W subiektywnej prasówce – na początek tygodnia – dostarczamy Państwu fragmenty artykułów związanych z terenem powiatu ząbkowickiego, jakie ukazały się w minionych kilku dniach w gazetach i portalach internetowych. Do lokalnej „prasówki” dodajemy interesujące artykuły o tematyce samorządowej z mediów regionalnych lub ogólnopolskich.

Wiadomości Powiatowe (12.06.2018) zamieszczają obszerny wywiad, jakiego udzielił burmistrz Ząbkowic Śląskich Marcin Orzeszek.

Czy jest Pan burmistrzem perfekcyjnym? Nie. Gdybym miał określić się w jednym zdaniu, powiedziałbym, że chcę być burmistrzem profesjonalnym. Przede wszystkim zależy mi też na tym, by wszystko, co zależy ode mnie, czyli organizacja pracy w urzędzie oraz w jednostkach podległych, było jak najbardziej profesjonalne. Każdy powinien mieć też marzenia a przede wszystkim ambicje i cele. Moim celem jest dobrze zorganizowana gmina. Niezmiernie ważna jest dla mnie dobra administracja, zwracam ogromną uwagę na właściwe funkcjonowanie urzędu i jednostek podległych. Nie ma możliwości, żeby w jakimś dniu, na przykład pomiędzy dniami majówki, lub w piątek po święcie Bożego Ciała urząd był zamknięty, tak jak to ma miejsce w innych gminach. Oczywiście jak każdy człowiek popełniam błędy, ale wydaje mi się, że tych błędów jest coraz mniej. Przez osiem ostatnich lat w ząbkowickiej gminie rzeczywiście nie było żadnej spektakularnej porażki odniesionej przez samorząd, tak jak to się wcześniej zdarzało. Bardzo poważnie podchodzę do funkcji, jaką sprawuję. Wiele wymagam od innych, ale przede wszystkim wymagam od siebie. Bardzo angażuję się w to, co robię, staram się poznać każdy temat i dziedzinę, którą zajmuje się urząd. Na tyle, na ile czas pozwala, uczestniczę w projektach, które są realizowane. Na bieżąco reagujemy na wszelkie sytuacje kryzysowe, jakie się wydarzą. Gdy spadnie śnieg, gmina jest jak najszybciej odśnieżana, bardzo dbamy o czystość i estetykę miasta. Również na bieżąco rozwiązywane są wszelkie problemy, jakie zdarzają się w trakcie wykonywania inwestycji. Raczej nie ma rzeczy, które mogłyby nas zaskoczyć. Niestety, nie wszystko można zrealizować natychmiast. Ostatnio miałem spotkanie z mieszkańcami jednej z miejscowości. W ostatnich latach została tam wyremontowana zdecydowana większość dróg. Do remontu pozostał jeszcze fragment bocznej drogi prowadzącej do trzech domów. Mam świadomość tego, że mieszkańcy tych domów nie będą ze mnie zadowoleni, ale muszę prosić ich o cierpliwość. Droga do ich posesji zostanie wykonana, ale potrzebujemy na to jeszcze trochę czasu. Od ośmiu lat szczególnie na terenach wiejskich nadrabiamy zaległości, których nikt nawet palcem nie dotknął przez kilkadziesiąt lat. Uważam, że w tym czasie zrobiliśmy nie dużo, ale bardzo dużo. Można powiedzieć, że pokonaliśmy przepaść cywilizacyjną, szczególnie w zakresie stanu nawierzchni dróg. Ale w ciągu ośmiu lat nie jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego. Czyli gmina odrabia zaległości? W bardzo dużym stopniu tak, ale myślimy też o przyszłości. W tej chwili przygotowujemy się do realizacji nowej ustawy, zgodnie z którą wszelkie tereny inwestycyjne w gminie będą traktowane jak tereny w strefie ekonomicznej. Każda inwestycja na terenie gminnym będzie więc objęta takimi samymi zasadami, jak inwestycja w strefie. Niebawem zaprezentujemy tereny gminne, gdzie przedsiębiorcy będą mogli inwestować. Jeszcze słowo w odniesieniu do porażek. Opozycja miała przez chwilę nadzieję, że będzie można burmistrza „utopić w basenie” za to, że na budowę basenu nie ma dofinansowania i inwestycja jest realizowana w całości ze środków gminnych. Ale okazało się, że jest to nieprawda. Nie powinno się krytykować tej inwestycji w celu uzyskania jakichś korzyści politycznych, bo jest to nieuczciwe w stosunku do mieszkańców. Wielokrotnie mówiliśmy o tym, że gminę Ząbkowice stać na basen i jest on potrzebny dla naszych dzieci, młodzieży, seniorów i dla rozwoju Ząbkowic. Jest potrzebny też dlatego, żebyśmy byli postrzegani jako gmina, która posiada wszystkie te rzeczy, które są niezbędne do normalnego funkcjonowania w XXI wieku. Czy ktoś wyobraża sobie dzisiaj funkcjonowanie gminy bez hali sportowej? A przecież w czasie, gdy była ona budowana, słychać było takie same głosy krytyki, jak teraz przy budowie basenu. Wiem, że budowa basenu