W subiektywnej prasówce – na początek tygodnia – dostarczamy Państwu fragmenty artykułów związanych z terenem powiatu ząbkowickiego, jakie ukazały się w minionych kilku dniach w gazetach i portalach internetowych. Do lokalnej „prasówki” dodajemy interesujące artykuły o tematyce samorządowej z mediów ogólnopolskich.

Wirtualna Polska Sportowe Fakty (27.12.2017) relacjonuje aktywność społeczną znanego piłkarza wywodzącego się z Ząbkowic Śląskich oraz jego rodziców.

Piotrek miał tylko kilka lat, kiedy mama i tata zabrali go do domu dziecka. Państwo Zielińscy prowadzili wtedy pogotowie rodzinne. Od kilku do kilkunastu miesięcy opiekowali się dziećmi w swoim domu w Ząbkowicach Śląskich. Na czas świąt młodzież wracała do ośrodka, a rodzina piłkarza chciała osobiście przełamać się z nimi opłatkiem i złożyć życzenia. Mimo, że światełka na choince błyskały, to atmosfera nie była raczej radosna. Znajome twarze rodziców piłkarza w progu drzwi obudziły w dzieciach emocje, mieszając smutek z radością i tęsknotą. Długo nie trwało, zanim podopieczni zaczęli płakać. Piotrek przypatrywał się wszystkiemu z boku, też ze łzami w oczach. Wrażliwość, która w takich sytuacjach w nim potęgowała, nie pozwoliła zachować się inaczej. On nawet nie zapytał, po prostu stwierdził: mamo, tato bierzemy ich do nas! Wigilię spędzili razem. Państwo Zielińscy opiekują się dziećmi z różnymi problemami od 2002 roku. Przez trzynaście lat prowadzili pogotowie rodzinne i podopiecznymi zajmowali się we własnym domu w Ząbkowicach Śląskich. Pod swój dach przyjmowali nie więcej niż czwórkę dzieci, do momentu aż wyjaśniła się ich sytuacja prawna. W pierwszych miesiącach Piotrek nie potrafił tego zaakceptować. Miał osiem lat i był zwyczajnie zazdrosny, że w jego pokoju mieszka „obcy”. Na meble naklejał kartki: „moja szafa”, „moje biurko”. Podpisywał zabawki. Pan Bogusław dziś się śmieje na reakcję syna, gdy zobaczył jedną z dziewczyn palącą papierosa. – Był wręcz przerażony – wspomina. Ojciec, widząc u syna rosnący ból na cierpienie innych, obawiał się, jak Piotrek poradzi sobie w dorosłym życiu. Sytuacja z wigilii była najlepszym przykładem, że problemy otaczających go ludzi uderzają też w niego. – Nawet na krew reagował specyficznie. Stresował, usztywniał go ten widok. Baliśmy się, czy sobie poradzi w przyszłości. Czy jego dobroć nie wpłynie negatywnie na jego karierę – opowiada Bogusław Zieliński. Bracia: Paweł i Tomek byli starsi i rozumieli sytuację. Piotrek stopniowo zżywał się z „tymczasowym rodzeństwem” i zaczął się przełamywać. Nawiązywał kontakt, zapraszał do wspólnych zabaw. Z chłopcem, który miał przykurcz mięśni nóg, często trenował w ogródku. Niepełnosprawny kolega odbijał piłkę rękoma, a ze szczęścia rósł w siłę. Pomysł prowadzenia pogotowia rodzinnego przez rodzinę piłkarza powstał w momencie, gdy pani Beata, mama, szukała pracy. Pan Bogusław był wtedy na etacie w gimnazjum, zresztą do dziś w tym samym: jest nauczycielem wychowania fizycznego i języka niemieckiego. Pani Beata dyskutowała z koleżanką, a ta opowiedziała jej o swojej ciotce z Legnicy, która w tym mieście opiekowała się dziećmi. Pomysł spodobał się