W subiektywnej prasówce – w każdy  poniedziałek – dostarczamy Państwu fragmenty artykułów związanych z terenem Powiatu Ząbkowickiego, jakie ukazały się w minionych kilku dniach w gazetach i portalach internetowych. Od niedawna na zakończenie „prasówki” dodajemy artykuły inspirujące do pozytywnych działań na naszym terenie. Tym razem to jest niezwykły tekst, bo wyszedł spod pióra samego Prezydenta USA.

Doba.pl (24.02.2017) przekazuje bardzo dobrą wiadomość dotyczącą Gminy Bardo.

 

Gmina Bardo otrzymała 2 303 500 zł dofinansowania na uzbrojenie działek inwestycyjnych w Bardzie. Pracownicy urzędu miejskiego w Bardzie nad projektem pracowali dwa lata. Dotyczy on uzbrojenia terenów inwestycyjnych  powyżej Jutrzenki dla prowadzenia działalności gospodarczej. Powstanie też Społeczne Centrum Wspierania Przedsiębiorczości w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Dolnośląskiego 2014 – 2020. Dofinansowanie projektu wynosi 85%. Inwestycja ma wpłynąć na rozwój gminy oraz przyczynić się do utworzenia nowych miejsc pracy. – Jednym z moich marzeń jest, aby Gmina Bardo stale się rozwijała. Projekt, nad którym pracowaliśmy od zeszłego roku otrzymał dofinansowanie 2 mln 300 tys. zł! Dotyczy uzbrojenia terenów inwestycyjnych powyżej Jutrzenki dla prowadzenia działalności gospodarczej. Wierzę, że dzięki temu powstaną tam warunki do utworzenia nowych miejsc pracy – skomentował Krzysztof Żegański, burmistrz Barda.

Express-miejski.pl (24.02.2017) komunikuje o wsparciu finansowym pozyskanym przez Powiat Ząbkowicki na inwestycje drogowe.

Są pieniądze na przebudowę ponad 3,2 km odcinka drogi powiatowej Ziębice Starczówek. To kontynuacja rozpoczętego w ubiegłym roku remontu tej trasy. W grudniu do użytku po generalnym remoncie zostało oddanych ponad 800 metrów trasy. W tym roku planowany jest kolejny etap przebudowy tej drogi, a Powiat Ząbkowicki na ten cel pozyskał z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji kwotę 1.171.000 zł. – Przetarg ogłosimy już w marcu i po jego rozstrzygnięciu rozpoczniemy kolejną dużą inwestycję. W planie jest przebudowa 3.255 km drogi powiatowej łączącej Ziębice ze Starczówkiem – komentuje starosta ząbkowicki Roman Fester. Powiat Ząbkowicki fundusze w wysokości 80 proc. kosztów realizacji zadania „Przebudowa drogi powiatowej nr 3191D Ziębice – Starczówek …” uzyskał w ramach środków na usuwanie klęsk żywiołowych. W tym przypadku chodziło o ulewne deszcze w 2015 roku. Ostateczny koszt remontu zostanie poznany po rozstrzygnięciu przetargowym, a jego wysokość szacuje się na około 1.4 mln zł. 80 proc. kosztów pokryje Dolnośląski Urząd Wojewódzki we Wrocławiu, a 20 proc. samorząd powiatowy. Zakończenie inwestycji powinno nastąpić jeszcze przed wakacjami.

Wiadomości Powiatowe (nr 8/2017) zamieściły zapis rozmowy z włodarzem Gminy Ciepłowody o problemach budżetowych tego samorządu na tle wskaźników, o jakich pisały lokalne media.

