W subiektywnej prasówce – na początek tygodnia – dostarczamy Państwu fragmenty artykułów związanych z terenem powiatu ząbkowickiego, jakie ukazały się w minionych kilku dniach w gazetach i portalach internetowych. Do lokalnej „prasówki” dodajemy interesujące artykuły o tematyce samorządowej z mediów regionalnych lub ogólnopolskich.

Gazeta Ząbkowicka (9.05.2018) zamieszcza aktualne dane dotyczące kondycji demograficznej powiatu ząbkowickiego.

Po pięciu latach spadku, liczba ludności Polski zaczęła rosnąć. W 2017 r. o 600 osób, osiągając 38 mln 434 tys. mieszkańców – podał GUS. To niewiele, ale istotne jest to, że zniknęło ujemne saldo migracji. Niestety u nas jeszcze nie. Niestety te korzystne zmiany nie dotyczą województwa dolnośląskiego. W 2017 r. liczba ludności zwiększyła się w 5 województwach. Największy przyrost zaliczyło województwo pomorskie (stopa przyrostu wyniosła 0,37 proc.) i mazowieckie (0,35 proc), następnie małopolskie oraz wielkopolskie i podkarpackie. To jednak wystarczy żeby, po 5 latach spadku, liczba ludności Polski wzrosła w skali kraju o 600 osób. Tym samym stopa przyrostu rzeczywistego była dodatnia, ale bliska zeru – wyniosła zaledwie 0,001 proc. Oznacza to, że na każde 100 tys. ludności przybyła 1 osoba, czyli 10 na milion. To jednak dużo więcej niż w 2016 r., kiedy odnotowano ubytek rzeczywisty – na każde 100 tys. ludności ubyło 10 osób (-0,01 proc.). GUS zwrócił uwagę, że w 2017 r. ponad 400 tys. osób zmieniło adres stałego zamieszkania przeprowadzając się do innej gminy. Od kilkunastu lat, w wyniku migracji wewnętrznych, mieszkańców zyskują tereny wiejskie – w 2017 r. dodatnie saldo dla wsi wyniosło prawie 26 tys. U nas takim przykładem wiejskiej gminy, w której przybyło ludzi jest Kłodzko, które jako jedno z niewielu ma dodatnie salo migracji. Wynika ono nie z przyrostu naturalnego, ale z właśnie z migracji wewnętrznej.

Express-Miejski (18.05.2018) odnotowuje zamiar startu wyborczego kandydata na burmistrza Ząbkowic Śląskich, o którym była już mowa w lokalnych mediach.