nie podoba się opozycji, ale trudno, nic na to nie poradzę. Opozycja może się tylko do nas przyłączyć. Pozyskaliśmy dofinansowanie na budowę basenu i będziemy starać się o kolejne środki. Wiele opowieści krąży też o wyjątkowo wysokim ząbkowickim bezrobociu. Według danych Powiatowego Urzędu Pracy stopa bezrobocia dla całego powiatu na koniec kwietnia wynosiła 11,6%. Ale według danych tylko dla naszej dla naszej gminy, bezrobocie w gminie Ząbkowice wynosiło na koniec kwietnia 6,08 %. Jest więc dużo niższe niż średnia powiatowa i zbliżone do średniej ogólnopolskiej, która wynosi obecnie 6,3%. Bardzo nas to cieszy, aczkolwiek wiadomo, że musimy pracować nad tym, żeby było jeszcze mniejsze. W jaki sposób gmina może wpływać na wysokość bezrobocia? Mówi się, że najlepiej, żeby nie przeszkadzała, a firmy i przedsiębiorcy sami świetnie się będą rozwijali. My idziemy krok dalej. Uruchomiliśmy wszystkie narzędzia, których gmina może użyć dla wsparcia przedsiębiorców. Po pierwsze są to przyjęte już kilka lat temu uchwały o ulgach udzielanych przedsiębiorcom. Po drugie ważną kwestią jest stabilność podatkowa. W Ząbkowicach od lat podatki dla przedsiębiorców nie są podnoszone. Nie rosną również inne koszty prowadzenia działalności, takie jak wywóz śmieci, czy ceny wody i ścieków w naszej gminie. Po trzecie posiadamy pełne plany zagospodarowania przestrzennego. W ciągu jednego lub najwyżej dwóch dni przedsiębiorcy mogą dostać wypisy z planów zagospodarowania przestrzennego, które pozwalają im na modernizację firm i inwestycje. Jesteśmy też otwarci na wprowadzanie zmian do planów zagospodarowania przestrzennego, które mogłyby pomóc w prowadzeniu działalności. W tej chwili jesteśmy w trakcie wprowadzania kolejnych zmian w planach, by dostosować je do potrzeb przedsiębiorców. Zresztą fakt, że przedsiębiorcy dobrze się w naszej gminie czują i prężnie rozwijają swoją działalność widać po wzroście podatku od przedsiębiorców. Po pierwszych czterech miesiącach roku wpłaty podatków są na takim poziomie, na jakim powinny być na zakończenie pierwszego półrocza. Udało się też pozyskać dwie nowe firmy, które będą prowadzić działalność w podstrefie ekonomicznej. Lada dzień rozpocznie się budowa nowego zakładu produkcyjnego. Firma Baud uzyskała już pozwolenie na budowę, a obok ronda jest już ustawiona informacja o naborze pracowników. Zezwolenie na prowadzenie działalności otrzymała też nowa firma, która wkrótce ma uruchomić w podstrefie produkcję peletu ze słomy i trocin drzewnych. Kilka firm już działających na naszym terenie również zamierza w najbliższym czasie zwiększyć zatrudnienie. Na ile jest realna liczba bezrobocia w naszej gminie, skoro większość firm ma już dziś problemy ze znalezieniem pracowników? Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Myślę, że raczej należałoby go skierować do socjologów. Ale zauważamy ten problem. Często mamy zapytania z firm o możliwość wywieszenia informacji o naborze pracowników. Na pewno jednym z problemów są kwestie płacowe. Zarobki proponowane przez pracodawców nie zawsze są satysfakcjonujące dla pracowników. I to jest główna bolączka w relacji pracownik – pracodawca. W mojej ocenie pracodawcy płaciliby więcej, gdyby nie nadmierne obciążenie ze strony państwa, głównie ZUS-u. Jest Pan dobrze przygotowany do nadchodzących wyborów? Staram się codziennie rzetelnie pracować. Nigdy ludzie nie oszukiwałem i nie będę tego robił. Uważam, że mam zaufanie mieszkańców, czuję to zaufanie i odwzajemniam się ciężką pracą, a nie bieganiem po mieście i krzyczeniem „wybierzcie mnie”. Będę też podsumowywał to, co zrobiłem razem z moimi współpracownikami i radą miejską, pokazywał jak ważny jest spokój w pracy i gminie oraz to, co będę robił w przyszłości. I nie będzie to populizm. Będę mówił o konkretnych rzeczach. Mój program, który przedstawię, gdy zacznie się kampania wyborcza, na pewno nie będzie programem, do którego wrzuca się wszystko, o czym tylko ktoś chciałby usłyszeć, bo coś takiego to nie jest prawdziwy, uczciwy program. Czy po ośmiu latach nie czuje się Pan już zmęczony tak intensywną pracą? Poza tym, że trochę posiwiałem i jestem trochę starszy, to czuję się równie dobrze, jak osiem lat temu. Jestem przygotowany fizycznie i psychicznie. Jeżeli mieszkańcy mi zaufają, to będę godnie im służył przez następne pięć lat.

