W subiektywnej prasówce – na początek tygodnia – dostarczamy Państwu fragmenty artykułów związanych z terenem Powiatu Ząbkowickiego, jakie ukazały się w minionych kilku dniach w gazetach i portalach internetowych. Do lokalnej „prasówki” dodajemy interesujące artykuły z mediów ogólnopolskich.

Doba.PL (28.06.2017) udostępniły zapis rozmowy z Marcinem Orzeszkiem – burmistrzem Ząbkowic Śląskich.

Anna Urbaś: Panie burmistrzu, czy spadł panu kamień z serca, kiedy PiS wycofał się z dwukadencyjności działającej wstecz, czy też miał pan już jakiś pomysł na siebie? Zawsze mówiłem, że chciałbym być burmistrzem przez trzy kadencje, oczywiście jeśli mieszkańcy na to pozwolą. Mój pomysł na gminę, z którym zaczynałem w 2010 roku, zakładał właśnie trzy kadencje. Jeśli do wyborów samorządowych nic się nie zmieni, bo to nie jest pewne, tak jak wcześniej deklarowałem wystartuję na burmistrza Ząbkowic Śląskich. Jeśli wyborcy tak zadecydują i zostanę ponownie burmistrzem w 2018 roku, to wydaje się, że to będzie moja ostatnia kadencja. Po co jest Panu potrzebna ta trzecia kadencja i co będzie pan robił dalej? Okres 12 lat to czas, w którym można zrealizować wiele pomysłów i projektów. Podczas dwóch kadencji nie da się zakończyć wszystkich projektów, a chciałbym, aby gmina była nowocześniejsza i w lepszej kondycji, niż ja ją zastałem w 2010 roku. Ma się jednak nieodparte wrażenie, że kampania wyborcza w Ząbkowicach już się zaczęła. Na  pana i pana współpracowników spada nieustanna krytyka ze strony opozycji. Nie ma pan wrażenia, że coś się panu wymyka z rąk? Przede wszystkim nie odbieram tego jako kampanii, a powiedzmy „podgryzanie”. Kampanię można prowadzić, jeśli się wie, z kim się konkuruje, bo wtedy można rozmawiać, dyskutować, walczyć na argumenty. W sąsiednich gminach, wiemy kto jest po której stronie. Osobiście chciałbym się dowiedzieć, kto będzie kandydował w Ząbkowicach Śląskich.  Nie uważam także, by trwał jakiś ostry atak na mnie jako burmistrza i moje poczynania. To „podgryzanie” jest pozbawione podstaw, dzięki czemu przysparza mi jeszcze więcej zwolenników. Medialnym tematem w ostatnim czasie był nowy inwestor w Ząbkowicach Śląskich, który ma zapewnić nowe miejsca pracy. Czy to już pewne i dlaczego wszystko owiewa tajemnica? W związku z ujawnieniem przez niektóre osoby szerszej informacji na ten temat, inwestor zastrzegł sobie poufność. To co mogę jedynie potwierdzić, to że rozmowy są bardzo poważne. Mam nadzieję, że w przeciągu kilku miesięcy, po podpisaniu umowy między strefą ekonomiczną, gminą i inwestorem  będziemy mogli podać więcej szczegółów. Pod koniec kwietnia miała być wprowadzone w Ząbkowicach zmiana organizacji ruchu  związku z ograniczeniem tonażu. Dlaczego jeszcze jej nie ma? Gmina otrzymała już zatwierdzenie organizacji ruchu ulic: Ziębickiej, Staszica, Kusocińskiego, Żeromskiego, Legnickiej i Wrocławskiej. W najbliższym czasie zostaną ustawione nowe znaki i nowa organizacja ruchu wejdzie w życie. Czy gmina znajdzie pieniądze na wkład własny  na remont ul. Kamienieckiej, żeby dotacja od wojewody nie przepadła. Mówi się, że gminnej kasie pustki… Po wielokrotnej wymianie korespondencji i spotkaniach przedstawicieli Gminy Ząbkowice Śląskie z przedstawicielami Polskiej Spółki Gazownictwa, doszliśmy do porozumienia. Decyzja co do realizacji inwestycji należy do kompetencji Rady Miejskiej. Ewentualna inwestycja związana będzie ze zwiększeniem deficytu budżetu na rok 2017. A co z funduszami zewnętrznymi? Ile udało się urzędowi ich pozyskać i na co zostały przeznaczone? Gmina składa wnioski na zadania i inwestycje, które są dla nas priorytetami. Od początku mojego urzędowania jako burmistrza gmina złożyła  około 112 wniosków i otrzymała dotacje w kwocie prawie 23 milionów złotych. Prawda jest taka, że są lata, miesiące, gdzie tych dofinansowań jest więcej, są takie, że jest mniej. Są pewne obszary, które w naszej gminie mamy zrealizowane, m.in. w poprzednich rozdaniach środków unijnych, a na które ościenne gminy pozyskują dotacje teraz. Te populistycznie powtarzane 96 tysięcy złotych pozyskanych przez nas to tylko jedna pozycja wyciągnięta gdzieś z budżetu w roku 2016.  M.in. w tej chwili został złożony duży projekt rewitalizacyjny na ulicę Ciasną, na boisko przy Szkole Podstawowej nr 1, na podwórka, zaplecze Rynku. Czekamy na rozstrzygnięcie dotacji na rewitalizację wspólnot mieszkaniowych, żeby budynki mogły być modernizowane ze środków unijnych.  Projekty te były dla nas kluczowe i nad nimi pracowaliśmy. Pozyskaliśmy  prawie 100 tysięcy złotych na Ośrodek Pomocy Społecznej,  jako jedyna gmina z powiatu. Jako jedyni z powiatu ząbkowickiego dostaliśmy także środki na bezpieczne przejście dla pieszych z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. To tylko niektóre obszary, w których gmina złożyła wnioski o dofinansowanie. Próbuje się wmówić mieszkańcom, że gmina nie pozyskuje środków zewnętrznych, mając jednocześnie wiedzę i świadomość, że to nieprawda. Podnoszony przez opozycję zarzut w stosunku do pana jako burmistrza jest taki, że gmina wydaje setki tysięcy na imprezy masowe, zamiast inwestować… Wydaliśmy prawie 57 mln złotych na inwestycje i modernizację gminy. Realizujemy projekty rozwojowe, edukacyjne, kulturalne, sportowe. Imprezy są również nieodłącznym elementem funkcjonowania gminy. Od zawsze każda gmina organizuje święto dla swoich mieszkańców. Te wydarzania mają pozytywny wizerunek i są elementem promocji Ząbkowic Śląskich, na którą tak mocno stawiamy. Pojawił się już wyczekiwany przetarg, choć z potknięciami, na budowę basenu. Czy jest Pan w stanie określić kiedy popluskamy się w ząbkowickiej krytej pływalni? W dniu 19 czerwca 2017 roku został otwarty przetarg na zadanie „Budowa Krytego Basenu w Ząbkowicach Śląskich” . W związku z wpłynięciem tylko jednej oferty, której kwota wynosiła 19 780 903,67 zł i przekraczała zabezpieczone w budżecie gminy środki, podjęta została decyzja o unieważnieniu tego przetargu i ogłoszeniu nowego przetargu. Mam nadzieję że kolejny przetarg zakończy się już pomyślnie.