Wojciech Maj nie będzie kontrkandydatem Marcina Orzeszka w zbliżających się wyborach samorządowych. W walce o fotel burmistrza poprze natomiast Dariusza Jagiełę. Oficjalnie poznaliśmy drugiego kandydata na szefa ząbkowickiego magistratu. Marcina Orzeszka, który rządzi gminą Ząbkowice Śląskie już drugą kadencję, zdetronizować będzie chciał Dariusz Jagieła. To 52-letni rolnik, mieszkaniec Zwróconej, w przeszłości przez osiem lat sołtys tejże wsi. Ukończył studia na Akademii Rolniczej we Wrocławiu w zakresie ekonomiki rolnictwa. Ma za sobą też studia podyplomowe dotyczące finansowania przedsięwzięć inwestycyjnych z funduszy europejskich. W przeszłości pełnił funkcję Prezesa Izby Rolniczej na terenie ówczesnego województwa wałbrzyskiego. Od 1994 do 2007 roku uczestniczył w Społecznej Radzie Doradztwa Rolniczego przy Ministrze Rolnictwa, gdzie szczególnie skupiał się nad problematyką rozwiązań prawnych dla terenów górskich, podgórskich i zdegradowanych. Reprezentował polskich rolników na konferencji w Brukseli w 1997 roku, zorganizowanej dla krajów aspirujących do wstąpienia Unii Europejskiej. Jak twierdzi, praca na gospodarce dała mu niezależność finansową. – Ja już nic nie muszę, ja po prostu chcę – mówi o swoim starcie w nadchodzących wyborach samorządowych. – Wspólnie z gronem bliskich mi ludzi, przy poparciu grupy polityków na szczeblu centralnym, uznaliśmy, że w Ząbkowicach Śląskich nadszedł czas na zmiany. Oficjalne ogłoszenie mojego startu w wyborach samorządowych miało nastąpić nieco później, ale w związku z pojawiającymi się informacjami w lokalnych mediach i internecie, zostałem niejako zobligowany do potwierdzenia tych doniesień. Mogę więc oficjalnie stwierdzić: będę ubiegał się o fotel burmistrza Ząbkowic Śląskich – deklaruje Dariusz Jagieła. 52-latek zapewnił, że wkrótce przedstawi swój program wyborczy i zorganizuje spotkania z mieszkańcami. W związku z oficjalną deklaracją Dariusza Jagieły ze startu w wyborach samorządowych zrezygnował aktualny wiceprzewodniczący rady miejskiej – Wojciech Maj. – Mamy podobne poglądy, to samo spojrzenie na wiele spraw. Dariusz Jagieła przekonał mnie, że jest dobrym kandydatem. Podczas naszych rozmów zobowiązał się do pracy nad zwiększeniem ilości dobrze płatnych miejsc pracy w Ząbkowicach Śląskich. Ma to być priorytet jego działań. Zgodziliśmy się, że tylko to może zatrzymać emigrację naszych dzieci i wnuków z miasta – rekomenduje kandydata Wojciech Maj. Dariusz Jagieła jest żonaty. Ma trójkę dzieci. Na co dzień mieszka w Zwróconej, gdzie opiekuje się 90-letnimi już rodzicami, spędza czas z wnukiem i realizuje się zawodowo. W wolnych chwilach biega i chodzi po górach. Interesuje się historią Polski.

Gazeta Ząbkowicka (9.05.2018) opublikowała komentarz redakcyjny dotyczący sytuacji przedwyborczej w powiecie ząbkowickim napisany przez redaktor naczelną Karolinę Golak (tydzień przed CYTOWANYM PRZEZ NASZ PORTAL zwiastunem startu kandydata na burmistrza Ząbkowic).

Do wyborów pozostało 6 miesięcy. W gminach dookoła nas kampania wyborcza tak jakby już trwa. Ale u nas dziwna cisza… Więc uporządkujmy może to, co na razie wiadomo. Nasi włodarze, czyli Marcin Orzeszek w Ząbkowicach, Paweł Gancarz w Stoszowicach, Marcin Czerniec w Kamieńcu Ząbkowickim i Krzysztof Żegański w Bardzie będą ubiegać się o wybór na kolejną kadencję. Wszyscy najprawdopodobniej wystartują z lokalnych komitetów, co nie oznacza, że bez poparcia partii politycznych. I to chyba jedyne pewniaki. Cała reszta pozostaje w sferze domysłów. Prawo i Sprawiedliwość oficjalnie nie ma jeszcze kandydata na burmistrza Ząbkowic. Wydaje się, że będzie nim Wojciech Maj. Ale może również Marcin Gwóźdź będzie chciał być takim Donaldem Tuskiem, który za rok wróci z Brukseli i wystartuje w wyborach na prezydenta. Kto wie, czy Gwóźdź nie będzie chciał zostać burmistrzem, choć nie oszukujmy się że nie jest to interes życia, a pensja nie należy do wysokich. Jeśli oczywiście porównujemy ją z pensjami w spółkach skarbu państwa, ale i tak pensje burmistrza czy prezesa publicznej instytucji są o wiele wyższe, niż te które my wszyscy zarabiamy jako przeciętni obywatele. W Kamieńcu Ząbkowickim może wystartować także Marek Waszczuk, ale kto wie, czy nie będzie jeszcze trzeciego kandydata, który może stać się czarnym koniem tych wyborów. I taki czarny koń może pojawić się w każdej gminie. Ciekawe tylko, jakie niespodzianki nas jeszcze czekają…

Marcin Czerniec (Facebook 17.05.2018) podaje informację o realizacji ważnego społecznie projektu w Kamieńcu Ząbkowickim.

