W subiektywnej prasówce – na początek tygodnia – dostarczamy Państwu fragmenty artykułów związanych z terenem powiatu ząbkowickiego, jakie ukazały się w minionych kilku dniach w gazetach i portalach internetowych. Do lokalnej „prasówki” dodajemy interesujące artykuły o tematyce samorządowej z mediów regionalnych lub ogólnopolskich.

Express-Miejski (29.05.2018) ujawnia nazwiska potencjalnych kandydatów na wójta gminy Stoszowice.

Radny gminy Stoszowice nie podjął ostatecznej decyzji. Niewykluczone jednak, że będzie kontrkandydatem wójta Pawła Gancarza w listopadowych wyborach samorządowych. Tomasz Krzeszowiec to jedna z osób, której nazwisko przewija się w kontekście nadchodzących wyborów samorządowych w gminie Stoszowice. 35-latek od ponad siedmiu lat jest gminnym radnym. W kontekście ubiegania się o stanowisko wójta nie podjął jeszcze decyzji, choć przyznaje, że istnieje taka ewentualność. – Na chwilę obecną jakakolwiek deklaracja z mojej strony byłaby na wyrost. Coraz częściej podczas rozmów z mieszkańcami słyszę jednak, że w gminie Stoszowice potrzebna jest zmiana. Pojawiają się propozycje, abym kandydował na stanowisko wójta. Mówiąc zatem, że w mojej głowie nie ma myśli odnośnie kandydowania, skłamałbym, ale na ostateczne decyzje jeszcze przyjdzie czas – mówi sam zainteresowany. – Znam problemy mieszkańców, bo wielokrotnie przychodzili do mnie z prośbą o pomoc. Dzięki swojemu doświadczeniu doradzam im w różnych sprawach i staram się pomóc. Mogę powiedzieć o sobie, że jestem społecznikiem, dlatego mój ewentualny start w wyborach będzie wynikał z oczekiwań mieszkańców – dodaje Krzeszowiec. 35-latek już raz był kontrkandydatem Pawła Gancarza. W marcu 2011 roku obaj wzięli udział w wyborach uzupełniających do rady gminy z okręgu nr 6 (Lutomierz). Wówczas ze sporą przewagą zwyciężył Krzeszowiec, uzyskując poparcie ponad 71 proc. mieszkańców, którzy poszli do urn. Tomasz Krzeszowiec jest żonaty, ma syna. Na co dzień mieszka w Lutomierzu. Pracuje w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Ząbkowicach Śląskich. Jest nauczycielem akademickim w Wyższej Szkole Zarządzania i Przedsiębiorczości w Wałbrzychu, a także społecznym asystentem Michała Dworczyka – szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Ma wykształcenie wyższe. Ukończył zarządzanie finansami publicznymi, rachunkowość, podatki oraz prawo. Niewykluczone, że o fotel wójta będzie ubiegała się również Elżbieta Szopian – aktualnie sołtys wsi Stoszowice, a także radna. Ona, podobnie jak Krzeszowiec, oficjalnego stanowiska w tej sprawie jeszcze nie zajęła. Elżbieta Szopian była kandydatką do objęcia fotelu wójta w 2014 roku. Wówczas w wyborach samorządowych otrzymała 174 głosy, znacznie przegrywając z Pawłem Gancarzem (1236 głosów) i Markiem Janikowskim, który otrzymał poparcie 845 głosujących.

Doba (30.05.2018) jako pierwsze lokalne medium uzyskała wywiad z Dariuszem Jagiełą, który ubiegać się ma o fotel burmistrza Ząbkowic Śląskich.

