W subiektywnej prasówce – na początek tygodnia – dostarczamy Państwu fragmenty artykułów związanych z terenem Powiatu Ząbkowickiego, jakie ukazały się w minionych kilku dniach w gazetach i portalach internetowych. Do lokalnej „prasówki” dodajemy interesujące artykuły o tematyce samorządowej z mediów ogólnopolskich.

Wiadomości Powiatowe (5.12.2017) analizują przebieg prac remontowych w ulicy Kamienieckiej prowadzonych przez gminę Ząbkowice Śląskie, o czym już wcześniej pisały inne lokalne media.

Ulica Kamieniecka nie ma szczęścia do remontów. Po raz kolejny wymiana nawierzchni ulicy budzi wiele kontrowersji wśród mieszkańców. W mieście mówi się o tym, że prace posuwają się bardzo wolno, z placu budowy ukradziono betonową kostkę, a firma przed położeniem nowej nawierzchni nie wymieniła podbudowy drogi. Jak twierdzi szef ząbkowickiej gminy, większość tych rewelacji jest nieprawdą. Nie można mówić o tym, że kostka betonowa została ukradziona, ponieważ została ona przeznaczona do likwidacji. Nie jest również prawdą, że przed wylaniem nowej nawierzchni zlekceważono konieczność wymiany podbudowy drogi. Sam projekt nie zakładał wymiany podbudowy. Dodatkowo wykonawca przed położeniem pierwszej warstwy nawierzchni zlecił wykonanie badań, które potwierdziły, że nie ma potrzeby wymiany podbudowy. Prawdą jest natomiast, że prace przy wymianie nawierzchni idą wolniej, niż planowano. – Trudności wynikają po pierwsze z tego, że prace rozpoczęły się bardzo późno – mówi burmistrz Marcin Orzeszek – potwierdzenie przyznania dofinansowania wpłynęło dopiero w drugiej połowie roku. Czasu było więc niewiele. Ponadto jest to bardzo duże zadanie. Remont obejmuje ponad kilometr drogi, gdzie przed wylaniem nowej nawierzchni trzeba było wymienić całe instalacje gazowe i wodociągowe, co już zostało wykonane. Po trzecie wreszcie, firma, która wygrała przetarg cierpi na brak pracowników. Nie jest więc winą urzędu, że prace posuwają się wolniej niż zakładano. Prace na ulicy Kamienieckiej miały się zakończyć 7 grudnia. Żeby nadrobić opóźnienia pracownicy schodzą z placu budowy  późnym wieczorem i wracają wczesnym rankiem. – Od trzech tygodni dwa razy dziennie, rano i popołudniu moi pracownicy z wydziału infrastruktury, łącznie z zastępcą burmistrza Piotrem Miernikiem, wizytują budowę. Dopingujemy i mobilizujemy firmę, że by projekt ukończyć na czas – mówi burmistrz Marcin Orzeszek. – Zrobimy wszystko, żeby zakończyć zadanie, a jeśli się nie uda, to wykonać prace w maksymalnym stopniu. Rozważane są różne warianty. Co będzie, jeżeli firma nie zdąży? Czy gmina będzie musiała oddać dofinansowanie przyznane na remont drogi? – Będziemy podejmować decyzje na bieżąco – informuje burmistrz – wszystko rozstrzygnie się w tym tygodniu. Na pewno też wykorzystamy przyznaną gminie dotację, nie wiem jedynie czy uda się ją wykorzystać w stu procentach.

Doba.PL (8.12.2017) donosi o projektach inwestycyjnych prowadzonych w gminie Stoszowice.

Inwestycje w gminie Stoszowice idą pełną parą. Zakończyło się już kanalizowanie Twierdzy Srebrnogórskiej, a prace przy wodociągowaniu Przedborowej przebiegają zgodnie z planem. Twierdza Srebrna Góra została podłączona do sieci kanalizacyjnej w ul. Górne Miasto w Srebrnej Górze przyłączem o długości 1060 m. Jedno z zadań projektu w ramach RPO WD 2014-2020 pn. „Adaptacja i restauracja Pomnika Historii- Twierdza Srebrna Góra do celów muzealnych i turystycznych wraz z utworzeniem nowej trasy dydaktycznej w niedostępnych obecnie częściach zabytku” zostało odebrane bez zastrzeżeń. Kwota netto inwestycji wyniosła 435 000,00 zł, a dofinansowanie pokryje wartość 348 000,00 zł.

