie kilkoro dzieci, z którymi udał się do świątyni nie bacząc na straszliwe okoliczności. Wraz z dziatkami zwrócił się do Matki Boskiej Bardzkiej z prośbą o zatrzymanie tragedii. Modły to były żarliwe, pełne ogromnej wiary. I stało się tak niedługo potem, że woda  zaczęła opadać, a miasto ocalało. Od tego momentu nikt już nie miał wątpliwości, że w miejscowości tej dzieją się cuda…  Dziś na ścianach kościoła Nawiedzenia NMP w Bardzie, wiszą drewniane kule i laski, a na ołtarzu głównym umieszczona jest cudowna figurka. Pielgrzymi, podobnie jak przed wiekami przychodzą tam i na kolanach oddają się pod opiekę Matce Boskiej Bardzkiej. Czy przychodzili tu ongiś chromi i odchodzili zdrowymi, podparcia swoje porzucając przy ołtarzu? Taka jest sugestia w tej świątyni, ale jak było naprawdę, tego nie widzieliśmy. Wróćmy jednak jeszcze na chwilę do mniej cudownej historii miasta. Bardo bowiem dzieje swoje podobne ma do innych wczesnych, dolnośląskich założeń miejskich. Położone na jednej z odnóg bursztynowego szlaku, pełniło rolę strategiczną będąc już w X. stuleciu grodem. Na przestrzeni dziejów założenie to było na przemian niszczone i odbudowywane. Panowali tam kasztelanie bardzcy, rycerze polscy. Duchowym rozwojem miasta zajmowali się kolejno: w AD 1189 joannici, w 1210- augustianie, a 1249 – cystersi z Lubiąża. Pod koniec trzynastego stulecia Bardo przestało być punktem strategicznym. Miejsce rycerzy zajęli bracia zakonni, a oni zamiast wojować, budowali kościoły i szerzyli bardzki kult maryjny. Wówczas ta miejscowość górska zaczynała swoją karierę pielgrzymkową. Cudowna figura już w tamtym czasie otaczana była ogromnym szacunkiem. Słyszano wówczas o licznych uzdrowieniach i łaskach, a w 1400 roku na Górze Bardzkiej, dzisiejszej Kalwarii, miało miejsce objawienie maryjne. Kilku mieszkańców miasta ujrzało tam Bogarodzicę, która w rozpaczy łkała nad przepowiednią potworności, jakie miały niebawem spaść na tę ziemię. Niedługo później świątynie bardzkie uległy najazdom husytów w pierwszej połowie XV wieku i dziś nie ma już po nich śladów. W tamtym czasie nastąpił pierwszy zanik pielgrzymowania do tego miejsca w jego historii. Jednak Matka Boska Bardzka działała, i przypominała się w cudach swoich na tej ziemi, a odcisk jej stopy w kamieniu na szczycie Kalwarii dodawał ludziom nadziei i wiary. Kolejne zdarzenia podsycające tę historię, to opisane wyżej pożar i powódź w Bardzie.  

Doba (08.08.2018) informuje o wandalach niszczących zabytkowe obiekty w Złotym Stoku.

Gmina Złoty Stok podjęła trud wyremontowania mauzoleum rodziny Guttlerów umiejscowionego na starym cmentarzu przy ul. 3 Maja w Złotym Stoku. W ubiegłym roku zakończono prace przy elewacji budowli, obecnie trwa remont wewnątrz mauzoleum. Niestety, wandale już zdążyli zniszczyć część wykonanych prac. – Na co dzień spotykamy się z wieloma aktami wandalizmu: połamane przęsła na scenie w parku miejskim, oderwane deski na ławkach, rozbite kosze w mieście, powyrywane z gazonów kwiaty, wykopane krzewy i drzewka, rozbite butelki, porozrzucane śmieci itp. Staramy się na bieżąco reagować, sprzątamy i usuwamy szkody. Za zniszczenia i straty płacimy z budżetu gminy, z naszych wspólnych pieniędzy. Wczoraj zauważyliśmy kolejny akty wandalizmu, który nas bardzo mocno poruszył – mówią urzędnicy UM w Złotym Stoku – Dotyczy on MAUZOLEUM rodziny Guttlerów na starym cmentarzu. Pomimo tego, że trwają prace remontowe wewnątrz, na wyremontowanej w roku ubiegłym elewacji grobowca pojawiły się napisy. Ktoś bezmyślnie niszczy zabytkową budowlę. Bardzo prosimy Państwa o zwracanie uwagi na niewłaściwe zachowania innych osób i wspólną dbałość o nasze gminne dobra. W przypadku ujawnienia sprawców sprawę niezwłocznie zgłosimy do organów ścigania. Nie ma naszej zgody na brak szacunku dla miejsc historycznych i dewastację mienia gminy.

