W okresie od listopada 2016 r. do 11 lutego 2017 r.  Ministerstwo Obrony Narodowej, w trzech następujących po sobie komunikatach, informowało opinię publiczną, że decyzją zwierzchnika Sił Zbrojnych RP, prezydenta Andrzeja Dudy kolejne grono księży, spośród ok. 3000 alumnów-żołnierzy, którzy odbyli służbę wojskową w kleryckich jednostkach Ludowego Wojska Polskiego, zostało mianowanych na stopień podporucznika.

Pierwsza ze wspomnianych uroczystości odbyła się 12 listopada ubiegłego roku w żoliborskim kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie (nb. przed 35 laty  bł. ks. Jerzy właśnie tutaj celebrował pierwszą Mszę św. za ojczyznę, a od lutego 1982 r. do września 1984 r. sprawował  ich aż 29). Po uroczystej mszy św. koncelebrowanej przez biskupa polowego Wojska Polskiego Józefa Guzdka, Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz wraz z delegacją kapłanów – młodszych oficerów, złożył kwiaty przed grobem bł. ks. Jerzego Popiełuszki, byłego alumna żołnierza – jednego z najwybitniejszych kapłanów niezłomnych. 11 lutego 2017 r., podczas – trzeciej z kolei – promocji oficerskiej (tym razem dla 161 byłych alumnów żołnierzy), komentując te wydarzenia, biskup  polowy WP Józef Guzdek powiedział: „po to wracamy do wydarzeń z przeszłości, aby odpowiedzialnie zatroszczyć się o teraźniejszość i przyszłość naszego narodu. Przyszłość naszej Ojczyzny można budować na wartościach, które najpełniej opisują i wyrażają trzy słowa wypisane na wojskowych sztandarach: Bóg Honor Ojczyzna. Tylko te wartości stanowią stabilny fundament narodu i państwa”.

Walka PRL-u o socjalistyczny kształt duszy narodu i człowieczeństwa

Wspomnianego już dnia, biskup polowy Józef Guzdek powiedział w homilii: „Jutrzenka wolności nie mogła jednak rozbłysnąć w naszej Ojczyźnie. Jej nikły płomyk został zdeptany butem sowieckiej armii, jej służb specjalnych i polskich kolaborantów, którzy starali się narzucić nowe pęta niewoli polskiemu narodowi. Solą w oku komunistycznej władzy w sposób szczególny był Kościół katolicki. Polskie duchowieństwo, które poniosło ogromne straty w czasie II wojny światowej, otrzymało drugi cios zadany pięścią władzy ludowej”. Kościół  nadal był jedyną, niepodporządkowaną partii strukturą społeczną i religijną, stąd to totalitarny system komunistyczny nie mógł go tolerować. Mówiąc krótko: zniewolenie społeczeństwa, wymagało zniewolenia Kościoła.

W efekcie, z pewnym uproszczeniem możemy wskazać  chociażby sześć zasadniczych etapów walki o duszę narodu, toczonej  z Kościołem przez komunistów (sterowanych z Moskwy). W pierwszej fazie, bezpośrednio po zakończeniu II wojny światowej Kościół katolicki był w Polsce jedną z instytucji najbardziej narażonych na represje komunistyczne. Pierwsze lata przebiegły jeszcze przy posiadaniu względnej swobody i nie zapowiadały zaostrzenia kursu ze strony państwa komunistycznego. Rządzący zastosowali bowiem taktykę maskowania swoich zamiarów.