Informacja, że Dariusz Jagieła będzie się ubiegał o stanowisko burmistrza Ząbkowic Śląskich w najbliższych wyborach samorządowych zaskoczyła wiele osób. W rozmowie z Doba.pl Dariusz Jagieła wyjaśnia, dlaczego zdecydował się na start i co chciałby zmienić w Ząbkowicach. Kto namówił Pana na start w jesiennych wyborach samorządowych? A może to była Pana inicjatywa? – Początkowo kandydatem grupy osób pragnących zmian w Ząbkowicach był radny Wojciech Maj, zresztą bardzo aktywny w ostatnim czasie. Okazało się jednak, że z powodów osobistych, Wojtek nie wystartuje w wyborach. Wtedy, przy aprobacie i poparciu wielu osób, w tym Wojtka Maja, zdecydowałem się kandydować. Ząbkowice Śląskie to za poważna sprawa i za dużo pracy zostało wykonanej, by zmarnować ten potencjał. Jakie ugrupowania popierają Pana kandydaturę? Bo raz mówi się, że jest Pan kandydatem Prawa i Sprawiedliwości, raz, że klubu Ząbkowice Nasza Przyszłość, a raz, że ząbkowickiej zjednoczonej prawicy. Jak to wygląda naprawdę? – Będę zabiegał o poparcie wszystkich partii politycznych, wszystkich organizacji społecznych, wspólnoty i wszystkich ruchów działających na terenie gminy dla jednego celu – żebyśmy mogli zmienić tę rzeczywistość. Politycy są nam potrzebni, bo mają narzędzia, żeby wspierać nas w działaniach, zmianach strukturalnych. Dla mnie ważne jest to, żebyśmy zmiany przeprowadzili wspólnie ze wszystkimi, bez polaryzacji. Nie ograniczamy się jednak do ugrupowań politycznych, równie istotne są dla nas organizacje społeczne. Organizacje społeczne budują więzi społeczne, natomiast partie polityczne są istotne w realizacji programów naprawczych, takich, jakie będzie potrzeba zrealizować w Ząbkowicach Śląskich. Ściśle współpracuję z członkami klubu radnych Ząbkowice Nasza Przyszłość, ale popiera mnie już coraz więcej osób i grup. Będę oczywiście zabiegał o poparcie Prawa i Sprawiedliwości, tak jak i innych ugrupowań, jednak  jestem kandydatem niezależnym i na tę chwilę niewykluczone, że PiS wystawi swojego kandydata na stanowisko burmistrza Ząbkowic Śląskich.  Od 2004 roku przez trzy lata był Pan sekretarzem Gminy Dzierżoniów i zastępcą wójta, wcześniej pracował pan w tamtejszym urzędzie, zasiadał pan w radzie nadzorczej ząbkowickiego TBS-u, jest Pan członkiem Ząbkowickiego Stowarzyszenia Inicjatyw Gospodarczych, jest pan przedsiębiorcą, rolnikiem, był Pan nawet prezesem Wałbrzyskiej Izby Rolniczej. Jak te wszystkie doświadczenia zawodowe i życiowe wpłynęły na Pana myślenie o samorządzie i polityce? Co jest w niej najważniejsze i czym należy się kierować? – Jeśli człowiek ma umiejętności, wiedzę i doświadczenie, jeśli zna mechanizmy związane z funkcjonowaniem samorządu, chociażby z finansami publicznymi, jeśli wie, jak nimi zarządzać i jak powinny być wydatkowane oraz jakie w przyszłości będą tego konsekwencje, może wiele zaoferować społeczeństwu i konkretnej rodzinie, która je tworzy. Rodzina w moim przekonaniu jest najważniejsza, a rodzinie do życia potrzebną są pieniądze, czyli dobrze płatna praca, by zaspokoić potrzeby bytowe, i mieszkanie. Zadaniem samorządu jest oddziaływać instytucjonalnie na braki w tych obszarach życia rodziny, które wymagają wsparcia. Nie można lokować polityki wyłącznie w jedną sferę życia. Jeśli ma się tę wiedzę i doświadczenie, to się widzi  możliwości, w jaki sposób osiągnąć te cele zasadnicze. Bo wyborca ma przyjść z przekonaniem i zagłosować, nie dlatego, bo kogoś lubi czy nie lubi, ale z odpowiedzią na pytanie, czy jego rodzinie jest dobrze, czy przyszłość jest dla niej zagrożeniem czy nie, jeśli ją  komuś powierzymy. Wszystkie moje doświadczenia, i to nie tylko zawodowe, sprawiają, że wiem, co się dzieje w naszej gminie, że finanse publiczne nie są wykorzystywane na te istotne cele, są tu pewne zaniedbania. Tak naprawdę, jeśli nie będzie koncentracji i zamysłu wykorzystania pewnych mechanizmów, by zapewnić  ząbkowickim rodzinom pracę i mieszkanie, nic się nie zmieni i każde inwestycje w poprawę jakości życia, nie zapewnią przyszłość bezpiecznej rodziny. Mam poczucie silnej odpowiedzialności i czuję się wewnętrznie zły, bo wiem, że to jest być może ostatni moment, żeby zmienić w sposób zasadniczy myślenie o roli Gminy w kreowaniu przyszłości. Pana zdaniem, jakie są najpilniejsze