Express Miejski (09.08.2018) zamieszcza materiał dotyczący niecodziennych znalezisk z Kamieńca Ząbkowickiego.

Kilka dni temu informowaliśmy o znalezisku proboszcza Wojciecha Jarosława Dąbrowskiego na kościelnym chórze. Dzięki jego zaangażowaniu oraz mieszczącej się po sąsiedzku filii Archiwum Państwowego prawidłowo zabezpieczono zbiory odnalezionych muzykaliów i rozpoczęto poszukiwania muzyków, którzy pomogliby ocenić jego wagę. Ostatecznie zajęli się tym Magdalena i Thomas Cornelius – małżeństwo muzyków jednocześnie zaangażowanych w rozwój kultury Dolnego Śląska. Publikujemy krótki wywiad z muzykami przygotowany przez Dolnośląską Organizację Turystyczną. Czym zajmujecie się na co dzień? Oboje z mężem jesteśmy muzykami, zajmujemy się wieloma projektami muzycznymi zarówno w Polsce jak i w Niemczech. Często też koncertujemy w innych krajach. Oprócz koncertów Thomas jest autorem muzyki do ponad 30 filmów, a ja angażuję się w rozwój Dolnośląskiego Festiwalu Muzycznego. Na czym polegała Wasza praca ze znaleziskiem? Thomas Cornelius zaproszony przez księdza Wojciecha Jarosława Dąbrowskiego odbył kwerendę nad znaleziskiem nutowym, wydobył najbardziej interesujące, unikatowe utwory, nie ma tam partytur są tylko głosy; następnym etapem będzie złożenie głosów w partyturę. Wiele z zachowanych nut to rękopisy praca więc będzie żmudna, są też utwory w których brakuje poszczególnych głosów, wszystko więc w rękach kompozytora Thomasa Corneliusa, który za zadanie będzie miał dopisanie brakujących instrumentów lub głosów wokalnych. Czy można łączyć odnalezione nuty z Waszą aktywnością w ramach Dolnośląskiego Festiwalu Muzycznego? Tak, w grudniu 2017 r. w archiwum kamienieckim odbył się koncert w ramach Dolnośląskiego Festiwalu Muzycznego, gdzie zaprezentowane zostały fragmenty odkrytych dzieł m.in. unikatowe dzieło muzyczne Offertorium Domine ne in furore tuo, Es-Dur op. 56 wiedeńskiego kompozytora Ignaza Assmayera (1790 – 1862). Twórczość Ignaza Assmayera jest gruntownie opisana przez muzykologów a jego utwory są skatalogowane. Offertorium Domine ne in furore tuo, Es-Dur op. 56 nie występuje nigdzie, możliwe więc, że utwór ten jest jedynym zachowanym. Czy znane są już daty najbliższych koncertów w oparciu o znalezisko? Trwają prace nad partyturami, realnym wydaje się rok 2019 na premierowe pokazanie historycznych dzieł odkrytych w Kamieńcu Ząbkowickim. Magdalena Cornelius (mezzosopran) jest absolwentką wydziału wokalnego w klasie śpiewu E. Czermak Akademii Muzycznej im. K. Lipińskiego we Wrocławiu. Ukończyła także historię na Wydziale Nauk Historycznych i Pedagogicznych Uniwersytetu Wrocławskiego. Występowała w wielu filharmoniach na licznych festiwalach, koncertach i recitalach wokalnych w kraju i za granicą. Jest laureatką wielu konkursów wokalnych. Thomas Cornelius (organista, pianista, klawesynista, dyrygent i kompozytor) – autor muzyki do ponad 30 filmów dla niemieckiej telewizji m.in. Arte, ARD, ZDF. Już podczas studiów był organistą w katedrze w St. Marien w Hamburgu. Następnie pracował przez rok jako muzyczny dyrektor w archikatedrze St. Petri w Hamburgu. Jest laureatem międzynarodowych konkursów organowych, m.in. w Rosji, Luksemburgu i w Niemczech. Studiował także dyrygenturę na Yale University (USA).