Express-miejski.pl (7.12.2017) pisze o problemie przemocy w ząbkowickich szkołach.

W ciągu kilku dni rodzice małoletnich uczniów ząbkowickich szkół zgłosili policjantom, że ich pociechy padły ofiarami przemocy innych uczniów. Pod koniec listopada i na początku grudnia policjanci odnotowali trzy przypadki, gdy pokrzywdzonym jak i sprawcą czynu były osoby niepełnoletnie. – W jednym przypadku 13-letni chłopiec bił po głowie swojego rówieśnika, w drugim 16-latek uderzył swoją młodszą o rok koleżankę. Nastolatek spowodował uszkodzenia twarzy dziewczynki do tego stopnia, ze musiała być udzielona pomoc medyczna w szpitalu. Po zaopatrzeniu nastolatka mogła wrócić do domu. Policjanci zanotowali także groźby, które 18-letnia uczennica gimnazjum kierowała pod adresem 15 latki – mówi Ilona Golec z ząbkowickiej policji. Oficer prasowa podkreśla, że wszystkie te przypadki są czynami karalnymi. Zgodnie z polskim prawem, za czyn karalny odpowiada nieletni, który skończył 13 lat. W niektórych przypadkach już 15-latek odpowiada jak dorosły – dotyczy to ciężkich przestępstw jak np. zabicie człowieka. Groźby karalne jak i uszkodzenia ciała, których dopuścili się nieletni rozpatrywane są w sądzie dla nieletnich. Sędzia w takich przypadkach orzeka środek wychowawczy od upomnienia poprzez nadzór kuratora aż do umieszczenia w zakładzie poprawczym. Środek wychowawczy musi być współmierny do popełnionego czynu i postawy nieletniego. Zawiadomienie o popełnieniu czynu w imieniu osoby niepełnoletniej składa rodzic lub opiekun prawny.

Polskie Radio Wrocław (10.12.2017) informuje o politycznej karierze burmistrza Ząbkowic Śląskich.

Dolnośląska Platforma Obywatelska dokończyła wybory. Rada regionu wybrała w sobotę nowy zarząd regionu, sekretarza i skarbnika. PO na Dolnym Śląsku ma pięciu wiceprzewodniczących: Wojciecha Bochnaka – wójta gminy Kondratowice, Piotra Borysa – dyrektora biura krajowego PO, poseł Agnieszkę Kołacz-Leszczyńską, Jerzego Pokoja – byłego szefa sejmiku i Iwonę Krawczyk – wicemarszałka województwa. Do zarządu wybrano: Joannę Augustynowską, Zofię Czernow, Ewę Drozd, Jarosława Dutkowiaka, Dariusza Kucharskiego, Roberta Kropiwnickiego, Jana Michalskiego, Aldonę Młyńczak, Katarzynę Mrzygłocką, Marcina Orzeszka, Jarosława Rabczenkę, Barbarę Zdrojewską i Bogdana Zdojewskiego. Sekretarzem został Marek Łapiński, a skarbnikiem – Jarosław Charłampowicz. W ubiegłym tygodniu przewodniczącym wrocławskich i dolnośląskich struktur został senator Jarosław Duda.

Ziębice Info (8.12.2017) opisują zagraniczny sukces sportowy ziębiczanina.

Od września Szymon Zieliński, 25-letni ziębiczanin, jest reprezentantem francuskiej drużyny BCPI – Basket Club des Portes de I’Isere, której siedzibą jest miejscowość Bourgoin-Jallieu. Drużyna gra w regionalnej lidze Pre-Nationale w regionie Ligues Regionales des Alpes de Basket i stara się o awans do ligi Nationale 3. W lidze Pre-Nationale jest 14 zespołów i aktualnie drużyna Szymona zajmuje 5. miejsce z bilansem 5 zwycięstw / 5 porażek. W składzie oprócz graczy z Francji są także zawodnicy m.in. ze Stanów Zjednoczonych, Wysp Karaibskich oraz Senegalu, którzy komunikują się ze sobą w języku angielskim. Szymon swoją koszykarską karierę rozpoczął jako kadet w Śląsku Wrocław, a później czasy juniorskie spędził w Smyku Prudnik. Następnie grał w Pogoni Prudnik – w drugiej lidze – i w MKS Otmuchów – w trzeciej i drugiej lidze. – Moim największym osiągnięciem jest ósme miejsce na Mistrzostwach Polski u18 (do 18. roku życia – przyp. red.) w sezonie 2009/2010 – jako zawodnik Smyka Prudnik – mówi. – Do francuskiej drużyny dostałem się poprzez przyjazd na tygodniowe testy przed sezonem, o których powiedział mi Jurek Borucki, były koszykarz francuskiej ligi, z pochodzenia ziębiczanin, który na co dzień mieszka we Francji – dodaje. Gratulujemy Szymonowi i życzymy samych sukcesów!

