W subiektywnej prasówce – na początek tygodnia – dostarczamy Państwu fragmenty artykułów związanych z terenem Powiatu Ząbkowickiego, jakie ukazały się w minionych kilku dniach w gazetach i portalach internetowych. Do lokalnej „prasówki” dodajemy interesujące artykuły z mediów ogólnopolskich.

Serwis Samorząd Polskiej Agencji Prasowej (09.08.2017) opublikował omówienie raportu dotyczącego marginalizacji i kryzysowi  polskich miast średnich, wśród których w czołówce negatywnego rankingu znalazły się Ząbkowice Śląskie. Informację tę podawaliśmy już kilka miesięcy temu w naszym portalu, ale tym razem mamy dostęp do pełnej jej treści – jeśli chcesz się z nią zapoznać KLIKNIJ TUTAJ.

Niemal połowie z 255 średnich miast w Polsce grozi marginalizacja i zjawiska kryzysowe – wynika z analiz Polskiej Akademii Nauk. Największe nasilenie problemów społeczno-gospodarczych zdiagnozowano w Prudniku w woj. opolskim, Hajnówce w woj. podlaskim i w Bartoszycach w województwie warmińsko-mazurskim. (…) Łącznie funkcje społeczno-gospodarcze w najwyższym stopniu tracą 122 miasta. Miasta średnie w ekspertyzie PAN zostały zdefiniowane jako miejscowości poniżej stolicy województwa i powyżej 20 tys. mieszkańców (powyżej 15 tys., jeśli było to miasto powiatowe). Problemy rozwojowe dotyczą m.in. spadku liczby ludności, zwłaszcza osób młodych i lepiej wykształconych. Towarzyszą temu narastające problemy społeczne, atrofia, rozpad więzi społecznych, a także patologie. Zachwianie równowagi na rynku pracy powoduje nadmierne dojazdy do pracy, które są dodatkowo utrudnione z uwagi na peryferyjność tych miejscowości. Jak wyjaśnił w rozmowie z PAP autor analizy prof. Przemysław Śleszyński z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN, niezależnie od metody i przyjętych wskaźników, a tych stosowano nawet kilkanaście, trzon miast, w których występują niekorzystne tendencje, zawsze był ten sam. „Najważniejsze wyzwanie rozwojowe Polski niewątpliwie związane jest z demografią. (…).” – podkreślił. Zdaniem prof. Śleszyńskiego modelowym przykładem problemów jest m.in. obszar Sudetów i ich otoczenia w woj. dolnośląskim, sięgający od granicy niemieckiej prawie do Kotliny Kłodzkiej. Po II wojnie światowej był tam silnie rozwinięty przemysł, a po 1989 r. zaczęły upadać kopalnie węgla oraz zakłady przemysłowe, odzieżowe, elektromaszynowe, co doprowadziło do bardzo dużego bezrobocia i silnych problemów związanych z restrukturyzacją gospodarczą. Zmiany uderzyły w takie miasta jak Nowa Ruda, Dzierżoniów czy Bielawa. „Występują tu niekorzystne tendencje demograficzne, brakuje miejsc pracy, które utracono z powodu zmian podziału administracyjnego w 1999 r., kiedy 49 województw zastąpiło 16. Większe ośrodki wypłukują z tych miejscowości funkcje wyższego rzędu, a przemysł, który był jednym z głównych motorów napędzających te miasta, upadł. Do tego dochodzą kwestie niedostatecznego powiązania z siecią dróg wyższego rzędu: autostradami i drogami ekspertowymi. Dotyczy to np. Wałbrzycha czy Jeleniej Góry” – wyjaśnił prof. Śleszyński. (…) Analiza Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN powstała na potrzeby rządowej Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Zapowiedziano w niej pakiet działań dla średnich miast, który ma pomóc odwrócić niekorzystne tendencje. Ministerstwo Rozwoju planuje przeznaczyć na wsparcie średnich miast w najbliższych latach ponad 2,5 mld zł, skupiając się szczególnie na 122 ośrodkach zidentyfikowanych przez PAN. W krajowych programach operacyjnych, którymi zarządza minister rozwoju, przewidziano preferencje dla miast średnich, m.in. poprzez dedykowane nabory. Możliwe jest też zdobycie kapitału na wkład własny do projektów finansowanych ze środków unijnych. Resort chce również stymulować lokalizację nowych inwestycji prywatnych na terenie średnich miast poprzez preferencyjne warunki pomocy publicznej dla inwestorów.