Gazeta Ząbkowicka (21.06.2018) podejmuje interwencję w sprawie remontu jednej z ząbkowickich ulic gminnych.

Mieszkańcy ulicy Kilińskiego w Ząbkowicach Śl. mówią wprost: mamy dosyć. Od wielu lat nie możemy doprosić się remontu. Burmistrz odpowiada: remont za rok. LIST MIESZKAŃCÓW: Droga Redakcjo! Piszę do Państwa w imieniu wszystkich mieszkańców ul. Kilińskiego w Ząbkowicach Śl. Stan w jakim znajduje się nasza ulica jest przerażający. Od wielu już lat nie możemy się doprosić o remont. Płyty betonowe, z których zbudowana jest droga dosłownie „wiszą w powietrzu”. Już niejednokrotnie po przejeździe śmieciarki droga zapadała się i powstawały wyrwy półmetrowej głębokości. Zapadnięte płyty, wystające metalowe obrzeża studzienek, wielkie „jamy” tuż pod nawierzchnią – z taką codziennością musimy się zmagać. Jak tymczasem jest droga doraźnie „naprawiana”? Przyjeżdżają tzw. drogowcy, wysypują żwir i dosłownie go udeptują własnymi butami. Efekt jest taki, że zamiast wyrw mamy wielkie pagórki, po których jeździ się jeszcze gorzej, a spod kół samochodów „strzelają” kamienie. Przeraża dodatkowo fakt, iż w Domu Rzemiosła, znajdującym się na końcu tejże ulicy jest przedszkole. Czy naprawdę w tej gminie nikogo nie obchodzi zdrowie i bezpieczeństwo naszych dzieci? Mieszkańcy kilkukrotnie zgłaszali pisemnie problem do gminy. Z jakim efektem? Absolutny brak perspektyw, planów remontu i ciągłe puste zapewnienia, że „za jakiś czas” być może znajdą się środki. Gdyby przy naszej ulicy mieszkał jakiś „radny/samorządowiec”, remont byłby już zrobiony dawno temu i o sprawie nie byłoby mowy. Tak jak ulice Pogodna, Okrężna, czy remontowana w tym roku Piastowska, których stan jest/był o wiele lepszy i niekoniecznie wymagały natychmiastowego remontu, tak jak w tym wypadku. Zastanawiający jest fakt, że na w/w ulice, znacznie dłuższe i bardziej kosztowne w modernizacji, znalazły się środki, a na tak krótką ulicę Kilińskiego wciąż brakuje pieniędzy (zbyt mały elektorat?). Zbliżają się kolejne wybory i już niedługo usłyszymy kolejne zapewnienia. Bardzo prosimy Szanowną Redakcję o pomoc i interwencję w naszej sprawie, bo my już zwyczajnie nie mamy sił. BURMISTRZ MARCIN ORZESZEK ODPOWIADA: Gmina Ząbkowice Śląskie w bieżącym roku przygotowywać będzie dokumentację na remont tej ulicy. Pozwoli to wykonać przebudowę ulicy Kilińskiego w 2019 r. Gmina Ząbkowice Śląskie zna problem stanu tej drogi, jednak mimo wielu zrealizowanych inwestycji drogowych pozostaje wciąż wiele do zrobienia. Prosimy o chwilę cierpliwości. Nie wszystko da się zrealizować „od ręki”.