Mogę już podzielić się kolejną bardzo dobrą wiadomością. Oficjalnie potwierdzono ostateczną ocenę i weryfikację wniosku na termomodernizację budynku hali sportowej, w której przygotowane zostały także pomieszczenia mającego powstać Gminnego Centrum Rehabilitacji. Na tę informację czekałem prawie rok. Drugi (zarazem ostatni) etap prac remontowych i adaptacyjnych obejmuje wykonane nowe pokrycie dachowe (które obecnie wymaga wymiany), zostanie wykonana nową stolarka okienna wraz z elewacją obiektu i jego dociepleniem. Zrealizowane także będzie nowe ogrzewanie całej hali z uwzględnieniem zamontowania pomp ciepła poprzez dokonanie 60 odwiertów na głębokość do 100 metrów w głąb ziemi. Dofinansowanie na cały ten projekt wynosi prawie 1 milion 200 tysięcy złotych, a realizacja nastąpi jeszcze w bieżącym roku. Być może wielu z nas nie pamięta, że z Hala od początku funkcjonowania sprawiała problemy. Polegały one na utrzymywaniu się niskiej temperatury wewnątrz pomieszczenia oraz nieszczelności dachu. Niska ponadto była jakość starej pod względem technologicznym stolarki okiennej oraz wentylacji. Skutkowało to koniecznością licznych napraw bieżących. Te wszystkie mankamenty uda się wyeliminować.

Krzysztof Żegański (Facebook 16.05.2018) opisuje miłą uroczystość w bardzkim magistracie.

Pierwsze granty trafiły do mieszkańców. Bardzo mnie to cieszy, bo oprócz wymiaru ekologicznego dla gminy, ma też wymiar ekonomiczny dla mieszkańców, gdyż dzięki tym instalacjom zdecydowanie obniżą się koszty utrzymania domów.

Polskie Radio Wrocław (16.05.2018) udostępnia wiadomość o niecodziennej wystawie w Złotym Stoku. KLIKNIJ TUTAJ, ABY ODSŁUCHAĆ CAŁĄ AUDYCJĘ.

Żelazka na węgiel, spirytus, gaz czy duszę. Do ubrań, falbanek lub kapeluszy. Chińskie, belgijskie, zdobione zwyczajnie lub dostojnie. To niezwykła kolekcja Grzegorza Bani – mieszkańca Złotego Stoku, który od blisko ćwierć wieku zbiera stare żelazka. Najstarsze pochodzą z XVIII wieku. Często należały do ludzi zamożnych i były robione na zamówienie. – To jedna z ciekawszych kolekcji w Polsce. Warto ją zobaczyć – mówi Marcin Karbownik z Muzeum Górnictwa i Historii Złotego Stoku. – W kolekcji jest też żelazko naznaczone politycznie – śmieje się kolekcjoner. Wystawę można zobaczyć w Muzeum Górnictwa i Historii Złotego Stoku na terenie Kopalni Złota.

Ziębice Info (20.05.2018) relacjonują noc muzeów w Ziębicach.

