Cyfrowy szkielet komunalny to współczesny warunek sine qua non sprawnego funkcjonowania organizmu, jakim ma być #miasto2_0 To już nie jest kwestia przyszłości, choć może jeszcze kilka lat temu zdawać się mogło mniej zorientowanym, że digitalizacja gmin jest futurystyczną utopią. To jest wyzwanie absolutnie aktualne i to pod rygorem wpadania w zacofanie.

Dekadę wstecz priorytetem cywilizacyjnym były sieci kanalizacji sanitarnej. Wprawdzie mieliśmy jeszcze i mamy nadal obszary wykluczenia hydrologicznego (czyli braku sieci wodociągowej), to słusznie traktowano sieci odbioru odpadów płynnych (czyli kanalizacji sanitarnej) jako pułap zdrowotnego i ekologicznego standardu. Można z dużą dozą pewności przypuszczać, że w głębszej przeszłości elektryfikacja lub drogi żelazne stanowiły analogiczne ogniwo procesu podnoszenia jakości życia szczególnie w obszarach zurbanizowanych. Pamiętam, jak na początku lat 90. ubiegłego wieku jako mieszkaniec i jako radny uczestniczyłem w namiętnych debatach i gorących zabiegach o włączanie do jedynej dostępnej wtedy sieci telefonicznej kolejnych lokalizacji. Obecnie nikomu się w głowie nie mieści brak dostępu do telefonii, a jedynie możliwość powszechnego dostępu do internetu szerokopasmowego jest jeszcze wciąż przedmiotem oczekiwań. Dynamika technologicznych zmian jest tak wysoka, że czekający na wspomniany szybki obustronny transfer danych w sieci, mogą już rozglądać się za innymi rozwiązaniami. W Polsce są w fazie testowej systemy superszybkiego internetu 5G i równolegle już można włączać się w systemy sieci internetowej opartej na komponentach ulokowanych w przestrzeni kosmicznej.

Decydenci polityczny, w tym samorządowcy, rozstrzygający o angażowaniu środków budżetowych, tak samo zresztą jak korporacje telekomowe, muszą mieć uszy i oczy wokół głowy, a nade wszystko olbrzymią wyobraźnię i czujność, by nie zainwestować w rozwiązania, których termin wdrożenia może się okazać zbyt późny w stosunku do kolejnych technologicznych konstruktów powstających w umysłach kreatorów i laboratoriach (głównie związanych z ekspansją militarną światowych mocarstw). Na to jeszcze nałożyć trzeba obraz, jaki w umysłach masowego odbiorcy wywołuje internet oraz wszelkie związane z nim urządzenia (tzw. „internet rzeczy”) i systemy (tzw. „sztuczna inteligencja”). To także generuje, niekiedy zaskakujące, oczekiwania oraz wywołuje punktowe reakcje różnych „garaży”, w których nieznani sztukmistrze IT wymyślają aplikacje i terminale, które jeszcze się nam nie przyśniły. Technologie informacyjne są jakby żywiołem, nad którym zarówno pojedynczy człowiek, jak i całe korporacje nie mają pełnej władzy.

Cała ta materia, mimo swojej złożoności, jest – mimo swojej wirtualnej charakterystyki – bardzo realnym wyzwaniem. Także dla administracji samorządowej na poziomie gminy. To rezultat – po pierwsze – potrzeb mieszkańców, instytucji i przedsiębiorców w zakresie dostępu do coraz liczniejszych systemów i aplikacji sieciowych. Jedne warunkują ich sprawne funkcjonowanie, inne są związane z chęcią utrzymywania relacji interpersonalnych i korzystania z zasobów sieciowych, są też aspekty ludyczne, na które internet odpowiada coraz szerzej. Po drugie – realność wyzwania, jakim są wszelkie fenomeny szeroko rozumianych technologii informacyjnych, z jakim muszą się zmierzyć gminy, wynika z coraz większej złożoności wszystkich procesów zachodzących w mieście rozumianym jako organizm. Pewna, nader bliska mi osoba, czasem powtarza pytanie co będzie, „jak to wszystko się zepsuje, jak te sieci, chmury, serwery i komputery przestaną działać?” To nieco podchwytliwe pytanie w ustach osoby, która codziennie korzysta z urządzeń, systemów i aplikacji internetowych, nie jest pobawione racji. Możliwości zarządzania bezpieczeństwem, funkcjonowaniem i obsługą mieszkańców miasta z całkowitym pominięciem IT współcześnie wydają się być znikome, a nawet są balansowaniem na krawędzi odpowiedzialności za egzystencję i rozwój lokalnych społeczności.

Z pewną dozą nadziei przyjąć można wiadomość, że gmina Ząbkowice Śląskie aplikuje do rządowego programu „Human Smart Cities – inteligentne miasta współtworzone przez mieszkańców”. Wniosek urzędników dotyczy „wdrożenia inteligentnego systemu IOT w celu poprawy jakości zarządzania miastem i efektywnej współpracy z mieszkańcami”. Po przeczytaniu komunikatu na temat programu na stronie internetowej Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju nieco straciłem entuzjazm, bo nie znając treści aplikacji złożonej przez naszą gminę, nie wiem w jakim wymiarze planują działać pracownicy magistratu. Widząc tytuły wniosków innych gmin, dostrzegłem w części bardziej konkretne sformułowania. Zakładam jednak wyobraźnię i dobrą wolę. I skuteczność, z jaką na przykład sąsiednie Bardo, będąc liderem regionalnego projektu, tylko na swoje potrzeby za zakresu e-administracji pozyskało ok. 1 mln zł.

Digitalne Ząbkowice Śląskie są nam – mieszkańcom – potrzebne już. Potrzebne są także tym z nas, którzy na co dzień odpowiadają za życie lokalnej wspólnoty i zarządzają wszelkimi zachodzącymi w niej procesami.

Krzysztof Kotowicz / www.kotowicz.pl (26.05.2018)