Doba (19.06.2018) informuje o zakończeniu prac częściowo zmieniających kształt pomnika w Ząbkowicach Śląskich. O sprawie pisaliśmy wcześniej naszym portalu.

Ząbkowicki Pomnik Poległym za Ojczyznę przeszedł już historyczny lifting związany z ustawą dekomunizacyjną. Przypomnijmy, że w związku z ustawą dekomunizacyjną IPN zalecił usunięcie pomnika, który  miał wyryty napis „Lenino 1943″ oraz tablicę upamiętniającą 40-lecie Ludowego Wojska Polskiego  i poległych żołnierzy tej formacji na frontach II wojny światowej. Gmina Ząbkowice Śląskie nie zgodziła się na zburzenie pomnika i zaproponowała modernizację pomnika. Obecnie na pomniku nie ma już napisu „Lenino 1943″, pozostał ten „Poległym za Ojczyznę”. Pojawiła się także nowa tablica z inskrypcją: „W hołdzie żołnierzom polskim walczącym o wolną Polskę na frontach II wojny światowej”, upamiętniająca wszystkich żołnierzy przelewających krew za Polskę, bez względu na formacje w których służyli.

Express Miejski (21.06.2018) podaje wiadomość dotyczącą kolejnej inwestycji gminy Kamieniec Ząbkowicki realizowanej dzięki dotacji zewnętrznej.

19 czerwca kamieniecka gmina ogłosiła przetarg na długo oczekiwaną przez mieszkańców Ożar inwestycję. Termin składania ofert mija 5 lipca. W ramach inwestycji ma powstać sieć wodociągowa wraz z przyłączami do granicy nieruchomości istniejących budynków mieszkalnych. Realizacja przedsięwzięcia obejmuje działki o numerach: 598/11, 603, 524, 515, 554, 401/2, 557/7, 352, 582, 596, 129/3, 423, 231, 597,591, 82, 195 oraz 469/9. Mieszkańcy Ożar od dłuższego czasu zmagają się z regularnym brakiem wody w studniach. Problemy są zarówno miesiącach letnich, kiedy kilkunastodniowy brak opadów powoduje wysychanie studni, jak i zimowych. Wówczas woda zamarza, a ujemne temperatury uniemożliwiają pracę pomp służących niektórym ożaranom do czerpania wody z rzeki do celów gospodarczych. Temat od kilku lat jest poruszany na komisjach i sesjach rady gminy. Mieszkańcy wielokrotnie apelowali do władz kamienieckiego urzędu o rozwiązanie problemu. Bez skutku. Jedyne co do tej pory udało się zrobić to wodociągować niewielki odcinek na początku wsi od strony Kamieńca Ząbkowickiego. Z tego „udogodnienia” nikt jednak nie korzysta. Żadna rodzina, żadne gospodarstwo nie zdecydowało się bowiem na wykonanie na własny koszt przyłącza i podpięcie się do sieci. Receptą na rozwiązanie wieloletniego problemu może okazać się dotacja otrzymana przez gminę z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. W maju samorząd pozyskał blisko 1.25 mln zł na dalszy etap budowy wodociągu we wsi. Wykonanie inwestycji przewidziano do 19 kwietnia przyszłego roku. Mieszkańcy nie kryją zadowolenia, bo problem braku dostępu do wody może już w przyszłym roku będzie tylko niemiłym wspomnieniem.

