Spada liczba turystów przybywających do Ząbkowic Śląskich. Jednocześnie wyraźnie rośnie liczba turystów w trzech sąsiednich gminach. Obsługa ruchu turystycznego traci paliwo i jeśli to jeszcze nie jest ujemny syndrom, koniecznie należy podjąć poważną analizę zjawiska. W przeciwnym przypadku, centrum Ziemi Ząbkowickiej trwale straci właściwości magnetyczne. Ząbkowice Śląskie jako potencjalne #miasto2_0 są na peronie, z którego można jechać dalej lub utknąć na bocznicy.

Co więcej, wobec tendencji policentrycznych (coraz częstszych w strategiach rozwojowych także w odniesieniu do organizmów komunalnych), miasto Ząbkowice Śląskie może się zamienić w prowincję powiatu ząbkowickiego. Wiem, że ta hipoteza wzbudzi u jednych wzruszenie ramionami, inni machną lewą ręką (jakby odpędzali natrętną pszczołę), ale mam jednak nadzieję, iż nie wszyscy ulegli propagandzie sukcesu. Dzisiaj, w trakcie wyjazdowej sesji rady powiatu ząbkowickiego, usłyszałem informację zacytowaną w pierwszym zdaniu tego wpisu. Powtórzę: „od dwóch lat spada liczba turystów zwiedzających Ząbkowice Śląskie i tendencja ta utrzymuje się, a jednocześnie przybywa turystów w Srebrnej Górze, Złotym Stoku, Kamieńcu Ząbkowickim i Bardzie”. Do tych stwierdzeń przynajmniej dwóch mówców dodało jeszcze inny niepokojący komunikat: „coraz częściej organizujemy krajoznawcze wyjazdy ząbkowiczan poza nasz teren, niż przywozimy czy obsługujemy gości Ząbkowic Śląskich”.

Oba zjawiska jeżą włos na głowie (?) tym, którzy są odpowiedzialni za turystyczną atrakcyjność Ząbkowic Śląskich i tym, którzy wiedzą lub czują jak ważnym ogniwem lokalnej gospodarki jest obsługa ruchu turystycznego. I nawet jeśli ten sektor przedsiębiorczości nie był dotąd i nie jest nadal kołem zamachowym miejscowego biznesu, to może się stać jednym z nich. Nie trzeba nadmiernie przegrzewać szarych komórek, aby to zrozumieć. Jeśli komuś nie starcza wyobraźni, niech spojrzy na statystyki i wpływy podmiotów udostępniających produkty turystyczne w ościennych gminach. Pozwalają bez większego wysiłku zorientować się w wartości rynku turystycznego liczonej nie tylko w dochodach, ale także w stabilnych miejscach pracy w miejscu zamieszkania. Jest skrajną nieodpowiedzialnością bagatelizowanie takich wartości i sprowadzanie aktywności samorządu gminnego do produkcji materiałów promocyjnych rozprowadzanych podczas imprez masowych czy targów organizowanych dla tur-operatorów.

Niniejsza refleksja – prowadzona w cyklu #miasto2_0 – musi dotknąć jeszcze jednego, niezwykle ważnego aspektu. Ruch turystyczny żywi się nie tylko walorami krajobrazowymi, ciekawostkami architektonicznymi, unikatowymi artefaktami, sprawnie komponowanymi w produkt turystyczny podawany 24 godziny na dobę i 7 dni w tygodniu razy 365 dni w roku. Turyści przybywają także dlatego, że są gościnnie traktowani. Gościnności zaś nie da się zadekretować czy wyuczyć. Jest pochodną osobistego utożsamiania się z miejscem, w którym przyjmuje się gości. Elementarne poczucie więzi z miejscem, które „podaje się” turyście, minimalna choćby wiedza o historii i dobrach materialnych będących jej spuścizną, świadomość łańcucha kulturowego i społecznego zasobu, jakiego się jest ogniwem i wreszcie to, co nazywa się lokalnym patriotyzmem – to fundament efektywnej marketingowo i biznesowo obsługi ruchu turystycznego.

Samorząd gminny, powiatowy i wojewódzki to instytucje publiczne, a zatem (w założeniu) obiektywne i merytorycznie zdolne do tworzenia opisanej wyżej podstawy dla profesjonalnie organizowanych i rzetelnie prowadzonych mechanizmów obsługi ruchu turystycznego. Na poziomie kreowania produktów turystycznych i ich oferowania turystom zasadny jest pluralizm form właścicielskich i ich rynkowa równość. Nad tym samorząd również powinien czuwać w synergii z właściwymi organami administracji rządowej. Z natury rzeczy jednak, wójt – burmistrz, starosta czy marszałek są bliżej miejsca, które stanowi turystyczną wartość, stąd nieodzowność ich aktywnej roli.

Odrębną, choć kompatybilną do wyżej opisanej problematyki, jest cała gama działań mających na celu rewitalizowanie dóbr kultury materialnej, ich ochronę przed dewastacją czy komercyjną deformacją. Ten obszar jest – szczególnie w przypadku obiektów zabytkowych – niezwykle kosztochłonny i czasochłonny. Konieczne jest sprawne pozyskiwanie dotacji, donacji i kumulowanie własnych środków, aby realizować prace konserwatorskie i modernizacyjne. Konieczne jest zatrudnianie fachowych osób i zespołów projektanckich oraz wykonawczych, aby odzyskiwać i eksponować piękno zabytków. Jednocześnie potrzeba pietyzmu wobec zastanej substancji, ale też odwagi we wpisywaniu jej w nowatorskie rozwiązania, aby nie stały się nietykalnymi czy zapomnianymi eksponatami i gettami przeszłości.

Wrócę do tej tematyki w osobnej refleksji. Niewyczerpana krynica tematów to #miasto2_0 – czyż nie?

Krzysztof Kotowicz / www.kotowicz.pl (27.06.2018)