CAŁY RAPORT POLSKIEJ AKADEMII NAUK DOSTĘPNY TUTAJ.

Express-miejski.pl (11.08.2017) odnosząc się do powyżej opisanego raportu Polskiej Akademii Nauk, zamieścił własną relację odnoszącą się do sytuacji Ząbkowic Śląskich.

W ostatnich latach w Ząbkowicach Śląskich upadłość ogłosiła m.in. zatrudniająca sporo osób firma Teja Engineering, firma Metalis przeniosła się do pobliskiego Dzierżoniowa, a jeszcze wcześniej GE Power Controls zatrudniająca aktualnie kilkuset pracowników zmieniła swoją lokalizację i od dłuższego czasu stacjonuje w Kłodzku. W ostatnim czasie wypowiedzenia otrzymali też pracownicy fabryki Pelletu w Ząbkowicach Śląskich, której dalsza działalność także stoi pod sporym znakiem zapytania. Mimo że gmina – jak mówią spoty reklamowe – jest otwarta na nowych przedsiębiorców i współpracę, to inwestorzy chcący wybudować swój zakład w Ząbkowicach Śląskich wybierają inne lokalizacje. Jak informuje Maciej Badora z Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (WSSE), pod którą podlega ząbkowicka strefa, w 2016 roku inwestorzy kilkukrotnie otrzymywali ofertę umiejscowienia swojego zakładu w Ząbkowicach Śląskich. – Żaden z nich nie podjął jednak decyzji finalizującej o zakupie działki na terenie miasta – tłumaczy Badora. W minionych latach władze strefy wspólnie z ząbkowickimi urzędnikami organizowały konferencje, której odbiorcami byli lokalni przedsiębiorcy. Żaden z nich, mimo kilku spotkań nie wyraził jednak zainteresowania przedstawioną ofertą. – Czynnikami wpływającymi na niekorzyść oferty są m.in. względnie duża odległość od autostrad i głównych węzłów komunikacyjnych, brak uregulowania prawnego dotyczącego wjazdu na posesję, niski dopuszczalny poziom zabudowy oraz dodatkowe koszty z uzbrojeniem działki i jej odrolnieniem – tłumaczył na początku roku Maciej Badora, prezes zarządu WSSE. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, w gminie Ząbkowice Śląskie każdego roku ubywa mieszkańców. Jeszcze w 2013 roku gminę zamieszkiwało 22.631 osób. Dwa lata później mieszkańców miasta i okolicznych wsi było już o 400 mniej. Tendencja spadkowa jest odnotowywana każdego roku także w mieście. W ciągu ostatnich dziesięciu lat (2006-2016), wg GUS, liczba mieszkańców Ząbkowic Śląskich spadła o 885 i na koniec 2016 roku wynosiła 15.585 osób.

Doba.PL (11.08.2017) zamieściła, podobnie jak wspomniany wyżej portal Express-miejski.pl, stanowisko ząbkowickiego magistratu prezentowane przez asystenta burmistrza.

Samorząd Ząbkowic przekonuje, że intensywne działania gminy już przyczyniły się do poprawy jakości życia i oceny miasta. – Nie wiemy, czym się kierowali autorzy tego raportu, ponieważ krótka wizyta w Ząbkowicach Śląskich udowodni, że ma się on nijak do rzeczywistości. W ostatnich 7 latach w Ząbkowicach Śląskich powstało kilka nowych budynków wielorodzinnych, w których mieszkania są wykupione jeszcze przed ukończeniem budowy. Sama gmina sprzedała ponad 80 działek pod budownictwo jednorodzinne na osiedlu Owocowym, a jest jeszcze obrót prywatny – by wspomnieć choćby budowane w kilku ostatnich latach domy w Jaworku, Olbrachcicach Wielkich czy w innych miejscowościach naszej gminy. Patrząc na akty notarialne widzimy, że mniej więcej połowa mieszkań kupowana jest przez osoby spoza naszej gminy, co tylko pokazuje, że Ząbkowice Śląskie w ostatnich latach stały się miastem nie tylko przyjaznym, ale i atrakcyjnym do życia. W ostatnich latach wyjaśniła się również kwestia sprzedaży działek przy ul. Przemysłowej, gdzie już działają 3 firmy, a kolejne 3 w niedługim czasie powstaną. Każdego roku obserwujemy także wzrost liczby zakładanych firm. Ząbkowice Śląskie w ostatnich latach rozwijają się prężnie, nie tylko remontowane są ulice, chodniki czy zabytki, ale realizowanych jest wiele projektów społecznych, nie ma problemu z miejscami w przedszkolach czy żłobkach, co w innych miastach jest dużym problem. Pytanie, czy raport jest do końca rzetelny, jeśli obok nas są takie miasta jak Zakopane czy Nysa.  Samorząd Ząbkowic Śląskich dołoży jeszcze większych starań, dotyczących rozwoju gminy, co w niedługim czasie zostanie Państwu przedstawione – mówi Stanisław Moderski, asystent burmistrza Ząbkowic Śląskich.