Ziębice Info (18.06.2018) zajmują się tematem turystycznej atrakcyjności gminy Ziębice.

Wielkie odliczanie do wakacji już się rozpoczęło. Dokładnie za 5 dni w szkołach zabrzmi ostatni dzwonek, a tym samym sezon turystyczny rozpocznie się. Bez wątpienia w gminie Ziębice najsilniejszym magnesem na turystów jest Henryków i jego historyczne opactwo cystersów. Podobnie jak w ubiegłych latach można się spodziewać, że i w te wakacje będzie się cieszył dużym zainteresowaniem zwiedzających. (…) Co turyści zobaczą, gdy już trafią do Henrykowa? Zmotoryzowani prawdopodobnie wysiądą na parkingu przy wylocie ul. H. Brodatego w kierunku Ziębic. Pierwsze wrażenie – podobno to najważniejsze – może być dość zaskakujące: na niewielkim placu zliczyć można aż 11 tablic informacyjnych. I większe, i mniejsze, skorodowane, wybrakowane, wyblakłe, każda utrzymana w innej konwencji… O ziębickim Muzeum, o atrakcjach Ziemi Ząbkowickiej, a nawet o kanalizacji! O Henrykowie oczywiście też, ale żadna nie dostarcza choćby podstawowych faktów o tym historycznym miejscu. Nie lepiej prezentują się też kubły na śmieci i ławki – krzywe, połamane, uszkodzone… Czy dla Gminy Ziębice wprowadzenie ładu na parkingu, którego jest właścicielem, to aż tak skomplikowane zadanie? A tymczasem tablicą, która prezentuje się najbardziej okazale jest… reklama ząbkowickiej Krzywej Wieży. Ciekawe, dokąd następnym razem uda się nasz turysta…

Polskie Radio Wrocław (18.06.2018) przekazuje relację z przekazania dolnośląskim samorządom promes na inwestycje drogowe, jednym z beneficjentów jest gmina Bardo. KLIKNIJ TUTAJ, ABY POSŁUCHAĆ CAŁĄ AUDYCJĘ.

Jesienią poznamy szczegóły wieloletniego rządowego programu remontów dróg i mostów, ale już teraz wiadomo, że ten będzie miał budżet w wysokości kilku miliardów. Mówił o tym dziś we Wrocławiu Jerzy Kwieciński, minister inwestycji i rozwoju. Prawie 30 milionów złotych zostanie przeznaczonych w tym roku na 12 inwestycji związanych z przebudową i remontami dróg lokalnych na Dolnym Śląsku. Pieniądze pochodzą z rządowego programu. Dzisiaj podpisano pierwsze promesy – największą w kraju dotację, blisko 5 mln złotych, otrzymał powiat oleśnicki na przebudowę drogi w miejscowości Ligota Polska. W sumie na Dolnym Śląsku złożono aż 149 wniosków, na łączną kwotę 180 mln zł. – Dlatego jesienią poznamy szczegóły nowego programu rozwoju infrastruktury – mówił we Wrocławiu  Jerzy Kwieciński, minister inwestycji i rozwoju: Krzysztof Żegański, burmistrz gminy Bardo, otrzymał 1,6 mln złotych dotacji na remont zabytkowego łącznika do krajowej „8″: – Jeżeli włączymy pieniądze przeznaczone na usuwanie skutków klęsk żywiołowych, to osiągnęliśmy rekordową kwotę prawie 160 milionów złotych w tym roku – mówi wojewoda Paweł Hreniak. W sumie w ramach realizowanego właśnie programu zostanie wybudowanych i wyremontowanych 560 km dróg powiatowych i gminnych w całym kraju.

