Pomiędzy Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem, radni Gminy Kamieniec Ząbkowicki uchwalili budżet na 2017 rok w wersji, którą przedstawił wójt Marcin Czerniec. W trakcie sesji praktycznie nie było dyskusji nad samym planem dochodów i wydatków, bo inne tematy wyzwoliły zwyczajową już wśród kamienieckich radnych werbalną przepychankę. Jedna z kwestii zakończyła się zwołaniem następnego dnia rano kolejnej sesji w trybie nadzwyczajnym i przyjęciem spornej uchwały, choć dzień wcześniej dwukrotnie opozycyjna większość ją odrzucała.  

W uchwalonym przewagą jednego głosu budżecie zapisano, że tegoroczne już dochody szacuje się na prawie 29 i pół mln zł, natomiast planuje się wydatki na niespełna 29 mln zł. To oznacza, że budżet Kamieńca jest stabilny, co nie oznacza, iż – zgodnie z zapowiedziami włodarza gminy – nie będzie się zmieniał w związku ze spodziewanym pozyskiwaniem środków zewnętrznych na planowane inwestycje. Ich wartość sięgnie kwoty 2 mln zł. Wśród największych przedsięwzięć należy wymienić największe: adaptację części budynku wielofunkcyjnego hali sportowej przy gimnazjum i zakup sprzętu na potrzeby gminnego centrum rehabilitacji (594 tys. zł), kontynuację rewitalizacji kompleksu pałacowo-parkowego (500 tys. zł), budowę sieci wodociągowych w Ożarach i Doboszowicach (po 100 tys. zł) oraz sieci kanalizacji sanitarnej w Kamieńcu Ząbkowickim (50 tys. zł), przebudowa ul. XXX-lecia wraz z połączeniem ul. Gajowej i dojazdem na teren projektowanego kompleksu sportowo rekreacyjnego „Kamienieckie Doły” (58 000 zł), reorganizację małej architektury wokół siedziby Urzędu Gminy (100 tys. zł), przebudowę przedszkola nr 1 (50 tys. zł), budowa punktów świetlnych na terenie gminy (50 tys. zł). Przeciw przyjęciu budżetu 2017 głosowali radni opozycyjni wobec wójta z wyjątkiem radnej Marii Kacik. Lider opozycji radny Mateusz Gnaczy, twierdził, że w budżecie nie uwzględniono ani jednego jego wniosku. Ripostował mu radny Dominik Krekora, który stwierdził, że „cierpliwie czeka na oczekiwane przez mieszkańców inwestycje, bo wszystkiego nie da się zrobić w jednym czasie”. Radny Edward Szulin domagał się zapisania w budżecie środków na wodociągowanie Doboszowic i chociaż kwoty na to zadanie zostały zabezpieczone w projekcie uchwały budżetowej, to i tak głosował „przeciw”. O swoich oczekiwaniach mówił także radny Aleksander Ciapka – przewodniczący Rady Gminy, który domagał się deklaracji o remoncie fragmentu ul. Kolejowej w Kamieńcu Ząbkowickim przy posesjach numer 12, 14, 16. Projekt przedstawiany przez wójta miał od Regionalnej Izby Obrachunkowej „opinię pozytywną i to bez uwag”, co akcentował Marcin Czerniec. Ostatecznie radni przyjęli uchwałę, a wobec radnej Marii Kacik, której głos (nie po raz pierwszy już, co odnotowywaliśmy w naszym portalu) przeważył o uchwaleniu budżetu, słowa wdzięczności wypowiedział radny Dominik Krekora. Cześć publiczności na przyjęcie budżetu zareagowała oklaskami.

