W latach 1955-80, wbrew protokołowi wspólnej Komisji Rządu RP i Episkopatu Polski, sformułowanemu w związku z porozumieniem Państwo-Kościół z 14 kwietnia 1950 r., do wojska przymusowo wcielono około 3000 kleryków z diecezjalnych i zakonnych seminariów duchownych.

Czas nasilonych represji

Podczas pierwszych poborów klerycką wspólnotę próbowano atomizować i izolować. W tym celu rozrzucano pojedynczych alumnów po całym kraju, umieszczając ich w liniowych jednostkach wojskowych. To okazało się jednak nieskuteczne, bowiem alumni często wracali nie tylko bardziej dojrzali, ale i z kolejnymi kandydatami do kapłaństwa. W późniejszym okresie tzn. po 1962 r. zaczęto już metodycznie tworzyć system tzw. „jednostek kleryckich”. Przy czym każde odejście kleryków do wojska wiązało się z ogromną manifestacją. M.in. w Krakowie i Wrocławiu poborowych alumnów odprowadzano  wspólnotowo na dworzec główny. Trzystu, czterystu młodych uśmiechniętych mężczyzn szło z entuzjazmem przez miasto i śpiewało m.in. „Wojenko, wojenko”…

W efekcie, funkcjonowały już trzy  „kleryckie” kompanie (a późniejsze jednostki wojskowe) podległe bezpośrednio Głównemu Zarządowi Politycznemu Ludowego Wojska Polskiego (w latach 1965 -1968 szefem był gen. W. Jaruzelski). Ich ironiczno-eufemistyczna nazwa brzmiała – Bataliony Ratownictwa Terenowego. Stosowano w nich trzy diametralnie różne metody, przy bardzo odmiennej liczbie żołnierzy i proporcjach alumnów do ich „opiekunów” – liderów ZMS-u. Wspomniane jednostki specjalizujące się w resocjalizacji i tzw. „socjalistycznym wychowywaniu” kleryków jako  młodzieżowej reprezentacji „ciemnogrodu” „czarnej reakcji” i „wrogów PRL”, usytuowano początkowo w Szczecinie-Podjuchach, Gdańsku i Opolu. W 1965 r. jednostka w Opolu została przeniesiona do Brzegu, a jednostka z Gdańska do Bartoszyc – na Warmii. To tutaj w latach 1966-68 służył Jerzy Popiełuszko, a po nim w latach 1968-1970 i nawet w tym samym plutonie, także i Autor niniejszego artykułu). Przymusowy pobyt w wojsku był czasem represji, poniżania waszej godności i próbą łamania sumień. Zarazem Kościół w Polsce obok „zapisków więziennych” Prymasa Wyszyńskiego, pisał swój kolejny dramatyczny rozdział najnowszej historii (w taki oto sposób późniejsi kapłani zdobywali hart, moc Ducha i mądrość…).

Szykanowania

W tzw. „jednostkach kleryckich” na niekorzyść zmienił się sposób traktowania kleryków. Uczestnictwo w nabożeństwach było utrudnione (w niedzielę wyznaczano dodatkowe szkolenia, sprzątania, zabawy, wspólne i obowiązkowe wyjścia do kina), a ograniczano przepustki (najbardziej niezłomnym nawet na okres 3-6 miesięcy). Uniemożliwiano zarówno posiadanie modlitewników i książek  teologicznych (nawet tych wydanych w PRL-u za zgodą komunistycznej cenzury), jak i podręczników do nauki języków obcych. Uniemożliwiano zachowanie postu w piątki, jak prowadzenie zbiorowych głodówek na znak szykan. Co więcej próbowano kleryków indoktrynować podczas ideologicznych wykładów (także przy pomocy PRL-owskich księży kapelanów), wciągać w grupy zainteresowania, angażować w zespoły muzyczne grające na zabawach i imprezach, rozpijać, itp.. Często w ich otoczeniu pojawili się „eksi” (czyli ci, którzy już wcześniej definitywnie opuścili seminarium duchowne). Później zastąpili ich cywilni „opiekunowie”, donoszący na każdego z kleryków i wspólnie z oficerami politycznymi wytwarzającymi szczególny typ kartoteki, która zawierała szczegółową psychofizyczną charakterystykę każdego alumna żołnierza z jego mocnymi i słabymi aspektami.

