Któż z pokolenia ząbkowiczan, które dorastało w latach 70. I 80. nie pamięta tych zespołów i osób. Występowali między na cyklicznej imprezie tamtych lat, jaką było Ząbkowickie Popołudnie z Młodością.

Niedawno mogliśmy przypomnieć sobie czar tego wydarzenia, co relacjonowaliśmy w naszym portalu. Tym razem zapraszamy do spaceru po dziejach niektórych ząbkowickich grup muzycznych.

KONTRASTY

Zespół Kontrasty powstał 25 stycznia 1964 roku przy ząbkowickim Międzyzakładowym Domu Kultury. Założycielem i kierownikiem Kontrastów był Ryszard Kanarek. Skład zespołu: Janusz Nowak fortepian, Władysław Szarek gitara, wokal, Józef Szymkowiak – gitara, wokal, Ryszard Kanarek bas, saksofon, Tadeusz Potaczek perkusja.

Zespół opracowywał aktualne przeboje i nowości muzyki rozrywkowej oraz specjalne programy estradowe, które prezentowane były podczas rocznic i uroczystości państwowych a także na imprezach dla zakładów pracy. W styczniu 1965 roku współpracę z Kontrastami rozpoczęli literaci amatorzy Wiesław Zoszczuk i Jan Matuszewski, którzy równocześnie pełnili rolę konferansjerów. Ich zadanie polegało na pisaniu tekstów do opracowywanych programów.

„Ambicją członków zespołu było udowodnienie, że zespół wywodzący się z małej miejscowości przy systematycznej i planowej pracy jest w stanie sięgnąć po najwyższe laury w amatorskim ruchu muzycznym, czego dowodem jest zdobycie przez zespół I miejsca na Ogólnopolskim Przeglądzie Zespołów i Solistów Związku Zawodowego Metalowców w Polanicy w kwietniu 1966 roku. Warto podkreślić, że w jury przeglądu zasiadali Andrzej Kurylewicz, Zbigniew Namysłowski, Agnieszka Osiecka a występowały zespoły między innymi z Krakowa, Wrocławia, Opola, Poznania i Katowic. Kontrasty nawiązały też współpracę z Estradą Dolnośląską. Występowały na scenie z takimi artystami jak: Józef Prutkowski, Felicja Jagodzińska, Andrzej Mrozek, Andrzej Waligórski, Wiesław Gołas.

DUET ZZ

Wszystko zaczęło się w 1973 roku, gdy Zbyszek Szermer po powrocie do Ząbkowic z wrocławskich wojaży poznał Zdzisława Skibę. Obaj pracowali w dość prozaicznym jak na artystów miejscu, mianowicie w szkolnych warsztatach. Wtedy to powstał pomysł założenia duetu. Obaj panowie wybrali sobie bardzo ambitny repertuar. Była to poezja śpiewana, do której muzykę układał Zbyszek Szermer, teksty zaś czerpali z bogatych zbiorów wierszy Leśmiana. W pierwszej wersji duet nazywał się Skiba Szermer, potem gdy zaczął odnosić pierwsze sukcesy, przeobraził się w duet ZZ, od pierwszych liter imion obu panów.

Wreszcie duet został zaproszony do wrocławskiej rozgłośni radiowej, gdzie nagrał razem z kabaretem Elita, słynny „Podwieczorek przy mikrofonie”. Po udziale w nagraniu ZZ zdecydował się na start w eliminacjach ogólnopolskiego konkursu recytatorskiego w kategorii poezji śpiewanej w Koszalinie. Duet zawojował wtedy konkurs, jury i publiczność. Wyjątkowość zespołu polegała na niezwykle ciekawym układzie głosowym, porównywanym z gwiazdą owych czasów, zespołem 2+1. Wkrótce zespół otrzymał zaproszenie na festiwal w Opolu. Był to dzień, kiedy po raz pierwszy wystąpili w koncercie debiutów Hanna Banaszak, Zdzisława Sośnicka i Jacek Borkowski.