DKL 24 (17.06.2018) relacjonuje edukacyjną wizytę pożarników wśród przedszkolaków w gminie Złoty Stok.

Do miejscowego Przedszkola „Bajka” nie tak dawno zawitali strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej. Ogromny samochód bojowy zrobił na dzieciach takie samo wrażenie; były ogromnie przejęte jego widokiem. Ale z upływem czasu oswajały się z tym, czym na co dzień dysponują druhowie-ochotnicy z OSP w Złotym Stoku. Przedszkolaki dowiedziały się, na czym polega służba pożarników, zasiadły w pojeździe, obsługiwały sikawkę podającą wodę. Jakby tego było mało, odnalazły się na quadzie oraz w saniach ratowniczych. Słowem – frajdy było co niemiara. Dzieci z „Bajki” strażaków niekiedy widzą spieszących do pożarów lub zdarzeń drogowych. Z reguły tylko im migną, mknąc na ratunek. Tym razem też mignęli, ale „kogutami” na powitanie i pożegnanie, po czym zostali nieco na dłużej. I za to przedszkolaki i ich nauczycielki przesyłają druhom z OSP buziaczki.

TV Sudecka (19.06.2018) promuje walory widokowe Pałacu Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim.

Polska jest piękna, a oto kolejny dolnośląski obiekt jaki chcieliśmy Wam przedstawić – Pałac Marianny Orańskiej to zdecydowanie jeden z najpiękniejszych tego tupu obiektów w kraju. Ta neogotycka perła architektoniczna wiele lat czekała na rewitalizację i teraz dzięki między innymi projektowi realizowanemu przez Gminę Kamieniec Ząbkowicki odzyskuje swój dawny blask. Jest to kolejny z punktów na mapie Dolnego Śląska, który koniecznie trzeba zobaczyć!

Myśl Konserwatywna (22.06.2018) publikuje esej na temat systemu edukacji – wątek dobry do przemyśleń wakacyjnych.