W czasie trwania służby wojskowej kandydaci do kapłaństwa byli na różne sposoby szykanowani: zmuszano ich do wykonywania ciężkich, często bezsensownych prac fizycznych, uniemożliwiano praktyki religijne, fizycznie i psychicznie znęcano się nad nimi, a także zachęcano do porzucenia seminariów w zamian za pomoc w znalezieniu mieszkania, pracy oraz  stypendium na wysoko notowanych świeckich uczelniach. Nieznaczna część kleryków została pod wpływem silnej indoktrynacji złamana i nie wróciła po odbyciu służby wojskowej do seminariów. Inni zostali złamani psychicznie i w dodatku na oczach całego batalionu, niezdolnego żołnierza – alumna odbierali z koszar jego obolali rodzice. Przeważająca większość pozostała jednak wierna powołaniu i wytrwała w drodze do przyjęcia sakramentu kapłaństwa.

W sumie, przymusowa służba w kleryckich w jednostkach wojskowych miała odwieść kleryków od kapłaństwa osłabić ich psychicznie i fizycznie oraz dogłębnie ich rozpoznać, z myślą o przyszłej posłudze i karierze. Wbrew oczekiwaniom stała się wyjątkowym „poligonem” – cenną szkołą charakteru i życia zgodnego z wartościami. Było to szczególne forum wykuwania odwagi, męstwa, odpowiedzialności za Kościół i ojczyznę oraz przestrzenią ewangelizacji, autentycznych i trwałych przyjaźni, koleżeńskiej solidarności, honoru i prawdomówności. Był to czas modlitwy i postu oraz tajnego studiowania i tworzenia kultury (kabarety, utwory sceniczne, pieśni, poezja…). W sumie, alumni – żołnierze odkrywali prawdziwość ewangelicznych obietnic (m. in. Mt 18,20 – ”gdzie dwóch lub trzech gromadzi się w imię moje, tam Ja jestem pośród nich”), wartość „wysokiej miary życia codziennego” i głęboki sens życia Dekalogiem. Ich skarbem cenniejszym niż złoto stawała się postawa „więcej być”, czyli podążanie za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, wytrwałością, łagodnością…(zob. Syr 29, 11; 1 Tm 6, 11b; Ef 1,10).

Biskup polowy o  służbie wojskowej w kleryckich jednostkach Ludowego Wojska Polskiego

W homilii wygłoszonej  11 lutego 2017 r. w katedrze polowej WP  w Warszawie, Biskup Józef Guzdek przypomniał promowanym kapłanom i uczestnikom uroczystej Eucharystii, że kolejnym uderzeniem władz komunistycznych w Kościół było utworzenie, wbrew wcześniejszym porozumieniom, jednostek do których przymusowo wcielano studentów diecezjalnych i zakonnych seminariów duchownych. Władze PRL-u, powołując kleryków do odbycia zasadniczej służby wojskowej, zamierzały odciągnąć od kapłaństwa jak największą liczbę alumnów, lub osłabić ich stan zdrowia tak psychicznego, jak i fizycznego oraz ukarać niepokornych  i niezastraszonych biskupów. Zdemontować fakultety teologiczne i wyższe seminaria duchowne oraz zniechęcić i odstraszyć potencjalnych studentów teologii. Jednym słowem usiłowano osłabić Kościół, który był duszą narodu i jego moralnym kręgosłupem.

„Przymusowy pobyt w wojsku był czasem represji, poniżania waszej godności i próbą łamania waszych sumień. Jednak oparliście się tej próbie i wyszliście zwycięsko z tamtych doświadczeń. Zyskaliście wiele. Nie tylko umocniliście się w wierności Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie, ale niejako od środka poznaliście śmiertelnego wroga, jego metody i ludzi służących bezbożnej ideologii” – powiedział hierarcha awansowanym księżom.

Zdaniem ordynariusza wojskowego – „służba w jednostkach kleryckich zamiast złamać przyszłych kapłanów, pozwoliła zdobyć doświadczenie funkcjonowania aparatu bezpieczeństwa, którego celem było zniszczenie Kościoła i duchowe zniewolenie całego narodu. Podobnie jak Prymas Wyszyński [podczas swego internowania], mogliście powiedzieć, że patrząc na oficerów politycznych Wojska Polskiego, ich morale i niecne praktyki, można było mieć nadzieję, że w przyszłości na polskim niebie rozbłyśnie jutrzenka wolności”.

Biskup Guzdek podkreślił, że to dzięki posłudze  alumnów – żołnierzy „wielu odzyskiwało wewnętrzną wolność i podejmowało próbę zmagania się z mocami ciemności. Macie za sobą doświadczenie Wielkiego Piątku. Wasza miłość do Boga i wierność Ojczyźnie zostały wypróbowane jak złoto w tyglu. Przymusowa służba wojskowa i związane z nią upokorzenia, a następnie praca duszpasterska, której często towarzyszyły szykany władzy ludowej, ostatecznie przyniosły błogosławiony owoc. Z perspektywy minionych lat dostrzegacie lepiej, że poprzez te niełatwe dwa lata służby wojskowej Pan Bóg przygotował Was do wielu ważnych zadań w Kościele i w naszej Ojczyźnie”.

