W subiektywnej prasówce – na początek tygodnia – dostarczamy Państwu fragmenty artykułów związanych z terenem powiatu ząbkowickiego, jakie ukazały się w minionych kilku dniach w gazetach i portalach internetowych. Do lokalnej „prasówki” dodajemy interesujące artykuły o tematyce samorządowej z mediów ogólnopolskich.

Ziębice Info (19.01.2018) relacjonują sprawę budowy ścieżek rowerowych na terenie gminy Ziębice.

Znane już są wyniki naboru wniosków o dofinansowanie rozwoju ogólnodostępnej niekomercyjnej infrastruktury turystycznej i rekreacyjnej ogłoszonego w grudniu ubiegłego roku przez Stowarzyszenie Lokalna Grupa Działania „Qwsi”, które ma swoją siedzibę w Ziębicach. Jak się okazuje, wniosek Gminy Ziębice pomyślnie przeszedł pierwszy etap oceny i został zakwalifikowany do jej drugiego etapu, którego dokona Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego. Zgłoszony projekt dotyczy przebudowy ścieżek leśnych na ścieżki pieszo-rowerowe w gminie Ziębice. Gmina planuje stworzenie tras rowerowych, tzw. single tracków, które mają służyć turystom oraz mieszkańcom gminy i będą udostępniane bezpłatnie. Trasy ścieżek będą przebiegały przez tereny leśne, znajdujące się m.in. na terenie Nadleśnictwa Henryków. Na realizację tego celu Gmina Ziębice wnioskowała o prawie 300 tys. zł. W komunikacie Urzędu Miejskiego w Ziębicach w sprawie wyniku naboru LGD „Qwsi” czytamy: „Burmistrz Alicja Bira od dłuższego czasu czyniła starania zmierzające do rozpoczęcia realizacji inwestycji, której celem jest rozwój infrastruktury rowerowej na terenie gminy Ziębice.”. Warto jednak wiedzieć, że inicjatorką działań zmierzających do stworzenia infrastruktury rowerowej na terenie Nadleśnictwa Henryków nie była Alicja Bira lecz… Janina Lacel. Będąc zastępcą burmistrza (funkcję tę pełniła od początku obecnej kadencji do końca września 2016 r., kiedy to została odwołana przez Alicję Birę), wraz z podległym jej Wydziałem Funduszy Zewnętrznych, Rozwoju i Promocji Urzędu Miejskiego, koordynowała wytyczenie trasy rowerowej relacji Ziębice-Henryków, a następnie rozpoczęła rozmowy z Nadleśnictwem Henryków. Podczas spotkań z jego przedstawicielami omawiana była koncepcja trasy, a w terenie analizowano jej wykonalność. Już wówczas Nadleśnictwo rozpoczęło proces wznawiania granic, aby ścieżka mogła być prawidłowo usytuowana. To, że ten rowerowy pomysł nie upadł po rozstaniu się Janiny Lacel z Urzędem Miejskim jest zasługą radnych, którzy wielokrotnie przywoływali temat podczas sesji Rady Miejskiej, kładąc nacisk na jego kontynuację. Ścieżka rowerowa z Ziębic do Henrykowa miała być jedną z wielu inicjatyw rowerowych realizowanych przez Urząd Miejski na terenie naszej gminy, na której panują wprost idealne warunki do uprawiania turystyki rowerowej. W trakcie pełnienia przez Janinę Lacel funkcji zastępcy burmistrza powstała więc także seria siedmiu ulotek prezentujących trasy rowerowe po gminie Ziębice i jej okolicach (dostępnych w Centrum Informacji Turystycznej i Kulturalnej w Ziębicach i innych podobnych placówkach m.in. w Ząbkowicach Śl., Paczkowie czy Strzelinie). Broszury spotkały się z bardzo entuzjastycznym przyjęciem środowiska cyklistów w naszym regionie i do dziś są jedyną tego typu publikacją, która w nim powstała. Wspomnieć należy również o tym, że pod kierunkiem Janiny Lacel Gmina Ziębice uczestniczyła także w powstawaniu Dolnośląskiej Polityki Rowerowej opracowywanej przez Instytut Rozwoju Terytorialnego we Wrocławiu oraz Urząd Marszałkowski i miała swój istotny wkład w inwentaryzację tras istniejących na terenie województwa dolnośląskiego. Niestety, do dziś kontynuacji nie doczekały się prace zmierzające do powstania Strategii Rozwoju Turystyki Rowerowej gminy Ziębice. W planach podlegających pod Janinę Lacel urzędników było opracowanie dokumentu, na podstawie którego możliwa byłaby przemyślana i spójna budowa tras rowerowych oraz towarzyszącej im infrastruktury rekreacyjnej. W sierpniu 2016 r. odbyło się pierwsze spotkanie dotyczące tej inicjatywy, a zaproszeni na nie zostali przedstawiciele ościennych Gmin, mieszkańcy oraz cykliści z regionu. Niestety, kilkanaście dni później Janina Lacel została odwołana z funkcji zastępcy burmistrza i… na pierwszym spotkaniu prace nad Strategią się zakończyły…