Wiadomości Powiatowe (26/2017) również zamieściły obszerny wywiad, jakiego udzielił burmistrz Ząbkowic Śląskich Marcin Orzeszek.

Jaki jest dzisiejszy samorząd? Dzisiejszy samorząd jest zupełnie inny od tego, co funkcjonuje w świadomości większości mieszkańców. Nie jest to już statyczny urząd, w którym niewiele się zmienia. Doszło bardzo dużo zadań, do których urzędnicy muszą być przygotowani. Nowością jest również postrzeganie samorządu przez pryzmat polityki krajowej. Czyli samorząd dziś nie jest już apolityczny? Powinien być, ale niestety jest coraz więcej ograniczeń i coraz dalej postępuje centralizacja, co moim zdaniem jest ogromnym błędem. To mieszkańcy muszą mieć wpływ na funkcjonowanie samorządu i mieszkańcy powinni decydować i rozliczać to, co się dzieje wokół nich. A wszystko na dzień dzisiejszy zmierza do centralizacji zadań. Nie da się rządzić tak dużym krajem i zapewnić jego sprawnego funkcjonowania przy tak dużym podporządkowaniu władzy centralnej, niezależnie od tego, kto rządzi. Mam nadzieję, że jakakolwiek partia, która wygra wybory, zmieni sposób myślenia. Powinna też nastąpić decentralizacja finansów publicznych. Gmina w ogóle nie ma udziału w podatku VAT, tylko niewielki udział w podatku od przedsiębiorców, którego 93% idzie poza gminę. Z podatku od mieszkańców zostaje w gminie tylko 36%. To wszystko musi się zmienić, inaczej to samorząd będzie samorządem tylko z nazwy. Kilka przykładów? Wiele instytucji, które do tej pory były samorządowe, są przenoszone pod pion rządowy. Do samorządu są przekazywane zadania typowo rządowe, czemu najczęściej nie towarzyszy przekazanie pieniędzy na ich wykonanie. Nikt nie prowadzi rozmów z samorządowcami o finansowaniu zadań realizowanych przez samorządy. Oświata jest chronicznie niedofinansowana. Kaganiec, jaki jest nakładany poprzez przyjęcie ustawy o regionalnych izbach obrachunkowych, dotyczącej szczególnego nadzoru nad gminami, również nie daje szansy na dobre funkcjonowanie. Być może dojdzie do tego, że za chwilę nie będzie miał kto pracować w samorządach. Bo kto ma ochotę słuchać, że należy do skorumpowanej kasty powiązanej układami? Czy chcemy, żeby tak to wyglądało? A jak powinno być? Uważam, że w kompetencji gminy powinno się znaleźć jeszcze więcej zadań i jeszcze więcej uprawnień, które będą poparte odpowiednimi finansami. Nie jest normalna sytuacja, gdzie trzeba bić się o każdą sprawę i o każdą złotówkę. Mamy powrót do centralnego sterowania? Taki mechanizm jest wprowadzany. Wcześniej czy później i tak stanie się on niewydolny, bo nie jest możliwe, by funkcjonował on prawidłowo. Boi się Pan nowej ustawy o samorządzie? Tak, nie jako Marcin Orzeszek, tylko jako samorządowiec, ponieważ uważam, że sprawy idą w złym kierunku. Z zapowiedzi wprowadzenia dwukadencyjności jednak się wycofano. Wycofano, ale poczekajmy na całą ustawę samorządową. Znając pomysły obecnego rządu, to może ona wprowadzić znacznie gorsze rozwiązania. Dla samorządu oczywiście. Kto ma dostęp do polityków z Warszawy? Tak naprawdę zwykły obywatel dopiero po czterech latach ma możliwość zweryfikowania swojej decyzji wyborczej. A do burmistrza może przyjść co wtorek, nie mówiąc o tym, że niemal codziennie może spotkać go na mieście. Czy według burmistrza reforma oświaty, która została wprowadzona, powinna być przedyskutowana z samorządami? Reforma w ogóle nie była dyskutowana z samorządowcami, nauczycielami, dyrektorami placówek i z rodzicami. Jest wprowadzana za szybko i nieprofesjonalnie. Nie jestem przeciwnikiem zmian, ale