potrzeby Ząbkowic Śląskich? – Należy przede wszystkim zmienić myślenie o finansach publicznych i zadbać o ząbkowicką rodzinę i zabezpieczenie jej godziwego zarobkowania. Musi dokonać się absolutne przewartościowanie myślenia o finansach publicznych z punktu widzenia zarządzania. Jeśli to się nie zmieni, to należy spodziewać się, że pieniędzy będzie mniej w wydatkach bieżących, a tam są przecież pieniądze dla nauczycieli, urzędników, na utrzymanie spółek, na sytuacje nadzwyczajne, środki na utrzymanie infrastruktury już wybudowanej, pomoc społeczną. Proszę pamiętać, że ten proces obciążonych wydatków bieżących już rozpoczął się. Na razie udaje się jeszcze pudrować rzeczywistość. Kompletnie nie dbamy o dochody własne, a przede wszystkim o naszych przedsiębiorców co ma odzwierciedlenie w dochodach własnych gminy. O tym szczegółowo będę jeszcze mówił. Jest błędne pojęcie, że gmina zbiera podatki i wydaje pieniądze i to jest koniec. Gmina ma szczególny obowiązek zadbać o rozwój swoich dochodów własnych, czyli o przedsiębiorców, bo to oni dają możliwość zarobkowania. A jakie dostrzega Pan walory gminy? – Przede wszystkim są to ludzie. Niestety, są oni w tej chwili zniechęceni do wszystkiego. Szczególnie ci, którzy musieli wyjechać. Dostrzec można drenaż młodych i bardzo aktywnych ludzi. Siłą i mocą Ząbkowic mogą być tylko i wyłącznie mieszkańcy, którzy uwierzą, że warto tu mieszkać. Stanie się to wtedy, gdy będą mieli pieniądze i pracę, by zadbać o swoją rodzinę. Jeśli w Ząbkowicach nie będzie warunków do zarabiania pieniędzy, to młodzi ludzie wyjadą stąd i zostaną sami emeryci. A nie będzie pieniędzy, jak nie będzie dochodu, bo nikt nam nie da pieniędzy jeżeli sami nie stworzymy wewnętrznego mechanizmu. Żaden burmistrz łaski nie robi remontując drogi, chociaż jest w tej kwestii wiele potrzeb. Żaden burmistrz łaski nie robi, że są kwiatki, że jest posprzątane, że śmieci są wywożone. Trzeba wyraźnie podkreślić, ludzie pracują dla pieniędzy. Do pracy idzie się, żeby zarabiać. Firma działa tylko wówczas, jeśli zarabia pieniądze. Firma zarobi, jeśli ludzie będą kupować i płacić za usługi i produkty wytworzone tyle, żeby firma mogła się rozwijać. Gmina jest wspólnotą tych ludzi, rodzin i firm. Czy mógłby Pan zdradzić choć kilka sztandarowych pomysłów z Pana programu wyborczego? – Chciałbym to ogłosić na oficjalnym spotkaniu, także z mediami, już w najbliższym czasie, więc proszę o jeszcze chwilę cierpliwości. Ale już teraz mogę powiedzieć, że są obszary życia społecznego i gospodarczego, które będą musiały być objęte programami naprawczymi, a właściwie ratunkowymi, żeby zmienić bardzo niekorzystne tendencje w gminie Ząbkowice Śląskie. Żeby to zrealizować w sposób skuteczny, są potrzebni politycy, bo to oni mają narzędzia dla wsparcia naszych słusznych społecznie i gospodarczo oczekiwań. Mierzymy do gmin nie gorszych, ale lepszych. Musimy szybciej, inaczej i lepiej. Zapewniam, tutaj nie ma już czasu na jakieś politykowanie, podziały, tutaj tylko praca zadaniowa i wspólnotowe wsparcie w interesie przyszłości. Jest to możliwe do zrobienia. To nie prawda, że już nic nie da się zrobić. 160 lat temu spłonęło miasto Ząbkowice Śląskie praktycznie cała infrastruktura uległa zniszczeniu. Nasi przodkowie odbudowali miasto od nowa. Nie poddali się i zrobili coś niezwykłego. A my przecież nie jesteśmy od nich gorsi. Musimy wpisać się w historię naszej gminy pozytywnie. Musimy stworzyć warunki trwałego rozwoju. Trwałego. Jest Pan stosunkowo słabo rozpoznawalną osobą w Ząbkowicach Śląskich. Myśli Pan, że do wyborów uda się Panu przebić i to nadrobić? – To jest warunek. Ludzie muszą mieć zaufanie do kogoś, kto mówi o sprawach ważnych i ich dotyczących. Przekaz jest jasny, sprawa jest poważna, bo dotyczy tak naprawdę naszego życia. Tu nie chodzi o Jagiełę, tylko o naszą przyszłość za pięć, dziesięć lat. W związku z tym, że zawodowo wiem, co należy robić, żeby ludzie nabrali przekonania, że to nie są tylko słowa, to niewątpliwie trzeba to robić profesjonalnie i dobrze. Stąd moje biuro w rynku, gdzie chcę, żeby ludzie się spotykali, strona internetowa, funpage i otwarcie na wszelką dyskusję. Będę się starał wykorzystywać wszystkie dostępne narzędzie, żeby dotrzeć do jak największego grona osób.