Express Miejski.pl (20.01.2018) rozmawia z uczestniczką sztafety z ogniem zimowych igrzysk olimpijskich. KLIKNIJ TUTAJ, ABY PRZECZYTAĆ CAŁY ARTYKUŁ.

8 stycznia Małgorzata Szumska-Dziczkowska wraz z osiemnastoosobową grupą Polaków pobiegła w sztafecie z ogniem olimpijskim ulicami Seongnam w Korei Południowej. 29-latka pochodzi ze Złotego Stoku. Jest podróżniczką, pisarką, autorką dwóch książek podróżniczych „Zielona Sukienka” oraz „Twarze Tajfunu”. Zdobyła nagrody w konkursach „Śladami Marzeń”, „3Żywioły”, „Kormorany”. Została również nominowana w najbardziej prestiżowej nagrodzie podróżniczej w Polsce „Travelery 2014”, a w ostatnim czasie dostąpiła zaszczytu wzięcia udziału w sztafecie z ogniem olimpijskim. Ogień olimpijski tradycyjnie wzniecony został w starożytnej Olimpii. Od 24 października przez osiem dni podróżował po Grecji, a następnie na pokładzie samolotu został przetransportowany do Korei Południowej. Tam 9 lutego dotrze do Pjongczang, gdzie posłuży do zapalenia głównego znicza olimpijskiego podczas uroczystego otwarcia igrzysk. Impreza potrwa do 25 lutego, a sportowcy będą rywalizować w 102 konkurencjach w 15 dyscyplinach. Złotostoczanka do Azji udała się z grupą Polaków m.in.: z założycielką i szefową Polskiej Akcji Humanitarnej Janiną Ochojską, byłą mistrzynią UFC Joanną Jędrzejczyk, podróżnikiem Markiem Kamińskim, aktorami Arturem Żmijewskim i Ewą Błaszczyk, fotografką Lidią Popiel, dziennikarzem sportowym Michałem Polem, nauczycielką Jolantą Okuniewską czy bloggerem Arturem Kurasińskim. Każdy z uczestników miał do pokonania dystans 200 metrów. Złotostoczanka odbierała znicz od Natalii Hatalskiej i wyruszyła w trasę z numerem 10. Następnie przekazała go delegacji koreańskiej. (…) Express-Miejski.pl: Kiedy wyjazd do Azji stał się dla Ciebie bardziej prawdopodobny? Małgorzata Szumska – Dziczkowska: Końcem listopada dostałam zaproszenie na śniadanie do Warszawy, na którym cała grupa miała się poznać. Wtedy pomyślałam: kurde, Gośka, to jest realne. Tam wytłumaczono nam, że za każdym razem do biegu w sztafecie ze zniczem olimpijskim dobierają osoby według danego klucza. Okazało się, że w tym roku organizatorzy wybierali ludzi, których nazwali marzycielami. Chcieli tym samym pokazać, że generalnie „zwykłe”, szare osoby z tłumu także mogą stanowić inspirację. Dlaczego padło zatem na Ciebie? Małgorzata Szumska – Dziczkowska: Ktoś czytał moją książkę, poznał moją historię o Syberii i dziadkach i uznał, że jest to wzruszające i inspirujące. Oprócz mnie zaproszeni byli ludzie z przeróżnych branży np. dziewczyny, które są młodsze ode mnie, a prowadzą duże firmy i współpracują z Koreą czy Japonią. Bardzo dużo osób zajmowało się branżą technologiczną. Oprócz nas były również osoby bardziej rozpoznawalne jak np. Artur Żmijewski, czy Joanna Jędrzejczyk.

