W subiektywnej prasówce – na początek tygodnia – dostarczamy Państwu fragmenty artykułów związanych z terenem powiatu ząbkowickiego, jakie ukazały się w minionych kilku dniach w gazetach i portalach internetowych. Do lokalnej „prasówki” dodajemy interesujące artykuły o tematyce samorządowej z mediów regionalnych lub ogólnopolskich.

Kobiecym Okiem (wiosna 2018) zamieszcza zapis rozmowy z Sylwią Winnik – blogerką książkową i autorką książki, o której pisaliśmy w naszym portalu, na co dzień mieszkanką gminy Kamieniec Ząbkowicki, rodzinnie związaną z Ząbkowicami Śląskimi. Rozmowę przeprowadziła Karolina Golak – redaktor naczelna periodyku (fot. Jan Wołoszczuk).

Pochodzi z Ząbkowic Śląskich. Niedawno napisała pierwszą w swoim życiu książkę „Dziewczęta z Auschwitz”. Książkę, która jak mówi wymagała wylania wielu łez i przywołania traumatycznych wydarzeń bohaterek. Sylwia Winnik to młoda kobieta, która udowodniła, że słowa znaczą naprawdę wiele. Kiedy rozpoczęła się Pani przygoda z pisaniem? Od zawsze chciałam pisać. Już kiedy byłam dzieckiem, tworzyłam pierwsze, nieskładne jeszcze wtedy, teksty. Gdy nabrałam świadomości i elementarnej wiedzy historycznej, zrozumiałam że jeśli kiedyś napiszę książkę, to będzie to ważny temat. O ostatecznym temacie książki zadecydowała rozmowa z moją babcią, która opowiedziała mi pewną historię rodzinną. Co daje Pani przelewanie myśli, słów, historii na papier? Pamiętam, że kiedy byłam nastolatką, tworzyłam w głowie teksty, myśli, których nie zapisywałam. Wierzyłam, że te słowa przetrwają gdzieś we mnie i wrócą, gdy będę gotowa. I to, co jest piękne… dojrzewałam do pisania wiele lat. I te uniwersalne myśli, przekazy wróciły do mnie. Pisanie jest dla mnie, jak magia. Wolność, której pragnę. Kiedy piszę, czuję, że mogę wszystko. Jestem wtedy silna. Jestem kreatywna. Jestem sobą. Pisanie o ważnych sprawach, tematach ludziach daje mi radość i ogromną satysfakcję. Zawsze chciałam pisać o tym, co jest ważne. Skąd pomysł ma napisanie Książki „Dziewczęta z Auschwitz”? Ta historia rodzinna dotyczyła wywózki mojej rodziny do Auschwitz. Babcia nie znała szczegółów, ale pamiętała, że mojej prababci i reszcie rodziny udało się uciec z transportu. Gdyby nie uciekli, być może nie byłoby mnie dzisiaj. Zadałam sobie wtedy pytanie – co stało się z tymi, którzy nie uciekli i trafili do obozu? „Dziewczęta z Auschwitz” są odpowiedzią na to pytanie. Jak długo pisała Pani książkę? I czy jest to Pani debiut? To jest mój debiut. Cały proces pisania trwał ponad 3 lata. Wymagało to bowiem wielu spotkań i trudnych rozmów, łez i wymownej ciszy. Redakcje i autoryzacje zajmują wiele czasu, ale opłacało się. Jak wspomina Pani spotkania z bohaterkami Pani książki? I przede wszystkim, jak udało się Pani do Nich dotrzeć? Dotarłam do moich bohaterek w dużej mierze z pomocą pracownika z Muzeum Auschwitz Birkenau. Te spotkania były bardzo trudne. Panie płakały i ja także. Musiały ponownie wracać wspomnieniami do najbardziej traumatycznych chwil w swoim życiu. Słuchałam tego z przerażeniem i trwogą. Dopiero te rozmowy uświadomiły mi, co stało się ponad 70 lat temu. Do teraz jednak nie mogę pojąć, jak to wszystko w ogóle mogło się wydarzyć. Czy od kobiet, które mają za sobą tak ciężkie przeżycia mogła się Pani jako kobieta żyjąca w innym świecie niż One czegoś nauczyć? Zdecydowanie. Te rozmowy spowodowały, że zupełnie inaczej patrzę choćby na kromkę chleba. Staram się doceniać to, co mam. Kiedyś myślałam, że doceniam życie, ale refleksje po napisaniu tej książki spowodowały, że dopiero teraz robię to, jak należy. Zatrzymuję się nad drobnymi, pięknymi chwilami. Cieszy mnie każda, najmniejsza rzecz. Życie, deszcz, ciepły wiatr, chwile z bliskimi, praca, zdrowie. Zapominamy o tym na co dzień. A to przecież najważniejsze. Czy zamierza Pani kontynuować pracę pisarki? Jak najbardziej. Druga i trzecia książka„się piszą”. Są też pomysły na kolejne.Myślę, że zaskoczę tematyką kolejnej książki, ale wierzę, że porwie Państwa tak mocno, jak mnie w losy bohaterów.