Wójt Paweł Gancarz (Facebook 01/03.06.2018) komunikuje o dwóch inwestycjach drogowych w gminie Stoszowice.

Podpisaliśmy umowę z wykonawcą remontu drogi gminnej Różana – Grodziszcze. Wkrótce ciężki sprzęt wkroczy do akcji, a końcem sierpnia będziemy oglądać efekty tej metamorfozy. Ten niemal 3 -kilometrowy odcinek nie tylko znacząco skróci czas dojazdu między miejscowościami, ale przede wszystkim ułatwi codzienne życie. Gołym okiem widać głębokie rowy na szutrowej nawierzchni. To długo wyczekiwana inwestycja i cieszę się, że pozyskaliśmy na nią tak ogromne środki. Notabene największe dofinansowanie inwestycji drogowej w historii naszej gminy. Myślę, że będzie ona impulsem, który przyczyni się do rozwoju obydwu miejscowości. 

Burmistrz Grażyna Orczyk (Facebook 31.05.2018) relacjonuje jedną z największych inwestycji turystycznych w gminie Złoty Stok.

Budowa singletracka w Złotym Stoku ruszyła pełną parą. Trasy wytyczone, wykonawca robi pierwszy ślad koparkami. Ścieżki będą przebiegać w urokliwym terenie. Dziś pachniało czosnkiem niedźwiedzim, strumyk dawał ochłodę a drzewa przyjemny cień. Prowadzone prace odkrywają ślady działalności górniczo-hutniczej w wąwozie Złotego Jaru.

Ziębice Info (01.06.2018) odnotowują konflikt władz samorządowych gminy Ziębice z jedną z organizacji pozarządowych.

W odpowiedzi na rozstrzygnięcie przeprowadzonego przez Gminę Ziębice otwartego konkursu ofert na realizację zadań publicznych z zakresu kultury, ochrony zdrowia oraz ekologii (…), prezes Fundacji „Teraz Ziębice” Janina Lacel wystosowała list otwarty. Jego treść prezentujemy w całości: Szanowni Państwo, Zarząd Fundacji „Teraz Ziębice” wyraża ubolewanie z powodu nieuznania przez Urząd Miejski w Ziębicach za ważną oferty na realizację zadania publicznego dotyczącej obchodów 100-lecia państwa polskiego, złożonej przez Fundację „Teraz Ziębice”. Fundacja złożyła wniosek „Orzeł biały na 100-lecie Rzeczypospolitej Polski – różne formy artystyczne godła państwa polskiego” na kwotę 10 tys. zł. Działania zaplanowane w ramach tego projektu miały podkreślić znaczenie symbolu orła – naszego godła. Realizacją zadania chcieliśmy wyróżnić i promować Pomnik Orła Piastowskiego w Ziębicach – jakże często niszczony przez młodzież, która nie zna jego historii i znaczenia miejsca, w którym on stoi. Niestety, nie uzyskaliśmy aprobaty komisji konkursowej, gdyż Fundacji przyznano zaledwie 10% z wnioskowanej kwoty, a na zapytanie o to, jakimi kryteriami regulaminowymi kierowała się komisja, otrzymaliśmy odpowiedź, że kryteriów nie ma. Jak widać, przewidywana integracja wszystkich uczestników: przedszkolaków, uczniów szkół podstawowych i ponadgimnazjalnych oraz dorosłych twórców amatorów jest dla obecnej władzy obojętna, nie mówiąc już o promocji naszej perły – Pomnika Orła Piastowskiego – jedynego w swoim rodzaju w Polsce i w Europie…

Gazeta Ząbkowicka (30.05.2018) informuje o nowym wyposażeniu szpitala Świętego Antoniego w Ząbkowicach Śląskich.

