Najpierw szybki rejestr faktów. Cytowane informacje podała jedna z lokalnych gazet. Mowa jest o problemie bardzo realnym, jakim jest deficyt mieszkań w Ząbkowicach Śląskich i to mieszkań dostępnych dla osób o niskich, i co komplikuje sytuację, niestabilnych dochodach.

  • „Na przydział mieszkania w ząbkowickiej gminie czeka obecnie 191 rodzin”.

  • „Na koniec 2017 roku gmina dysponowała 33 wolnymi lokalami. Niestety w tej liczbie mieści się szereg pomieszczeń, które nie są mieszkaniami (…)”.

  • „Gdyby (…) udało się zwolnić 15 mieszkań rocznie, co jest mało realne, to i tak ostatnie osoby z listy oczekujących mogłyby się spodziewać przydziału mieszkania dopiero za około 13 lat.”

  • „Przy budowie 100 mieszkań inwestycja kosztowałaby ok. 18 milionów złotych, a spłata kredytu trwałaby ok. 25 lat.”

  • „Gmina zamierza negocjować z bankiem wysokość oprocentowania oraz ilość wybudowanych mieszkań. Zamierza zwrócić się do banku z propozycją budowy nie 100, ale 24 mieszkań.”

Od czasu opublikowania tych wiadomości (w styczniu br.) nie ukazała się żadna inna informacja w kwestii ząbkowickiego mieszkalnictwa. Nie wiem w jakim kierunku pójdą decyzje włodarza i jego podwładnych (można snuć domniemania czy bardziej są doradcami lidera czy bardziej wykonawcami poleceń szefa), ale już sam fakt nierozwiązania w żadnym z polskich miast od 1990 roku (czyli od chwili, gdy zaistniał samorząd terytorialny) problemu głodu mieszkaniowego musi stanowić rodzaj wyzwania dla każdego, kto chce budować tkankę lokalnej wspólnoty w oparciu o wymierne parametry.

Nie wydarzy to się jedynie na bazie woli lokalnych decydentów. To bezsporne, bo skala zjawiska jest ogólnopolska, nadal masowa i przede wszystkim wymaga zaangażowania dużych nakładów w krótkim czasie. Każdy myślący w kategoriach biznesowych potknie się o problem zbilansowania projektów. Każdy myślący w kategoriach społecznych zderzy się z presją indywidualnych okoliczności dotykających osoby i rodziny pozbawione przestrzeni do własnej egzystencji. Pogodzenie obu wektorów jest naprawdę trudne w wymiarze lokalnym, stąd – o czym przed chwilą wspomniałem – nagląca potrzeba aktywności w skali makro. Takim rozwiązaniem, wciąż jeszcze wymagającym korekt formalnych i impulsu politycznego, jest rządowy program Mieszkanie Plus. Zaznaczam: nie jestem bezkrytyczny wobec tego pomysłu i trybu wdrażania, ale wreszcie jest klucz do „m” dla rodzin.

Jeśli prawie 200 rodzinom w gminie Ząbkowice Śląskie chce się zaproponować rozwiązanie w postaci budowy 24 mieszkań, co nie potrwa krócej niż 2 lata lub przyjmuje się, że metodą jest przydzielanie lokali „odzyskiwanych” z własnych zasobów w perspektywie 13 lat, to znaczy, że skazuje się te rodziny na mieszkaniowe wykluczenie! 191:24 – ten wynik nie wymaga komentarza. Wynik 191:100 nawet za cenę pożyczonych 18 milionów złotych (które można odebrać z rynku i bezpiecznie spłacić zobowiązanie) oznaczałby zupełnie inny bilans. Zarówno z punktu widzenia rodzin oczekujących na mieszkanie, jak i lokalnych firm budowlanych. W dalszej konsekwencji stanowiłby impuls demograficzny, co z kolei warunkuje w ogóle trwanie miasta, o jego rozwoju nie wspominając.

Tak jak zacząłem cytatem, tak zakończę również przytaczając lokalną prasę. Tym razem sprzed ponad 4 lat. „Sprawa mieszkalnictwa w Ząbkowicach umyka z pola widzenia władz lokalnych, nie interesuje tych „na górze”, a boleśnie dotyka wielu z nas. Brak miejsc pracy i deficyt mieszkań to społeczna bomba zegarowa. Im dłużej trwa ten stan, tym mniej osób będzie lokować swoją przyszłość w rodzinnym mieście. Problem mieszkaniowy rozwiąże się sam?”

Krzysztof Kotowicz / www.kotowicz.pl (08.02.2018)