mamie zawodnika Napoli i tak to się zaczęło. Zielińscy pierwszy dom dziecka otworzyli w listopadzie 2015 roku, drugi czternaście miesięcy później. Zgromadzenie sióstr Maryi Niepokalanej w Bardzie, kilkanaście kilometrów od Ząbkowic, wymówiło lokal i na początku bieżącego roku główny dom dziecka został zlikwidowany. Starostwo dążyło do tego, żeby w powiecie stworzyć kilka mniejszych placówek, z mniejszą liczbą podopiecznych, by atmosfera w ośrodku przypominała bardziej rodzinną. Trafiają tam dzieci głównie z rodzin niepełnych lub ze związków patologicznych, dotkniętych zazwyczaj problemem nadużywania alkoholu. Schemat jest często podobny: pijaństwo najbliższych, brak środków na utrzymanie maluchów, kolejna awantura, interwencja policji, która zabiera dzieci rodzicom i przekazuje do ośrodka. Przebywa w nim do dziesięciu podopiecznych. Ośrodek finansuje miasto, a Zielińscy, podobnie jak inni pracownicy domu (najczęściej to dodatkowo jedna pani sprzątaczka), za swoją pracę otrzymują wynagrodzenie. Piłkarz Napoli oddał dzieciom serce w swoim stylu: w cieniu, po cichu, bez chęci rozgłosu. Z własnych pieniędzy kupił w powiecie ząbkowickim dwa domy, które rodzina wyremontowała i przekształciła w domy dziecka pod stowarzyszeniem „Piotruś Pan” – od imienia zawodnika. Najmłodszy z Zielińskich zaczął inwestycje od poniemieckiej, powojennej dwupiętrowej szkoły w Targowicach mającej 230 metrów kwadratowych. Drugi dom, już jako gracz Napoli, zakupił w Ząbkowicach Śląskich. – Sam z siebie wyszedł z inicjatywą, to złoty chłopak – mówi z dumą tata piłkarza. Reprezentant Polski przy okazji pobytu w kraju odwiedza placówki, pokopie z dzieciakami w piłkę na boisku, pogra na konsoli. Do ośrodka oddaje też sprzęt elektroniczny, z którego nie korzysta: laptopa, konsolę do gier czy tablet. Pan Bogusław opowiada, jak wygląda tydzień z życia w ośrodku. – W tygodniu jest luźniej, bo dzieci się uczą. Opiekujemy się nimi jak własnymi. Zabieramy do dentysty, wyprawiamy urodziny, jedną dziewczynkę musimy ochrzcić, a gdy któreś nawywija coś w szkole lub przedszkolu, jesteśmy wzywani i idziemy porozmawiać z wychowawcą – Zieliński senior wymienia obowiązki, jakby chodziło o zwykłe czynności domowe, zrobienie zakupów czy wyprasowanie koszuli. W domu dziecka, w odróżnienia od pogotowia rodzinnego, podopieczni mogą przebywać do skończenia pełnoletności, a w przypadku kontynuowania nauki na studiach, nawet do 25 roku życia. – Jeden chłopak za dobre wyniki w nauce otrzymał stypendium. Z kolei inny chodzi do szkoły specjalnej z internatem, od poniedziałku do piątku. Jest upośledzony w stopniu umiarkowanym. To coś gorszego niż ADHD (zespół nadpobudliwości – red). Przypadki są różne – tłumaczy pan Bogusław. To praca na pełen albo może i nawet na dwa etaty. Dziewiątka dzieci w jednym domu, ósemka w drugim. Trafiają tam przeważnie rodzeństwa, w różnym wieku: 3, 4, 5 lat. Choć i starsze. 