Jesteś lub byłeś pacjentem ząbkowickiego szpitala? Zastanawiasz się, czy inwestuje się tutaj w sprzęt do leczenia pacjentów? Okazuje się, że w 2017 roku do szpitala kupiono: ultrasonograf, dwa defibrylatory (jeden na oddział chirurgii, a drugi na SOR). Pojawił się również nowy defibrylator AED do przychodni przyszpitalnej, respirator stacjonarny na SOR, kardiomonitor na oddział wewnętrzny, aparat KTG i detektor tętna płodu na oddział ginekologiczno-położniczy, a także holter EKG na oddział wewnętrzny. Zainwestowano także w pompę infuzyjną strzykawkową oraz wagę osobową na oddział wewnętrzny. Na tym jednak nie koniec. – Największą inwestycją w tym roku będzie tomograf komputerowy, kolejne defibrylatory z kardiowersją i elektrostymulacją, aparat EKG, respirator transportowy, optyka laparoskopowa, respirator stacjonarny na blok operacyjny, głowica liniowa do badań naczyniowych, kolejne holtery – wylicza Anna Szewczuk-Łebska z ząbkowickiego szpitala.

TVP Wrocław (26.05.2018) emitowała w cyklu „Drogi wiary” program, którego część poświęcona była sanktuarium maryjnemu w Bardzie. KLIKNIJ TUTAJ, ABY OBJRZEĆ PROGRAM.  

Ten właśnie fragment udostępniono na profilu „Bazylika Mniejsza Najświętszej Maryi Panny w Bardzie”. Warto obejrzeć.

Miasto2077 (01.06.2018) zamieszcza krótki tekst dotyczący jednego z praktycznych aspektów życia miejskiego.

World Resources Institute w swoim raporcie zwraca uwagę na to jak ważni dla rozwoju miast są uliczni sprzedawcy. Przyczyniają się oni nie tylko do wzrostu gospodarczego, ale stanowią też integralną część tkanki miejskiej. W krajach rozwijających takich jak Indie czy Brazylia stanowią nawet do 50 proc. miejskiej siły roboczej. Niestety zdaniem WRI napotykają na liczne przeszkody, a powinni być traktowani partnerzy, bo na trzymaniu ich z dala od dobrobytu tracą wszyscy. Twórcy raportu skupiają się przede wszystkim na dwóch grupach osób pracujących na ulicach: sprzedawcach oraz zbieraczach śmieci. Dla tych pierwszych dużym problemem jest fakt, że miasta często nie wydają wystarczającej ilości pozwoleń, tak by mogli legalnie handlować. A bez zezwoleń uliczni sprzedawcy stają się celem prześladowań policji i źródłem łapówek dla nękających ich pracowników miejskich służb. Tymczasem szczególnie dla osób o niskich dochodach są oni ważnym źródłem taniej żywności. Za to problem zbieraczy śmieci oraz niepotrzebnych odpadów polega na tym, że jako osoby o najniższych dochodach skazani są na mieszkanie w slumsach i związanych z tym częstych przesiedlaniach. W efekcie zmuszani są do zamieszkania z dala od swoich społeczności i biznesowych sieci, które pieczołowicie zbudowali i nie są w stanie kontynuować swojej działalności. Tymczasem pełnią oni bardzo ważną role w systemie recyklingu śmieci, w wielu wypadkach wyręczając miejskie służby. Dlatego WRI postuluje włączenie organizacji nieformalnych pracowników do formalnych procesów zarządzania miastem w celu negocjowania z nimi polityk i planów związanych z ich działalnością. Najbardziej palącym problemem jest uczynienie bardziej przejrzystym procesu uzyskiwania pozwoleń i rejestrowania działalności gospodarczej, w zamian za opracowywanie bardziej progresywnej polityki podatkowej i zachęcanie ludzi pracujących na ulicach do płacenia podatków. Dobrym przykładem jest SEWA, organizacja zrzeszająca 1,5 mln samozatrudnionych kobiet w Indiach. Od 45 lat SEWA współpracuje z władzami miejskimi, aby zapewnić swoim członkiniom podstawowe świadczenia i dostęp do publicznej infrastruktury.

Gdyby w lokalnych mediach został pominięty jakiś ważny temat – prosimy o kontakt  z nami – poprzez formularz TWOJA INFORMACJA. Zajmiemy się sprawą, o której do nas napiszesz.