W subiektywnej prasówce – w każdy  poniedziałek – dostarczamy Państwu fragmenty artykułów związanych z terenem Powiatu Ząbkowickiego, jakie ukazały się w minionych kilku dniach w gazetach i portalach internetowych. Od niedawna na zakończenie „prasówki” dodajemy artykuły inspirujące do pozytywnych działań na naszym terenie.

Gazeta Ząbkowicka (nr 180/2017) rozmawia ze Zbigniewem Kukiełką – nowym szefem wydziału promocji w Urzędzie Miejskim w Ząbkowicach Śląskich.

Został Pan nowym kierownikiem w Wydziale Rozwoju i Promocji ząbkowickiego urzędu. Czy może Pan opowiedzieć nam kilka słów o sobie? Czym zajmował się Pan wcześniej? Jestem rodowitym ząbkowiczaninem i tu ukończyłem szkołę podstawową oraz średnią. Na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego uzyskałem dyplom licencjata na kierunku politologia, a studia magisterskie o specjalności marketing polityczny ukończyłem w Wyższej Szkole Komunikacji i Mediów Społecznych w Warszawie. Od początku mojej działalności zawodowej związany byłem z mediami i reklamą zewnętrzną, w której pierwsze kroki stawiałem w ząbkowickiej agencji reklamowej WIST, należącej do Państwa Organiściaków. W związku ze zmianą pracy mojej żony, osiedliliśmy się pod Warszawą i tu pracowałem przez kilka lat w największych agencjach reklamowych realizujących projekty w całej Polsce. W wyniku konkursu dostałem się na stanowisko dziennikarza w telewizji Biznes, następnie pracowałem w telewizji Polsat, przy realizacji programów dla nowo powstałego kanału Polsat News. Oprócz pracy dziennikarskiej, zajmowałem się produkcją oraz realizacją materiałów telewizyjnych. W 2015 r. wróciłem do rodzinnych Ząbkowic i tutaj założyłem Dolnośląską Agencję Informacyjną, która współpracowała m.in. z lokalnymi mediami, instytucjami samorządowymi i prywatnym biznesem. Jak ocenia Pan pracę Wydziału pod wcześniejszym kierownictwem? Jako dziennikarz, pracownik lokalnych mediów, współpracowałem z ząbkowickim Wydziałem Promocji pod wodzą Pani Justyny Giryn. W związku z tym miałem nieraz okazję od kuchni podpatrzeć działania wydziału i muszę przyznać, że zawsze były one wzorcowe. Wydział zawsze był do dyspozycji i służył pomocą, a pojawiające się problemy starał rozwiązywać się od ręki. Nie ukrywam, że moim priorytetem jest kontynuowanie takiego podejścia do klienta jak i pracy w urzędzie. Czy według Pana Ząbkowice Śląskie mają niewykorzystany do tej pory potencjał? Na przestrzeni ostatniej dekady miasto zmieniło się diametralnie. Widoczne jest to w momencie kiedy człowiek przyjeżdża raz czy dwa razy do roku tak jak to było w moim przypadku. Z każdą moją wizytą miasto się zmieniało, ulice, chodniki, Park Miejski, kamienice na rynku, jak również zabytki, przede wszystkim pod względem technicznym i wizualnym. Powroty do Warszawy były zawsze ciężkie. Tam już jest inny klimat i kultura życia. Miasto na przestrzeni kilkunastu lat wypracowało już swoją markę, jest rozpoznawalne i jednoznacznie kojarzone. Teraz tylko musimy konsekwentnie pojawiać się w nowych mediach cyfrowych (społecznościowych) oraz korzystać z nowych technik dotarcia do potencjalnego klienta lub turysty. Czy ma Pan pomysł na kolejne, cykliczne imprezy w naszym mieście? Być może formuła niektórych imprez ulegnie pewnym modyfikacjom, chcemy co roku pozytywnie zaskakiwać mieszkańców, stale wzbogacając program o nowe propozycje, spotkania, warsztaty i imprezy. Cały czas priorytetem jest i będzie promocja naszego miasta poprzez nasze unikalne zabytki. To za ich pomocą chcemy rozwijać i wzmacniać siłę naszego miasta, które z roku na rok odwiedza coraz więcej turystów. Pozytywnym objawem jest coraz większa aktywność mieszkańców, którzy udzielą się na rzecz miasta organizując spotkania czy prelekcje, które odbywają się przy pełnych salach w Izbie Pamiątek lub Ratuszu. Dzięki takim ludziom jaki i doświadczeniu wydziału Promocji Urzędu Miejskiego mam nadzieję, że uda nam się wciągnąć jak najwięcej ząbkowiczan nie tylko do wspólnej zabawy, ale również czynnego poznawania historii naszego miasta i okolic.