Kilka tygodni temu opublikowane zostały wskaźniki dochodów podatkowych w przeliczeniu na jednego mieszkańca dla poszczególnych gmin (wskaźnik „G”). Z wyliczeń wynika, że malutka Gmina Ciepłowody jest najbogatszą z siedmiu gmin naszego powiatu. Podstawą wyliczeń resortu na 2017 rok były dane o finansach gmin za rok 2015. Średnia krajowa dla jednego mieszkańca w tym roku wynosi 1596,67 zł. W naszym powiecie udało się ją przekroczyć jedynie w Ciepłowodach. Samej gminie ten ranking bardziej szkodzi, niż pomaga, bo gmina wcale nie jest taka bogata i ten wskaźnik nie odzwierciedla tego, jak żyje się ludziom. Dodatkowo powoduje uzyskiwanie mniejszej liczby punktów przyznawanych przy każdym wniosku złożonym o dofinansowanie w Urzędzie Marszałkowskim. Finansowa rzeczywistość w Gminie Ciepłowody wcale nie wygląda tak optymistycznie, jak to by wyglądało ze wskaźników. – Tegoroczny budżet zostanie obciążony kredytem, który musimy zaciągnąć na spłatę raty dużego kredytu, który na nas ciąży. Spłata kredytu zostanie rozłożona na kilka dobrych lat po to, żeby jak najmniej obciążyć gminę. Nie mamy wyjścia, ponieważ nie jesteśmy w stanie nazbierać pieniędzy na spłatę tegorocznej raty – mówi wójt Łukasz Białkowski – Przez ostatnie dwa lata, dzięki oszczędnościom dosłownie na wszystkim, udawało się nam spłacić raty, udało się nam nawet niewielkie kwoty zarobić na odsetkach, bo spłacaliśmy raty przed terminem, ale w tym roku nie będzie to możliwe. Choćbyśmy chcieli zamknąć gminę na finansową kłódkę, to i tak nie starczy na raty kredytu. To nie jest sytuacja do rozwiązania na już, ponieważ wydatki bieżące rosną. Siłą rzeczy przyjdzie czas, gdy sytuacja będzie bardzo trudna, chyba, że podniesiemy podatki, bo tak naprawdę w naszej malutkiej gminie nie mamy na czym zaoszczędzić. Obcięliśmy już wszystkie wydatki, jakie były możliwe. Wójt nie zamierza jednak podnosić podatków, ponieważ – jak mówi – każdy kij ma dwa końce. – Na dzień dzisiejszy uważam, że podatki w naszej gminie są już wysokie – twierdzi Łukasz Białkowski. Kredyt, który dusi finanse gminy został zaciągnięty jeszcze przez poprzednich włodarzy między innymi na kanalizację sołectw: Koźmice, Tomice i Karczowice. Ale znalazła się w nim kwota spłacająca wcześniejsze kredyty zaciągnięte przez poprzedniego wójta. Obecnie gminie zostało do spłaty 1,3 mln zł. Roczna rata kredytu wynosi ponad 800 tys. zł. – Może ktoś powie, że to nie jest dużo, ale widzimy, jakie mamy wolne kwoty przeznaczone na inwestycje – mówi wójt. Na tegoroczne inwestycje w gminnym budżecie zaplanowano 300 tys. zł. – Mimo to przez cały czas coś robiliśmy i nie uważam, że mniej niż pozostali – uważa Łukasz Białkowski. Bardzo chciałbym, żebyśmy mogli przeznaczyć kredyt na inwestycje, ale niestety musimy spłacić zobowiązania poprzedników.

Gazeta Ząbkowicka (nr 178/2017) podaje statystyki z działalności Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Ząbkowicach Śląskich.

1240 kontroli przeprowadzili w ubiegłym roku pracownicy Stacji Sanitarno Epidemiologicznej w Ząbkowicach Śl. O tym czego dotyczyły te kontrole pisze Karolina Makiej. Choć niektórym wydaje się, że sanepid zajmuje się wyłącznie kontrolowaniem wody i żywności, to wcale tak nie jest. – Prowadzone są także dochodzenia epidemiologiczne w sprawie chorób zakaźnych i zawodowych. Pobieramy materiał biologiczny od osób chorych na zakaźne schorzenia jelitowe, od nosówki zarazków tych schorzeń, od osób z otoczenia chorych oraz od ozdrowieńców. Prowadzona jest działalność oświaty zdrowotnej i promocji zdrowia, a także działania wynikające z ustawy prawo budowlane, czy też działania w zakresie egzekwowania zakazu wytwarzania i wprowadzania do obrotu w Polsce środków zastępczych lub nowych substancji psychoaktywnych w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii – wyjaśnia Krystyna Szymańska, powiatowy inspektor sanitarny w Ząbkowicach Śl. W 2016 roku pracownicy sanepidu przeprowadzili także 197 dochodzeń epidemiologicznych. W ramach oświaty zdrowotnej byli na 26 wizytacjach, zorganizowali 105 akcji prozdrowotnych oraz 9 szkoleń. Poza tym opracowywali także 134 wystąpienia, zorganizowali 77 narad, a także udokumentowali w 304 przypadkach współpracę z innymi instytucjami. Do badań laboratoryjnych pobrano w ubiegłym roku 3587 próbek. Pobrano 403 próbki wody i 157 próbek żywności. Wydano 920 decyzji administracyjnych, w tym 315 decyzji płatniczych na łączną kwotę 23.641 zł.