Blisko 200 osób zdecydowało się spędzić sobotni wieczór w ziębickim Muzeum. Taka okazja zdarza się raz do roku, podczas ogólnopolskiej akcji Noc Muzeów. Na Ziębicką Noc Muzeów zaprosiło mieszkańców i gości Muzeum Sprzętu Gospodarstwa Domowego w Ziębicach oraz Koło Naukowe Sznirele Perele przy Katedrze Judaistyki Uniwersytetu Wrocławskiego. Oprócz wieczorno-nocnego zwiedzania, które jest stałym punktem programu tego typu imprez odbywających się w tym samym czasie w całej Polsce, w tegorocznej ziębickiej edycji motywem przewodnim była tematyka żydowska. Zwiedzanie poprzedził wykład na temat żydowskich świąt, który poprowadziły studentki judaistyki. Po nim tematykę żydowską kontynuowały podczas warsztatów wycinanek żydowskich oraz pisania imion w językach jidysz i hebrajskim. Zajęcia były otwarte dla wszystkich zainteresowanych. Dużo pozytywnych emocji wywołała także gra w dreidla – jedyną grę o charakterze hazardowym, którą dopuszcza judaizm. W Muzeum grano jednak na cukierki, a w grze chętnie uczestniczyły również dzieci. Wieczorno-nocne zwiedzanie objęło też otwartą tego samego dnia rano wystawę „Ziębicki ogród” prezentującą 20 prac przedstawiających rośliny. Autorem dzieł sztuki jest Joseph Langer i jego uczniowie. Wystawa będzie czynna do 30 września. Natomiast na kolejną Noc Muzeów trzeba nam będzie poczekać do następnego roku…

PEDEKA (28.04.2018) zaprasza do turystycznego rekonesansu po Ziębicach. KLIKNIJ TUTAJ, ABY PRZECZYTAĆ CAŁY ARTYKUŁ I GALERIĘ ZDJĘĆ.

To nie historia przywiodła nas tu, ale znane Muzeum Sprzętu Gospodarstwa Domowego. Mieści się ono w pięknym ratuszu, a władze miejskie musiały sobie poszukać innego lokum. Ratusz, niestety trochę zasłaniały go samochody Jak wspomniałam muzeum mieści się w ratuszu, który swój obecny wygląd zawdzięcza przebudowie z 1890 roku. Z renesansowego budynku pozostała jedynie, pochodząca z 1561 roku, wieża. Z okazji uroczystości 700-lecia  przybycia na te tereny cystersów, w 1927 roku Alfred Gottwald ozdobił korytarze ratusza freskami. Muzeum Sprzętu Gospodarstwa Domowego istnieje od 1931 roku, ale do lat 70-tych XX wieku było placówką gromadzącą przedmioty związane z regionem, dopiero potem przyjęło nową nazwę i zaczęło gromadzić przedmioty używane w domach. Za bilet nie płaciliśmy. Obiekt zwiedza się w towarzystwie przewodnika, dlatego czasem trzeba poczekać aż wróci z oprowadzania innych gości. W piwnicy znajdują się pamiątki z pierwszych lat gromadzenia zbiorów i nie mają nic wspólnego z gospodarstwem domowym. Jest tu broń, są rzeźby. Dopiero po wyjściu z piwnic mieliśmy okazję obejrzeć bogate zbiory przedmiotów, które niegdyś znajdowały się w mieszczańskich domach. Jest tu bogata kolekcja żelazek, są różnego rodzaju pralki, jest i lodówka. Później mieliśmy przyjrzeliśmy się mniejszym przedmiotom. Szczególnie interesujące były nakrycia stołowe, nam podobały się wielce oryginalne dziadki do orzechów. Bardzo ciekawe były potężne drzwi do sejfu, które poprzez specjalny typ zamknięcia były trudne do sforsowania. Interesująca jest też pochodząca jeszcze sprzed II wojny światowej wykonana z klocków makieta przedstawiająca miasto. Znalazły się one na strychu, gdzieś daleko w Niemczech. Znalazca tej niezwykłej kolekcji poznał, że to makieta przedstawiająca właśnie Ziębice. Kiedy dowiedział się, że w Ziębicach funkcjonuje muzeum podarował je placówce. (…) W Rynku w restauracji pod wdzięczną nazwą „Rynkowa” zjedliśmy ciepłe zupy, ja barszcz z uszkami, Marcin żurek. Jedzenie było naprawdę smaczne. Tyle udało nam się zobaczyć w Ziębicach. Nie poszliśmy wzdłuż murów miejskich od Bramy Paczkowskiej do parku, nie widzieliśmy dawnego kościoła ewangelickiego oraz dawnej synagogi. Może następnym razem…

Doba (20.05.2018) relacjonuje przebieg prestiżowej imprezy automobilowej, której sobotnia trasa przebiegała przez gminę Złoty Stok. KLIKNIJ TUTAJ, ABY ZOBACZYĆ GALERIĘ SAMOCHODÓW.

