„Kościół zawsze staje po stronie prawdy. Kościół zawsze staje po stronie ludzi pokrzywdzonych. Dzisiaj Kościół staje po stronie tych, którym odebrano wolność, którym łamie się sumienie”.  (z pierwszej homilii bł. ks. Jerzego Popiełuszki na Żoliborzu w 1982 r.)

Należy z wdzięczną pamięcią wspomnieć prof. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który dzień 1 marca – swoją decyzją – uczynił dniem pamięci o żołnierzach, których wyklęto – o Żołnierzach Niezłomnych. Przypadający 1 marca Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” ustanowił w 2011 r. parlament – „w hołdzie Żołnierzom Wyklętym – bohaterom antykomunistycznego podziemia, którzy w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, walcząc o prawo do samostanowienia i urzeczywistnienia dążeń demokratycznych społeczeństwa polskiego, z bronią w ręku, jak i w inny sposób przeciwstawili się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu”. Żołnierzami Niezłomni byli Ci, dzięki którym istnieje dzisiaj niepodległe Państwo Polskie. To oni rozumieli doskonale, że niepodległość dla każdego narodu jest najcenniejsza. „W czasach pogardy, w czasach strachu, w czasach przemocy, to oni mieli odwagę walczyć o niepodległość Polski” (minister A. Macierewicz).

W ostatnich latach, nie tylko patriotyczna młodzież, ale i autentyczne elity naszego narodu coraz głośniej mówią i piszą o rzadko spotykanym heroizmie Żołnierzy Wyklętych i ich „nieprawdopodobnych” zasługach dla Polaków, do których zalicza się m.in. obrona polskiej tradycji, wartości i przekazywanie idei niepodległości. Tego roku, w przeddzień dnia „Żołnierzy Wyklętych”, swój podziw dla ich  patriotyzmu i niezłomności,  uznanie dla tych którzy „wsiewali w serca Polaków ziarno nadziei na lepszą przyszłość” wyraził m.in. ksiądz biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek. W katedrze polowej WP powiedział on: „Gdy wiele narodów Europy Zachodniej cieszyło się wolnością, naród polski doświadczył kolejnego zniewolenia. Znaczna część polskiego społeczeństwa nie wyraziła zgodny na plan wprowadzenia nowego porządku przez totalitarną władzę. Wielu Polaków nie złożyło broni. Zbrojne, antykomunistyczne podziemie podjęło walkę z funkcjonariuszami NKWD i UB, którzy wprowadzali i utrwalali komunistyczny rząd. Żołnierze Niezłomni nie pytali o sens tej nierównej walki. Nie mieli wątpliwości czy należy płynąć pod prąd – do źródła. Uznali, że nie można pójść na współpracę z wrogami narodu. Byli przekonani, że nie ma innej drogi, jeśli nie chcemy znikczemnieć, skarleć i umierać w pogardzie i lekceważeniu przez inne narody. Wierzyli, że zostali ocaleni nie tylko, aby żyć – ale, aby dać świadectwo”.

„Żołnierze Wyklęci” w liczbie ok 30 tysięcy, to wyjątkowo odważni i zdeterminowani polscy żołnierze, którzy jako ochotnicy, podczas okupacji niemieckiej wstąpili do podziemnego wojska, podporządkowanego rządowi Rzeczypospolitej. Fakt, że byli ochotnikami, a nie żołnierzami z poboru oznacza, że w ich przypadku ładunek patriotyzmu musiał być znacznie wyższy od przeciętnego. To powodowało, że z punktu widzenia każdego okupanta stanowili element wyjątkowo niebezpieczny i przeznaczony do likwidacji, podobnie, jak i osoby obdarzone zdolnościami przywódczymi (ok. 45 tys. jedynie na Kresach Wschodnich). Niezłomni Żołnierze zostali wyklęci przez komunistów, a zagrożeni eksterminacją stawiali zdecydowany opór, którego nie można jednak nazwać „wojną domową” (gdyż był on pozbawiony celu politycznego). Stało się to faktem zwłaszcza po konferencji w Jałcie w lutym 1945 r., kiedy to zachodni alianci (amerykański prezydent Franklin Delano Roosevelt i brytyjski premier Winston Churchill), ostatecznie sprzedali Polskę Józefowi Stalinowi. Pamięć o Żołnierzach Wyklętych miała na zawsze zaginąć.

Moralny tryumf Żołnierzy Wyklętych  odsłania m.in.  jeden z ostatnich grypsów płka Łukasza Cieplińskiego (+ 1 III 1951), prezesa IV Zarządu Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Napisał go za kratami więzienia na Rakowieckiej (nb. wreszcie powstanie tu największe w Europie muzeum ku ich czci). Zawarł w nim swój testament: „Odbiorą mi tylko życie. A to nie najważniejsze. Cieszę się, że będę zamordowany jako katolik za wiarę świętą, jako Polak za Polskę niepodległą i szczęśliwą, jako człowiek za prawdę i sprawiedliwość. Wierzę dziś bardziej niż kiedykolwiek, że idea Chrystusowa zwycięży i Polska niepodległość odzyska, a pohańbiona godność ludzka zostanie przywrócona”. Można twierdzić, że jest to synteza przesłania wszystkich Niezłomnych Żołnierzy Wyklętych – „Inki”, „Łupaszki”, „Zapory”, „Ognia”, „Lalka”. Tysięcy uczestników podziemia niepodległościowego którzy świadomie oddawali swe życie, heroicznie walcząc z komunistami o Świętą Sprawę – o Polskę na miarę Bożych zamiarów – niezłomną, piękną i silną solidarnością i mocą Ducha oraz czystą jak łza.

Niestety, ale  nadal – jak to podkreślił prezydent Andrzej Duda podczas uroczystości upamiętniających Żołnierzy Wyklętych w Rawiczu – „Musimy naszą Ojczyznę budować, musimy czynić wszystko, by tak jak chcieli nasi pradziadkowie, dziadkowie i ojcowie, była Polską silną, niepodległą, suwerenną i sprawiedliwą dla wszystkich swoich obywateli. Polską równych szans, czyli właśnie zupełnie inną, niż chcieli komuniści”. Trzeba czynić wszystko, by Polska „nie była wyłącznie Polską jakiejś wąskiej elity, która uważa, że może więcej niż inni; żeby prawo wszystkich jednakowo traktowało i żeby wszyscy byli wobec niego równi[…] Państwo elit nie jest państwem obywatelskim, tylko jest państwem zawłaszczonym przez wąskie grupy, które zapewniły sobie wyjątkowe w stosunku do innych przywileje i które czasem są zupełnie oderwane od rzeczywistych problemów społecznych„ (Rawicz, 28 II 2017).

Ks.  prof. dr hab. Tadeusz Fitych   

KONTYNUACJA ZA TYDZIEŃ