Ziębice.info (15.02.2017) informują o akcji edukacyjnej przeprowadzonej wśród uczniów w Gminie Ziębice.

 

Z okazji Dnia Bezpiecznego Internetu 10 i 13 lutego w Bibliotece Publicznej w Lubnowie odbyły się zajęcia edukacyjne dla dzieci. Dzień Bezpiecznego Internetu obchodzony jest z inicjatywy Komisji Europejskiej od 2004 r., W Polsce od 2005 r. wydarzenia z nim związane organizowane są przez Polskie Centrum Programu „Safer Internet”, które tworzą Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa oraz Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę. Głównym partnerem wydarzenia jest Fundacja Orange. Tegorocznej edycji towarzyszyło hasło  „Razem zmieniamy internet na lepsze”, a głównym celem obchodów było zwrócenie uwagi na potrzebę inicjowania i propagowania działań na rzecz bezpiecznego dostępu dzieci i młodzieży do Internetu. Uczestnicy zajęć przybyli do biblioteki w Lubnowie w celu poznania złych i dobrych stron korzystania z komputera i Internetu. Zajęcia polegały na rozmowie, prezentacji programu edukacyjnego poświęconego bezpieczeństwu dzieci w Internecie, rozwiązywaniu krzyżówki oraz wykonaniu plakatów. Pomocą były oglądane przez dzieci krótkie kreskówki „Sieciaki”. Podczas spotkania dzieci dowiedziały się m.in. na co mogą sobie pozwolić surfując po sieci,  a czego nigdy nie powinny robić, jakie hasła stosować dla  zwiększonego bezpieczeństwa. Na zakończenie każdy otrzymał ulotki informacyjne z podstawowymi zasadami bezpiecznego Internetu.

Polskie Radio Wrocław (16.02.2017) opisuje niecodzienną akcję policjantów z Ząbkowic Śląskich.

Policjanci z ząbkowickiej drogówki uratowali życie małego pieska, który topił się w rzece. Prawdopodobnie załamał się lód, dlatego wpadł do wody. Zwierzę nie potrafiło samo wyjść na ląd. Funkcjonariusze wyciągnęli pieska z wody. Tuż przed południem dyżurny ząbkowickiej komendy policji otrzymał zgłoszenie, że po drodze krajowej numer 8 biega wystraszony pies. Na miejsce pojechał patrol ruchu drogowego. Funkcjonariusze sprawdzili wskazane miejsce, ale nie było tam żadnego psa. Jednak nie poprzestali na tym i postanowili dokładnie sprawdzić pobocze drogi. Po kilku minutach jeden z nich usłyszał dźwięki od strony rzeki Budzówki. Gdy podeszli do rzeki spostrzegli w wodzie topiącego się pieska. Udało się go wyłowić, był zmarznięty, mokry i wystraszony. W tym czasie na dworze było zimno, a temperatura spadła do 5 stopni poniżej zera. Funkcjonariusze zabrali zwierzaka do radiowozu, gdzie go osuszyli i ogrzali. Po udzieleniu „pierwszej pomocy”  odwieźli go i oddali pod opiekę weterynarza. Cała historia miała szczęśliwe zakończenie, wiemy, że uratowany piesek, po przebadaniu przez lekarza weterynarii trafił do swojej właścicielki. Radio Wrocław gratuluje skutecznej akcji!

DKL24.pl (22.022017) odnotowuje miłą uroczystość w nadleśnictwie Bardo.

Buławą najstarszego leśniczego w Nadleśnictwie Bardo Śląskie może się pochwalić Jarosław Majorczyk z Chwalisławia. Została jemu wręczona przez nadleśniczego Adama Bańdurę podczas niedawnej narady gospodarczej, na której podsumowano rok 2016. Przy tej okazji za długoletnią pracę w nadleśnictwie podziękowano Ewie Culic, która osiągnęła uprawnienia emerytalne.

PropozycjeNaDziś (03.02.2017) zachęca do zwiedzania zabytków Henrykowa.