Sytuacja zmieniła się po 1947 r. Na drugim etapie charakteryzowanych relacji,  komuniści przystąpili już do bezpośredniej konfrontacji z Kościołem katolickim.  Poświadczało to m.in. powołanie wyspecjalizowanej komórki resortu bezpieczeństwa i Urzędu do spraw Wyznań na rzecz rozpracowywania Kościoła. W efekcie następowała zmasowana dezintegracja polskiego Kościoła. I tak, w samym Episkopacie poprzez burzenie jedności biskupów, a następnie w relacjach duchowieństwa z biskupami i wiernych z duchowieństwem. Prześladowania księży, usuwanie nauki religii ze szkół, przejęcie majątku Caritasu (i obsadzenie go reżimowym zarządem), likwidacja prasy katolickiej, ograniczanie działalności opiekuńczo-wychowawczej, to tylko niektóre destruktywne działania PRL. Zmiana polityki zaznaczyła się w roku 1948, gdy za pomocą terroru komuniści umocnili już swoją władzę. Podobnie, jak po rewolucji bolszewickiej w Rosji, i w naszej ojczyźnie zaczęto przedstawiać Kościół jako wroga nowego ustroju i Polski, powiązanego z amerykańskim imperializmem i Watykanem (ten był w Związku Sowieckim symbolem wroga nr 1). Pierwszy komunistyczny przywódca Polski Ludowej – Bolesław Bierut prezydent RP, przebywał w sierpniu 1949 r. w Moskwie, gdzie od Stalina otrzymał instrukcję, dotyczącą zasad prowadzenia polityki wyznaniowej. W jego notatkach znajdujemy m.in. zapis dyrektywy: „Przy klerze nie zrobicie nic, dopóki nie dokonacie rozłamu na dwie odrębne i przeciwstawne sobie grupy, propaganda masowa to rzecz konieczna, ale samą propagandą nie zrobi się tego, co potrzeba”.  W efekcie już na przełomie 1949 i 1950 r. został powołany do życia rozłamowy  ruch tzw. księży patriotów.

Na etapie trzecim, najbardziej spektakularnym uderzeniem w Kościół w naszej Ojczyźnie było obok licznych aresztów i procesów przeciwko biskupom i księżom, uwięzienie Prymasa  Polski kard. Stefana Wyszyńskiego (1948-1981; nb. pomimo iż wcześniej był on inicjatorem porozumienia z władzami komunistycznymi z 14 lutego 1950 r.).  Trwało ono od 25 września 1953 r. do 26 października 1956 r. Kard. Wyszyński okazał się jednak niezłomnym, a czas aresztowania wykorzystał na różne sposoby  dla umocnienia Kościoła. Opracował program autoewangelizacji Polaków i umocnienia chrześcijańskiej tożsamości. Zarazem z bliska i od środka, poznał działanie komunistycznego systemu zniewalania narodu i  nastawienie jego funkcjonariuszy. To mu pomogło w dalszym zmaganiu się z wrogiem, aż do ostatecznego zwycięstwa. Prymas Wyszyński, gdy poznał słabości wroga, zaczął pisać program duchowej odnowy Kościoła w Polsce. Realizował ten plan z nadzieją, a zarazem pomny proroczych słów swego charyzmatycznego poprzednika ks. kard Hlonda, że ostateczne zwycięstwo przyjdzie przez Maryję. Postanowił więc, by  kopia obrazu Matki Bożej z Jasnej Góry zaczęła nawiedzać parafie, wioski i miasta w celu przygotowania narodu do uroczystych obchodów millenium chrztu Polski. Wówczas władza ludowa przeraziła się i zdecydowano uderzyć w Kościół po raz kolejny i tak oto mamy czwarty etap represji.

Po jedynie pozornej odwilży i normalizacji stosunków (nb. w lutym 1956 r. Chruszczow potępił stalinizm), po październiku 1956 r. komuniści szybko powrócili do walki z Kościołem. Władze starały się przeciwstawiać millenium chrztu Polski, fakt tysiąclecia państwa polskiego. Tym razem, jednym z celów władzy ludowej była likwidacja szkolnictwa katolickiego, czyli laicka, a wręcz ateistyczna formacja intelektu i duszy młodego pokolenia. Po zamknięciu większości niższych seminariów duchownych, ekipa Gomułki przystąpiła do energicznej rozprawy z wyższymi seminariami duchownymi. Z chwilą, kiedy próby ograniczenia ich autonomii zakończyły się niepowodzeniem, zastosowano już bardziej brutalne metody.  Jedną z nich było powoływanie alumnów do służby wojskowej. Trwało to przez jedno ćwierćwiecze – lata 1955-1980 (i to pomimo porozumienia Rządu z Episkopatem z 14 kwietnia 1950 r.).