powinny być one wprowadzane w inny sposób. Powinno się najpierw zdiagnozować problem, przedyskutować i dopiero wtedy wprowadzić reformę, a nie ogłosić, że reformujemy, a dopiero potem szukać narzędzi. Tylko dzięki profesjonalizmowi, zaangażowaniu i determinacji  nauczycieli i rodziców, którzy ufali swojej szkole mam nadzieję, że nowy rok zacznie się normalnie. Zbliżają się kolejne wybory… Bardzo poważnie i odpowiedzialnie podchodzimy do wyborów samorządowych. Moje środowisko będzie na pewno bardzo intensywnie realizować zadania samorządowo-wyborcze w gminach i powiecie. Wystawimy kandydatów na radnych oraz wójtów i burmistrzów. Oczywiście będziemy wspierać tych samorządowców, którzy naszym zdaniem dobrze realizują swoje zadania, niekoniecznie muszą to być ludzie z naszego środowiska. Już drugą kadencję współrządzimy w powiecie i na pewno będziemy chcieli po wyborach w 2018 roku nadal współrządzić z dużym naciskiem na przewagę w zarządzie. Listy kandydatów do rady powiatu w dużym stopniu już zostały ułożone. Myślę, że niektóre osoby będą nimi zaskoczone, szczególnie obecnością bądź nieobecnością pewnych kandydatów. Czekam na ordynację wyborczą, ponieważ na dzień dzisiejszy nie wiemy czy kandydat na wójta lub burmistrza będzie mógł również startować do rady powiatu czy też nie. Mówi się również o tym, że nowa ordynacja wyborcza nie będzie pozwalała na wystawienie większej ilości kandydatów niż liczba mandatów. Czy Pana zdaniem nowa ordynacja wyborcza ma pomóc obecnie rządzącym w przejęciu władzy? Tak. Zdecydowanie można tu zaobserwować przyjmowanie mechanizmów pod wygranie wyborów, ponieważ obecna partia rządząca nie ma większości w samorządach. Teraz samorządy w dużej mierze są niezależne, chodzi więc o ich upartyjnienie. Użył Pan przed chwilą sformułowania „nasze środowisko”. Co to znaczy? W takiej gminie jak Ząbkowice nie powinno się iść do wyborów pod konkretnym szyldem, bo ludzie mają różne poglądy. Wiem to ze swojego doświadczenia, ponieważ głosuje na mnie wiele osób nawet ze środowiska związanego z PiS. Ludzie oceniają kandydata na wójta lub burmistrza osobiście, nie na podstawie przynależności partyjnej. A określenia „nasze środowisko” używam dlatego, że nigdy nie była to tylko i wyłącznie Platforma Obywatelska. Jest to grupa dużo szersza, w której wiele osób nie jest członkami Platformy. Czyli jest to bardziej ruch społeczny niż partia? Dokładnie tak. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem upartyjniania samorządów, dlatego używam sformułowania „środowisko”, jako pojęcia znacznie szerszego. Wiadomo już kto wystartuje w wyborach? Czekam na moich kontrkandydatów, którzy wystartują w wyborach i mam nadzieję, że będziemy w stanie rozmawiać merytorycznie. Na dzień dzisiejszy nie znam żadnego nazwiska, więc nie mogę ustosunkować się do konkretnych kandydatów. Do tej pory nikt poza mną nie ogłosił oficjalnie, że wystartuje w wyborach. Chyba, że poza mną nikt nie będzie chciał wystartować. To też będzie ciekawe rozwiązanie. Nadchodząca kampania wyborcza nie zapowiada się merytorycznie. Raczej nieprzyjemnie i agresywnie. Nie sądzę. Jak to nie? Pewne grupy już uaktywniły się na portalach społecznościowych. Poziom dyskusji politycznej schodzi coraz niżej. To co dzieje się w Warszawie, przenosi się na nasze ząbkowickie podwórko. Ale powiedzmy sobie wprost: na dzień dzisiejszy działania tej grupy tylko mi pomagają, bo ludzie rozumni wiedzą, że użyte tam teksty, sformułowania, obrazki nie są normalne. Po drugie ludzie znają mnie z mojej codziennej