Jak wyglądał występ w Opolu? Wyszło na scenę dwóch facetów w czarnych koszulach, białych szalach i wykonało „Śmierć wtórą”. Obaj byli mocno przestraszeni, że amfiteatr ich nie przyjmie, tymczasem amfiteatr zamarł. Słychać było muchy bzyczące w powietrzu. Po wybrzmieniu ostatniej nutki wybuchła burza oklasków. Dla Zbyszka Szermera był to najszczęśliwszy dzień w jego życiu. Zaraz po występie duet został zaproszony do występu na żywo w radio kurierze. Do występu tego jednak już nie doszło. Cóż, kiedy zaraz po koncercie góra w Warszawie krótko zdecydowała: wyciąć. Duet ZZ nie ma prawa wejść na antenę. W ciągu jednej nocy zniknęły nagrania zrealizowane dla rozgłośni koszalińskiej, wrocławskiej, katowickiej, program nagrany dla „Spotkania z Balladą”. Przepadł telewizyjny recital, który miał być przygotowany na Zaduszki. Pojawił się jednak jeszcze jeden problem. Duet był laureatem festiwalu, co więc z koncertem galowym? Obaj panowie prześpiewali przed opolskim jury cały swój repertuar, zastanawiając się, który z leśmianowskich tekstów, nie będzie posiadał zdaniem cenzury żadnych podtekstów. Wreszcie Piotr Czyż zdecydował, by zaśpiewali jeszcze raz ten sam utwór konkursowy.

Kiedy duet dostał zawiadomienie, że wystąpi na festiwalu w Opolu, jego członkowie udali się do dyrektora Braitera z dość nietypowym problemem, którego może już nie rozumieć młodzież obecnych czasów. Problem ten przedstawiał się następująco: „w co my się ubierzemy?” Były to bowiem lata, gdy porządne spodnie można było kupić jedynie za dolary w Peweksie na Oławskiej we Wrocławiu. Dyrektor pomyślał chwilę i powiedział: „przyjdźcie za dwa dni”. Po dwóch dniach wyjął dolary i powiedział: „idźcie i kupcie sobie dwie pary porządnych dżinsów”.

TO – TAM

Rozpoczęło się zupełnie niewinnie w 1976 roku. Po prostu jedna dziewczyna i dwóch chłopaków, którzy nade wszystko na świecie lubili sobie pośpiewać, hurtem obsługiwało wszystkie szkolne akademie, apele i uroczystości. Byli to Wiesława Sulich, Andrzej Żarnecki i nieżyjący już Stanisław Ćwielong. Trzeba jednak było jeszcze dwóch lat, by muzykująca grupka przemieniła się w prawdziwy, działający przy Ząbkowickim Ośrodku Kultury zespół. W pierwszym składzie zespołu, oprócz wymienionych wyżej osób pojawili się Małgorzata Rożek, Czesław Jaromin, Tadeusz Rybczyński. Przez długie lata istnienia przez TO – TAM przewinęło się wiele wybitnych postaci ząbkowickiej sceny muzycznej: Irena Jarzmik, Mieczysław Kaczmarczyk, Jacek Mazurkiewicz, Andrzej Mazur, Wojciech Kolak, Robert Tubek, Sylwester Ryczek, Jasiu Szajda, Jan Taras.

W swoich utworach wykorzystywali teksty najwybitniejszych polskich poetów: Szymborskiej, Leśmiana, Asnyka, Tuwima, Broniewskiego, Iwaszkiewicza. Kompozytorem większości melodii był Andrzej Żarnecki. W ciągu wielu lat działalności grupy, powstało około 50 piosenek. Bardzo szybko TO – TAM został doceniony nie tylko w rodzinnej miejscowości. Już w 1977 roku zespół został zakwalifikowany do „Złotej Dziesiątki” i wystąpił na opolskim festiwalu w koncercie „Debiuty”, gdzie otrzymał wyróżnienie. Dodajmy jeszcze, że wraz z nimi debiutowali wtedy na opolskiej scenie Bajm, Majka Jeżowska, Joanna Zagdańska czy Grażyna Auguścik. Nasi muzycy mieli też wtedy okazję poznać największe gwiazdy ówczesnej polskiej piosenki, Grechutę, Niemena, Annę Jantar. Niestety, muzycy nigdy nie zebrali swoich piosenek. Wiele  spośród ich utworów poszło w zapomnienie.