Ziębice Info (30.04.2018) relacjonują sytuację dotyczącą odbioru śmieci w gminie Ziębice.

Wygląda na to, że w końcu udało się opanować śmieciowe zamieszanie, jakie w ciągu minionych dni ogarnęło gminę Ziębice. Przez ponad tydzień mieszkańcy niektórych miejscowości czekali na odbiór odpadów, które zgodnie z harmonogramem wystawili przed swoje posesje. Problem nie odbieranych na czas śmieci widoczny był także w okolicy wielu budynków wielorodzinnych w Ziębicach, gdzie śmieci gromadziło się tak dużo, że nie mieściły się w kontenerach. Zaniepokojeni i zdezorientowani mieszkańcy, interweniowali w Urzędzie Miejskim, gdzie otrzymywali informacje, że problem wynika z tego, że „jest nowy odbiorca odpadów i nie zna jeszcze terenu”…

Jaki był rzeczywisty problem? 15 lutego br. Gmina Ziębice ogłosiła przetarg na odbiór odpadów do końca 2018 r. Niestety rozstrzygnął się on na niekorzyść ZUK-u, a wygrała go firma FBserwis spod Wrocławia. O wyniku zadecydowała cena. Co ciekawe, FBserwis z oddalonych o 60 km Bielan Wrocławskich za wywóz odpadów do końca roku zaoferował 1,9 mln zł, natomiast Konsorcjum Firm składające się z Zakładu Usług Komunalnych w Ziębicach sp. z o.o. oraz firmy Remondis Dolny Śląsk sp. z o.o. z Oławy – o pół miliona więcej. Ponadto, Konsorcjum zaproponowało kwotę o ok. 400 tys. zł wyższą niż zaplanowana przez Gminę na ten cel… Zwycięzca przetargu nie mógł jednak rozpocząć świadczenia usług niezwłocznie po podpisaniu umowy, ponieważ Konsorcjum Firm (w tym ZUK będący spółką ze 100-procentowym udziałem Gminy Ziębice) zaskarżyło rozstrzygnięcie przetargu przez Gminę Ziębice do Krajowej Izby Odwoławczej. Do czasu ogłoszenia jej wyroku – do 18 kwietnia – Gmina miała podpisaną z ZUK-iem umowę na odbiór odpadów. Gdy wyrok był już znany, okazało się, że firma FBserwis nie dopełniła formalności i umowa z nią nie mogła zostać od razu podpisana. Zawarto ją dopiero 23 kwietnia, co spowodowało opóźnienie w odbiorze odpadów i – w efekcie – niezadowolenie i dezorientację mieszkańców. Informacja, informacja i jeszcze raz: informacja Prawdopodobnie tę trudną śmieciową sytuację udałoby się załagodzić, gdyby Gmina odpowiednio i na czas poinformowała o niej mieszkańców. Wystarczyło skutecznie komunikować się z sołtysami oraz w trybie pilnym wywiesić informacje na tablicach ogłoszeń w sołectwach. Zamiast tego Urząd Miejski – z kilkudniowym opóźnieniem – opublikował komunikaty na swojej stronie internetowej, z której – jak wiadomo – nie każdy ma możliwość i umiejętności skorzystać. (…) Miejmy nadzieję, że w najbliższych dniach śmieciowa sytuacja w naszej gminie ustabilizuje się i taka już pozostanie…

DKL 24 (25.04.2018) odnotowuje inicjatywę gminy Bardo w sferze pomocy osobom niepełnosprawnym.