Wręczanie alumnom wyższych seminariów duchownych dokumentów poboru do Ludowego Wojska Polskiego, stanowiło jedną z form uderzenia w biskupów diecezjalnych. Miała to być skuteczna forma nacisku na Prymasa Polski i Episkopat w celu wymuszenia ustępstw. Zarazem była to próba zdezorganizowania toku studiów seminaryjnych oraz zastraszenia i odciągnięcia jak największej liczby alumnów od kapłaństwa. Ponadto był to wyrafinowany i systemowy sposób gromadzenia możliwie pełnych danych o osobowości kleryków, kontynuujących studia seminaryjne po ukończeniu służby wojskowej. Dane te miał wykorzystywać IV Departament MSW (utworzony 9 VI 1962 r.; od 1944 r. analogiczne zadania realizowały różne jednostki SB) w kontynuowaniu walki z Kościołem (zajmował się walką z wrogą „antypaństwową” działalnością kościołów i związków wyznaniowych. Ewidencjonowaniem i dokumentowaniem m.in. działalności kleru katolickiego i innych wyznań…).

Służba wojskowa alumnów to swoista kara dla biskupów. Dotykała najbardziej tych którzy nie ulegali władzy i w swoich jednoznacznych wystąpieniach stawali w obronie wolności czy sprawiedliwości społecznej. W konsekwencji,  kandydaci na kapłanów z niektórych diecezji byli powoływani do wojska częściej i liczniej niż z innych. W ciągu całego okresu, w którym prowadzono pobór alumnów – żołnierzy, czyli w latach 1955–1979, najwięcej studentów filozofii i teologii  wcielono do wojska z seminarium: przemyskiego (303 poborowych), katowickiego (227), wrocławskiego (221) i krakowskiego (204). W Lublinie  wezwanie do jednostek kleryckich otrzymało tylko 2 kleryków, w Szczecinie 8, a w Koszalinie 9. W sumie służbę wojskową pełniło 2.922 kleryków  (tzn. 2.722 z seminariów diecezjalnych, a tylko 200 z zakonnych).

Na lata osiemdziesiąte XX w. przypada apogeum autorytetu Kościoła – jest to etap piąty naszej charakterystyki. Nie zakończyły się jednak represje władz (m.in. napady na księży i ich tajemnicze zgony). Za pontyfikatu Jana Pawła II (nb. polska ekipa służby bezpieczeństwa na Rzym i Watykan liczyła ponad stu funkcjonariuszy SB; a już 13 maja 1981 r., i to najprawdopodobniej na zlecenie ZSRR, dokonano zamachu na Jana Pawła II) i dzięki Jego nauczaniu oraz papieskim pielgrzymkom doszło m.in. do powstania ruchu solidarność (ks. Jerzy Popiełuszko stał się jego charyzmatycznym kapelanem). Kościół  był  w tym okresie znaczącą ostoją nie tylko dla opozycji i pełnił rolę mediatora w dialogach z władzami, a wreszcie miał swój znaczący udział w demontażu PRL. Jednym z przełomowych momentów tego okresu było uprowadzenie i zabójstwo ks. Jerzego Popiełuszki (+19 X 1984) zorganizowane i przeprowadzone przez wysokich rangą oficerów IV Departamentu MSW. Nie wolno nam jednak zapomnieć pozostałych duchownych, którzy zginęli w okresie przemian; w 1989 roku: ks. Sylwestra Zycha, ks. Stanisława Suchowolca oraz ks. Stefana Niedzielaka, wielkiego bojownika o  upamiętnienie prawdy o ludobójstwie w Katyniu.

Na etapie szóstym, trwającym do dzisiaj, Kościół realizuje swą misję (uświadamianą m.in. podczas 1050 rocznicy chrztu Polski) w obliczu pluralizmu politycznego i ideologicznego oraz globalnego zagrożenia neomarksizmem. W III Rzeczypospolitej z trudem odzyskującej niezależność, wypracowano nowy kształt współpracy pomiędzy Kościołem a państwem na rzecz dobra wspólnego (wyrazem tego jest m.in. konkordat). Dokonuje się zarazem autonomiczny proces weryfikacji wysokiego – bowiem ok. 90 % szacunku liczby wiernych, w aspekcie autentyzmu mierzonego kryteriami ewangelicznymi, przy równoczesnym rozwijaniu  charyzmatów polskiego katolicyzmu i rozpoznawaniu patologii niszczących Kościół od wewnątrz.