Istotą współczesnej edukacji wydaje się dążność do nieokreślonego celu społecznego, który przy okazji będzie zawierał w sobie realizację celów indywidualnych – zwłaszcza celów dotyczących materialnego dorobku „adepta” oraz akceptacji dla jego „bycia” i „wolności”. Powszechność nauki wymusiła, i wymusza nadal, stworzenie pewnego rodzaju uniwersaliów, których źródłem zdają się być dość słabo nasycone precyzją semantyczną prawa i obowiązki, kodeksy i karty prawa człowieka. Sama już uniwersalność wpajana od najmłodszych lat zdaje się być największym obciążeniem dla młodego człowieka, który mimo swoistej akceptacji dla podobieństwa w społeczeństwie z czasem dostrzega też swoją odrębność – odrębność nie mogącą się wyrwać z ram systemu oświaty. Systemowe podejście oraz próba walki jaką toczą między sobą strony tego edukacyjnego konfliktu: rodzice, uczniowie, nauczyciele, specjaliści od edukacji – sieje spustoszenie w głowach każdej ze strony. Można dostrzec różnego rodzaju próby ustanowienia porządku i ładu edukacyjnego, w którym każda ze strony walczy specyficznymi metodami, z których najczęstszą jest zrzucanie odpowiedzialności. Wzajemne pretensje i zarzuty, które krążą po szkolnych korytarzach, rodzinnych przyjęciach i pedagogicznych debatach stają częścią krajobrazu, w którym najtrudniej jest tym malutkim – widzą, że o nich toczy się walka, ale jest ona tak brutalna, że zamykają oczy i zatykają uszy. Nie chcą oni patrzeć na obwinianych za wszystko nauczycieli, którzy stracili całkowitą „władzę” i szacunek. Nie chcą słuchać zaprogramowanych na „karierę” i „dobrą pracę” rodziców. Mają dość politycznych reformatorów i rewolucjonistów. Znudziły im się centra nauki, tablety, rzutniki, multimedialne tablice. Coraz częściej sięgają do głębin wirtualnego świata albo głębin szklanych butelek czy wypełnionych niepewnymi substancjami „fifek”. A po tym wszystkim próbują jakoś znaleźć sens życia, który będzie czymś większym niż te wszystkie dobra, która już posiadają – niedoceniając wartości tego co już mają obok zaczynają bezwładnie staczać się ku stanom depresyjnym, zaburzeniom osobowości czy innym problemom związanym ze sferą psyche. A mimo to ciągle słyszą o pokoju, wspólnocie dobrych i pięknych, otwartych i tolerancyjnych, pełnych altruizmu i empatii „nowych ludzi” – przemienionych jakąś magiczną różdżką historii. Czy aby na pewno pokolenie najbardziej samotne, depresyjne i przeciążone problemami codzienności jest w stanie zaakceptować tę formę „utopii”, którą na każdym kroku im serwujemy? „Wystarczy być dobrym. Wystarczy myśleć pozytywnie. Wystarczy się dobrze uczyć. Wystarczy…sobie radzić” – dla wielu młodych ludzi z ranami po żyletkach, po próbach samobójczych i z ogromnymi ranami psychicznymi to po prostu nie wystarczy – potrzebują innej alternatywy. Żeby zmienić edukacje nie potrzeba rewolucji czy reformy – potrzeba edukacji. Edukacji w pełnym tego słowa znaczeniu – edukacji nie młodych, ale dorosłych, dojrzałych obywateli, którzy mają się zająć edukacją młodych. Trzeba przestać wierzyć w instytucje, karty praw, konstytucje, konwencje i inne akty normatywne, aby zacząć wierzyć w człowieka. Normatywne spojrzenia na rzeczywistość nie tylko wypacza, ale także redukuje i degraduje człowieka, zabierając go w jakąś trójwymiarową rzeczywistość, gdzie każdy jej element posiada paragraf, certyfikat bezpieczeństwa i „podmiot odpowiedzialny”. Ta deformacja rzeczywistości, w której nie możemy nas nasycić, buduje pokolenie kazuistów pragnących uratować świat od klęsk, wojen i wszelkiego zła, kompletnie nie definiując czym jest zło, a czym dobro. Możemy przeczytać tysiąc książek, znaleźć drugie tyle cytatów i wypowiedzi mądrych ludzi o tym co jest w życiu ważne, a co najważniejsze. A i tak nie mamy czasu na realizację górnolotnych idei i wdrażanie w życie poradników. Szeroki strumień informacji prowadzi nas na manowce poznawcze w których nie jesteśmy już w stanie określić co jest prawdą, a co nie – wzmaga to nasz lęk, naszą niepewność. Ten lęk, bierność i niepewność widzą młodzi, którzy bardzo pragną pewności. Mają dość prawd negocjowalnych, niepełnych. Pragną lekcji życia, które nie dzieli się na przedmioty, w którym równania i nierówności są tylko ułamkiem codzienności. Pragną lekcji człowieczeństwa, nauki oddzielania dobra od zła, pragnień od potrzeb, emocji od uczuć. A najbardziej potrzebują sprawczości, poczucia odpowiedzialności za siebie i innych – po prostu chcą znaczyć coś więcej niż wynik maturalnego egzaminu i ocena w dzienniku. I mają dość serwowania idei pacyfizmu życiowego – idei opartej na przeświadczeniu, że o wiedzę, pracę, dobro, miłość nie trzeba walczyć, że to przyjdzie bez bólu. Edukacja musi boleć i uczyć odpowiednich reakcji na cierpienie, ponieważ nie ma życia bez cierpienia, bez słabości, bez niepewności – i takiej edukacji potrzebuje dzisiejsza Edukacja.

Gdyby w lokalnych mediach został pominięty jakiś ważny temat – prosimy o kontakt  z nami – poprzez formularz TWOJA INFORMACJA. Zajmiemy się sprawą, o której do nas napiszesz.