pracy. Nie zawiodłem ich, więc nie uwierzą w bzdury wypisywane przez jakieś niedowartościowane osoby, bo tak to trzeba określić. Dlaczego to robią? Może mają niespełnione ambicje, może chcieliby być na moim miejscu, a może kiedyś byli w samorządzie i boli ich to, że teraz większość mieszkańców jest zadowolona z tego, co udało się osiągnąć. Nawet jeżeli pojawiają się problemy, to jak najszybciej szukamy sposobu na ich rozwiązanie. Osoby tworzące te nieprawdziwe informacje i je udostępniające i tak przecież nie są moimi zwolennikami. Tak spokojnie Pan reaguje? Oczywiście złożyłem zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie, ponieważ zostały przekroczone wszelkie granice nawet krytyki politycznej. Będę żądał ujawnienia nazwisk tych osób, wytoczę im proces cywilny i przekażę środki na cele charytatywne. Oprócz wulgaryzmów pojawiają się tam też konkretne zarzuty. Na przykład ciągle nie rozpoczęta budowa basenu, czy zbyt małe ilości środków zewnętrznych. Jestem zdeterminowany w kwestii realizacji budowy krytego basenu. Jest jednak problem z wykonawcami. W ubiegły poniedziałek otwarte zostały oferty. Jak się okazało wpłynęła tylko jedna i była o 2,6 miliona złotych wyższa, niż kwota zaplanowana w budżecie. W związku z powyższym podjąłem decyzję o unieważnieniu  przetargu. W przyszłym tygodniu ogłoszony zostanie kolejny przetarg i chcę, aby to jasno wybrzmiało: nie rezygnuję z budowy krytej pływalni. Mam nadzieję, że ci, którzy liczą na to, że inwestycja nie wyjdzie i dzisiaj bardzo się cieszą, nie będą się cieszyli zbyt długo. Jeśli chodzi o środki zewnętrzne, złożyliśmy 112 różnych projektów. Dostaliśmy dofinansowanie na kwotę ok. 23 milionów złotych. Oczywiście, że można wyrwać z budżetu tylko jedną pozycję w kwocie 96 tysięcy złotych i manipulować takimi danymi, ale rzeczywistość jest inna. Prawda jest taka, że nie na wszystko możemy pozyskać środki zewnętrzne lub zadania już zostały wykonane. Teraz korzystają z nich inne gminy, które wcześniej danej inwestycji nie wykonały. Dlaczego nie podkreśli się faktu, że na przykład jako jedyna gmina w powiecie ząbkowickim otrzymaliśmy 100 tysięcy złotych na projekt realizowany przez Ośrodek Pomocy Społecznej, czy jako jedyni w powiecie otrzymaliśmy dofinansowanie na bezpieczne przejście dla pieszych z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Milczy się o sukcesach a epatuje jedną liczbą wyjętą z prawie 150-stronicowego sprawozdania budżetowego. Problem polega na tym, że dzisiaj ludzie się nie słuchają. Nawet jeżeli ktoś przedstawia argumenty merytoryczne, to i tak pewnych osób to nie przekona. Mnie uczono tak, że jeśli ktoś coś mówi, to trzeba go wysłuchać, przemyśleć to, co mówi i jeżeli trzeba, to przyznać mu rację. Dzisiaj to się zatraciło. A sprzedaż nieuzbrojonych działek? Jeżeli chodzi o działkę w strefie przemysłowej, którą zamierzamy w najbliższym czasie sprzedać, to media w tej nieruchomości są poprowadzone. Umowa z Tauronem została zawarta. O braku czego więc mówimy? Jeżeli chodzi natomiast o działki pod budowę domów jednorodzinnych, to woda, gaz i sieć energetyczna są już doprowadzone. Nie wiem więc co to znaczy „nieuzbrojone”. Może ktoś myślał, że będą tam już drogi, chodniki i latarnie uliczne, a przecież tam jest teraz plac budowy. Jako gmina chcemy być atrakcyjni, chcemy mieć mieszkańców, nowe firmy. Najważniejszym celem jest rozwój. Ważny jest od dla mnie dzisiaj i jeśli mieszkańcy wybiorą mnie na następną kadencję, to nadal będzie dla mnie najważniejszy. Może to kogoś boli?