Gazeta Ząbkowicka (nr 201/2017) przypomina ząbkowickim samorządowcom o ustawowym obowiązku, z jakiego dotąd nie wywiązali się w związku z ustawą dekomunizacyjną.  Na ten temat pisaliśmy w naszym portalu ponad trzy lata temu.

Na zmianę mają czas do 2 września. Twierdzą, że zdążą. A chodzi o zmianę nazwy ulicy Naftalego Botwina. – Instytut Pamięci Narodowej we Wrocławiu, opiniujący konieczność zmiany nazwy ulic wskazał w Ząbkowicach Śląskich do zmiany ulicę Naftalego Botwina – działacza komunistycznego, zamachowca, który w 1925 r. zastrzelił polskiego funkcjonariusza policji Józefa Ciszewskiego. Samorządowcy mają czas na zmianę nazwy ulicy do 2 września 2017 r. Do tego czasu zostanie zwołana Sesja Rady Miejskiej, na której radni podejmą stosowną uchwałę – mówi Justyna Giryn z Urzędu Miejskiego w Ząbkowicach. – Wydział Gospodarki Nieruchomościami zwrócił się do Zarządu Osiedla nr 1 Stare Miasto w celu wydania opinii co do zmiany nazwy ul. Botwina na ul. Szkolną. Nazwa ulica Szkolna jest neutralną propozycją i istniała już historycznie wcześniej, dopiero po 1945 roku została zmieniona na ulicę Botwina – wyjaśnia Giryn.

Wiadomości Powiatowe (nr 31/2017) zamieściły wypowiedź w sprawie przebiegu rewitalizacji pałacu Marianny Orańskiej, której udzielił Marcin Czerniec – wójt Gminy Kamieniec Ząbkowicki.

W listopadzie ubiegłego roku konserwator zabytków wstrzymał prace prowadzone na terenie zespołu pałacowo-parkowego w Kamieńcu Ząbkowickim. Powodem miały być rzekome nieprawidłowości w prowadzeniu prac oraz to, że roboty odbiegały od zakresu i warunków udzielonego pozwolenia. Nieprawidłowości miały dotyczyć między innymi nasadzeń wykonanych w pałacowym parku, materiałów użytych do odbudowy fontanny oraz ścieżek dojazdowych do pałacu. Gmina Kamieniec Ząbkowicki odwołała się od decyzji konserwatora do ministra kultury. – Obie decyzje zostały uchylone przez ministra kultury jako decyzje, które nie były oparte na właściwych przepisach prawnych. Jednocześnie, co uważam za śmieszne, konserwator po kilku dniach wydał analogiczną decyzję, która również została oprotestowana przez gminę i obecnie jest na etapie rozstrzygnięcia przez ministra kultury. Sądzę, że w najbliższych miesiącach również zostanie uchylona, ponieważ konserwator  zignorował wszystkie argumenty ministerstwa – mówi wójt Marcin Czerniec. – Najważniejsze jednak jest to, że zdaniem ministra decyzje wydane przez konserwatora zabytków nie powinny w ogóle być wydane, ponieważ konserwator miał wyraźne wskazówki, iż prace wykonywane na terenie obiektu były wnikliwie konsultowane z inwestorem i zasugerował inny sposób rozstrzygania ewentualnych sporów. Mówiąc wprost nie powinno się wykonywać tego typu działań, gdyż są one sprzeczne z ideą odbudowy i jeżeli ktoś nie niszczy a doprowadza obiekt do stanu lepszego, niż jest, to powinno mu się podziękować, a nie go opluwać. Poza tym decyzja wskazuje, że konserwator nie wykonywał w sposób należyty swoich obowiązków, ponieważ mimo prawidłowo doręczonych zawiadomień nie pojawiał się na placu budowy i nie zgłaszał wcześniej swoich ewentualnych uwag. Jak się okazało, zarzuty przedstawione przez konserwatora nie były podstawą do wydania tego typu decyzji. – Każdy, kto prowadzi duże inwestycje wie, że wszystkiego na raz nie da się zrobić i trzeba podzielić prace na etapy – mówi wójt. – W pierwszej kolejności wykonuje się te prace, które są niezbędne. Jeżeli konserwator kwestionował wykonanie obrzeży ścieżek, to powinien mieć świadomość tego, że miały one służyć jedynie temu, by odgrodzić teren, na jakim były prowadzone nasadzenia. Ścieżki zostaną odbudowane dopiero w latach następnych, gdy uda się pozyskać pieniądze na ten cel. Obrzeża tymczasowe zostały wykonane tylko po to, by zwiedzający nie wchodzili na tereny zielone. Kolejnym przykładem szukania bezsensowych problemów był budynek dawnej lodowni, do którego konserwator w żaden sposób nie odniósł się w części merytorycznej swojej decyzji. Minister wytknął również konserwatorowi, jako niezgodne z przepisami, wprowadzanie opozycyjnych radnych jako strony postępowania. Takie niezdrowe zaangażowanie polityczne konserwatora zabytków pozostawiam bez komentarza. Ciekawe jest również negowanie wykonania fontanny z zamiennika marmuru, gdzie wydana została zgoda na wykonanie balustrady pałacu z dokładnie tego samego materiału. Oczywiście, wszystko można zrobić z marmuru, ale pod warunkiem, że konserwator dofinansuje prace odpowiednią kwotą. – Wskazywanie w decyzji doprowadzenia zabytku do jak najlepszego stanu jest oczywistą oczywistością i nie potrzebujemy mieć tego wypisanego w formie odrębnej decyzji – dodaje wójt. – Gmina realizuje ten proces z bardzo dużym zaangażowaniem, co wszyscy wokół widzą.