Gazeta Ząbkowicka (7.12.2017) kontynuuje cykl poświęcony osobom utrwalającym wiedzę o historii Ząbkowic Śląskich.

Był wybitnym ząbkowiczaninem, człowiekiem swoich czasów. Spisał dzieje swojego rodzinnego miasta, jednak jego kronika nie zachowała się do naszych czasów. Znamy tylko niektóre jej fragmenty. Samuel Schilling – lekarz i historyk naszego miasta. Kim był? Opowiada Kamil Pawłowski. Samuel Schilling, przyszedł na świat w Ząbkowicach 4 sierpnia 1580 r. Był synem miejscowego mieszczanina i ławnika Heinricha Schillinga. Chłopiec miał wielkie szczęście, bo stał się członkiem nie tylko jednej z najstarszych ząbkowickich familii, lecz również posiadającej duży majątek, co zagwarantowało mu dobrą przyszłość. W wieku 15 lat, 20 kwietnia 1595 r. udał się wraz z ojcem do Hradca Králové w Czechach, gdzie się uczył i poznawał język czeski. W latach 1596-1597 uczęszczał do sławnego gimnazjum Marii Magdaleny we Wrocławiu. W 1597 r. udał się do Lipska, gdzie najpierw otrzymał tytuł bakalarza, zaś 7 lutego 1602 r. został magistrem filozofii. W 1606 r. otrzymał zaś tytuł doktora medycyny, rok później zaś mógł już tytułować się doktorem filozofii. W 1619 r. Schilling powrócił do Ząbkowic, gdzie rozpoczął praktykę lekarską. Kolejno przeniósł się do Nysy – miasta, skąd pochodziła jego żona, gdzie zmarł w 1624 r., w wieku 44 lat. Samuel Schilling zapisał się w historii naszego miasta jako autor kroniki Ząbkowic Śląskich. Niestety nie zachowała się ona do naszych czasów, a jej trop ginie w mrokach historii. W 1910 r. znajdowała się ona w posiadaniu wdowy po właścicielu dóbr, pani Förster w Starczowie. Na okładce można było przeczytać napis: Chronik von Frankenstein. Na pierwszej stronie umieszczona był Ex libris Johanna Frantza Neumanna, co wskazuje na jego wcześniejszego właściciela. Informacje dotyczące historii miasta, zaczynały się na stronie 101, gdzie autor zamieścił wykazy wszystkich kasztelanów zamku, urzędników, aptekarzy, lekarzy, burmistrzów, jednym słowem wszystkich najważniejszych ludzi we współczesnym mu mieście. Spod ręki Schillinga pochodziły zapisy odnoszące się do okresu lat 1214–1619. Cała kronika doprowadzona była do roku 1679, a kontynuowana miał być przez ząbkowickiego mieszczanina Caspara Mose. Należał on do jednej z najstarszych ząbkowickich rodzin i był spokrewniony w Schillingami. Mose zapisał: Dnia 22 kwietnia 1626 r. ja Caspar Mose zostałem skierowany stąd do szkoły w Świdnicy, tam przebywałem przez trzy lata (…). Jak wspomniałem, spisana przez Schillinga kronika miasta, nie dotrwała do naszych czasów. Jej fragmenty znamy jedynie dzięki odpisom, wykonanym przez bohatera zeszłego tygodnia – J.A. Kopietza. On sam pisze, że wcześniej nie była ona powszechnie znana i trafiła w jego ręce przez przypadek. W kronice Schillinga znajdowała się między innymi ważna informacja, dotycząca pochylenia się Krzywej Wieży. Zapisał on, że w listopadzie 1598 roku wieża pochyliła się, zaznaczając, że pochyla się cały czas. Zagubienie kroniki Schillinga to wielka strata dla ząbkowickiej historiografii. Kto wie, może w niewyjaśnionych okolicznościach opuściła nasz kraj. A może – jak często bywa – spoczywa w jednym z archiwów lub bibliotek, opatrzona błędnym opisem?