10-letni chłopiec w ubiegłym roku przystąpił do komunii. Nikt z jego bliskich nie pojawił się na uroczystości, a żeby młody nie musiał wbijać wzroku w pusty rząd ławek, na mszę przyszli państwo Zielińscy z Piotrkiem i jego narzeczoną Laurą. Rodzice dbają, by piłkarz „trzymał kontakt z rzeczywistością”. – Trochę narzekał, że msza się dłużyła, ale dobrze mu to zrobi – uśmiecha się pan Bogusław. – Dbamy, a nawet czasem strofujemy Piotrka, żeby się nie zmieniał, był taki, jaki wychodził z domu, czyli skromny. Nieważne, że jest bardziej znany, czy więcej zarabia – komentuje. W prowadzenie domów dziecka zaangażowani są też Tomek i Paweł. Rodzicom na miejscu najbardziej pomaga Tomek, trener miejscowego zespołu z niższej klasy rozgrywkowej. Paweł, były zawodnik Śląska Wrocław, gra obecnie w pierwszoligowej Miedzi Legnica. Piotrek jest w Polsce rzadko. W tym roku nie przyjechał nawet na święta, ponieważ Napoli mierzyło się 23 grudnia z Sampdorią (3:2), a kolejny mecz rozegra jeszcze przed nowym rokiem z Crotone (29.12, godz. 20:45). Pan Bogusław pomaga w lekcjach, kosi trawę, pali w piecu, pani Beata robi zakupy, gotuje, też tłumaczy zadania, ale jak mówi: większą cierpliwość ma mąż. – Nad ortografią trzeba pracować. I rozwiniętymi zdaniami. Dziś dzieciaki to tylko smsy by pisały – śmieje się. Domy dziecka miały dać „oddech”, sprawić, że państwo Zielińscy w końcu więcej czasu spędzą w swoim, rodzinnym. To nie mogło się udać. – Zżyliśmy się z nimi, nie ma co ukrywać. Piątka dzieci jest z nami dwa lata. Można powiedzieć, że u siebie bywamy, a tam mieszkamy – komentuje Bogusław Zieliński. Przez szesnaście lat przez ręce państwa Zielińskich przeszło ponad 40 dzieci. Przygód nie brakowało. Od małych „awantur” o ubieranie choinki, gdy chłopiec nie chciał iść do przedszkola, bo uznał, że inni wystroją ją pod jego nieobecność, po porwanie. Kilka lat temu ojciec wywiózł dwójkę swoich dzieci do Anglii, korzystając z przysługującej im przepustki. Sytuacja na szczęście szybko się wyjaśniła, po negocjacjach skruszony tata wyprawił rodzeństwo w podróż powrotną autokarem. – Nieważne jacy to są rodzice, dzieci zawsze tęsknią. W miarę możliwości, co jakiś czas, na weekend lub wakacje, wychodzą na przepustki. Do wujka, cioci, mamy, taty. Trafiła do nas czwórka rodzeństwa, niedawno ojciec wziął je na dwa tygodnie. Niewykluczone, że gdy będzie miał stałą pracę i nie będzie nadużywał alkoholu, to zostaną z nim na stałe. U nas są dobre warunki, ale warunki to nie wszystko – opowiada pan Bogusław. Zielińscy pomagają swoim podopiecznym też w życiu. – Mamy znajomych w lokalach gastronomicznych, piekarniach. Jak ktoś będzie się uczył, wyrazi chęć pracy, to jesteśmy otwarci, by takiej osobie pomóc wejść w dorosłe życie. Czasem spotkamy z żoną naszego podopiecznego w restauracji, gdzie jest kelnerem, dostajemy kartki na święta, choć był i taki przypadek, że trafiła do nas córka naszej byłej podopiecznej – mówi. Pan Bogusław się nie waha: jest spełniony. I nie potrzebuje z żoną innego życia. – To było wyzwanie, czasem się zastanawiamy, po co to nam było, moglibyśmy teraz wypoczywać, ale warto – zapewnia. A wystraszony i skryty Piotrek dał radę. Mając 16 lat wyjechał do Udinese. W Serie A rozegrał ponad 130 meczów, a w reprezentacji Polski wystąpił 29 razy. Może i jest wrażliwy i peszy go widok krwi, ale ta zalewa rywali, gdy na boisku muszą odebrać mu piłkę.