Doba.pl (11.08.2017) podało wiadomość o profesjonalnym awansie i jednocześnie osobistym sukcesie mieszkanki Ząbkowic Śląskich.

9 sierpnia 2017 r. na Zamku Książ odbyło się uroczyste ślubowanie adwokatów, którzy dołączyli do grona wałbrzyskiej adwokatury. Młodzi adwokaci na ten sukces pracowali aż osiem lat. Po pięcioletnich studiach, musieli zdać egzamin wstępny na aplikację adwokacką, zaś po trzech latach praktyki w kancelariach adwokackich u swoich patronów, trudny (aż 4-dniowy) egzamin końcowy otworzył im drzwi do wykonywania zawodu. Podczas ślubowania wyróżniono 4 adwokatów, którzy uzyskali najlepszy wynik z egzaminu. Jednym z wyróżnionych adwokatów jest mieszkanka Ząbkowic Śląskich adw. Sabina Misiąg, która 3 letnią praktykę odbywała pod patronatem adwokata Arkadiusza Łebka. Otrzymała nagrodę ufundowaną przez Okręgową Radę Adwokacką w Wałbrzychu.

Express-miejski.pl (08.08.2017) odnotował sportowy sukces zawodniczki na co dzień trenującej w Srebrnej Górze.

6 sierpnia w Lublinie odbyły się Mistrzostwa Polski XCE – Eliminator MTB. Na starcie pojawiła się Iwona Kurczab, reprezentująca lokalną grupę rowerową SGR Specialized. Eliminator MTB to widowiskowe zawody, w których kolarze rywalizują ze sobą na krótkim, sprinterskim dystansie w czteroosobowych grupach. Sportowcy zajmujący pierwsze dwa miejsca każdego wyścigu awansują do dalszego etapu, a kolejne dwie odpadają z rywalizacji. Zanim jednak dochodzi do poważnego ścigania, kolarze zapoznają się z trasą w jeździe indywidualnej na czas. Osiągnięty rezultat służy do ustalenia rankingu, wg którego zawodnicy są rozstawiani w poszczególnych grupach startowych. Iwona w eliminacjach uzyskała czwarty wynik. Z racji tego, iż do startu w imprezie zgłosiło się tylko sześć zawodniczek, organizatorzy zdecydowali o przeprowadzeniu dwóch półfinałów. W każdym z nich wyjątkowo rywalizowały trzy, a nie cztery panie. W swoim wyścigu półfinałowym ząbkowiczanka reprezentująca srebrnogórski klub była druga, dzięki czemu zapewniła sobie prawo do startu w finale. Tam już w czteroosobowej stawce 22-latka uplasowała się na trzeciej pozycji i na mecie mogła cieszyć się z brązowego medalu i tytułu drugiej wicemistrz Polski w jeździe na czas. – Rywalizacja wymagająca bardzo dużego skupienia, jak to w sprintach, gdzie jeden błąd może zadecydować o porażce. Po trzech latach startów w tej formuje, w końcu bez większych mankamentów udało się przejechać każdy bieg. Finałowy wyścig i miejsce jak najbardziej satysfakcjonuje, aczkolwiek start mógł być dla mnie nieco lepszy. Straciłam kilka sekund, które później okazały się już nie do zniwelowania. Zawody bardzo fajne, a organizacja na najwyższym poziomie. Fajnie mieć medal w sprintach – podsumowała swój występ 22-latka.