Express-miejski.pl (02.07.2017) informuje o szansach na podjęcie prac modernizacyjnych w obrębie ul. Kamienieckiej w Ząbkowicach Śląskich.

Ząbkowiccy radni na ostatniej sesji rady miasta wyrazili zgodę na wzięcie kredytu przez gminę. Oznacza to, że wkrótce ruszy wyczekiwany remont ul. Kamienieckiej. Od kilku miesięcy relacjonujemy na naszym portalu sytuację z przebudową tej drogi. Najpierw planowana inwestycja nie znalazła się na liście zadań przeznaczonych do dofinansowania z budżetu państwa. W wyniku oszczędności przetargowych udało się jednak wygospodarować w krajowej kasie dodatkowe pieniądze i zadanie zostało zakwalifikowane do 50 proc. Dofinansowania. Jak się okazało, skorzystanie przez gminę z dopłaty wcale nie było oczywiste. W maju burmistrz Marcin Orzeszek informował, iż w tej chwili na ul. Kamienieckiej trwają prace wodno-melioracyjne, a następnie do końca roku przewidywana jest tam wymiana rur gazowych i fizycznie niemożliwe jest wykonanie przebudowy trasy w 2017 roku. Był to warunek niezbędny, aby gmina mogła otrzymać środki zewnętrzne. Radni opozycyjni wskazywali, że to nie prace ziemne, a pustki w gminnej kasie i brak pieniędzy na wkład własny powodują, że remont jest odsuwany na boczny tor. Ostatecznie „gazowniczy problem” został rozwiązany. Duża w tym zasługa radnej Grażyny Sobór, która niejednokrotnie apelowała do Dolnośląskiej Spółki Gazownictwa o przyspieszenie terminu zakończenia prac. – To dzięki mojemu zaangażowaniu gazownia zadeklarowała wykonanie swojej części robót do końca sierpnia – mówiła radna. Od września remont drogi mógłby zatem ruszyć bez przeszkód, ale okazało się, że w budżecie nie ma pieniędzy na realizację inwestycji i potrzebne jest wzięcie kredytu. Na to zgodę musieli wyrazić radni, którzy na czerwcowej sesji przyjęli uchwałę dotyczącą zmian w budżecie i wzięcie kredytu w kwocie ponad 1.54 mln zł. Spora część tej sumy zostanie przeznaczona na remont 1.3 km odcinka ul. Kamienieckiej – od skrzyżowania z ulicą Chrobrego do skrzyżowania z ulicą Cukrowniczą. Szacunkowe koszty remontu to kwota ponad 2.6 mln zł, jednak po przetargu może ona ulec zmianie. Połowa kwoty zadania zostanie pokryta z dotacji, drugą część gmina dołoży ze środków własnych. Dzięki przyjęciu uchwały przez radnych, w mieście będą realizowane też nowe zadania inwestycyjne. 30 tys. zł zostało przeznaczone na przebudowę ulicy Daszyńskiego łączącą krajową ósemkę z drogą wojewódzką nr 385, 51 tys. zł na zmianę organizacji ruchu dla ul. Ziębickiej i Żeromskiego w Ząbkowicach Śląskich (wyprowadzenie ruchu ciężkiego poza miasto) czy 150 tys. zł na przebudowę kanalizacji deszczowej na ul. Powstańców Warszawy.