Wiadomości Powiatowe (16.01.2018) podtrzymują zainteresowanie – poruszaną także w naszym portalu – sprawą budzącego spór przystanku autobusowego w Ząbkowicach Śląskich.

W końcu listopada ubiegłego roku zapadła decyzja o likwidacji przystanku przy ul. Wrocławskiej w Ząbkowicach Śląskich. Mieszkańcy powitali deklarację władz powiatu z ogromną ulgą, ponieważ obecność przewoźników na wąskiej i ruchliwej ulicy od dłuższego czasu była bardzo uciążliwa nie tylko dla nich, ale również dla pieszych i kierowców. Jak się okazało władze starostwa wzięły sobie do serca głos ząbkowiczan. Od 1 stycznia 2018 r. zlikwidowany został przystanek dla wsiadających przy ul. Wrocławskiej. Pozostawiono tylko przystanek dla wysiadających. Rozwiązany miał zostać problem z przewozami specjalnymi, czyli autobusami, które zabierają pracowników z przystanku do wrocławskich zakładów pracy. Do tej pory pracownicy, szczególnie Amazona, na długie godziny zostawiali swoje samochody na ulicy, tamując w ten sposób ruch. A mieszkańcy skarżyli się na hałas, śmieci, a nawet fekalia, które pozostawiają po sobie pasażerowie tych autobusów. Teraz przewozy pracownicze również mają się odbywać z terenu dworca, a właściciel dworca zadeklarował, że przez półtora roku autobusy będą mogły zatrzymywać się za darmo. Tymczasem z dniem 1 stycznia 2018 r. na ząbkowicki dworzec przeniósł się jedynie PKS Kłodzko. O przedłużenie terminu korzystania z przystanku przy ul. Wrocławskiej zwróciło się dwóch przewoźników. Pierwszym z nich jest Beskid, a drugi firma prowadząca przewozy pracowników do Amazona. Firmy nie zdążyły ponoć załatwić niezbędnych formalności w urzędzie marszałkowskim. Zezwolenie zostało przedłużone najpierw do 7 stycznia, następnie do 21 stycznia br. Władze starostwa przychyliły się do prośby przewoźników z uwagi na to, że zmiany miały zostać dokonane w okresie poświątecznym. Zdaniem dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych Antoniego Drożdża należało uwzględnić okres przejściowy na załatwienie formalności. Mieszkańcy są zaniepokojeni kolejnym przedłużeniem zezwolenia. Martwią się, że przewoźnicy jednak nie będą chcieli przenieść się na dworzec. Tym bardziej, że ponoć kierowcy firmy Beskid informują pasażerów o tym, że miejsce postoju autobusów nawet po 21 stycznia nie ulegnie zmianie. Jak dowiedzieliśmy się w ząbkowickim starostwie, nie ma już możliwości kolejnego przedłużenia użytkowania przystanku przy ul. Wrocławskiej. 21 stycznia przystanek zostanie ostatecznie zlikwidowany, zabrane zostanie również oznakowanie przystanku. A jeżeli przewoźnicy nadal będą zatrzymywać się przy ul. Wrocławskiej, to powiadomione o tym zostaną policja oraz inspekcja transportu drogowego. Pozostaje mieć nadzieję, że władze starostwa dotrzymają słowa i nie ugną się pod presją przewoźników.