System karnych i destrukcyjnych kompanii i jednostek kleryckich LWP

Jak żaden inny dokument, prawdziwe nastawienie kierownictwa partyjnego do polskiego Kościoła na początku lat 80. (nb. 6 lat po wyborze Jana Pawła II),  bardzo jednoznacznie i dobitnie odsłaniają słowa wystąpienia pierwszego sekretarza KC PZPR gen. Wojciecha Jaruzelskiego, wygłoszone na początku listopada 1984 r. Stwierdził on: „U nas część towarzyszy traktuje Kościół, religię – jako nazwijmy to znów obrazowo, dziedziczną chorobę, która nas toczy od tysiąca lat, i uważa, że można jakimś wstrząsem tę chorobę wyleczyć. Z kolei Kościół uważa, że partia, socjalizm to jest nowotwór, który się pojawił w tym narodzie. Z tym, że jedni z nich uważają, że jest to nowotwór złośliwy, który trzeba jak najszybciej usuwać i robić wszystko, żeby on z życia narodowego został usunięty. A drudzy traktują to jako nowotwór niezłośliwy, no który trzeba od czasu do czasu nakłuwać, no ale z którym trzeba żyć i go tolerować. I ja myślę, towarzysze, [że] my się musimy przyzwyczaić do [tej] dziedzicznej choroby. To nie znaczy, że z nią się godzić, a to znaczy, że nie dopuszczać do tego, aby ona się rozpowszechniała, rozszerzała. A na odwrót, robić wszystko, żeby wszędzie tam, gdzie można, ona się cofała” (zob. G. Majchrzak, J. Żaryn, Dwa nowotwory, „Biuletyn IPN” 10(45) z października 2004 r.).

W PRL powoływanie kleryków do wojska było jedną z ewidentnych szykan, form represji wobec Kościoła katolickiego w czasach komunistycznego zniewolenia. Zgodnie z Zarządzeniem Ministra Obrony Narodowej nr 33/MON z 14 kwietnia 1959 r. (przeznaczonym wyłącznie do użytku wewnętrznego komisji poborowych) poborowi duchowni i zakonnicy oraz alumni seminariów, którzy nie przedstawili zaświadczeń z Wydziału ds. Wyznań, mieli zostać poddani przeglądowi lekarskiemu i skierowani do służby wojskowej. O tym, ilu alumnów i z których seminariów zostanie wcielonych decydował Urząd ds. Wyznań we współpracy z Głównym Zarządem Politycznym Wojska Polskiego. W PRL-owskiej strategii  uderzania w „wieczernik polskiego Kościoła” można wyróżnić przynajmniej trzy etapy w organizacji kleryckiej służby wojskowej. Odpowiada im dobór stosowanych metod na rzecz przymusowej ateizacji i indoktrynacji. Prowadzono je pod czujnym okiem towarzysza Jaruzelskiego, szefa Głównego Zarządu Politycznego WP w latach 1960 – 65.

Etap pierwszy obejmuje lata 1959 – 1964. W tym okresie klerycy – żołnierze odbywali dwuletnią zasadniczą służbę wojskową w tak zwanej „diasporze”. Byli wcielani do różnych formacji i jednostek wojskowych pierwszego rzutu, to znaczy bojowych, na terenie całego kraju. Etap drugi to lata 1965 – 1972, gdy utworzono tak zwane kompanie kleryckie w regularnych jednostkach liniowych, co miało zwiększyć możliwość stosowania indoktrynacji, i odseparować kleryków od środowiska i świata zewnętrznego. Etap trzeci obejmuje lata 1973 – 1980 i przypada na schyłkowa fazę „wojskowego eksperymentu” władz PRL. Był to okres powolnego wycofywania się władz z wcześniejszych założeń i łagodzenia postaw wobec alumnów Znajduje to odbicie w stopniowym zmniejszaniu się stanu jednostek kleryckich. W największej jednostce kleryckiej w Bartoszycach liczba pełniących tam służbę wojskową kleryków wynosiła w kolejnych latach: 1967 – 320 alumnów; w 1970 – 290 alumnów, w 1972 – 180, a w 1980 (na krótko przed rozwiązaniem jednostki) już tylko – 102 alumnów. Drugim jeszcze bardziej wymownym aspektem tego fenomenu jest stopniowe zamykanie całych jednostek wojskowych. W konsekwencji na Wielkanoc 1980 r. zamknięto Batalion Ratownictwa Terenowego w Bartoszycach.

Ks.  prof. dr hab. Tadeusz Fitych

POPRZEDNI FRAGMENT TYDZIEŃ TEMU KONTYNUACJA ZA TYDZIEŃ