Ziębice Info (29.06.2017) odnotowuje kolejny etap sporu pomiędzy włodarzynią a rajcami w Gminie Ziębice.

Burmistrz Alicja Bira po raz kolejny nie uzyskała od Rady Miejskiej absolutorium, czyli akceptacji wykonania budżetu. Na dzisiejszej sesji radni Rady Miejskiej sześcioma głosami za, pięcioma przeciw i czterema wstrzymującymi się nie podjęli uchwały w sprawie sprawozdania z wykonania budżetu Gminy Ziębice za rok 2016 oraz udzielenia absolutorium Burmistrzowi Ziębic. Za udzieleniem burmistrz absolutorium głosowali: Zygmunt Celner, Stanisław Gruszka, Józef Kozłowski, Marek Kuriata, Zygmunt Kuriata oraz Krzysztof Lisowski. Przeciwko byli: Grzegorz Ciszewski, Jerzy Koprowski, Artur Piekarski, Agata Sobków oraz Wacław Iskra. Natomiast od głosu wstrzymali się: Daniel Kumaszka, Małgorzata Majewska-Stolarek, Beata Pustułka oraz Marek Zając.

DKL24.PL (01.07.2017) informuje o tym, jak radni Gminy Złoty Stok oceniają tamtejszą burmistrzynię.  

Członkowie Rady Miejskiej jednogłośnie udzielili absolutorium burmistrz Grażynie Orczyk. Oznacza to, że podzielili pozytywne oceny jej działalności finansowej w imieniu gminy wydane przez Regionalną Izbę Obrachunkową i Komisję Rewizyjną RM. Wynika z nich, że jako włodarz Złotego Stoku starała się utrzymać w ryzach plan dochodów oraz wydatków, przy tym nie wyhamowując rozwoju społeczno-gospodarczego miasta i gminy. Identyczne zadanie burmistrz postawiła sobie na rok bieżący. Nie odżegnuje się od pozyskiwania funduszy zewnętrznych, pozwalających inwestować w zadania najbardziej oczekiwane przez ogół mieszkańców. Równocześnie po wielokroć analizuje wydanie każdej złotówki z kasy gminnej.

Gazeta Ząbkowicka (nr 196/2017) opisuje dzieje kolejnictwa w Ząbkowicach Śląskich.

