W subiektywnej prasówce – na początek tygodnia – dostarczamy Państwu fragmenty artykułów związanych z terenem powiatu ząbkowickiego, jakie ukazały się w minionych kilku dniach w gazetach i portalach internetowych. Do lokalnej „prasówki” dodajemy interesujące artykuły o tematyce samorządowej z mediów regionalnych lub ogólnopolskich – tym razem materiał z prasy krajowej umieszczamy jako pierwszy, bo jest w nim mowa o Ząbkowicach Śląskich.

Gazeta Prawna (20.07.2018) zamieściła wywiad z prof. Przemysławem Śleszyńskim na temat sytuacji małych i średnich polskich miast. Naukowiec w ubiegłym roku wygłosił referat w Ząbkowicach Śląskich, co relacjonowaliśmy w naszym portalu. KLIKNIJ TUTAJ, ABY PRZECZYTAĆ CAŁY WYWIAD. W rozmowie pan profesor wymienia wśród wielu miast także Ząbkowice Śląskie.

Czy na rozmowę o umieraniu mniejszych miast w Polsce nie jest już za późno? Na szczęście jeszcze nie, zwłaszcza że powstrzymanie tego procesu jest sprawą fundamentalną dla kraju. Ostatnie kilkanaście lat to znikające stacje kolejowe, urzędy pocztowe, banki, kina i domy kultury. W ich miejsce powstały budowlane markety, spożywcze dyskonty… To nie ostatnie kilkanaście lat, ten proces zaczął się zaraz po 1989 r. W wyniku nieprzemyślanej prywatyzacji nastąpił upadek przemysłu, który spowodował degradację małych i średnich miast. To właśnie one najbardziej ucierpiały na tych zmianach. A ich obumieraniu towarzyszyła cisza, bo media nie zwracały na to uwagi. Mało kogo interesowało, co działo się na prowincji, wszyscy patrzyli na Warszawę i kilka dużych miast, zwłaszcza po reformie administracyjnej 1999 r. Największe straty poniosły miasta i miasteczka Mazur, Podlasia, Pomorza Środkowego, Lubelszczyzny i Sudetów, które utraciły swoje jedyne nieraz zakłady przemysłowe. Stały się od tego czasu głównie lokalnymi ośrodkami obsługi okolicznych funkcji rolniczych, czasem turystycznych, a niekiedy istnieją same dla siebie. Choć są też wyjątki. Jakiś przykład? Weźmy 9-tysięczne Wysokie Mazowieckie, które na Podlasiu słynie z wielkiego zakładu mleczarskiego, obsługującego nie tylko pół Polski, ale z powodzeniem eksportującego na rynki zagraniczne. Firma zapewnia pracę mieszkańcom miasta i okolicznych wsi oraz spore wpływy do kasy miasta. Dlaczego jednym się udało, a innym nie? Bo w Wysokiem Mazowieckiem firmy nie sprzedano koncernom zagranicznym, lecz należy ona do polskiego właściciela, który zyski inwestuje na miejscu. A niedaleko od tego miasteczka leżą Łapy, w których cukrownię sprzedano zagranicznemu inwestorowi. I jaki mamy efekt? Zakład już cukru nie produkuje, a my tę słodycz importujemy. Prof. Bolesław Domański z Uniwersytetu Jagiellońskiego już w 2000 r. postawił tezę, że znaczna część inwestycji zagranicznych w polskim przemyśle była po to, aby przejąć rynek zbytu, a nie coś produkować, a tym bardziej unowocześniać. (…) Postuluje pan przywrócenie przemysłu? Reindustrializacja, a ściślej rzecz ujmując przesunięcia przestrzenne i strukturalne produkcji – bo zatrudnienie w przemyśle mamy na dość optymalnym poziomie ok. 25 proc. – jest z pewnością pomysłem, który może pomóc w ożywieniu mniejszych miast. Oczywiście mam na myśli przemysł zaawansowany technologicznie. Tu nie chodzi o wydobywanie węgla i rudy miedzi, tylko o to, co z tych surowców można wytworzyć, co będzie lepsze od innych produktów – nowocześniejsze, bardziej funkcjonalne, oszczędniejsze. Złoża surowców, które szczęśliwie mamy, winny sprzyjać rozwojowi, a nie być balastem utrwalającym zapóźnienie wielu ważnych sektorów gospodarki. (…) Warszawa i inne duże miasta rosną i mogą pociągnąć za sobą w górę inne regiony. Nie pociągną, bo przeczą temu zarówno twarde liczby, jak i odczucie społeczne. Byłem ostatnio zaproszony do Hajnówki, aby opowiedzieć na tamtejszej radzie miasta o problemach rozwoju miast. Hajnówka potrzebuje inwestycji w miejsca pracy, bo inaczej wszyscy z niej wyjadą. Niestety, sporo ekspertów wspiera taki model zmian, w którym mniejszym nie daje się szans przetrwania. Ostatnio Forum Obywatelskiego Rozwoju opublikowało raport, w którym formułuje tezę, że skoro w Warszawie zarobki są najwyższe, to trzeba zachęcać ludzi, aby się do stolicy przenosili. Eksperci FOR uznali też program „Mieszkanie plus” za nietrafiony, bo tylko mała część inwestycji będzie w stolicy, a większość w średnich i mniejszych miastach. Jestem człowiekiem nauki i staram się ważyć słowa, ale w tym przypadku trudno mi siedzieć spokojnie i nie nazwać tego typu pomysłów głęboko ignoranckimi, a nawet szkodliwymi. Dlaczego? Jeśli mógłbym coś zasugerować rządowi, to skierowanie programu „Mieszkanie plus” właśnie do miast średnich, a nie do Warszawy czy Krakowa. Przypuszczam, że odwrotne poglądy wynikają z zauroczenia koncepcjami ekonomicznymi, które stawiają na rozwój wielkich metropolii – bo koncentracja jest efektywna. Tylko że Polska to nie Chiny, gdzie wielomilionowe metropolie są standardem. Jesteśmy krajem, którego ludność – wszystko na to wskazuje – za 20–30 lat skurczy się do nieco powyżej 30 mln, mamy na dodatek ukształtowaną sieć osadniczą, której nie da się wyburzyć. Radziłbym ekspertom FOR i autorom podobnych ekstrawagancji, by pojechali do Hajnówki, Ząbkowic Śląskich czy Oleśna i na miejscu wsłuchali się w głos mieszkańców, a nie patrzyli na ich problemy przez pryzmat dostatniego życia w stolicy.