Kościół w Henrykowie jest jednym z elementów opactwa cysterskiego założonego tu w XIII wieku. Jest zabytkiem klasy „0″ – wczesnogotycka budowla ceglana (pierwotnie nie tynkowana) orientowana trzynawowa bazylika z transeptem, założona na rzucie krzyża łacińskiego. Prezbiterium jest pięcionawowe z prostokątnym obejściem. Wczesnogotyckie maswerki okienne zachowane są tylko w kilku oknach prezbiterium i transeptu, pozostałe pochodzą z okresu restauracji w XIX w. Od północnego wschodu przylegają do kościoła dwie póżnogotyckie kaplice – jedna z 1508 r. zgodnie z datą na zworniku sklepienia i druga z ok. 1560 r. Obie są nakryte sklepieniami krzyżowo-żebrowymi, z tym że w późniejszej spływają one na centralny filar kamienny. Fasadę wschodnią akcentują trzy barokowe kaplice z kopułami. Fasada zachodnia, przebudowana w 1692 r., posiada przedsionek nakryty kopułą oraz wcześniejszą, bo zbudowaną w 1608 r. na przedłużeniu północnej nawy bocznej wieżą z dwukondygnacjowym hełmem z przezroczami. Na bogate wyposażenie wnętrza kościoła składają się żelazne okucia drzwiowe wejścia zachodniego pochodzące z XIV w., calopostadowy nagrobek pary małżeńskiej księcia Bolka II (zm. 1341) i jego żony Jutty (zm. 1342), o dużych walorach artystycznych,  nawiązujący do innych nagrobków tego typu na Śląsku. Dalsze elementy wystroju to barokowy ołtarz główny z ok. 1684 r., dzieło J. Schroettera z obrazem M. Willmanna; barokowe ołtarze boczne przy filarach z ok. 1690 r. z obrazami J. Liszki i J. Kretschmera; póżnobarokowy ołtarz boczny (pn. ramię transeptu) z ok. 1732 r.; rokokowy ołtarz boczny (pd. ramię transeptu) z ok. 1770 r. Kaplice wschodnie posiadają wystrój rokokowy z malowidłami ściennymi i obrazami J. Kynasta z Wrocławia z lat 1760-1763. Podobny wystrój z ok. 1750 r. posiadają kaplice północne (na ścianach jednej zachowane fragmenty polichromii z poł. XVI w.) z obrazami B. Krausego z Ząbkowic. Ponadto zachowało się pięć obrazów M. Wilmanna (w nawach bocznych) oraz cykl obrazów Legendy św. Bernarda z ok. 1729 r. pędzla Jana Bonóry.

DaiMediaInfo(18.02.2017) udostępnia relację z dorocznej ceremonii wręczenia Ząbkowickich Krzywych Wież.

W czwartek 9 lutego w kawiarni Ząbkowickiego Ośrodka Kultury, już po raz III wręczone zostały prestiżowe wyróżnienia Burmistrza Ząbkowic Śląskich – Ząbkowickie Krzywe Wieże.

Wszystko Co Najważniejsze(18.02.2017) ujawnił fragment książki napisanej przez Prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Wydawnictwo w języku polskim jest dostępne od kilku dni także jako e-book.