Geneza oficerskich promocji byłych alumnów – księży niezłomnych

Minister Obrony Antoni Macierewicz w trakcie uroczystości zorganizowanej dla byłych alumnów żołnierzy, w kościele w którym przed 35. laty posługiwał ks. Jerzy Popiełuszko, powiedział m.in.: „Ludowe Wojsko Polskie, formacja tak się nazywająca, powstała nie dla obrony Ojczyzny, nie dla obrony narodu polskiego, nie dla walki o niepodległość, lecz powstała, jako formacja realizująca dokładnie przeciwne zadania. Wy byliście tą elitą narodu, która szczególnie dramatycznie została tym narzędziem represji dotknięta”. Kontynuując swoją wypowiedź stwierdził: „Chcemy jasno powiedzieć, dzisiaj wraca sprawiedliwość, dzisiaj wraca prawda. Dobrzy muszą zostać nagrodzeni, źli muszą zostać ukazani. (…) Te nominacje są jedynie skromnym symbolem, którym Ojczyzna znaczy waszą wielką służbę” (Warszawa, 12.11.2016).

Prawda o alumnach polskich seminariów w liczbie ok. 3 tys., którzy w czasach komunistycznego zniewolenia zostali przymusowo wcieleni w szeregi ludowego Wojska Polskiego miała być przemilczana, a nawet zapomniana – powiedział biskup polowy WP Józef Guzdek 11 lutego br.. Dopiero męczeńska śmierć ks. Jerzego Popiełuszki, a następnie jego beatyfikacja na pl. Józefa Piłsudskiego pozwoliły przerwać zmowę milczenia i uchylić rąbka tajemnicy o prześladowaniu polskiego duchowieństwa.  Wreszcie nawet polskiej prasie było głośno, ale nadal tylko o ks. Jerzym, ale przecież dziś wśród nowo promowanych alumnów żołnierzy jest aż 26 jego kolegów z bartoszyckiej jednostki.  Są tu także obecni  i ci, którzy w przebywali z nim w tej samej żołnierskiej izbie, kontynuował Biskup Polowy.

Zanim jednak doszło do decyzji Prezydenta RP o promocji oficerskich dla byłych alumnów-żołnierzy, środowisko księży, którzy byli zmuszeni do przerwania studiów seminaryjnych i odbycia służby wojskowej, kilkakrotnie zwracało uwagę na ten fakt  niesprawiedliwości i traktowania ich nie tylko jako obywateli drugiej klasy, ale wręcz wrogów państwa polskiego. W konsekwencji różne gremia księży, byłych żołnierzy LWP, zwracały się do kolejnych prezydentów RP, ministrów obrony narodowej, przewodniczących Konferencji Episkopatu Polski oraz biskupów polowych z prośbą o zauważenie i docenienie ich przymusowej, dwuletniej służby w wojsku. Postulowano mianowanie ówczesnych alumnów-żołnierzy na pierwszy stopień oficerski, tak jak to miało miejsce w przypadku studentów świeckich uczelni, którzy przechodzili znacznie krótsze przeszkolenie wojskowe. I dopiero teraz, tzn. po ponad 50 latach, ich postulaty i wnioski są stopniowo uwzględniane.

W ostatnich latach o pomoc w odnalezieniu i nawiązaniu kontaktu z byłymi klerykami-żołnierzami został poproszony Ordynariat Polowy, który otrzymał odpowiedzi od 1050 byłych alumnów-żołnierzy. Ankiety zostały przekazane do Departamentu Kadr Ministerstwa Obrony, który na ich podstawie zebrał dokumentację i sporządził wniosek awansowy. Księży – zgodnie z konstytucją – na pierwszy stopień oficerski, podporucznika rezerwy, mianował prezydent Andrzej Duda. Uczynił to na wniosek szefa MON Antoniego Macierewicza (nb. stopień ten nie wiąże się z przywilejami przewidzianymi dla oficerów zawodowych).