Doba (20.07.2018) informuje o najwyższej dotacji, jakie otrzyma spośród gmin w powiecie ząbkowickim na budowę nowych lub modernizację istniejących świetlic wiejskich otrzyma samorząd Złotego Stoku.

Gmina Złoty Stok znalazła się na 1 miejscu listy informującej o kolejności przysługiwania pomocy na operacje typu „Inwestycje w obiekty pełniące funkcje kulturalne” w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014 – 2020, z planowanym dofinansowaniem w wysokości 500 000,00 zł na realizację zadania pn. „Budowa świetlicy wiejskiej w Płonicy”. Kolejnym etapem procedury jest kontrola administracyjna wniosku o dofinansowanie. Wykonanie planowanych prac przewidziane jest w 2019 r. W ramach zadania przewiduje się zarówno prace budowlane związane z budową nowej świetlicy wiejskiej w Płonicy wraz z montażem odnawialnych źródeł energii w postaci instalacji fotowoltaicznej oraz bezpłatny dostęp do sieci Wi-Fi, jak i organizację różnorodnych zajęć skierowanych do dzieci i młodzieży oraz ich rodziców. Ponadto, planowanym dofinansowaniem w wysokości 173 179,00 zł został objęty również wniosek opracowany przy współpracy z pracownikami Gminy Złoty Stok i złożony przez Centrum Kultury i Promocji w Złotym Stoku na realizację zadania pn. „Przebudowa pomieszczeń remizy dla potrzeb świetlicy wiejskiej w Mąkolnie”, który znalazł się na 18 miejscu ww. listy. Wykonanie planowanych prac również jest przewidziane na 2019 r. W ramach zadanie planuje się m.in.: przebudowę WC, montaż ościeżnic i skrzydeł drzwiowych, wymianę okien drewnianych na nowe, wymianę podokienników okien sali świetlicy, renowację boazerii na ścianie sali świetlicy, wykonanie posadzki z płytek ceramicznych, wykonanie (montaż) sufitu powieszonego.

Gazeta Ząbkowicka (19.07.2018) odnotowuje kolejne zadanie inwestycyjne w gminie Kamieniec Ząbkowicki, które będzie prowadzone dzięki uzyskanej dużej dotacji.