DKL24 (01.01.2018) ujawnia plan przebudowy drogi krajowej nr 8 na odcinku przechodzącym m.in. przez powiat ząbkowicki.

Prawie 77 km długości będzie liczyć odcinek drogi krajowej nr 8 z Kłodzka do Magnic, który podda się przebudowie. Został ujęty w Programie budowy dróg krajowych na lata 2014 – 2023 z perspektywą do roku 2025.  Pod koniec grudnia 2017 r. Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa potwierdziło, że wspomniana droga znalazła się w planie wydatków Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Ta druga zamierza wydać łącznie 135 mld zł na budowę bądź przebudowę ponad 3,2 tys. km dróg przez siebie zarządzanych. Sądząc po podanym kilometrażu – „ósemka” z Kłodzka do Magnic zmieni standard w dotychczasowym ciągu korytarzowym. Szykuje się jednak wybudowanie obwodnic kilku miejscowości. Największy problem przysparza wąskie gardło komunikacyjne w Bardzie. Kłodzko-magnicki odcinek będzie tworzony w systemie jezdnym 2 + 1 z Kłodzka do Łagiewnik i 2 + 2 z Łagiewnik do Magnic.

Express-miejski (05.01.2018) ujawnia statystyki demograficzne dotyczące gminy Ząbkowice Śląskie.

W 2017 roku w gminie Ząbkowice Śląskie zmarło 269 mieszkańców. Na świat przyszło blisko sto osób mniej. 178 mieszkańców zawarło związek małżeński. Odnotowano 63 rozwody. W 2017 roku gmina Ząbkowice Śląskie zyskała 170 nowych mieszkańców, którzy w ostatnich 12 miesiącach przyszli na świat. 92 z nich stanowią kobiety, 78 mężczyźni. W ubiegłym roku zanotowano 269 zgonów – 128 kobiet i 141 mężczyzn. Oznacza to, że kolejny rok z rzędu mamy do czynienia z ujemnym przyrostem naturalnym (-99). W 2016 roku różnica między urodzeniami a zgonami była jeszcze większa i wynosiła 149. Odnotowano 178 osób, które zawarły związek małżeński i 63 w stosunku do których sąd orzekł rozwiązanie małżeństwa przez rozwód. 185 mieszkańców gminy w ostatnich 12 miesiącach uzyskało pełnoletność. Na dzień 1 stycznia 2018 roku liczba mieszkańców gminy wynosi 21 716 osób, z czego 21 294 to osoby zameldowane na stałe. Pozostałe obowiązuje meldunek czasowy. 6 188 osób to liczba kobiet w wieku produkcyjnym (wiek: 18-59 lat), a 6 890 to liczba mężczyzn w wieku produkcyjnym (wiek 18-64 lata). W ciągu roku zgłoszono zaledwie 3 wyjazdy za granicę. Powyższe dane dotyczą tylko mieszkańców miasta i gminy Ząbkowice Śląskie (…).

Wiadomości Powiatowe (02.01.2018) piszą o nowy zakładzie pracy, jaki ma powstać w Ząbkowicach Śląskich.

