Ksiądz – power lifter… Kim trzeba DZISIAJ być, co zrobić, by zachęcić ludzi do podjęcia trudu TRUDU tego sportu, tego trybu życia. Aby zatrzymać postępujący proces zamykania opustoszałych osiedlowych siłowni. Jak pozbyć się stereotypu, że siłownia = KARK = sterydy = ćwierć-mózg.

Lub odwrotnie… Kim musi być dziś ksiądz, by zdołał zachęcić ludzi do podążanie PROSTĄ drogą Pisma świętego? Jak wypełnić seminaria duchowne, które z każdym rokiem przyjmują coraz mniej chętnych kandydatów do kapłaństwa? Jak zdjąć CZARNY wizerunek księdza, w którym jest on zamkniętą osobą, postacią obracającą się w hermetycznym otoczeniu.

Wspólny mianownik??? Aż ciężko uwierzyć, że te dwa światy mają tyle zaskakujących podobieństw. Pozwólcie mi opowiedzieć swoją historię… Historię pisaną w kościele i na siłowni. Chcę ją pokazać, zwłaszcza tym, którzy nie mają odwagi przekroczyć progu siłowni, kościoła, seminarium. Być może boją się przekroczyć barierę swoich lęków, nieustannych porażek, niechęci do podjęcia walki o życie naprawdę, o walkę w marzenia.

Ks. Krzysztof Faron (od niedawna wikariusz w parafii pw. Św. Jadwigi w Ząbkowicach Śląskich) w tym roku pobił rekord Polski w martwym ciągu w kategorii do 74 kg. Wykonał ćwiczenie z ciężarem 267,5 kg. Zdobył też w tym roku brązowy medal w kategorii do 74 kg na Mistrzostwach Polski w Trójboju Siłowym Klasycznym, srebrny medal drużynowo z KS TEAM WROCŁAW w Pucharze Polski oraz srebrny medal w kategorii do 74 kg w Pucharze Polski.