To dobra wiadomość dla mieszkańców Doboszowic. Jest szansa, że już niedługo przestaną mieć problemy z wodą. Udało się przygotować specjalny program pomocowy. W ramach tzw. zamkniętego programu gmina Kamieniec Ząbkowicki skorzysta z dofinansowania budowy i ostatecznego zakończenia realizacji wodociągu w Doboszowicach. – Zostały zamknięte niezbędne czynności formalno-prawne związane z zabezpieczeniem pieniędzy w budżecie na wyprzedzające finansowanie. Zgodnie z moimi założeniami jeszcze w tym tygodniu rozpoczniemy procedurę przetargową w celu wyłonienia wykonawcy na całość zadania. Tym sposobem ostatecznie zamkniemy problem niedoboru wody sołectwie Doboszowice. Z kolei mieszkańcy będą mogli wywiązać się ze swoich zobowiązań zawartych w deklaracjach przyłączenia się do wodociągu i tym samym nastąpi oczekiwana poprawa warunków codziennego życia –   poinformował wójt Marcin Czerniec. Szukają firmy Teraz urzędnicy z Kamieńca szukają firmy, która wykonana sieć wodociągową. Zakres prac będzie obejmował rozwiązanie infrastruktury, doprowadzenia wody od miejsca wpięcia w istniejącej sieci wodociągowej wraz z wykonaniem przyłączy do granicy działek poszczególnych nieruchomości. Odcinki przyłączy od granicy działki do budynków oraz studzienek wodomierzowych „SW” zlokalizowanych w granicach działek nieruchomości wykonają we własnym zakresie właściciele nieruchomości. Wykonawca jest zobowiązany do udzielenia gwarancji na wykonane roboty budowlane. O zamówienie mogą ubiegać się wyłącznie zakłady pracy chronionej oraz wykonawcy, których działalność lub działalność ich wyodrębnionych organizacyjnie jednostek, które będą realizowały zamówienie, obejmuje społeczną i zawodową integrację osób będących członkami grup społecznie marginalizowanych. Termin składania ofert lub wniosków o dopuszczenie do udziału w postępowaniu mija 27 lipca.

Paweł Gancarz – wójt Stoszowic (21.07.2018) informuje o dotacji pozyskanej przez gminę Stoszowice na budowę świetlicy wiejskiej w Budzowie oraz o pracach drogowych w gminie.

Kolejny pakiet pozytywnych informacji o naszych przyszłych inwestycjach, które specjalnie dla Państwa trzymałem na ten piękny sobotni poranek. 500 tysięcy złotych taka kwota widnieje na liście rankingowej zatwierdzonej na czwartkowej sesji sejmiku na budowę ŚWIETLICY WIEJSKIEJ z REMIZĄ STRAŻACKĄ w Budzowie. To pierwsza z dotacji. Nowa świetlica będzie świetnym punktem spotkań mieszkańców. Skuteczność w działaniu popłaca. Szybka realizacja zadań drogowych w naszej gminie zaowocowała. Na 230 tysięcy opiewa promesa na PRZEBUDOWĘ DROGI GMINNEJ w Stoszowicach. To ponad 300 metrów nowej nawierzchni, a radość użytkowników tej drogi myślę, że niezmierzona rozmawialiśmy nie raz o tej sprawie.

Express Miejski (19.07.2018) podaje wiadomość o działających już na terenie gminy Stoszowice ekologicznych piecach domowych sfinansowanych dzięki dotacjom.

Pierwsi mieszkańcy gminy Stoszowice ukończyli prace związane z wymianą źródeł ciepła. Przedsięwzięcie realizowali w ramach programu ograniczania niskiej emisji. W ubiegłym tygodniu wójt Paweł Gancarz oraz urzędnicy stoszowickiego samorządu odwiedzili mieszkańców, którzy przy wsparciu gminy i Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej pozbyli się przestarzałych kopciuchów i zamontowali nowe, bardziej ekologiczne piece. Mieszkańcy otrzymali też zwrot kosztów w wysokości 50 proc. kosztów kwalifikowanych poniesionych od początku 2018 roku. Górne limity tych kosztów wynosiły: dla domku jednorodzinnego – 20 tys. zł (maksymalne dofinansowanie 50 proc., czyli 10 tys. zł); dla mieszkania w bloku wielorodzinnym – 14 tys. zł (maksymalne dofinansowanie 50 proc., czyli 7 tys. zł); w przypadku kotłowni zasilającej w ciepło budynek wielorodzinny limit kosztów kwalifikowanych dla takiej instalacji określony będzie w oparciu o liczbę obsługiwanych mieszkań – jako iloczyn tej liczby i kwoty – 8 tys. zł (maksymalne dofinansowanie 50 proc., czyli 4 tys. zł). Dofinansowanie obejmowało wymianę dotychczasowych źródeł ciepła na: kotły gazowe, kotły na lekki olej opałowy,, źródła ciepła zasilane prądem elektrycznym, kotły na paliwa stałe lub biomasę charakteryzujące się parametrami co najmniej jak dla kotłów klasy 5 (wg normy PN-EN 303-5:2012), wyposażone w automatyczny podajnik paliwa, pompy ciepła, nowe piece.