Polskie Radio Wrocław (08.03.2017) przeprowadziło badanie czystości powietrza w Gminie Bardo. Całą audycję można odsłuchać klikając TUTAJ.

Smogobus Radia Wrocław dotarł dziś do Barda w Kotlinie Kłodzkiej. Na prośbę naszych słuchaczy sprawdzamy, jak wygląda zanieczyszczenie  powietrza i czy mieszkańcy mają powody do obaw. Czy wszyscy dostrzegają problem? Pyłomierz Dolnośląskiego Alarmu Smogowego zamontowaliśmy w Urzędzie Gminy. Przez tydzień i całodobowo będzie badał zanieczyszczenie powietrza. Zgłosili się do nas mieszkańcy, którzy dostrzegli problem i poprosili o wizytę. Zdaniem Radosława Lesisza z Dolnośląskiego Alarmu Smogowego, który montował urządzenie – patrząc na chwilową wartość, w samo południe  istnieje spore prawdopodobieństwo, że obawy mieszkańców się potwierdzą i  wyniki nie będą korzystne. Jednak,  o  podsumowaniu, będziemy mogli mówić  dopiero za tydzień. Gmina stara się inwestować w docieplenia budynków i wspierać wymiany źródeł ciepła na gazowe. Wkrótce duża modernizacja szkoły, a także siedziby urzędu co również pozwoli zmniejszyć emisję szkodliwych substancji do powietrza.

Doba.pl (09.03.2017) informuje o stanowisku mieszkańców Kamieńca Ząbkowickiego w kwestii nazwy jednej z ulic.

W styczniu 250 rodzin osiedla trafiły ankiety dotyczące zmiany nazwy ul. XXX-lecia PRL w Kamieńcu Ząbkowickim. Mieszkańcy już zdecydowali i przygotowano już stosowną uchwałę. Przypomnijmy, że po burzliwej sesji w listopadzie ubiegłego roku, kiedy mieszkańcy sprzeciwili się przyjęciu uchwały zmieniającej nazwę ul. XXX-lecia PRL na im. Marii i Lecha Kaczyńskich, wójt Marcin Czerniec zapowiedział konsultacje z mieszkańcami  w formie ankiety. W styczniu tego roku do 250 rodzin zamieszkujących osiedle wysłano ankiety z pytaniem, jak powinna brzmieć zmieniona nazwa ich osiedla. Do gminy wróciło 50% ankiet.- Przeważająca część mieszkańców chce, aby pozostała nazwa XXX-lecia, bez członu PRL. Wójt proponował w ankiecie także inne nazwy: osiedle Spółdzielcze czy osiedle Pałacowe. Drugie miejsce w ankiecie zajęło osiedle Pałacowe – informuje Urząd Gminy w Kamieńcu Ząbkowickim. Przygotowano już projekt uchwały na zmianę nazwy na osiedle XXX-lecia Zmiana nazwy ulicy jest konieczna do września 2017 roku ze względu na tzw. ustawę dekomunizacyjną, która obliguje samorządy do usunięcia z przestrzeni publicznej nazw upamiętniających osoby, organizacje, wydarzenia i daty symbolizujące komunizm lub propagujące go. Po dokonaniu zmiany nazwy osiedla, jego mieszkańcy nie będą musieli wymieniać dokumentów, stanie się to dopiero wtedy, gdy obecne dokumenty stracą ważność.

Wiadomości Powiatowe (nr 10/2017) relacjonują najnowsze odkrycia dokonane na terenie Kopalni Złota w Złotym Stoku.