18 maja rozpoczął się 52. Rajd Dolnośląski – Hotel Zieleniec, który potrwa do 20 maja. Zawody organizowane przez Automobilklub Ziemi Kłodzkiej swoją bazę będą miały w Dusznikach – Zdroju (Zieleniec). Na trasie pojawi się cała czołówka Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski oraz plejada aut historycznych, łącznie ok. 80 załóg. Rajdowcy po latach przerwy ścigali się na kultowym odcinku w Złotym Stoku. W sobotę 19 maja rajdowcy rywalizowali m.in. na OS 4 Lądek Zdrój – Złoty Stok. Na trasie kibicowali im tłum kibiców. Po pierwszym etapie 52. Rajdu Dolnośląskiego – Hotel Zieleniec prowadzą Grzegorz Grzyb i Robert Hundla z przewagą 4,6 sekundy. Załoga Skody Fabii R5 z nr 1 wygrała w sobotę 3 odcinki specjalne. Dokładnie tyle samo, co zajmujący obecnie 2. miejsce team Skoda Polska Motorsport w składzie Miko Marczyk i Szymon Gospodarczyk. Trzecią pozycję wywalczyli Jakub Brzeziński i Kamil Kozdroń, którym do załogi nr 2 brakuje 6,3 sekundy.

DKL 24 (17.05.2018) zamieszcza relację z imprezy turystyczno-rekreacyjnej seniorów, jaka została zorganizowana w Złotym Stoku.

Blisko stuosobowa grupa słuchaczy Uniwersytetów III Wieku z Nowej Rudy i Złotego Stoku oraz ekipa seniorów z czeskiego Javornika w miniony wtorek zameldowali się na miejscowym rynku. Stąd pod wodzą burmistrz Grażyny Orczyk, która wystąpiła w roli przewodnika, wyruszyli w Góry Złote, poruszając się Złotą Ścieżką. Mieli okazję poznać historię pogórniczego miasteczka, w którym przez wieki kwitło też hutnictwo niezbędne przy przetopie cennych rud. Uczestnicy tej wyprawy zgodnie podkreślają, że ich przewodnik okazał się świetnym erudytą. Wiedzę o przeszłości i współczesności Złotego Stoku oraz okolic, osobliwościach fauny i flory w tej części Sudetów po prostu ma niesamowitą i aż chciało się go słuchać. Niewykluczone, że raz jeszcze skorzystają z takiego towarzystwa. Złotą Ścieżkę pokonała około setka wędrowców. Turystyczna wyprawa słuchaczy dwóch UTW i jawornickich seniorów była elementem VI Marszu Nordic Walking organizowanego w skali kraju przez Stowarzyszenie „Akademia Złotego Wieku” w Wejherowie, Polską Federację Nordic Walking i Akademię Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku. Jej gospodarzami byli członkowie złotostockiego UTW.

Miasto 2077 (10.05.2017) opublikowało bardzo interesujący esej o zarządzaniu miastami. KLIKNIJ TUTAJ, ABY PRZECZYTAĆ CAŁY TEKST.