Barbara van Hoff z tej podgórskiej miejscowości Laskówka od dzisiaj jest bardziej samodzielna w poruszaniu się. Otrzymała bowiem wspaniały prezent w postaci skutera przeznaczonego dla osób niepełnosprawnych. Tym pojazdem dojedzie po sprawunki, odbędzie nim spacery po okolicy. O ten szczególny dar zadbało Niemieckie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne w Kłodzku, które kilka tygodni wcześniej podobnym obdarowało inną osobę z bardzkiej gminy. Wspomniał o tym burmistrz Krzysztof Żegański, który był obecny w Laskówce, a nawet z p. Barbarą wybrał się na spacer testujący pojazd. Władze samorządowe Barda gorąco NTSK dziękują za wielkie serce.

Express-Miejski (30.04.2018) omawia skutki kontrowersyjnych przepisów dotyczących działalności sołtysów.

Sołtysi tłumaczą, że nie mają odpowiednich kwalifikacji i czasu. Dokładnych terminów szkoleń nie ma. Mówi się dopiero o wrześniu. Pojawiły się rezygnacje. Od 1 kwietnia weszła w życie nowa ustawa nakładająca na sołtysów wsi obowiązek szacowania szkód łowieckich wyrządzonych na uprawach przez zwierzynę. Dotychczas ten obowiązek spoczywał na kołach łowieckich. Sołtysi, choć od miesiąca mają nowy obowiązek, to nie zostali w tej materii w ogóle przeszkoleni. W związku z tym pojawiły się pierwsze rezygnacje. Przed dwoma tygodniami z funkcji sołtysa w sołectwie Chwalisław (gm. Złoty Stok) zrezygnował Andrzej Wielgus. W ubiegłym tygodniu rezygnację złożył też sołtys w gminie Ciepłowody. To Jacek Wolski z sołectwa Stary Henryków. Inni szefowie wsi też zagrozili rezygnacjami, jednak wciąż mają nadzieję na rozwiązanie patowej sytuacji. Na szybkie rozstrzygnięcie problemu na razie jednak nic nie wskazuje. – W naszej gminie nie odbyło się jeszcze żadne spotkanie w temacie nowej ustawy, nie mówiąc o szkoleniach. Pierwsi sołtysi w powiecie jeździli już na szacowanie szkód. U nas w gminie żaden rolnik nie złożył jeszcze wniosku w tej materii, ale to kwestia czasu. Co wtedy? – pyta Jan Tracz, sołtys Bożnowic (gm. Ziębice). Dodaje, że ustawa nakładająca szacowanie szkód na sołtysów została przygotowanie niemerytorycznie. – To bardzo odpowiedzialne i czasochłonne zadanie. Znaczna część sołtysów pracuje zawodowo i nie ma czasu, aby spędzać po kilka godzin, a czasem nawet całe dnie na polach, które zostały zniszczone przez zwierzynę. Poza tym nasza wiedza w temacie szacowania strat jest znikoma. W wielu miejscowościach sołtysami są osoby zupełnie nie mające pojęcia o całej procedurze szacowania szkód – nadmienia. Czasu na naukę jednak nie ma. Sołtys ma siedem dni od złożenia wniosku przez rolnika na dokonanie szacunku i wypełnienie dokumentów. – W gminie powiedzieli nam, że jeśli tego nie zrobimy to zostaniemy odwołani z funkcji sołtysów – mówi z niedowierzaniem Jan Tracz. – To absurd. Jedynym organem uprawnionym do powołania i odwołania sołtysa jest zebranie wiejskie – zaznacza. Grzegorz Aibin, sołtys Rososznicy (gm. Ziębice) mówi, że nie wyobraża sobie sytuacji, że pójdzie szacować straty do kolegi czy sąsiada, nie mając w tym temacie wiedzy. Joanna Książek z Piotrowic Polskich (gm. Ciepłowody) zapytana zaś o to, czy jeżeli zostanie odpowiednio przeszkolona, to nadal będzie pełnić funkcje sołtysa odpowiedziała, że nie wie czy do tego czasu nie złoży rezygnacji i szkolenie nie będzie jej dotyczyć.