W Kopalni Złota w Złotym Stoku odkryto nową sztolnie z XIV wieku, położoną w nieco dziwnym miejscu, bo blisko wapienników. – Geolodzy odkryli złotodajną rudę, złoto rodzime – pierwotne, które wysterowało w Złotym Stoku do XVI wieku – opowiada właścicielka kopalni Ela Szumska. Średniowieczni górnicy – odkrywcy wydrążyli sztolnię idąc za żyłą złota. W sztolni odkryto nieckę kopalnianą, a w warstwie gliny i mułu oryginalna średniowieczną łopatę, oraz konstrukcję do wypompowania  wody. To  drewniany idealnie zachowany system odwadniający pochodzący z XIV – XV wieku – pompy, odwadniające poziomy, tłocznie, wszystko po to, by schodzić niżej w głąb szybu. Znalezisko zostało wyciągnięte i zabezpieczone, pojechało  do Biskupina, tam zostanie przeprowadzona  renowacja, która będzie trwała aż dwa lata. Później znalezisko wróci do Złotego Stoku jako eksponat muzealny.  – To odkrycie na skalę europejską, nigdzie nie znaleziono tak idealnie zachowanego kopalnianego systemu odwadniającego z okresu średniowiecza.  Dodatkową ciekawostką  jest  źródło wody mineralnej, które bije w starej sztolni. Trzeba przeprowadzić analizy czy woda jest zdatna do picia i jakie ma właściwości. Warto dodać, że w 1914 roku  Niemcy odkryli tu wodę mineralną, a Złoty Stok miał być nawet miastem uzdrowiskowym. Niestety wybuchła wojna i wszystkie plany zostały zniweczone – kończy Ela Szumska.

Express-miejski.pl (07.03.2017) podaje wiadomość o rozpoczęciu inwestycji zaplanowanych przez samorząd gminny Ciepłowód.

Do końca maja zostanie wykonane podłoże z kostki betonowej przy świetlicy w Starym Henrykowie oraz na placu zabaw w Brochocinie, gdzie znajduje się altana wolnostojąca. Podobnej inwestycji mogą spodziewać się mieszkańcy Tomic. Tam oprócz utwardzenia podłoża pod altanką wolnostojącą dodatkowo zostanie wykonane wejście na plac zabaw. Wykonawcą wszystkich inwestycji będzie firma KriBud ze Zwróconej, która zaoferowała najniższą cenę za wykonanie zadań. Suma, jaką gmina będzie musiała wyasygnować na owe prace wyniesie łącznie około 20 tys. zł. W przetargu było także zapytanie o realizację zadania związanego z poprawą zagospodarowania placu Adama Mickiewicza w Ciepłowodach. Wszystkie oferty na to zadanie przewyższały jednak kwotę, jaką samorząd zdecydował się przeznaczyć na sfinansowanie zamówienia. – Zamierzamy przeprowadzić negocjacje z firmą, która złożyła najtańszą ofertę. Rozmowa z potencjalnym wykonawcą jest niezbędna, gdyż zaproponowana kwota o prawie 9 tys. zł przekracza środki, które założyliśmy w budżecie na realizację tej inwestycji – informuje wójt Łukasz Białkowski. Szef ciepłowodzkiego urzędu zaznacza, że w przypadku braku możliwości obniżenia ceny, samorząd postara się wygospodarować dodatkowe środki na realizację tego zadania.

Ziębice.info (09.03.2017) szczegółowo opisują kontrowersje wokół wymagania wobec mieszkańców ze strony spółki gminnej w Ziębicach.