Rzeczywistość się komplikuje i coraz trudniej w pojedynkę przewidzieć konsekwencje wszelkich decyzji. Stąd np. w biznesie coraz mniej jest firm, gdzie twardą ręką zarządza jeden wszechwładny prezes. Zarządy się wydłużają, a decyzje podejmowane są kolegialne. (…) Nic nie stoi na przeszkodzie, aby tego typu zmiany nie dosięgały także samorządów. Miasta to w końcu organizmy jeszcze bardziej złożone niż korporacje, więc poszerzenie grona osób partycypujących w podejmowaniu decyzji jest jak najbardziej wskazane. W miastach zasięg tej inkluzywności jest jednak znacznie większy i sięga daleko poza ratusz. Dobrze opisał to Boyd Cohen, profesor Przedsiębiorczości, Zrównoważonego Rozwoju i Smart Cities na Universidad del Desarrollo w Santiago de Chile. Zidentyfikował trzy fazy rozwoju koncepcji inteligentnych miast. Kluczowe w jego wywodzie są tzw. Smart City 3.0 (trzeciej generacji), gdzie decyzji o rozwoju nie podejmuje już wszechwiedzący burmistrz (jak to było w drugiej generacji). We współdecydowanie o dalszym modelu działania włącza się najbardziej zainteresowanych, czyli samych obywateli. To model, który jego zdaniem zaczął się rozwijać w 2014 roku. Dobrym przykładem takiej metropolii jest Wiedeń, jeden ze stałych liderów rankingów miast inteligentnych. Część jego projektów smart city ma właśnie charakter partycypacyjny. Na przykład, we współpracy z Wien Energii władze miasta włączyły obywateli w plan rozwoju energetyki odnawialnej i zachęcają ich do inwestowania w miejskie instalacje fotowoltaiczne. Wiedeńczycy zostali też zaangażowani w takie projekty, jak rozwój tanich mieszkań czy kwestia równości płci. Jednej z najbardziej ambitnych inicjatyw Smart City 3.0 podjęło się Vancouver: do stworzenia Vancouver Greenest City 2020 Action Plan zaprosiło aż 30 tys. mieszkańców. Barcelona z kolei zrealizowała projekt BCN Open Challenge, w ramach którego miasto określiło sześć kluczowych wyzwań i przy wsparciu platformy Citymart, zbierało najlepsze pomysły – nie tylko od własnych mieszkańców, ale również od innowatorów z całego świata. Wspólnie wypracowywane inteligentne rozwiązania to jednak tylko wycinek tego jak miasto współpracuje z szerokimi rzeszami mieszkańców. Najbardziej znanym elementem współdecydowania są rzecz jasna wszelkiego rodzaju konsultacje społeczne oraz budżety partycypacyjne. Samorządowcy nie ustają w wymyślaniu innych, bardziej proaktywnych metod zaangażowania mieszkańców. Ciekawy pomysł podrzuciły władze Nowego Orleanu. Aby wciągnąć obywateli w sprawy miasta, sięgnęły po rodzaj gamifikacji i stworzyły Big Easy Budget Game. To prosta rozgrywka zajmująca 10 minut, w ramach której każdy może przyjąć na siebie odpowiedzialność burmistrza. Dostaje do ręki budżet miasta sięgający 602 mln dolarów i może go rozdysponować. Ale nie do woli. W każdym wydziale istnieje minimalny limit redukcji budżetu, tak aby miasta nie wykoleić. Chodzi o to, aby było jak najbardziej realistycznie. Z drugiej strony uczestnik gry może liczyć na podpowiedź, czym dany departament się zajmuje i co się może stać, jeśli jego budżet uszczuplimy albo wzmocnimy. W grze wygranych nie ma. Miastu z jednej strony chodzi o lepsze uświadomienie jak działają jego mechanizmy, ale z drugiej strony ma być to też rodzaj crowdsourcingu. Dane z rozgrywek są agregowane. Można zobaczyć jak budżety zaproponowane przez mieszkańców mają się do tego prawdziwego oraz na ile różnią się od siebie. Władze Nowego Orleanu zapewniają, że same też chcą coś wynieść z rozgrywki: przy kolejnym budżetowaniu mieć na względzie to, na co zwracają uwagę mieszkańcy.

Gdyby w lokalnych mediach został pominięty jakiś ważny temat – prosimy o kontakt  z nami – poprzez formularz TWOJA INFORMACJA. Zajmiemy się sprawą, o której do nas napiszesz.