14 hektarów. 2000 paneli fotowoltaicznych. 6 stacji transformatorowych. Planowana wydajność 6 megawatów. Do tego: linie energetyczne, inwertery i przyłącza elektroenergetyczne. Wszystko blisko zabudowy mieszkaniowej. Tak może wkrótce wyglądać teraz malownicze wzgórze we wsi Lutomierz w Gminie Stoszowice.

Inwestycja na działce nr 460 uzyskała pod koniec stycznia br. pozytywną opinię Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Teren potencjalnego przedsięwzięcia nie jest objęty planem zagospodarowania przestrzennego, natomiast ma tu zastosowanie uchwalone piętnaście lat temu studium uwarunkowań, które określa kierunki rozwoju i ewentualnej zabudowy tej i kilku sąsiednich działek.

Ponad 200 osób – mieszkańców Gminy Stoszowice jest przeciwnych pomysłowi wybudowania farmy energetycznej. Sygnatariusze protestu uważają, że powstanie rozległej instalacji energetycznej w Lutomierzu będzie stwarzać uciążliwość dla osób mieszkających w jej pobliżu. W apelu skierowanym do wójta Pawła Gancarza czytamy m.in.: „Budowa tych urządzeń oddziałuje na środowisko zarówno w trakcie ich budowy (wyłączanie terenów z dotychczasowego użytkowania, uszkodzenia gleb) oraz podczas eksploatacji (zakłócenia radioelektryczne, hałas, ujemny wpływ na organizmy żywe).” W dalszej części pisma, które trafiło już kilkanaście dni temu na biurko włodarza stoszowickiej gminy mowa jest o obawach związanych z ograniczeniem wpływu na stan sanitarny obszaru objętego ewentualną instalacją i pojawianiem się niekontrolowanego pojawiania się odpadów elektronicznych w przypadku uszkodzeń paneli. Osoby, które podpisały się pod pismem twierdzą, że „planowana inwestycja zepsuje krajobraz naszej Gminy”.

Odrębnie swoje zastrzeżenia zgłosił Marcin Szymański z Ząbkowic Śląskich, który pod koniec lutego br. ponowił sprzeciw wobec inicjatywy budowy farmy energetycznej w Lutomierzu. Zarzuca on między innymi powierzchowność i ogólnikowość stanowiska wrocławskiej RDOŚ w sprawie projektu, jaki ma być wdrożony w Lutomierzu. W swoim piśmie podnosi on na przykład kwestie: emisji zanieczyszczeń z silników spalinowych, emisji hałasu oraz powstawania odpadów ciekłych i stałych – co zaistnieje na etapie budowy. Zgłasza również zastrzeżenia do sformułowań typu: „nie przewiduje się” czy „nie powinno” w odniesieniu do problemów ponadnormatywnej aktywności pola elektromagnetycznego, wycieku oleju z mis i przenikania tej substancji do gleby i wód gruntowych czy hałasu – już na etapie funkcjonowania farmy w Lutomierzu. Trzeba w tym miejscu przypomnieć, że farma ma powstać na wzgórzu (stoku), a wieś Lutomierz nie dysponuje alternatywnym źródłem zaopatrzenia w wodę pitną. Zdaniem Marcina Szymańskiego w opinii RDOŚ brakuje jednoznacznych określeń dotyczących wpływu inwestycji na środowisko naturalne także po zakończeniu eksploatacji farmy. Natomiast stwierdza, że projektowana farma poważnie i ujemnie wpłynie na krajobraz i mikroklimat tego terenu. Degradacja krajobrazu i światło odbijające się od paneli zahamuje obrót ziemią. Znaczący jest fakt, że umowa dzierżawy działki, na której budowana ma być farma, spisana jest na 25 lat. Marcin Szymański kończy swoje pismo retorycznymi pytaniami: „Jak to się dzieje, że przy chęci zmiany dachu budynku mieszkalnego z 2-spadowego na 3-spadowy Urząd Gminy nie chce wydać pozwolenia uzasadniając, że jest to niezgodne z architekturą otoczenia, a tak potężna, szpecąca okolicę, inwestycja nie ujęta w Studium Uwarunkowań, które to negatywne skutki zdają się być ewidentne, zaczyna być dla Gminy priorytetem?”

Warto dodać, że farmę fotowoltaiczną, która powstała dwa lata temu w Gminie Ustronie Morskie zlokalizowano na obszarze byłego składowiska odpadów. Była to forma rekultywacji obszaru zdegradowanego ekologicznie. Wartość tego projektu wyniosła ponad 7,5 mln zł przy wsparciu unijnym wynoszącym ponad 2,6 mln zł. Także dwa lata temu w Gminie Czernikowo koło Torunia Grupa Energa uruchomiła największą w Polsce farmę fotowoltaiczną o mocy 3,7 MW. Przedsięwzięcie było częścią projektu Smart Toruń, obejmującego modernizację sieci dystrybucyjnej, wytwarzanie energii w źródłach odnawialnych, inteligentne oświetlenie uliczne oraz elementy zarządzania popytem przy udziale klientów. Całkowity koszt tego projektu wyniósł 81,6 mln zł, z czego ponad 19,5 mln zł pochodziło z dofinansowania ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Zdaniem ekspertów fotowoltaika w Polsce będzie się miała w 2017 r. lepiej, niż w latach poprzednich. Ministerstwo Energii chce do 2020 r. zwielokrotnić moc elektrowni słonecznych w Polsce. Resort przekonały m.in. analizy Polskich Sieci Elektroenergetycznych, które od dawna zwracały uwagę, że od rozwoju fotowoltaiki może zależeć bezpieczeństwo energetyczne kraju. Ponadto Polska ma największą jak dotąd pulę środków unijnych do wykorzystania właśnie na wsparcie odnawialnych źródeł energii. Ponadto ceny modułów spadły (głównie za sprawą producentów chińskich).

 

2 KOMENTARZE

  1. Witam,
    Jak najbardziej jestem za ekologia i energia odnawialną, ale nalezy w tym zachować umiar co do lokalizacji zwlaszcza tak ogromnej elektrowni- to przeciez AŻ 14 hektarów. Rozumiem mieszkańców Lutomierza, ja tez nie chciałbym miec tak wielkiej farmy pod nosem. Przeciez jest tyle miejsc, nieużytków oddalonych od kazdej miejscowosci w naszej gminie, więc nie rozumiem dlaczego wójt sie upiera przy tym miejscu.
    A tak przy okazji czy ktoś wie na czyjej ziemi ma powstac ta farma???

  2. Co za bzdury.. Ciekawe dlaczego na potęgę Niemcy stawiają na odnawialna energie? Jedyne szkodliwości to użycie energii podczas czyszczenia terenu gdzie będzie emisja spalin ale na korzyść tego, żeby nie wytwarzać energii z węgla tylko ze słońca które niesie ze sobą same korzyści. Proszę mi podać wiarygodne badania naukowe na temat szkodliwości płynących z energii słonecznej bo udowodnionych korzyści jest mnóstwo i to nie poprzez artykuły pisane przez ortopedę tylko przez Uniwersytety i inne niezależne instytucje.

Comments are closed.