Od jakiegoś czasu SoHo jest modną okolicą i długo czekałem na to, by zacząć działać w tym rejonie jako deweloper. Wiedziałem, że czeka mnie walka, jeśli zechcę coś tam zbudować, ponieważ większa część SoHo ma niską zabudowę i podlega ścisłym restrykcjom, których początki datuje się na rok 1916, kiedy to uchwalono tzw. Zoning Resolution. Wątpię, czy ktokolwiek z Was mógłby pomyśleć o SoHo jako o centrum przemysłowym, ale taka jest jego historia i z tego właśnie powodu większa jego część jest objęta tymi restrykcjami budowlanymi. Tak więc budynki o charakterze mieszkalnym, jakie chciałem tam postawić, zgodnie z prawem nie mogły powstać. Można tam jednak budować hotele. Kiedy się o tym dowiedziałem, zdecydowałem się wybudować hotel mieszkalny w SoHo — i to wysoki. Dzielnica jest uważana za mekkę ludzi sztuki, filmu i mody — znajduje się tam ponad 250 galerii sztuki, 100 sklepów znanych projektantów i ponad 200 restauracji. Innymi słowy, wspaniale ją odwiedzić, a jeszcze lepiej tam zamieszkać. Byłem przekonany, że zasłużyła — i była gotowa — na pierwszorzędny hotel na miarę dwudziestego pierwszego wieku. Pomysł na 45-piętrowy, warty 450 milionów dolarów wieżowiec, jaki chciałem zbudować z moimi partnerami, Bayrock Group i Sapir Organization, spotkał się, oczywiście, z ogromnym sprzeciwem aktywistów i polityków reprezentujących lokalną społeczność. Nie mogłem pozwolić, by to nas zatrzymało. Ogłosiłem swoje zamiary 6 czerwca 2006 roku w programie The Apprentice. Mimo wszystkich problemów, jakie pojawiły się później, 8 maja 2007 roku dostaliśmy pozwolenie od władz miasta na wzniesienie hotelu-kondominium. Po drodze mieliśmy też kilka problemów, z którymi musieliśmy się uporać, a które nie były dla nas wielką niespodzianką. Największą przeszkodą na drodze do celu była wysokość budynku. SoHo ma niską zabudowę, a nasz projekt znacząco zmieniłby panoramę dzielnicy. Byłaby to najwyższa budowla między Środkowym Manhattanem (Midtown Manhattan) a Dzielnicą Finansową (Financial District). Nie chodzi o to, że w SoHo nie można budować wysokich budynków — można — ale o to, że nikt nigdy czegoś takiego tam nie zbudował. Chcieliśmy to zmienić. Obowiązywały przepisy wynikające z „air rights” (wirtualne działki; prawo do zabudowywania przestrzeni nad gruntem czy budynkiem — przyp. tłum.) — prawa do budowania wyższych budynków — i zupełnie legalnie można było postawić budynek wielopiętrowy. Ostatecznie dodaliśmy kilka pięter do projektu hotelu, odkupując „air rights” od właścicieli działek w okolicy. Chociaż mieliśmy prawo zbudować hotel tak wysoki, jak chcieliśmy, fakt, że nikt wcześniej tego nie zrobił, działał na naszą szkodę. Nasz projekt był pierwszym hotelem-kondominium, którego budowę Wydział Budynków Miejskich Nowego Jorku musiał rozważyć w kontekście dzielnicy przemysłowej, gdzie nie można wznosić budynków mieszkalnych. Źródłami ogromnych trudności, na jakie natrafiliśmy, były zarówno przestarzałe prawa budowlane, jak i lokalne społeczności. Władze Nowego Jorku (w przeciwieństwie do władz wielu innych dużych miast amerykańskich) nigdy przedtem nie zetknęły się z hotelem będącym w całości kondominium. Kluczowe dla miasta było to, by pomieszczenia nie były mieszkaniami własnościowymi, lecz tylko lokalami czasowo wynajmowanymi. To oznaczało, że musieliśmy udowodnić przed Wydziałem Budynków Miejskich, iż Trump SoHo nie będzie budynkiem mieszkalnym, lecz hotelem — i mocno wierzyłem w to, że uda nam się przekonać o tym urzędników miejskich. Hotel-kondominium to nie mieszkanie. Cała idea opiera się na zasadzie, że kupujący ma prawo tylko przez określoną liczbę dni w roku wykorzystywać swoje lokale, a kiedy właściciel ich nie zajmuje, są wynajmowane jako pokoje hotelowe. To wspaniałe rozwiązanie, ponieważ zarówno właściciel, jak i zarządca budynku czerpią z niego zyski. Lokale w Trump SoHo nie są stałymi miejscami zamieszkania ani ich właściciele nie korzystają z nich w ten sposób (wygląd, atmosfera i design luksusowego hotelu naprawdę bardzo różnią się od tych odnoszących się do budynku mieszkalnego). Pracowaliśmy bez wytchnienia, aby wyjaśnić miastu naszą ideę. Tak jak się spodziewałem, wszyscy zaczęli snuć podejrzenia odnośnie moich planów, a Greenwich Village Society for Historical Preservation (Stowarzyszenie ds. ochrony zabytków Greenwich Village — przyp. tłum.) określiło je mianem „konia trojańskiego”, za pomocą którego chciałem przemycić luksusowe apartamenty do dzielnic przemysłowych. Twierdzono, że kieruję się ukrytymi motywami. Jak 45-piętrowy budynek może być uznany za parawan dla ukrytych działań?  