Ziębice Info (07.08.2018) relacjonują akcję honorowego krwiodawstwa w Ziębicach.

Wakacje to okres zwiększonego zapotrzebowania na krew. Tym bardziej cieszy fakt, że w czasie dzisiejszego, zorganizowanego przez Delegaturę PCK Ziębice poboru krwi frekwencja dopisała. Chęć oddania krwi zadeklarowało 26 osób, a oddały 23. Łącznie zebrano więc 10 litrów i 350 mililitrów krwi pełnej. Zbiórkę tradycyjnie przeprowadziła ekipa z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa z Wałbrzycha.

Podczas dzisiejszej akcji ziębicka społeczność krwiodawców otrzymała również wyjątkowy list – list pożegnalny od Teresy Kamińskiej z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa z Wałbrzycha, która przechodzi na emeryturę. – To z Panią Teresą Kamińską kilkanaście lat temu organizowaliśmy pierwszą w historii RCKiK w Wałbrzychu wyjazdową akcję poboru krwi…. właśnie do Ziębic. Przez te wszystkie lata nasza współpraca zawsze układała się wzorcowo – sympatycznie, w przyjaznej atmosferze, a przy tym rzeczowo i kompetentnie – wspomina Przemysław Woyciechowski. Ci którzy nie mogli oddać dziś krwi, a chcieliby to zrobić, będą mieli taką możliwość w trakcie Motoserca, które odbędzie się 18 sierpnia na ziębickim Rynku.

Polskie Radio Wrocław (10.08.2018) prezentuje najpiękniejsze pałace i zamki Dolnego Śląska. Jest wśród nich Pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim.

Business Insider (10.08.2018) opublikował inspirujący materiał o miastach przyszłości. Być może treść ma charakter futurystyczny, ale jest w tym wiele wątków, jakie warto brać pod uwagę już dzisiaj. Kliknij TUTAJ, aby przeczytać cały materiał.

Z pięciu scenariuszy budynków i miast przyszłości, które opisano w raporcie „Living buildings. Przyszłość biurowców”, przygotowanym przez infuture hatalska foresight institute wynika, że rodzi się coraz większa potrzeba uchronienia świata przed ziszczeniem się wizji miast, jaką znamy z kultury popularnej. – Widzimy coraz większą potrzebę powrotu do życia w zgodzie z naturą, dbałości o przestrzenie zielone, zrównoważonego budownictwa, które jest coraz bardziej samowystarczalne w zakresie np. produkowania energii – mówi Renata Nowakowska, menadżer do spraw innowacji w firmie Skanska. Sposobem na ocalenie miast przed przeistoczeniem się monstrualne, zatłoczone, ciemne i zanieczyszczone potwory, miałoby być więc po pierwsze inwestowanie w tzw. zielone miasta i wszelkie działania proekologiczne.

Wszelkie dzisiejsze działania na rzecz zmniejszenia eksploatacji naturalnych źródeł wody i energii, stosowanie alternatywnych źródeł ich pozyskiwania oraz ograniczenie emisji szkodliwych substancji to krok w tę stronę. Niektóre miasta, jak np. Paryż wprowadzają zmiany w transporcie (zakaz wjazdu samochodów spalinowych, który ma wejść do 2030 r.), inne inwestują w ekologiczne budownictwo. Kolejnym sposobem na ocalenie miast przed przemianą w przerażające monstra miałoby być walczenie z nierównościami społecznymi, aby wszystkie metropolie nie wyglądały, jak wspomniane wyżej Rio de Janerio. W 2017 r. Oxfam ogłosił, że ośmiu najbogatszych mężczyzn posiada taki sam majątek jak biedniejsza połowa ludzkości. To oznacza, że czasu na działanie mamy naprawdę niewiele.

Gdyby w lokalnych mediach został pominięty jakiś ważny temat – prosimy o kontakt  z nami – poprzez formularz TWOJA INFORMACJA. Zajmiemy się sprawą, o której do nas napiszesz.