Ziębice Info (20.07.2018) relacjonują problemy z funkcjonowaniem spółki komunalnej w gminie Ziębice. KLIKNIJ TUTAJ, ABY PRZECZYTAĆ CAŁY ARTYKUŁ.

O 1,7 mln zł wzrosło zadłużenie Zakładu Usług Komunalnych w Ziębicach w ciągu kadencji burmistrz Alicji Biry. (…) Na przekazanie informacji o wynikach podjętych działań wyznaczono burmistrz (zgodnie ze statutem Gminy) 21 dni. Burmistrz na pismo odpowiedziała dopiero 5 lipca – po przekroczeniu terminu i ponagleniu, a z odpowiedzi wynikało że w maju, czerwcu i lipcu 2018 r. ZUK został wezwany do przedłożenia sprawozdań finansowych za lata 2015-2017 i że zostały one przeanalizowane przez właściciela spółki. Burmistrz wezwała Zarząd spółki do przedłożenia sprawozdania odnośnie jej kondycji finansowej.–Burmistrz była w stałym kontakcie z Radą Nadzorczą Spółki oraz na lipiec 2018 r. zaplanowano badanie finansów spółki przez niezależnego biegłego rewidenta księgowego. W piśmie burmistrz poinformowała też, że 29 czerwca Rada Nadzorcza odwołała prezesa ZUK-u Jacka Szpunta. Jeszcze w trakcie oczekiwania na tę odpowiedź, przewodnicząca Rady Miejskiej wystosowała kolejne pytania dotyczące ZUK-u – w związku z nadzwyczajną sesją Rady Miejskiej, którą zaplanowała na 19 lipca 2018 r. Przewodnicząca pytała m.in. o to, jakie działania kontrolne i nadzorcze były wykonywane w ZUK-u z tytułu nadzoru właścicielskiego, zwłaszcza w okresie styczeń 2017-czerwiec 2018. W piśmie datowanym na 16 lipca 2018 r. burmistrz odpowiedziała, że kontrola w ZUK sp. z o.o. rozpoczęła się… 16 lipca 2018 r. Z kolei z odpowiedzi na pytanie o straty ZUK-u wynikało, że strata na koniec 2017 r. wyniosła… prawie 2 mln zł. Z informacji, do których dotarli radni wynikało, że Zakład Usług Komunalnych w Ziębicach zakończył 2014 r. stratą w wysokości 264,6 tys. zł. Z obliczeń wynika więc, że w ciągu ok. 3 lat kadencji Alicji Biry (która rozpoczęła się w grudniu 2014 r.) i byłego prezesa ZUK-u Jacka Szpunta (powołanego na stanowisko prezesa w lutym 2015 r.) strata nadzorowanej/zarządzanej przez nich spółki zwiększyła się o… 1,7 mln zł! Radni mieli wiele pytań do burmistrz, jednak była ona nieobecna. Powodem absencji miał być udział w Święcie Policji w Srebrnej Górze. Radnych dziwiło, że z uroczystości zdążył wrócić wicestarosta ząbkowicki Mariusz Szpilarewicz (którzy również uczestniczył we wczorajszych obradach), a burmistrz Bira – nie. Z pytaniami radnych próbował się zmierzyć zastępca burmistrza Tomasz Bafia, jednak większość jego odpowiedzi brzmiała: „nie pamiętam”, „nie znam szczegółów…”, „nie jestem w stanie powiedzieć dlaczego…” lub była niewyczerpująca. Radni skierowali również część pytań do Jana Andryszczaka, nowo powołanego prezesa Zakładu Usług Komunalnych w Ziębicach. Na pytanie o ogólną ocenę spółki, prezes odpowiedział, że jest prezesem spółki trzeci tydzień, a to zbyt krótki okres na dokonanie wnikliwej oceny sytuacji i zaproponowanie rozwiązań. Dodał też, że zastał zakład w niezwykle trudnej sytuacji finansowej, co było widoczne już pierwszego dnia jego pracy. Zapowiedział też, że bilans i sprawozdanie spółki niebawem będą dostępne. Po trzech latach podejmowania prób uzyskania od burmistrz informacji nie tylko o sytuacji finansowej, ale także bieżących zadaniach ZUK-u, radni zadawali Janowi Andryszczakowi pytania dotyczące całego spektrum działalności ZUK-u: sprzętu, którym dysponuje, wspólnot mieszkaniowych, uchybów, sprzątania przystanków, prowadzonej przez spółkę windykacji należności. (…)

Gdyby w lokalnych mediach został pominięty jakiś ważny temat – prosimy o kontakt  z nami – poprzez formularz TWOJA INFORMACJA. Zajmiemy się sprawą, o której do nas napiszesz.