Wkrótce na terenie ząbkowickiej podstrefy ekonomicznej powstanie nowy zakład pracy. W przetargu działkę o wielkości 3,5 ha kupiła firma Baud Polska. W styczniu podpisany zostanie akt notarialny z firmą. – To ogromny sukces, na który pracowało wielu moich współpracowników – mówi burmistrz Marcin Orzeszek. Przypomnijmy, że przedstawiciele firmy Baud Polska odwiedzili w połowie roku 2017 Zespół Szkół Zawodowych im. Stanisława Staszica w Ząbkowicach Śląskich. Wynika z tego, że zakład jest zainteresowany zatrudnieniem pracowników – absolwentów szkoły. Baud Polska należy do francuskiej grupy Baud Industries, jest światowym producentem elementów metalowych. Posiada zakłady produkcyjne w Europie i w Azji. Specjalizuje się w masowej produkcji tzw. elementów toczonych i spęczanych głównie dla sektora automatyki domowej (elementów do wyłączników i wtyczek), do sektora samochodowego oraz do sektora łączności.

Ziębice Info (05.01.2018) zamieściły wiadomość o sukcesie ucznia jednej z tamtejszych szkół.

W październiku ubiegłego roku, uczniowie z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Ziębicach wzięli udział w Ogólnopolskim Konkursie Historycznym „Niepodległość – tradycja i współczesność”, którego organizatorem było Muzeum Niepodległości w Warszawie. Szkołę reprezentowało w nim czworo uczniów: Wojciech Begierski i Kamil Liczner z I klasy oraz Paulina Nadolna z II klasy oraz Sylwia Kołodziej z trzeciej klasy Liceum Ogólnokształcącego. Każdy z uczestników wykonał indywidualną pracę multimedialną lub bazował na formie wywiadu zgodnej z myślą przewodnią konkursu. Spośród 756 zgłoszeń nadesłanych z całej Polski wyróżniono pracę Wojciecha Begierskiego, który zajął trzecie miejsce w kategorii prezentacja multimedialna. Wojtek w swojej pracy przedstawił walkę Polaków o odzyskanie niepodległości oraz ich postawę na przestrzeni 123 lat. Pokazał również, jak dzisiejsza młodzież rozumie pojęcie „patriotyzm”.

Gazeta Ząbkowicka (04.01.2018) opisuje jak dawniej spożywano piwo w Ząbkowicach Śląskich.