Przywracanie sprawiedliwości, polskiej tradycji oraz znaków polskiej armii

Z racji wręczania promocji oficerskich kolejnym księżom Minister Obrony powiedział m.in.: Ludowe Wojsko Polskie, formacja tak się nazywająca, powstała nie dla obrony Ojczyzny, nie dla obrony narodu polskiego, nie dla walki o niepodległość, lecz powstała, jako formacja realizująca dokładnie przeciwne zadania. Wy byliście tą elitą narodu, która szczególnie dramatycznie została tym narzędziem represji dotknięta. Wtedy, gdy były tylko szyki zaciężne, to wy tworzyliście armię duchową. Dzięki temu żołnierze polscy bez względu na to, jakie musieli wykonywać rozkazy zawsze pamiętali, że mają obowiązek służyć Bogu i Ojczyźnie. Ta myśl przetrwała i stała się źródłem odbudowy polskiej armii, to dzięki Wam w olbrzymim stopniu – podkreślał szef resortu obrony RP.

„Tak jak przywracamy dzisiaj do polskiej tradycji, do znaków polskiej armii, do jej historii i fundamentów żołnierzy niezłomnych, tak przywracamy też księży niezłomnych, czyli Was” – mówił Antoni Macierewicz. Szef MON zarazem przypomniał, że o sile armii nie stanowi mundur, uzbrojenie, ale duch i wartości, którym żołnierze służą. „To nie my wam nadajemy patenty, to Wy nam musicie ciągle ten patent wartości stale polskiej armii przekazywać” – dodał Minister Obrony. I dlatego to wy tę armię tworzyliście cały czas, nawet jeśli nie było jej widać na zewnątrz. Dzisiaj składamy Wam hołd. Ale składając Wam hołd mówimy, służcie Polsce dalej, bo was potrzebujemy. Potrzebujemy takiego ducha, potrzebujemy tych wartości, właśnie takiej determinacji jaką wtedy, w Brzegu, Bartoszycach i w innych obozach, w Drawsku Pomorskim, wykuwaliście, przekazywaliście, pokazywaliście że można.” Dodał, że wojsko tworzą nie tyle mundury i uzbrojenie, lecz przede wszystkim duch i wartości. Przywracanie wojska narodowi to zadanie, które wśród innych spada na ministra obrony narodowej. W ramach tego zadania jest także sprawienie by wojsko nie było symbolizowane przez postacie, które poniżają: tradycję, dorobek i godność wojska polskiego. Myślę o ludziach, którzy pracowali dla sowieckich służb.

Uroczystość wręczenia patentów oficerskich duchownym z jednostek kleryckich

11 lutego 2017 r. uroczysta Msza św. rozpoczęła się od wprowadzenia sztandaru Wojska Polskiego i odśpiewania Mazurka Dąbrowskiego. We Mszy św. uczestniczyli minister Antoni Macierewicz, gen. broni Leszek Surawski, szef Sztabu Generalnego, gen. dyw. Jan Śliwka, zastępca Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, gen. bryg. Robert Głąb, dowódca Garnizonu Warszawa, gen. bryg. pil. Tadeusz Mikutel, szef sztabu Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, Radosław Peterman, dyrektor Departamentu Kadr, rodziny i przyjaciele nominowanych na pierwszy stopień oficerski księży.

Po Eucharystii celebrowanej w intencji żołnierzy-alumnów z okresu 1959-1980, odczytano postanowienie prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy o mianowaniu kolejnych alumnów – żołnierzy na pierwszy stopień oficerski (tym razem dotyczyło to grona 207 duchownych). Następnie 161. obecnym księżom minister obrony narodowej Antoni Macierewicz wręczył patenty oficerskie oraz książki „Oficer polski” Tadeusza Hołówki z celną dedykacją  Pana Ministra. W tym ważnym akcie towarzyszył mu ks. bp Guzdek.

Minister obrony narodowej zaznaczył, że z dumą wręczał patenty podpisane przez prezydenta RP, dziękował za służbę i gratulował wejścia do korpusu oficerskiego – Jesteście Polsce i polskiej armii potrzebni. Polska armia jest dumna, że ma takich oficerów, że mieliśmy ich zawsze. Dzisiaj tylko poświadczamy, że jesteście solą ziemi i solą polskiej armii, że jesteście jej prawdziwym korpusem oficerskim – powiedział. Minister Antoni Macierewicz podkreślił, że byli klerycy-alumni odbierając nominacje odpowiadali: „ku chwale Boga i Ojczyzny”.  Przez tę aklamację przypominaliście o tych najwyższych wartościach i o tym, za co pokolenia Polaków płaciły krwią – powiedział. W tej części uroczystości, Chór Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego odśpiewał „Hymn do miłości Ojczyzny”.

Ks.  prof. dr hab. Tadeusz Fitych

POPRZEDNI FRAGMENT TYDZIEŃ TEMU KONTYNUACJA ZA TYDZIEŃ