Ziębice Info (08.08.2017) udostępniły wiadomość o jednym z urokliwych miejsc na terenie gminy Ziębice.

W ciągu zaledwie dwóch dni Źródło Brukała w Brukalicach zmieniło się nie do poznania. W „głębokiej kałuży”, z której dna wypływała woda, usypany został kamienny kopiec, a z niego – z osadzonej rurki – wypływa woda.  Jaki jest efekt? Zobaczcie sami. Sprawcą tej metamorfozy jest Henryk Sławiec, lokalny działacz społeczny. Źródło Brukała jest już kolejnym – po Granicy św. Jana – zapomnianym zabytkiem na terenie gminy Ziębice, o którym pan Henryk przypomina światu. Dziś dostęp do Źródła jest utrudniony. Prowadząca do niego polna droga, która jeszcze cztery lata cztery lata temu była w zupełnie dobrym stanie, jest porośnięta przez sięgające szyi pokrzywy. Jest jednak światełko w tunelu, że niedługo ponownie nią przejdziemy, aby móc odpocząć w tym historycznym miejscu, o którym wspomina Księga Henrykowska.

DKL24.pl (08.08.2017) odnotowały niecodzienne wydarzenie w Bardzie.

Górskie rzeki i potoki potrafią przysporzyć kłopotu tym, którzy lekceważą siłę ich nurtu albo kamieniste podłoże. Niekiedy pechowcom z pomocą muszą spieszyć służby ratownicze, których członkowie co rusz doskonalą swoje umiejętności w tym zakresie. Kilka dni temu zespół Grupy Wałbrzysko-Kłodzkiej Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego czynił treningi w okolicach Barda, na Nysie Kłodzkiej. Ćwiczono pływanie defensywne i ofensywne, doskonalono się w ratownictwie z wykorzystaniem pontonu i użyciem rzutki.  To już kolejna tego lata przeprawa fizyczna GOPR-owców ze wspomnianej grupy. Wcześniej odnajdowali się podczas zajęć w jaskini, później pokonując zbocza skalne.

Drone101.pl – Facebook (11.08.2017) udostępnia internautom urzekające panoramy Srebrnej Góry. KLIKNIJ TUTAJ LUB NA PONIŻSZY OBRAZEK, jeśli chcesz obejrzeć filmik. Jeśli się podoba – lajkujcie!

Wczoraj utworzyłem tą stronę. W ciągu jednego dnia 50 polubień! Dla mnie to coś niesamowitego dlatego postanowiłem opublikować nowy film. Kilka krótkich ujęć z fortu Donjon w Srebrnej Górze.

Puls Biznesu (30.01.2017) opublikował felieton na temat kulturotechu – czyli zjawiska z pogranicza kultury i biznesu, o jakim już w naszym portalu pisaliśmy kilka miesięcy temu. KLIKNIJ TUTAJ, jeśli chcesz przeczytać dały tekst.