Powszechnie przyjęto, że wiek XIX był wiekiem pary, wiekiem silnej industrializacji, rozwoju przemysłu i postępu gospodarczego. Wszystko to jest prawdą. Co jednak spowodowało tak silny rozwój gospodarki? Jednym z najważniejszych czynników obok transformacji społecznych było wynalezienie i zastosowanie kolei, która w 2 pol. XIX wieku stała się głównym środkiem transportu zarówno towarowego, jak i osobowego. Oto przed mieszkańcami miast rysowała się piękna wizja wygodnego i szybkiego (jak na ówczesne czasy) sposobu przemieszczenia się, poznawania okolicy, co w rezultacie przyczyniło się do rozwoju turystyki. Wrocław swoje pierwsze połączenie kolejowe otrzymał w 1842 r. na odcinku Wrocław – Oława. Kilka lat później, tj. w 1855 r. w Ząbkowicach pojawiła się myśl doprowadzenia do miasta kolei. Zawiązał się komitet ze starostą ząbkowickim Freidrichem Groschke. W 1856 r. udzielono koncesji na budowę odcinka Ząbkowice Śląskie – Dzierżoniów. Prace przy budowie odcinka zakończono w 1858 r., kiedy dokonano oficjalnego otwarcia. Dla ruchu pasażerskiego wspomniana linia została oddana 1 października 1858 r. Wraz z doprowadzeniem do Ząbkowic zmienił się krajobraz miasta, w którego zniszczonej przez pożar kompozycji pojawił się gmach dworca. Aby zrozumieć dlaczego wygląda właśnie tak jak wygląda, należy zastanowić się nad postrzeganiem świata według człowieka żyjącego w epoce. W czasie rozwoju linii kolejowych wielu postrzegało ten proces w ciemnych barwach. Hałas i uprzemysłowienie stanowiły kontrast dla dawnego wiejsko-miasteczkowego życia. Coś co przywołuje negatywne skojarzenia, należy więc „odczarować”, nadać formę przyjemną dla oka, ale i funkcjonalną. Teraz jest już wiadome, dlaczego dworzec wrocławski jest taki, a nie inny. Podobnie było w Ząbkowicach. Dworzec oprócz tego, że stał się miejscem postojów pociągów, miejscem oczekiwania dla podróżnych, nabrał również cech stylowych przyjemnych dla oka. Jego wydłużona bryła została ciekawie zaakcentowana narożnymi modułami. W oszczędnej, choć wysublimowanej dekoracji elewacji dworca dostrzec można nawiązania do architektury romańskiej, której najlepszym odpowiednikiem w mieście jest jednak kościół bonifratrów. Na nowym dworcu znalazło się to, co powinno się tam znaleźć. Poczekalnie ze wskazaniem na klasy, w których można było nie tylko odpocząć, ale napić się i posilić. Prowadzona tu restauracja cieszyła się sporym uznaniem. Wraz z budową dworca wykształciła się również ulica do niego wiodąca, która otrzymała nazwę ul. Dworcowej, dziś. Al. Niepodległości, łącząca się z ul. 1 Maja, tworząc główny, reprezentacyjny szlak prowadzący do starego miasta, przy którym wnoszono liczne budynki użyteczności publicznej, gospody i ekskluzywne wille urzędników, lekarzy i przedsiębiorców.

Fanka.pl (28.06.2016) udostępnia na You Tube filmik promujący walory krajobrazowe Twierdzy Srebrna Góra.

Sport.PL (25.06.2017) ujawnia tajniki prywatnego życia pochodzącego z Ząbkowic Śląskich jednego z najlepszych polskich piłkarzy.

To był wyjątkowy dzień dla Piotra Zielińskiego i Laury Słowiak! Piłkarz reprezentacji Polski poprosił w swoją partnerkę o rękę w dniu jej urodzin. 23-letni pomocnik przygotował dla swojej ukochanej niespodziankę i ułożył z kwiatów napis: KOCHAM CIĘ.

Business Insider Polska (25.06.2017) publikuje interesujący materiał ekspercki nawiązujący do rządowego programu Mieszkanie+.

Większość ludzi potrzebuje zwykłych mieszkań, na które będzie ich stać. Muszą one powstawać w takich miejscach, by nie trzeba było dojeżdżać do pracy godzinami, wstawać o 4 rano, żeby zdążyć – mówi w rozmowie z Business Insider Polska Helmut Jahn, światowej klasy architekt, który odwiedził właśnie Polskę. Jahn mówi nam, dlaczego Mieszkanie plus to dobre rozwiązanie i dlaczego w takich projektach nie liczy się estetyka. Helmut Jahn zaprojektował ponad 100 dzieł architektonicznych na całym świecie. Wśród nich są m.in. kompleks Sony Center w Berlinie, najwyższy budynek w Filadelfii – One Liberty Place, port lotniczy w Bangkoku oraz apartamentowiec Cosmopolitan przy ul. Twardej 4 w Warszawie. Ten ostatni został uznany przez władze naszej stolicy za najlepszy budynek mieszkalny, który powstał w XXI wieku. Helmut Jahn odwiedził Warszawę, by odebrać nagrodę i wygłosić wykład na temat swoich prac. Przy tej okazji udało nam się z nim porozmawiać. Jeden z najwybitniejszych architektów XXI wieku opowiadał m.in. o ogromnej potrzebie budowania mieszkań w coraz bardziej zagęszczonych miastach, o tym, jak budować tanie mieszkania, co sądzi o programie Mieszkanie plus i czy kiedyś jeszcze wybuduje coś w Polsce.