W gminie Ciepłowody kilka tygodni temu zorganizowano spotkanie z sołtysami. Na ich wniosek samorząd opracował już projekt listu intencyjnego, który w najbliższych dniach zostanie skierowany do lokalnych posłów, senatorów, Ministerstwa Środowiska, Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, jak również do Krajowego Stowarzyszenia Sołtysów. – Ponadto zostanie skierowana prośba o poparcie tej idei w środowisku samorządowym – mówi Łukasz Białkowski, wójt Ciepłowód. Aktualnie samorząd stara się pomagać sołtysom. Gmina przygotowała wzorce pełnej dokumentacji, jaka potrzebna jest do przeprowadzenia wyceny szkód i każdorazowo będzie ona przekazywana dla sołtysa wraz z wnioskiem o wycenę. Ponadto ustalono, że samorząd przygotuje wykaz kół łowieckich wraz z granicami obwodów nakreślonych na mapie, podając tym samym wszystkie dane, które umożliwią łatwy kontakt z właściwym przedstawicielem kół łowieckich. – W związku z nową materią prawną, która dopiero nabiera przejrzystości co do jej praktycznego stosowania, prowadzimy konsultacje prawne w zakresie „scedowania” obowiązku powierzonego sołtysowi na inny podmiot – w tym też zakresie podjęto starania zmierzające do uzyskania wykładni ministerstwa, chyba że w tym okresie przed odpowiedzią zostanie wprowadzona kolejna nowelizacja ustawy – dodaje Białkowski. Odkąd ustawa weszła w życie, w gminie Ciepłowody do sołectw przekazano cztery wnioski o oszacowanie strat. Część z nich przy pomocy kół łowieckich została już zrealizowana.

Doba (27.04.2018) informuje o prestiżowej imprezie automobilowej, jaka odbędzie się na terenie gminy Złoty Stok.

Niezwykle widowiskowo zapowiada się 52. Rajd Dolnośląski – Hotel Zieleniec, który odbędzie się w dniach 18-20 maja 2018 r. Zawody organizowane przez Automobilklub Ziemi Kłodzkiej swoją bazę będą miały w Dusznikach Zdroju (Zieleniec). Na trasie pojawi się cała czołówka Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski oraz plejada aut historycznych, łącznie ok. 80 załóg.  Harmonogram zakłada 11 spektakularnych odcinków specjalnych, wśród których, kluczowy punkt stanowi obiekt Duszniki Arena. Po latach przerwy do rywalizacji powraca także kultowy odcinek Złoty Stok. Początki Rajdu Dolnośląskiego sięgają drugiej połowy lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, ale w pamięci kibiców szczególnie zapisało się 16 edycji rozgrywanych w latach 1985 – 2002. Rajd znany był wtedy jako Zimowy, a zawodnicy rywalizowali na pokrytych śniegiem i lodem odcinkach specjalnych. Siedmiokrotnie zwyciężał wówczas nieodżałowany Marian Bublewicz. Rajd Dolnośląski to zawody szczególnie cenione przez zawodników rywalizujących zarówno w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski, jak i w Historycznych Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski, głównie ze względu na malownicze i trudne technicznie odcinki specjalne. Podczas ubiegłorocznej edycji pojawił się trzykrotnie rozgrywany odcinek w kompleksie biathlonowym Duszniki Arena. Zawodnicy oraz kibice komplementowali organizatorów z Automobilklubu Ziemi Kłodzkiej za interesujący projekt, który zostanie powtórzony również w tym roku. Bazą 52. Rajdu Dolnośląskiego, zyskującego w tym roku dodatkowy człon, dzięki sponsorowi, którym jest Hotel Zieleniec, podobnie jak w latach ubiegłych, są Duszniki Zdrój. Tam w pobliżu ośrodka narciarskiego Zieleniec, zlokalizowane są biuro rajdu oraz park serwisowy. Start rajdu i metę zaplanowano z kolei na dusznickim Rynku. Tegoroczna formuła 52. Rajdu Dolnośląskiego – Hotel Zieleniec zakłada dwudniową rywalizację na trasie. Pierwszego dnia, czyli w sobotę, 19 maja 2018 r., w planie jest 6 odcinków specjalnych. Niedziela, 20 maja 2018 r. to kolejnych 5 oesów. Całkowita długość rajdu liczy ok. 477 km, z czego ok. 119 km stanowią próby sportowe. Do udziału w zawodach stają dwie ligi krajowego czempionatu. 52. Rajd Dolnośląski – Hotel Zieleniec będzie bowiem 2. rundą Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski oraz 3. rundą Motul Historycznych Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Kto wystartuje w zawodach dowiemy się dopiero w środę, 9 maja 2018r., kiedy to poznamy listy zgłoszeń. – Spodziewamy się udziału całej polskiej rajdowej czołówki. W tym roku Polski Związek Motorowy wprowadził kolejne zmiany regulaminowe, przez co rajdy są nieco krótsze i mają mniej kosztownych kilometrów oesowych. Takie posunięcie sprawia, że zawody są tańsze dla zawodników, a to powinno poprawić frekwencję na wszystkich rundach – mówi Grzegorz Skiba, Prezes Automobilklubu Ziemi Kłodzkiej i zarazem Dyrektor 52. Rajdu Dolnośląskiego – Hotel Zieleniec. Warto dodać, że na oficjalnym plakacie 52. Rajdu Dolnośląskiego – Hotel Zieleniec znalazł się Mistrz Polski w klasie 4F Paweł Krysiak, pilotowany przez Krystiana Pachutę. Flagowa załoga Automobilklubu Ziemi Kłodzkiej wystartuje w Fordzie Fiesta R2, wzmocnionym kitem R200.