Sprzedając polskie produkty, powinniśmy łączyć kulturę z technologią i opowiadać światu o Polsce ambitnej i kreatywnej. Co jest naszą narodową marką? Wiele osób uważa, że istnieją polskie produkty rozpoznawalne na całym świecie. Mało kto jednak potrafi je wskazać, a tym bardziej przypisać do marki. Polska ma jednak kulturowy potencjał, by stać się zagłębiem kreatywnego biznesu. Musi tylko wypracować swój kulturotech, czyli splot produktów, usług i przeżyć wyrastających z kultury, technologii, nauki i sztuki — wraz z dopełniającymi je modelami biznesowymi. Kulturotech nie jest abstrakcją. Jego wartość można zmierzyć w dolarach czy złotych, tak jak mierzy się wpływ jakości systemu edukacji na wzrost PKB. Z gorącego stopu kultury z technologią powstają produkty na miarę XXI wieku — twierdzą Marcin Kobylecki i Łukasz Alwast, kierujący zespołem Fish Ladder, studia projektów specjalnych Platige Image. (…) Sprzedaje się dziś nie materialny przedmiot czy zamkniętą w czasie i przestrzeni usługę, lecz potencjalnie nieskończenie bogaty pakiet doznań i emocji, czyniących go czymś naprawdę wyjątkowym. Firmy i instytucje społeczne stały się projektantami i reżyserami przeżyć — współczesna technologia umożliwia jednak znacznie głębsze i trwalsze oddziaływanie, niż miał XIX-wieczny teatr. Trudno już wytyczyć granicę między produktem a jego aurą kulturową. Dlaczego Polska nie miałaby kojarzyć się z ambicją i kreatywnością? (…) W realiach globalnej konkurencji nie chodzi o to, by naśladować, lecz by znaleźć się na czele stawki, wyprzedzić oczywistość trendów giełdowych. Oznacza to branże zaawansowanych technologii cyfrowych, odnawialnych źródeł energii, bioinżynierii, nanotechnologii i robotyki oraz nowoczesnej rozrywki i popkultury. Wzorem jest „Wiedźmin”, który jako marka, symbol, wehikuł kulturotechu sięgnął daleko poza pierwotne medium. Przeszedłszy z literatury do gier wideo, trafił do globalnego imaginarium XXI w., wskazując drogę rozwoju polskiego kulturotechu. (…) Polskie firmy, projektując produkty i usługi, muszą tworzyć także „opowieść o Polsce”, która zafascynuje miliony. I nie chodzi przede wszystkim o miliony Polaków — Polska powinna być towarem eksportowym, tak jak są nimi na poziomie kultury Francja, Stany Zjednoczone czy Wielka Brytania. Możemy wykorzystać potencjał rodzimego science fiction — Lema, Dukaja — aby pokazać naszą gospodarkę i społeczeństwo przez pryzmat przyszłościowych aspiracji. Ważne, by rozumieć mechanizm podwójnej korzyści. Nie tylko sprzedajemy konkretne towary dzięki ich opakowaniu kulturowemu, ale też pakiet przeżyć dodawanych razem z nimi do ogólnoświatowej popkultury podnosi atrakcyjność kraju jako marki, co ułatwia sprzedaż kolejnych towarów. (…)  To samo — startując oczywiście z niższego poziomu — musimy zrobić z Polską. Stworzyć naszą narodową markę, która stanie się rozpoznawalna za granicą i nada oryginalny smak, ekstrajakość, aurę pozytywnych skojarzeń polskim produktom. A te, jako część naszego kulturotechu, będą tę polską markę umacniały. Kojarzące się z polskością emocje będą wówczas wartością dodaną gier komputerowych, zabawek nowej generacji, narzędzi edukacyjnych, odzieży „cyberpunkowej” czy interaktywnych form rozrywki, np. wirtualnej Sarmacji. Skoro przez lata udało się zaszczepić w światowej świadomości Spartan, greckie bóstwa, japońską mangę czy wikingów, to dlaczego mitologia słowiańska czy unikatowa estetyka i etos sarmacki nie miałyby stać się podstawą nowej globalnej marki? Zmiana podstawowego modelu dystrybucji i sprzedaży produktów kultury na cyfrowy zarazem ułatwia i utrudnia to zadanie. Możemy dziś zaoferować i nabyć dowolną książkę, muzykę, grę, film w każdym miejscu na Ziemi, jednak prawdziwym wyzwaniem jest skuteczne przyciągnięcie uwagi odbiorcy. Tym istotniejsze staje się kulturowe opakowanie. Właśnie poprzez kulturę i technologię musi się realizować dzisiejszy patriotyzm gospodarczy — budujący nowoczesne społeczeństwo, stanowiący o polskim potencjale promocyjnym i eksportowym. Tym właśnie jest dla nas kulturotech.

Gdyby w lokalnych mediach został pominięty jakiś ważny temat – prosimy o kontakt  z nami – poprzez formularz TWOJA INFORMACJA. Zajmiemy się sprawą, o której do nas napiszesz.