Doba.pl (19.01.2018) promuje książkę napisaną przez znaną wśród ząbkowiczan, także wśród czytelników naszego portalu, popularyzatorkę literatury pięknej. KLIKNIJ TUTAJ, ABY PRZECZYTAĆ CAŁY ARTYKUŁ.

24 stycznia swoją premierę będzie miała pierwsza książka blogerki i organizatorki festiwalu „Czas na Książki” Sylwii Winnik pod tytułem “Dziewczęta z Auschwitz”. Pochodząca z Ząbkowic Śląskich autorka zebrała w książce przejmujące wspomnienia dwunastu kobiet, które przeżyły piekło niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. Książka jeszcze przed premierą znalazła się w zestawieniu TOP 100 Empiku. (…)  Anna Urbaś: Swoją przygodę z książkami zaczęłaś od bloga z recenzjami, potem były wideorozmowy z pisarzami „Spacer z autorem”, później festiwal w Ząbkowicach Czas na książki. Czy te wszystkie rozmowy, spotkania przyczyniły się do twojej decyzji o napisaniu książki? Pomyślałaś, może i ja spróbuję? Sylwia Winnik: I tak, i nie. Przede wszystkim to miłość do książek i chęć pisania własnych, tworzenia czegoś wielkiego, pięknego spowodowały, że założyłam blog literacki, robiłam Spacery z Autorami i Spacery z Książką, zainicjowałam festiwal i byłam jego współorganizatorem. W ten sposób zbliżyłam się do książek jeszcze bardziej. Chęć napisania własnej książki pojawiła się wiele lat wcześniej. I podświadomie czułam, że będzie to książka na ważny temat. Później długo dojrzewałam do zrealizowania tych marzeń. Trwało to kilka lat i na ten czas złożyło się wiele sytuacji i spraw nie zawsze ode mnie zależnych. Droga do napisania „Dziewcząt z Auschwitz” była długa. Podejmowałam wcześniej próby pisania książek obyczajowych, które zresztą sama lubię czytać, ale nie czułam „tego czegoś” w ich tworzeniu. Gdy wreszcie zdobyłam się na  odwagę i postawiłam pierwsze znaki reportażu o kobietach, które przeżyły obóz pracy i zagłady, wiedziałam, że to dobry kierunek pisania. Kolejne książki nad którymi pracuję, również poruszają trudną, ale ważną tematykę, również społeczną. Pisząc ten gatunek literatury czuję, że się spełniam. Co do literatury obyczajowej – pozostanę chyba przy jej czytaniu, bo mam kilka ulubionych autorek. Chyba, że kiedyś dojrzeję do napisania własnej beletrystyki, kto to wie? Twoja książka to 12 opowieści o kobietach, które były w Auschwitz. Skąd taki wybór tematu, który może wydawać się  już od lat wyeksploatowany? Uważam, że tematy dotyczącej naszej historii, a jednocześnie historii świata nigdy nie są wystarczająco wyeksploatowane. Jak zresztą widać, co rok powstają nowe, niezwykle ciekawe propozycje literackie, które niby dobrze nam znane, przedstawiają coraz to nowe kierunki postrzegania konkretnych obszarów historii. Sądzę, że tak jest też w tym przypadku. 12 historii bohaterek, to wspomnienia które częściowo już zostały opowiedziane, a w książce są uzupełnione – ponieważ chciałam szczegółowo opisać przeżycia kobiet, z którymi rozmawiałam. Niektóre z nich spotykają się z młodzieżą w szkołach w Polsce i w Niemczech, opowiadają o dramacie jaki przeżyły w obozie, spisują swoje relacje. Inne panie zaś nigdy lub niewiele razy opowiedziały swoją historię publicznie. W mojej propozycji czytelnicy znajdą szczegółowe wspomnienia życia przed obozem, podczas przebywania w Auschwitz-Birkenau jak i informację jak losy bohaterek potoczyły się po wojnie. Książka „Dziewczęta z Auschwitz” to przede wszystkim emocje. Nie chciałam pisać książki pełnej faktów, dat, miejsc – bo takie właśnie książki już są. Chciałam stworzyć coś innego, coś co ukaże raz jeszcze traumę byłych więźniów i podkreśli do czego prowadzi wojna. Do destrukcji rodzin, społeczeństwa, gospodarki, architektury. Dla mnie historia to człowiek. W tej książce skupiłam się więc właśnie na ludzkich emocjach. Opisałam historie przez pryzmat człowieka. Oczywiście nie brakuje tu właściwych pojęć, dat i miejsc, ale pełnią one tylko rolę umiejscowienia pewnych wydarzeń w chronologii i życiu bohaterek książki. (…) Zapowiedziałaś już, że masz pomysł na dwie kolejne książki? Może zdradzisz coś więcej?  Mogę zdradzić, że pisze się już druga i trzecia książka. Kolejne są rozpisane w konspektach. Wszystkie, poza jedną to reportaże. A ta (na razie) jedna, będzie, tak sądzę, małym zaskoczeniem. To moja mała próba, której mam nadzieję podołam. Każda z książek, chciałabym, aby poruszała ważną tematykę wojenną, społeczną. Tymczasem oddaję w Państwa ręce „Dziewczęta z Auschwitz”., życząc głębokiej, refleksyjnej mam nadzieję, lektury. (…).