Właściwie nikt już dziś nie pamięta, skąd wzięła się nazwa TO – TAM. W wolnym rozwinięciu przez członków zespołu, skrót ma oznaczać: „Terenowa Organizacja Antytalentów Muzycznych”.

PLASTUSIE

Zespół o wdzięcznej nazwie Plastusie założyli Mirek Kreśniaków i Jacek Kubański. Swoją muzyczną karierę obaj długowłosi młodzieńcy rozpoczęli jeszcze w szkole podstawowej. Grali na szkolnych imprezach aż do czasów ogólniaka, kiedy po występach na szkolnych zabawach zaczęli zyskiwać coraz większą sympatię widowni. Skąd się wzięła nazwa Plastusie, tego niestety nam nie zdradzono. Podobno jest to ściśle strzeżony sekret. Udało się ustalić tylko tyle, że młody zespół ochrzcił w ten sposób Ryszard Kanarek, ówczesny szef Groty. Przez rok zespół „chałturzył” na dancingach, które odbywały się w Ząbkowickim Ośrodku Kultury. Szybko jednak wrócił do swego rockowo-jazzowego stylu. Kompozytorami wszystkich utworów był nie kto inny jak obaj założyciele.

W końcu lat 70. przyszły pierwsze sukcesy, występy na dużych ogólnopolskich festiwalach. Największym osiągnięciem Plast Bandu było zdobycie II miejsca a w następnym roku już Złotego Liścia Dębu na festiwalu Wałbrzyska Jesień Estradowa. Jacek Kubański został wtedy uznany za najlepszego bębniarza. Dodajmy, że na festiwalu tym grywał również zespół TO – TAM. Impreza ta była znakomitą okazją do nawiązania wielu muzycznych znajomości. Plast Band uczestniczył też w Zaduszkach Jazzowych w Słupsku, festiwale we Wrocławiu, Krakowie. Za każdym razem znajdowali się w festiwalowej czołówce.

W długich i burzliwych dziejach zespołu, w różnych okresach jego działalności aktywnie uczestniczyli również: Andrzej Mazur, Wojtek Kolak i Paweł Olejarz, Mieczysław Kaczmarczyk, Tadeusz Rybczyński, Marek Schabowski, oraz wielu innych muzyków. Nowy nabytek w postaci Andrzeja Mazura spowodował również zmianę głównego kompozytora utworów oraz jeszcze głębszy ukłon w stronę jazzu. Chętnie przerabiali też na jazz standardy w stylu „Wlazł kotek na płotek”, czy „Stawka większa niż życie”.

Nazwa Plastusie na ogół kojarzy się z drewnianym piórnikiem i przyborami do pisania. Poważny zespół zmienił więc nazwę na Plast Band. Stało się to około 1974 roku. Były to czasy, kiedy trudno było o jakikolwiek sprzęt do grania. Po otwarciu ZOK – u przez pewien czas Plast Band pożyczał akcesoria od dyrektora Braitera. Pomińmy fakt, że pan Mirek spalił wyżej wymienionemu dyrektorowi cztery głośniki. Na pierwszych „zokowskich” gitarach można było sobie podobno połamać palce. Na zakup porządnego sprzętu trzeba było sporo poczekać. Gitara, na której Mirek Kreśniaków gra do dziś, została zrobiona na zamówienie przez wrocławskiego speca od instrumentów. Kosztowała na owe czasy 26 000 zł. Pensja wynosiła 2 500 zł. Młodzież z „plastbendziaków” była niedobra. Razu pewnego w Stroniu hotelowa recepcjonistka oddała im klucze i wyszła, dochodząc do wniosku, że w takim hałasie nie da się wysiedzieć.

I jeszcze nieco zdjęć z tamtych czasów…

Tekst i zdjęcia dzięki uprzejmości „Wiadomości Powiatowych”