Gdzie podawano najlepsze piwo w dawnych Ząbkowicach? W Piwnicy Ratuszowej, zwanej również Piwnicą Świdnicką. O historii tego miejsca opowiada Kamil Pawłowski. Zwyczaj lokowania w piwnicach ratuszowych miejsc wyszynku piwa lub wina ma bardzo stare tradycje, sięgające swoimi korzeniami już czasów średniowiecza. Tak było także w Ząbkowicach Śląskich. Pod datą 1535 odnotowuje się fakt powstania pod ratuszem Piwnicy Świdnickiej (Schweidnitzer Keller). Z względu na małe zainteresowanie lokalem ze strony mieszczaństwa w 1569 r. piwnica zostaje zamknięta, a w jej pomieszczeniach zlokalizowano więzienie. Jako ostatni wyszynk prowadził tu konwisarz Clemens Drommel. 26 lipca 1811 r. magistrat podjął decyzję o przywróceniu piwnicy jej dawnej funkcji, jednak prace remontowe rozpoczęły się dopiero w 1827 r. Piwnica otrzymała nowe wyposażenie i 1 maja 1828 r. otwarto w niej restaurację. Pomieszczenia lokalu przetrwały wielki pożar miasta i w dalszym ciągu przeznaczone były na cele gastronomiczne. Zaznaczyć należy, iż nie została ona sprzedana przez miasto, lecz dzierżawiona kolejnym gospodarzom, aż do zakończenia II wojny światowej. W październiku 1864 r. prowadzenie restauracji przejął Robert Bucks, który zapraszał mieszkańców na jej uroczyste otwarcie 31 października. W 1877 r. jako dzierżawca wymieniany jest G. Hönick, który zapraszał na świeże wyroby po świniobiciu. Takie zaproszenia pojawiają się bardzo często w lokalnej prasie. Oprócz dobrej kuchni, można było tu raczyć się różnymi gatunkami piwa. W 1883 r. lokal prowadził Ernst Schön, serwujący swoim gościom w styczniu tegoż roku pieczone zające. W 1884 r. Piwnicę Ratuszową prowadził J. Spittel, a w 1885 dzierżawcą został Wilhelm Francke. Polecał on swoim gościom oryginalne piwo z browaru w Klumbach oraz Monachium, jak również piwo z Książęcego Browaru Książąt von Pless w Tychach. Jako gospodarz zapraszał mieszkańców na Mittagtisch, czyli rodzaj stołówki obiadowej. Piwnica ratuszowa ze względu na swój wyjątkowy charakter była miejscem wielu uroczystości lokalnych związków i organizacji. W czerwcu 1886 r. obchodzono w mieście 25-lecie Ochotniczej Straży Pożarnej. Z tej okazji dzierżawca piwnicy i członek miejscowej jednostki Wilhelm Francke, zapraszał do swojego lokalu wspominając w ogłoszeniu, że piwnica została niedawno odnowiona na wzór wrocławskiej Piwnicy Świdnickiej. Francke był również członkiem ząbkowickiego Związku Kombatantów, w związku z czym 20 sierpnia 1886 r. informował o swojej ofercie gości, uczestniczących w obchodach 14 rocznicy założenia związku. W 1896 r. jako dzierżawca piwnicy występuje Robert Winter, który 21 stycznia 1896 r. serwował swoim gościom oprócz wyrobów wędliniarskich także pieczoną sarninę. W kolejnych latach lokal był dzierżawiony kolejnym gospodarzom. W 1900 r. lokal przekazano w dzierżawę Heinrichowi Knittel, w 1902 r. Paulowi Hoffmann, a w 1903 r. Franzowi Schoske. 19-21 marca 1904 r. Schoske zapraszał mieszkańców na Wielkie Święto Wina, podczas którego serwowano wino białe i czerwone, zimne i ciepłe posiłki. W latach 20. XX wieku gospodarzem „Piwnicy Ratuszowej” był Robert Roßmann, a w 1934 r. Paul Klose. Kolejnym dzierżawcą został Paul Zweiner, a jego następcą Robert Beck, który reklamując swój lokal zapewniał, że atutem lokalu jest dobra, mieszczańska kuchnia.

Telewizja Echo (20.12.2017) zachęca do zwiedzania kopalni złota w Złotym Stoku.

W tym wydaniu prowadzący program Kierunek Dolny Śląsk odwiedzają kopalnię złota w Złotym Stoku. Nasz region od wieków słynął z górnictwa, a wydobywano tu również wiele szlachetnych kruszców. O historii złotostockiej kopalni naprawdę warto dowiedzieć się więcej, do czego serdecznie zachęcamy.

Doba (01.01.2018) doradza jak zaplanować urlopy w nowym 2018 roku.