Od piątku, 17 lutego, na drzwiach wielorodzinnych budynków mieszkalnych zarządzanych przez Zakład Usług Komunalnych w Ziębicach sp. z o.o. (ZUK) można było przeczytać powyższe ogłoszenie (na zdjęciu). Wprowadziło ono wiele zamieszania i niepokoju wśród mieszkańców. (…)  Swoje wątpliwości w tej kwestii opisuje list jednego z czytelników ziebice.info, który 20 lutego zwrócił się do redakcji z prośbą o zainteresowanie się tą sprawą. Przedstawiamy list w całości (nazwisko nadawcy pozostaje do wiadomości redakcji). „Pani Redaktor, może warto by się zainteresować skandalicznym według mnie zarządzeniem ZUK-u, które ostatnio pojawiło się we wszystkich bramach w Ziębicach, dotyczącym konieczności wynoszenia – wystawiania przez mieszkańców od 1 marca kubłów na śmieci przed domy. Czy ZUK i gmina jest dla mieszkańców, czy odwrotnie. Jak ZUK sobie wyobraża, w większości starszych ludzi mieszkających w Ziębicach ciągnących kubły z podwórek, przez klatki schodowe na ulicę? Kto weźmie odpowiedzialność za wystawione na wiele godzin przed domy kubły, za które mieszkańcy zapłacili? Nikt nie będzie stał i ich pilnował, a niektórzy w Ziębicach jeszcze pracują i jak wystawią te kubły przed 6 rano – jak chce ZUK, to będą je mogli schować dopiero wieczorem po powrocie z pracy – często poza Ziębicami. Czy ZUK zapłaci mieszkańcom za zaginione lub zniszczone w tym czasie kubły? Czy ZUK chce aby te kubły na stałe stały na ulicach i je upiększały, bo mieszkańcy nie będą z nimi jeździli w tę i z powrotem według życzenia ZUK-u, czy kubły na stojące stale na ulicach mają być ozdobą naszego miasta? Na jakiej podstawie i kto wydal tak bezsensowne zarządzenie, tym bardziej, ze gmina właśnie ogłosiła nowy przetarg na wywóz śmieci. (…) Ciekawe czy gmina w przetargu zażyczy sobie aby to firma wywożąca śmieci wystawiała i wstawiała kubły, czy zrzuci ten obowiązek na mieszkańców? I w końcu skąd ZUK wie, że po 1 marca to on będzie wywoził śmieci od mieszkańców Ziębic? Rodzi się tu bardzo dużo pytań na które pan prezes ZUK-u i pani Burmistrz powinni mieszkańcom odpowiedzieć. W końcu to obowiązkiem gminy, a nie mieszkańców jest organizacja wywozu śmieci i to gmina za pieniądze mieszkańców, w umowie z wykonawcą tego obowiązku powinna zabezpieczyć mieszkańców przed takimi, bezprawnymi moim zdaniem działaniami firmy wywozowej. Mieszkańcy po to płacą podatek śmieciowy aby gmina, w najwygodniejszy dla nich sposób zorganizowała zbiórkę i wywóz odpadów. W gminie Ziębice jak widać to mieszkańcy są dla gminy i ZUK-u, a nie odwrotnie!  Bardzo proszę o zainteresowanie się tą sprawą i zapoznanie mieszkańców z odpowiedziami naszych decydentów na powyższe pytania.” O komentarz poprosiliśmy prezesa Zakładu Usług Komunalnych Jacka Szpunta. „(…) Pojemniki zawierające odpady muszą zostać wystawione w widocznym dostępnym miejscu przed posesją (chodnik, pobocze) umożliwiając swobodny ich odbiór najpóźniej do godziny 6 rano w dniu wyznaczonym w harmonogramie odbioru odpadów.” Temat wystawiania kontenerów został poruszony 23 lutego, podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej. Przewodnicząca Rady Małgorzata Majewska-Stolarek, w związku z licznymi skargami, które otrzymała w związku z komunikatem ZUK-u, zapytała obecnego na sesji zastępcę burmistrza Tomasza Bafię, jak ta sprawa będzie rozwiązana. W odpowiedzi usłyszała: – Ta sprawa budzi