TV Sudecka (23.04.2018) promując nową mapę Gór Sowich zachęca m.in. do zwiedzania Srebrnej Góry.

Niedawno na rynku turystycznym Gór Sowich ukazała się kolejna, uaktualniona wersja mapy naszego masywu, nad którą czuwał przewodnik sudecki Tomasz Śnieżek.

Polskie Radio Wrocław (25.04.2018) informuje o budowie mieszkań komunalnych w dwóch miastach z ościennego powiatu. KLIKNIJ, ABY POSŁUCHAĆ CAŁĄ AUDYCJĘ.

Mieszkania lokatorskie z prawem do własności wybudowane przez Spółdzielnię stały się faktem. To prawdopodobnie pierwsze mieszkania w kraju budowane w tym systemie. Powstaną w Bielawie i Pieszycach. Łącznie będzie ich 120 i będą dostępne dla każdego. 120 nowych mieszkań w stanie deweloperskim powstanie w Bielawie i Pieszycach. Umowę z wykonawcą już podpisano. Najważniejsze jednak, że przyszli lokatorzy nie będą musieli zaciągać kredytów. Mieszkania lokatorskie buduje Spółdzielnia, a lokator będzie mógł uzyskać prawo własności. – Wracamy do podstawowych założeń spółdzielni. Budujemy mieszkania na każdą kieszeń – lokator wpłaca 10% wartości, a reszta jest ujęta w czynszu – mówi prezes spółdzielni Tadeusz Derenowski. Koszt budowy metra kwadratowego ma wynosić około 3 tys zł. Czynsz od 1000 do 1500 zł. Do lipca przyszłego roku powstaną dwa budynki w Bielawie. W międzyczasie ruszy budowa trzeciego – w Pieszycach. To łącznie 120 mieszkań. Jednak w Spółdzielni czeka już blisko 400 wniosków, nie wyklucza się więc budowy kolejnych budynków. Przez lata nie budowano w tej formie, ponieważ banki nie do końca rozumieją spółdzielczość – mówi Robert Kmieciak z konsorcjum Banków Spółdzielczych. Rynek przejęli więc developerzy. Ale kupujący zapominają, że wiąże się to z kosztami dodatkowymi, a nad hipoteką czuwają banki. W przypadku Bielawy – kredyt zaciąga spółdzielnia, która w tym kontekście jest instytucją non profit. Podpisano umowę z wykonawcą, który do lipca przyszłego roku odda 80 nowych mieszkań. Kolejne 40 nieco później powstanie w Pieszycach. Nowi lokatorzy będą musieli wnieść 10% wkładu własnego. Pozostała część zobowiązania będzie wliczona w czynsz.

Gdyby w lokalnych mediach został pominięty jakiś ważny temat – prosimy o kontakt  z nami – poprzez formularz TWOJA INFORMACJA. Zajmiemy się sprawą, o której do nas napiszesz.