Polskie Radio PL (9.12.2017) nadawało całodzienną ogólnopolską audycję w ramach cyklu „Jedyne takie miejsce” ze Srebrnej Góry. KLIKNIJ TUTAJ, ABY POSŁUCHAĆ CAŁĄ AUDYCJĘ.

Gdyby ktoś spisywał polskie turystyczne rekordy, to twierdza w Srebrnej Górze bez wątpienia byłaby pierwsza. To największa twierdza górska w Europie, została zbudowana w rekordowo krótkim czasie, nigdy nie została zdobyta, a w jej podziemnych magazynach urządzono największy w historii wojskowy skład wódki, wina i piwa. Wznoszenie twierdzy rozpoczęto w 1765 roku. By zachować tajemnicę, w okolicy wprowadzono godzinę policyjną. Przez 12 lat, bez przerwy, na budowie pracowało ponad 4 tys. robotników. Koszty były ogromne. Po twierdzy oprowadzili nas Emilia Pawnuk i Kazimierz Gądek. Norbert Szandrowski, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji, wyjaśnił, dlaczego po wsi dzieci biegają z kartkami i długopisami. Piotr Kurczab, członek zarządu Strefy MTB Sudety, odpowiedział na pytanie, czy możliwe jest wjechanie na górę, do twierdzy, na… rowerze. Igor Leginowicz zaprosił nas na wycieczkę po Sono-Lab Laboratorium Dźwięku. Sebastian Werda, instruktor strzelnicy historycznej, nauczył nas strzelać a Paweł Jochymek vel Pastor – hip-hopowiec, organizator zawodów breakdance, mistrz Polski i Europy w breakdance, wielokrotny mistrz Polski i Europy w akrobatyce sportowej – tańczyć. Swoją piosenkę zaśpiewali nam Ela Rojek i Jarek Biliński z zespołu Póki co. Tajemnicze historie o starych koszarach przybliżyła nam Małgorzata Milwicz, założycielka Domu pod Twierdzą. Ciekawostkami związanymi z kopalnią srebra podzielił się z nami Jan Duerschlag. O tym, jak się żyje we wsi porozmawialiśmy ze Zbigniewem Hojdusem, sołtysem Srebrnej Góry i Pawłem Gancarzem, wójtem gminy Stoszowice.

Jagielloński24 (7.12.2017) komentuje przeprowadzane obecnie zmiany legislacyjne dotyczące funkcjonowania samorządu terytorialnego. KLIKNIJ TUTAJ, ABY PRZECZYTAĆ CAŁY ARTYKUŁ.

Przez Sejm RP przemyka właśnie Ustawa o zmianie niektórych ustaw w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych, którą po prostu należy nazywać ustawą samorządowo-wyborczą. Oficjalne stanowisko Kongresu Ruchów Miejskich (KRM) wobec zawartych w projekcie propozycji, a zwłaszcza opinie środowiska poszczególnych ruchów miejskich, na których jest ono ufundowane, kształtowało się sporo przed rozpoczęciem pracy w parlamencie. Tzw. totalna opozycja projekt krytykowała od chwili jego ogłoszenia, ale zdawało się, że możliwa jest nad nim rzeczowa dyskusja. Wydaje się, że pewne „otwarcie” na debatę było możliwe ze względu na to, że oczekiwaniu na propozycje zmian ustaw okołowyborczych przygotowywanych przez Prawo i i Sprawiedliwość towarzyszyły rozmaite lęki i apokaliptyczne wyobrażenia. Wedle plotek (a czasem i zapowiedzi polityków PiS) a to miała być zniesiona druga tura wyborów włodarzy miast i gmin, a to komitety obywatelskie miały zostać wykluczone z wyborów na rzecz wyłącznie partyjnych, a to dwukadencyjność pełnienia funkcji organu wykonawczego miała obowiązywać wstecz, a to wreszcie wybory miały być przeniesione na zupełnie inny termin… Ostatecznie nic takiego się nie stało, więc w klimacie pewnej „ulgi”, że rządzący nie posuwają się tak daleko, jak podpowiadały plotki i strachy, można było liczyć na spokojne pochylenie się nad zawartością projektu ustawy. (…) Mówiąc wprost: szereg propozycji projektu ustawy wypełnia postulaty ruchów miejskich, o które dobijaliśmy się latami w ramach działań na rzecz partycypacyjnej demokracji miejskiej. Są one w naszych dokumentach programowych i wystąpieniach publicznych. To jest najważniejszy powód warunkowej życzliwości wobec części projektu. Wiele innych propozycji także jest sensownych, choć nie znajdowały się one w centrum naszej uwagi. To na przykład pomysł tworzenia odrębnych biur dla potrzeb obsługi rady miasta czy gminy. Obecnie na przykład opinie prawne dla radnych polemizujących z administracją prezydencką piszą juryści zatrudnieni przez prezydenta w urzędzie miasta/gminy, przygotowujący na co dzień takie opinie głównie dla niego. Rezultat łatwo przewidzieć. Podobnie z aprobatą myślimy o nowych uprawnieniach dla radnych (w tym opozycyjnych) czy ograniczeniu listy osób, które mogą zasiadać w zarządach miejskich/gminnych spółek. Z perspektywy środowisk miejskich skupionych wokół KRM najważniejszych jest jednak kilka konkretnych propozycji:

  1. Wprowadzenie dwukadencyjności pełnienia funkcji przez wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Władza na tych stanowiskach jest wielka. Od lat mówimy, że pełnienie ich przez więcej niż dwie kadencje sprzyja generowaniu i utrwalaniu się patologicznych relacji i układów lokalnych (korupcja, nepotyzm) oraz blokowaniu miejskiej/gminnej sceny politycznej. Straty i zagrożenia z tego powodu są poważniejsze, niż pewne ograniczenie swobody demokratycznego wyboru jakie nakłada dwukadencyjność.

  2. Bardzo istotna jest propozycja zmniejszająca bariery w realizowaniu inicjatywy uchwałodawczej mieszkańców. W większości miast/gmin takiej możliwości w ogóle nie ma. Tam gdzie jest, to duża liczba wymaganych głosów poparcia praktycznie blokuje inicjatywę uchwałodawczą mieszkańców. Poza wyjątkami to zwykle kilka, a nawet kilkanaście tysięcy podpisów. Projekt ustawy czyni taką możliwość powszechną w każdej gminie/mieście, bo definiuje próg poparcia na 300 albo 500 podpisów, zależnie od wielkości miasta. Ma słaby punkt, bo daje zbyt wiele władzy kontrolnej urzędnikom (stąd sformułowany przez nas konkretny postulat zmiany), ale kierunkowo ten przepis jest bardzo ważny i potrzebny.

  3. Zniesienie jednomandatowych okręgów wyborczych przyczyni się zdecydowanie do wyboru znacznie bardziej reprezentatywnego składu organu stanowiącego, tj. rady miasta/gminy. Jest to istotna wartość, bo umożliwia formalną, polityczną artykulację szerokiego spektrum potrzeb i interesów mieszkańców, co ogranicza konflikty lokalne. Nie stanowi jednocześnie zagrożenia dla sprawności działania administracji, gdyż organ wykonawczy jest wyłaniany niezależnie od organu stanowiącego.

  4. Słuszne jest zmniejszenie maksymalnej, dopuszczalnej liczby kandydatów do rady miasta/gminy umieszczanych przez komitet wyborczy na swojej liście kandydatów w danym okręgu. Obecnie na listę w każdym okręgu każdy komitet może zgłosić nawet dwa razy więcej kandydatów niż jest w nim mandatów do uzyskania, czyli w sumie dwa razy więcej kandydatów, niż jest mandatów w całej radzie. Niemal wszyscy tak robią, żeby pokazać swoją wyborcza siłę, umieszczając na liście „martwe dusze”.

  5. Generalnie dobrze został przyjęty fakt ustawowej regulacji Budżetu Obywatelskiego, choć szczegółowe propozycje są dyskusyjne i wymagałyby rzetelnych konsultacji. Podobnie dobrze, że pojawił się zapis dotyczący ułatwienia organizacji referendów lokalnych, ale niestety tylko tych odwoławczych i tylko odnoszący się do uprawnień radnych.

Gdyby w lokalnych mediach został pominięty jakiś ważny temat – prosimy o kontakt  z nami – poprzez formularz TWOJA INFORMACJA. Zajmiemy się sprawą, o której do nas napiszesz.