Gazeta Ząbkowicka (18.01.2018) zamieściła artykuł poświęcony jednemu z badaczy dziejów ziemi ząbkowickiej.

Kolejna postać, której praca naukowa przyczyniła się do poszerzenia wiedzy o historii ziemi ząbkowickiej – naszej Małej Ojczyzny. Paul Klemenz – historyk, miłośnik Śląska, autor wielu artykułów i publikacji. Opowiada o nim Kamil Pawłowski. Profesor Paul Klemenz – syn i badacz naszej Ojczyzny – brzmi tytuł artykułu poświęconego historykowi, autorstwa Franza Josefa Meyera. Przyszedł on na świat w szkole w Tarnowie koło Ząbkowic Śląskich 23 maja 1859 r., jako syn nauczyciela. Pierwsze lata życia spędził więc w tej niewielkiej miejscowości. Swoją edukację rozpoczął w gimnazjum w Kłodzku, później studiował we Wrocławiu filologię niemiecką i francuską. Po zdobyciu tytułu doktora, rozpoczął w 1886 r. pracę w Kłodzku. Później został zatrudniony jako nauczyciel w gimnazjum w Katowicach. W 1906 r. otrzymał tytuł profesora, pracując kolejno w gimnazjum w Strzelinie i Nysie, a w latach 1915-1924 w słynnym gimnazjum św. Macieja we Wrocławiu. Swoją pracę naukową poświęcił w całości historii Śląska, w szczególności zaś dziejom Hrabstwa Kłodzkiego i ziemi ząbkowickiej. W 1897 r. wydał niewielką pracę pt. Nazwy miejscowości Hrabstwa Kłodzkiego. Inna publikacja odnosząca się do ziemi kłodzkiej, to opracowanie wydane w 1910 r. pt. Hrabstwo Kłodzkie a niemiecka literatura. Jedną z jego najważniejszych prac odnoszących się do ziemi kłodzkiej była natomiast książka Literatura ludowa Hrabstwa Kłodzkiego. W swoich badaniach wiele miejsca poświęcał również ziemi ząbkowickiej, a w szczególności miejscowościom, z którymi był rodzinnie związany. Z okazji swoich 75. urodzin napisał Historię wsi Tarnów, która ukazała się w 1934 r. Ponieważ jego rodzina posiadała swoje korzenie również we wsi Stary Henryków, Klemenz wydał w 1936 r. pracę pt. Stary Henryków. Historia dawnej wsi klasztornej. Te i wcześniejsze opracowania to ujęcia monograficzne, w których autor przedstawił nie tylko historię wsi, ale również dzieje kościołów, urzędu sołtysa, stosunków własnościowych, itp. Wiele artykułów Paul Klemenz opublikował na łamach miesięcznika krajoznawczego Unsere Heimat. Do dziś stanowią one ważny punkt odniesienia w badaniach nad dziejami miasta i regionu. Wspomnieć należy teksty odnoszące się do lokalnego nazewnictwa czy też wybitnych postaci związanych z Ząbkowicami, jak choćby zarysy biografii kronikarza Samuela Schillinga, czy lekarza Christopha Rößlera. W 1924 r. podjął on próbę wyjaśnienia początków Ząbkowic Śląskich, publikując tekst zatytułowany Kiedy założono Ząbkowice? Opracował on również dzieje ząbkowickiego szkolnictwa oraz popełnił wykaz studentów pochodzących z Ząbkowic Śląskich, pobierających nauki na europejskich uniwersytetach. Historyk zmarł 30 grudnia 1947 r. w Obererlenbach koło Frankfurtu nad Menem.