Odbywały się demonstracje i zawiązywano porozumienia w obrębie dzielnicy — nie zostałem ciepło przyjęty. Ale czy to coś nowego? Tymczasem milcząca większość mieszkańców w rzeczywistości zaakceptowała projekt i dostrzegła w nim to, co jest jego atutem: miał stać się istotnym elementem pejzażu przyciągającym turystów i atrakcją dla biznesu. Projekt mógł znacząco wpłynąć na rozwój SoHo, który był sztucznie tłumiony ze względu na przestarzałe prawa budowlane obowiązujące w dzielnicach przemysłowych. Mimo bardzo głośnych protestów mniejszości nie zamierzałem się poddać. Zaczęliśmy kopać fundamenty w 2006 roku, mimo że jeszcze nie otrzymaliśmy zgody na budowanie nad ziemią. Wtedy pojawił się inny problem. W grudniu firma, która prowadziła roboty ziemne, natknęła się na ludzkie szczątki, które — jak później stwierdzono — miały około 100 lat. Natychmiast dobrowolnie przerwaliśmy prace. Pojawiła się policja i miasto zarządziło wstrzymanie wszystkich prac. Nie do końca było to zgodne z prawem, ale zgodziliśmy się. Wynajęliśmy wtedy zespół archeologów, by wydobyli i zidentyfikowali szczątki. (…) Ciosy wciąż na nas spadały i czuliśmy się tak, jakbyśmy się znaleźli w oku cyklonu, ale to umocniło tylko naszą wytrwałość w dążeniu do celu. W pewnym momencie ktoś natrafił na nasze wczesne szkice materiałów marketingowych mówiących o tym, że lokale będą wielką gratką na rynku mieszkaniowym — co wywołało wielkie poruszenie wśród aktywistów i polityków. Jednak pozostaliśmy skoncentrowani na tym, czego chcieliśmy: na uzyskiwaniu poparcia. Wiedzieliśmy, że nie jesteśmy w stanie wpłynąć na „zoning rights” ani nie możemy budować w ramach istniejących przepisów, jeżeli budynek miałby mieć charakter mieszkalny. Skupiliśmy się więc na udowodnieniu urzędnikom, że budynek nie miał charakteru mieszkalnego i że możemy kontynuować budowę, nie naruszając istniejących praw. Udowodniliśmy urzędnikom, że mamy wyraźne, bardzo klarowne ograniczenia, jeśli chodzi o własność lokali. Mój zespół zakończył negocjacje z urzędem po sześciu miesiącach, spisując „Deklarację restrykcyjną”, w której zawarto efekt licznych wielogodzinnych sesji, podczas których miejscy urzędnicy analizowali i oceniali każdy przecinek zawarty w dokumencie (dosłownie). Nasza oferta była spójna i przejrzysta. Plan kondominium zawierał wszystko czarno na białym. Nic nie zostało zatajone. Ostatecznie uzyskaliśmy poparcie — nasza propozycja w całości mieściła się w granicach nakreślonych przez prawo budowlane obejmujące SoHo i nikt nie mógł nam nic zarzucić. Mój ojciec zawsze powtarzał: „Dowiedz się wszystkiego, co możliwe, na temat tego, co robisz” — i to jest rada, którą się kierowałem. Każda przeciwność losu dodawała nam sił do walki, która ostatecznie stała się walką o kształt miasta. (…) To cudowny, elegancki i gustowny dodatek do SoHo. Ma ponad 2200 m2 powierzchni handlowej, włączając w to świetną restaurację, 700 m2 spa i 1100 m2 sal konferencyjnych; począwszy od 12. piętra można podziwiać 360-stopniową panoramę miasta. Jest tu oszałamiający całoroczny basen z prywatnymi, w pełni wyposażonymi garderobami, prywatną biblioteką, kawiarnią, barem i restauracją. Mogę Ci zagwarantować, że moi sąsiedzi w SoHo jeszcze pokochają to miejsce — na pewno. Dzięki niemu wzrasta wartość ich majątku, ponieważ budowla upiększa okolicę. Kiedy przyjedziesz do Nowego Jorku, nie zapomnij odwiedzić sławnego okręgu przemysłowego SoHo i rzucić okiem na ten budynek. Budowa w SoHo związana była może z większymi problemami, niż tego oczekiwaliśmy, ale ze wszystkimi poradziliśmy sobie w trakcie pracy. To duży biznes, jeśli chodzi o miasto, a my jesteśmy na tyle wielcy, że mogliśmy się na niego porwać. Musisz mieć takie samo nastawienie — dzięki niemu oszczędzisz sobie wielu niepotrzebnych rozterek. Przeciwności losu to fakt. Jest bardzo prawdopodobne, że nie zdarzy Ci się dzień wolny od trosk. Przyjmij to jak wyzwanie — a nie rozczarowanie. Przerośnij swoje problemy, bądź gotów, by walczyć o swoje racje, a wszystko się uda.

Gdyby w lokalnych mediach został pominięty jakiś ważny temat – prosimy o kontakt  z nami – poprzez formularz TWOJA INFORMACJA. Zajmiemy się sprawą, o której do nas napiszesz.