kontrowersje. Na terenach wiejskich to zostało wprowadzone i nie rodzi żadnych problemów, mieszkańcy się dostosowali. Obecna na sali Magdalena Martyn, naczelnik Wydziału Środowiska, wyjaśniła, że dochodziło do sytuacji, że mieszkańcy skarżyli się na nie wywiezione odpady. – Po naszym monicie ZUK wyjaśniał, że próbował 2-3 razy podjechać pod nieruchomość i było pozamykane. Dążąc do normalizacji ZUK podjął działania i wywiesił ogłoszenia trochę może w formie rygorystycznej. Poinformowała również, że termin od którego mieszkańcy powinny samodzielnie wystawiać kontenery został przedłużony o miesiąc. (…) Radna Agata Sobków dodała, że zapis, w uchwale z 2016 r., który tak przestraszył mieszkańców, nie jest nowy i funkcjonował też w pierwotnej uchwale – od roku 2014. – Jak to się stało że od roku 2014 do roku 2017 nie było żadnego problemu? – zapytała. Magdalena Martyn odpowiedziała: – W przypadku wspólnot mieszkaniowych to wspólnota podejmuje decyzje, a zarządca jest od wykonywania tych poleceń. Skoro (wspólnota – przyp. red.) nie podjęła decyzji to znaczy, że nie było takiej woli. Przewodnicząca Rady Miejskiej odczytała również pismo, które 21 lutego 2017 r. wystosowała w tej kontrowersyjnej sprawie do burmistrz Alicji Biry. Czytamy w nim: „ZUK Ziębice Sp. z o.o. wywiesił ogłoszenie, powołując się na uchwałę Rady Miejskiej nr XXVIII/132/2016 z dnia 23.06.2016 r., w którym informuje mieszkańców o sprawie wystawiania pojemników do zbierania odpadów komunalnych, iż od miesiąca marca br. „zaprzestaje wykonywania czynności będących obowiązkiem właścicieli, czyli wystawiania zapełnionych pojemników na odpady z komórek i podwórek w miejscowości Ziębice”. Informacja ta dezinformuje mieszkańców, którzy nie wiedzą jak interpretować pojęcie „właściciel”. Na terenie miasta Ziębice znajdują się budynki mieszkalne własnościowe, wspólnotowe i ze 100 % udziałem gminy. W przypadku wspólnot mieszkaniowych, to właśnie wspólnota powinna podjąć uchwałę na zebraniu współwłaścicieli i ustalić harmonogram kto i kiedy zobowiązany będzie do wystawienia kubłów (i np. mycia klatki schodowej). Uchwały we wspólnotach powinny być podjęte niezwłocznie po uprawomocnieniu się w/w uchwały Rady Miejskiej. Sporną wydaje się sytuacja najemców lokali, w których 100% udziałów należy do Gminy Ziębice. Brak także oferty, która umożliwiałaby zlecenie tej usługi firmie zajmującej się wywozem nieczystości z Gminy Ziębice. W ogłoszeniu nie ma informacji co z ludźmi w podeszłym wieku jak i niepełnosprawnymi, którzy nie są w stanie sami wystawiać kubłów, szczególnie że do wejścia większości starych budynków prowadzą schody. (…)  2 marca na stronie Urzędu Miejskiego w Ziębicach ukazał się komunikat mówiący o tym, że przychylając się do licznych próśb części mieszkańców miasta Ziębice, ZUK informuje że „termin zaprzestania wykonywania przez Zakład Usług Komunalnych w Ziębicach czynności będących obowiązkiem właścicieli / najemców, czyli wystawiania zapełnionych pojemników na odpady z komórek i podwórek w miejscowości Ziębice zostaje przedłużony do dnia 31 marca 2017 r.”. Aby wyjaśnić kwestię wystawiania pojemników na odpady (i inne dotyczące Zakładu Usług Komunalnych w Ziębicach), Rada Miejska zaplanowała spotkanie z udziałem burmistrza i prezesa ZUK Ziębice. Odbędzie się ono we wtorek, 14 marca, o godz. 14:30, w sali narad Urzędu Miejskiego w Ziębicach.