W 2018 roku będzie kilka okazji, by cieszyć się dłuższym weekendem. Podpowiadamy kiedy zaplanować sobie wolne w nowym roku.  Pierwsza okazja do wypoczynku czeka na nas już na początku nowego roku, choć nie do końca ucieszy niektórych ta wiadomość. W sobotę 6 stycznia przypada Święto Trzech Króli, co sprawia, że weekend tym razem nie wydłuży się wcale, jednak pracownikom należy się ustawowo dzień wolny w innym terminie. Uczniowie z województwa dolnośląskiego na pewno będą zadowoleni z faktu, że w tym roku ferie świąteczne i dwutygodniowa laba rozpoczyna się już 15 stycznia. Kolejną okazją do dłuższego weekendu jest Wielkanoc, która w 2018 roku wypadnie w pierwszy weekend kwietnia. W tym przypadku przerwa, choć krótka potrwa od 31 marca (sobota) do 2 kwietnia (poniedziałek). Zaległości w dłuższym wypoczynku będziemy mogli nadrobić już miesiąc później. Wypadające w we wtorek 1 maja Święto Pracy, oraz w czwartek 3 maja Święto Konstytucji, pozwala nam na 9-dniowy wypoczynek (biorąc tylko trzy dni urlopu). To się nazywa majówka na wypasie! Kolejny dłuższy weekend będzie można zaplanować jeszcze raz w maju ponieważ Boże Ciało przypadnie 31 maja (czwartek), dlatego biorąc urlop 1 czerwca, będziemy mogli cieszyć się aż czterema dniami wolnego. Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny obchodzone 15 sierpnia również pozwoli nam na wydłużenie urlopu. W tym roku wypada ono w środę, więc jeśli w poniedziałek i wtorek weźmiemy wolne w pracy zyskamy pięciodniowy weekend. Następna okazja do odpoczynku od pracy przypadnie dopiero w listopadzie. Obchody Wszystkich Świętych wypadają w czwartek, biorąc więc wolne trzy dni, zyskamy sześć dni urlopu. Natomiast Narodowe Święto Niepodległości przypada w 2018 roku w niedzielę. Koniec roku też pozwoli na dłuższą chwilę wytchnienia. Święta Bożego Narodzenia przypadają we wtorek 25 grudnia i w środę 26 grudnia, a sylwester w poniedziałek. Jeśli weźmiemy wolne od 24 do 1 stycznia uzyskamy 9 dni wolnego przy zaledwie 4 dniach urlopu.

Energetyka24 (15.12.2017) opublikowała obszerną analizę dotyczącą odnawialnych źródeł energii, z której wynika, iż OZE nie są idealnym rozwiązaniem problemów ekologicznych. JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ CAŁY TEKST – KLIKNIK TUTAJ.

Panele słoneczne, elektrownie wiatrowe i samochody elektryczne wg swoich orędowników mają być krokiem do rewolucji politycznej i niezależności energetycznej, co ma pozwolić także na ograniczanie zagranicznych konfliktów zbrojnych i umożliwienie wywierania presji na totalitarne reżimy Afryki, Bliskiego Wschodu i Azji w taki sposób, aby wymusić na nich implementacje zachodnich reguł państwowości – praw człowieka, demokracji, rządów prawa. Rzeczywistość jednak odkrywa smutną prawdę o teraźniejszości i przyszłości OZE – ich wytwarzanie powoduje cierpienie tysięcy ludzi i degradacje środowiska na niespotykaną skalę, rynkiem dominują Chiny, a prognozy na przyszłość dostarczają więcej pytań niż odpowiedzi. Metale ziem rzadkich to nazwa zwyczajowa rodziny 17 pierwiastków chemicznych, w skład której wchodzą skandowce i lantanowce. Tradycyjny podział dzieli je na lekkie REE (ang.rare earth elements) i ciężkie REE. Wbrew nazwie, pierwiastki te nie są rzadkie, są jednak rozproszone po całym świecie w taki sposób, że tylko w nielicznych miejscach dostępność i opłacalność ekonomiczna pozwala je wydobywać. Rozwój nowych technologii we wszystkich branżach spowodował wzrost popytu oraz strategicznego znaczenia tych metali – dla najbardziej dochodowej branży hi-tech ich posiadanie stanowi o być albo nie być dalszego rozwoju. Szczególnie istotne z punktu widzenia geopolitycznego jest jednak kluczowe znaczenie tych metali na branże alternatywnych źródeł energii. (…) Walka z globalnym ociepleniem, będąca jednym z głównych wyzwań współczesnego świata, jest ważna i potrzebna, warto jednak zadbać o to, czy przyszłość energetyczna i technologiczna, proponowana w ramach tej walki, rzeczywiście jest krokiem w lepszą przyszłość, a nie ślepą uliczką.

Gdyby w lokalnych mediach został pominięty jakiś ważny temat – prosimy o kontakt  z nami – poprzez formularz TWOJA INFORMACJA. Zajmiemy się sprawą, o której do nas napiszesz.