Joanna Dobosiewicz, Business Insider Polska: Przyjechał Pan do Polski po raz pierwszy od 4 lat. Czy nasze miasto ma coś interesującego do zaproponowania pod względem architektonicznym? Może padły jakieś propozycje, by Pan coś jeszcze u nas zaprojektował? Helmut Jahn: Nie mieszkam w Europie, nie znam obecnych trendów architektonicznych, jakie tu panują. Co do Warszawy, to kiedy przyjechałem tutaj po raz pierwszy, żeby przyjrzeć się miejscu, w którym mam pracować, byłem pod wrażeniem. Porównywałem ją wtedy do byłego Berlina Wschodniego, choć dużo nowocześniejszego. Teraz niewiele zdążyłem zaobserwować. Jestem architektem i kiedy pojawia się propozycja, by stworzyć nowy budynek, zawsze jestem zainteresowany, więc niczego nie wykluczam. Oczywiście musi pojawić się klient, który za to zapłaci. Cosmopolitan to przykład nieruchomości z wyższej półki. Podczas wykładu wspominał pan o tanim budownictwie mieszkaniowym, które stanowi tak naprawdę codzienne zajęcie współczesnych architektów. Władze Polski mają plan na rozwiązanie potrzeb mieszkaniowych, m.in. przez program Mieszkanie plus, który polega na tanim wynajmie niedrogich mieszkań budowanych z pomocą rządu. Co Pan sądzi o takim rozwiązaniu? Chęć rządu, by współpracować przy tworzeniu nowych mieszkań, to ważna sprawa. Budynki takie jak Cosmopolitan to tylko niewielka część pracy architektów. Większość ludzi potrzebuje zwykłych mieszkań, na które będzie ich stać. Muszą one powstawać w takich miejscach, by nie trzeba było dojeżdżać do pracy godzinami, wstawać o 4 rano, żeby zdążyć. W wielu miastach na świecie są ludzie, którzy mieszkają tak daleko od miejsca zatrudnienia, że wstają o 4, a wracają do domu o 22 i właściwie nie mają życia. Każda inicjatywa, która może pomóc to zmienić, jest cenna. Podczas wykładu pokazywałem budynki powstające przy użyciu tanich materiałów. Są dowodem na to, że tanie budowanie nie musi być złe. Może być jak najbardziej solidne, porządne. To rola inżynierów, by były jak najbardziej funkcjonalne i komfortowe i nie kosztowały przy tym dużo. Ktoś może powiedzieć, że takie budynki są brzydkie. Odpowiadam na to, że budynki mieszkalne mają przede wszystkim służyć do mieszkania. Kwestie estetyczne są mniej istotne? Nawet dla architekta? O tym, czy budynek jest dobry, świadczy nie to, jak wygląda z zewnątrz, lecz przede wszystkim to, jak działa w środku. Największym grzechem architekta jest stworzenie budynku, który jest piękny, ale nie daje się z niego korzystać. Kilka lat temu mój znajomy zaprosił mnie do Rosji, żebym zaprojektował tam pewien budynek. Poszliśmy zobaczyć jeden z tamtejszych budynków mieszkalnych. Wprowadził mnie jakimś dziwnym wejściem, więc zapytałem, czemu nie możemy wejść drzwiami frontowymi. Odpowiedział, że to właśnie jest główne wejście. Dalej było tylko gorzej. Trudno się było w tym domu nie zgubić. Mieszkania były zbyt małe, a korytarz zbyt duży. Kiedy to powiedziałem, kolega zapytał: „Teraz już rozumiesz? Dlatego tutaj jesteś”.

Gdyby w lokalnych mediach został pominięty jakiś ważny temat – prosimy o kontakt  z nami – poprzez formularz TWOJA INFORMACJA. Zajmiemy się sprawą, o której do nas napiszesz.