Fort Ostróg – Facebook (13.01.2018) udostępniło film ukazujący mało znane zdarzenia z historii twierdzy w Srebrnej Górze.

Na start film dokumentalny o Oflagu VIIIB, który znajdował się w naszym forcie. Poza sensacyjną historią ucieczki, wyjątkowe ujęcia fortu, twierdzy i miasteczka sprzed kilkudziesięciu lat – Szacunek dla Bohaterów, którym udało się uciec z oflagu. Pamiętamy o Was!

Olfag VIIIB

Na start film dokumentalny o Oflagu VIIIB, który znajdował się w naszym forcie. Poza sensacyjną historią ucieczki, wyjątkowe ujęcia fortu, twierdzy i miasteczka sprzed kilkudziesięcioleciu lat. (y) dla Bohaterów, którym udało się uciec z oflagu. Pamiętamy o Was!

Opublikowany przez Fort Ostróg na 13 stycznia 2018

Polskie Radio Wrocław (18.01.2018) podało wiadomość o innowacyjnej formule organizacji czasu dla osób szukających warunków do aktywnego wypoczynku. KLIKNIJ TUTAJ, ABY WYSŁUCHAĆ CAŁĄ AUDYCJĘ.

Zaczął Świeradów, teraz przyłączyły się Jedlina Zdrój i Głuszyca. Te gminy zostały pionierami w propagowaniu korzystania z tego typu jednośladów. Inicjatorem akcji jest Świeradów, gdzie już od kilku tygodni do dyspozycji mieszkańców pozostaje 6 rowerów z elektrycznym napędem. Można je wypożyczyć bezpłatnie nawet na cały dzień. Celem nadrzędnym projektu jest ograniczenie ruchu samochodowego i przekonanie ludzi do większej aktywności fizycznej, mówi burmistrz Świeradowa, Roland Marciniak: – Budujemy takie konsorcjum trans-samorządowe. Namówiliśmy Jedlinę i Głuszycę. Chcemy się otworzyć także na inne samorządy, ale warunkiem jest, że każdy samorząd, który będzie chciał przystąpić do naszego porozumienia będzie musiał wykonać taki target inwestycyjny. Nie samo to, że jestem i popieram tylko, że muszę budować infrastrukturę dla rowerzystów. – Więcej rowerów, to mniej samochodów i lepsze powietrze – mówi burmistrz Głuszycy, Roman Głód: – Głuszyca do rowerów tradycyjnych jest przekonana. Teraz następnym etapem jest przekonać głuszyczan, nie tych wyczynowców, tylko tych, którzy mają trochę mniej czasu albo są już seniorami, żeby namówić ich do rowerów elektrycznych W związku z tym wspólnie z Jedliną i gminą Świeradów wspólny program. W Jedlinie Zdroju i Głuszycy elektryczne rowery pojawią się w ciągu miesiąca, a wielki rajd jednośladów na prąd planowany jest na 21 marca.

Gdyby w lokalnych mediach został pominięty jakiś ważny temat – prosimy o kontakt  z nami – poprzez formularz TWOJA INFORMACJA. Zajmiemy się sprawą, o której do nas napiszesz.