wPolityce.pl (06.03.2017) zamieszczono informację o ciekawym raporcie na temat sytuacji kobiet w Polsce na tle światowym.

Prawie połowa osób zasiadających w Polsce na kierowniczych stanowiskach to kobiety —wynika z badania „Women in Business 2017”. Nasz kraj znajduje się pod tym względem w światowej czołówce. Co na to feministki, które manifestowały na ulicach polskich miast w zeszły weekend? Wydaje się, że hasła „Wolność, równość” tracą rację bytu… Czy jednak feministki przyjmą to do wiadomości? Kobiety w Polsce zajmują 40 proc. najwyższych stanowisk w firmach (szefowie pionów i zarządy). Na świecie i w krajach Unii Europejskiej odsetek ten wynosi 25 proc. Wśród 36 państw objętych badaniem Polska uplasowała się zatem na trzecim miejscu – ex aequo z Estonią i Filipinami. Wyprzedzają nas pod tym względem jedynie Rosja (47 proc.) i Indonezja (46 proc.). Najmniej kobiet na kierowniczych stanowiskach zasiada w Japonii (7 proc.), Argentynie (15 proc.), Indiach (17 proc.) i w Niemczech (18 proc.) – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie firmy audytorsko-doradczej Grant Thornton. Choć nadal większość najwyższych stanowisk w polskich firmach zajmują mężczyźni, to na tle świata (…) polski biznes jest bardzo mocno sfeminizowany i możemy być pod tym względem stawiani za wzór. Kobieta w zarządzie to w Polsce niemal norma, tymczasem w Japonii czy nawet w bliskich nam kulturowo Niemczech zdarza się to wielokrotnie rzadziej –  podkreśla cytowana w opracowaniu Katarzyna Nowaczyk z Grant Thornton. Czy przedstawione badania raz na zawsze zamkną usta krytykom polskiego rządu, któremu zarzuca się ograniczanie praw obywatelskich? Jak wynika z badania, pozycja płci pięknej „w biznesowej pierwszej lidze” umacnia się. Odsetek kobiet na najwyższych stanowiskach wzrósł w tym roku do 40 proc., choć w ostatnich trzech latach utrzymywał się w granicach 34-37 proc. Według autorów opracowania, spośród przebadanych w Polsce średnich i dużych firm, w 13 proc. przedsiębiorstw nie było ani jednej kobiety w zarządzie i na stanowisku szefowej pionu. Dla porównania, globalna średnia to 34 proc., a we wszystkich krajach objętych badaniem wskaźnik ten kształtuje się na poziomie 36 proc. W Japonii całkowicie męski top-management ma aż 67 proc. przedsiębiorstw. Choć Polki dość często dochodzą do stanowisk menedżerskich, to relatywnie rzadko osiągają najwyższą możliwą pozycję w firmie, czyli prezesa zarządu lub dyrektora zarządzającego. Funkcję tę, jak wynika z badania, piastuje u nas 8 proc. pań. Na 36 krajów uczestniczących w badaniu, w 10 odsetek ten jest niższy. Kobiety w Polsce na stanowiskach kierowniczych pełnią rolę głównie dyrektorów finansowych (46 proc. osób pracujących na tym stanowisku to kobiety), dyrektorów HR (25 proc.) i szefowych działów controllingu (21 proc.). Nasze badanie po raz kolejny pokazuje, że o ile kobietom w Polsce relatywnie łatwo osiągać wysokie i odpowiedzialne stanowiska w biznesie – zwłaszcza w zakresie opieki nad finansami firmy czy jej kadrą – o tyle funkcje liderów całych przedsiębiorstw są ciągle zarezerwowane głównie dla mężczyzn. Wydaje się, że tej bariery mentalnej polski biznes jeszcze nie przełamał – ocenia cytowana w opracowaniu Katarzyna Nowaczyk. Według niej jest mnóstwo przykładów kobiet, które nie tylko świetnie znają się na konkretnych obszarach merytorycznych, ale też potrafią kierować całą organizacją i podejmować strategiczne decyzje. Miejmy nadzieję, że takich przykładów będzie coraz więcej –  dodaje. Badanie „Women in Business 2017” zostało przeprowadzone w ramach cyklicznego projektu badawczego International Business Report realizowanego przez Millward Brown dla Grant Thornton International. W jego ramach ankietowanych jest corocznie 10 tys. średnich i dużych przedsiębiorstw w ponad 36 krajach, w tym 200 firm w Polsce.

Gdyby w lokalnych mediach został pominięty jakiś ważny temat – prosimy o kontakt  z nami – poprzez formularz TWOJA INFORMACJA. Zajmiemy się sprawą, o której do nas napiszesz.