Ciśnienie w sali obrad zdecydowanie podniosło się, gdy „na wokandę” rajców trafił projekt uchwały o wygaszeniu mandatu radnego Edwarda Szulina. Z wniosku przedstawionego (nie bez przeszkód, gdyż przewodniczący Aleksander Ciapka usiłował uniemożliwić zabranie głosu wójtowi nawet wtedy, gdy Marcin Czerniec upominał się o prawo wypowiedzi dla Edwarda Szulina), wynikać ma, że radny użytkuje dzieloną z gminą pół na pół nieruchomość. Stanowi to naruszenie ustawy antykorupcyjnej, za co radny ten już kilka lat temu został pozbawiony mandatu samorządowego. Edward Szulin, w opublikowanych wcześniej wywiadach (na łamach „Expressu-miejskiego.pl) nie zaprzeczył, że korzysta z inkryminowanej działki, ale twierdzi, że z tej jej części, jaka jest jego własnością. Silnie wzburzony przedstawił swoje stanowisko w piśmie, jakie w jego imieniu odczytała wiceprzewodnicząca Rady Gminy radna Elżbieta Cwek. Ze względu na bezwzględny zakaz udziału w głosowaniach dotyczących osobistego interesu prawnego radnego, Edward Szulin został wykluczony z głosowań w tej sprawie. Najpierw przy ustalaniu porządku obrad, gdy upadł wniosek opozycji, by zdjąć ten punkt z planu sesji. Potem przy głosowaniu nad samą uchwałą. W obu przypadkach patowy wynik 7:7 oznaczał, że uchwała musiała być poddana procedurze na sesji, a w finalnym głosowaniu ten sam rezultat oznaczał, iż uchwała nie została ani odrzucona, ani przyjęta. Skutkiem tego będzie poddanie wniosku o wygaszenie mandatu radnego Edwarda Szulina ocenie wojewody dolnośląskiego. Na to rozstrzygnięcie trzeba będzie zapewne poczekać ok. jednego miesiąca.

Przysłowiową „kością niezgody” stała się jednak uchwała w sprawie zmian w budżecie gminnym na 2016 r. Wszystkie samorządy w ostatnich niemal godzinach roku podejmują takie decyzje, które mają na celu uporządkowanie poszczególnych pozycji planu wydatków i dochodów głównie pod kątem sprawozdawczości. Opozycyjna ósemka radnych była stanowczo przeciw, nawet mimo bardzo krytycznych uwag ze strony dyrektorów szkół. Nieuchwalenie finalnej korekty budżetu 2016 skutkowałoby bowiem poważnymi komplikacjami m.in. przy wypłatach wynagrodzeń dla nauczycieli za grudzień 2016 r. Dla tej grupy radnych problemem była sprawa zakupu samochodu służbowego na potrzeby Urzędu Gminy, na co ich zdaniem samorządu nie stać. Zarzucano przy tym wójtowi „kupowanie auta na prywatne zachcianki” i nie przekonywał tych radnych fakt, że wójt ma swój prywatny samochód, a nowe auto służbowe przy wymianie za dotychczas użytkowane, będzie kosztować mniej, a jego eksploatacja będzie mniej kosztować. W tym miejscu warto przypomnieć, że radny Mateusz Gnaczy, który w trakcie tej sesji ostro oponował przeciw zakupowi, po poprzedniej sesji na swoim profilu Facebook pisał: „Dzisiejsza sesja za nami. Cieszę się, że wójt nareszcie dostrzegł potrzebę zakupu samochodu osobowego na potrzeby Urzędu Gminy. On, wójt ma swój nowy pojazd służbowy do osobistej dyspozycji. Natomiast pracownicy UG, GOPSu i innych jednostek takiego pojazdu nie posiadają. Liczę na to, że te 30 tysięcy pozwolą na zakup rozsądnego używanego samochodu który ulży i usprawni pracę wielu pracowników. I co? Ja też potrafię pochwalić wójta. Jakby nie było pochylił się nad propozycją wcześniej przez nas zgłaszaną”. W trakcie sesji grudniowej Mateusz Gnaczy mówił tak: „Niech pan nie oczekuje, że będziemy robić panu prezenty.”

Uchwała o zmianach w budżecie 2016 została odrzucona w pierwszym głosowaniu, a później także po reasumpcji, mimo ponawianych dramatycznych próśb ze strony dyrektorów szkół. Wydawało się, że opozycja wygrała tę sprawę, ale wójt Marcin Czerniec doprowadził do zwołania sesji następnego dnia rano. 29 grudnia (czyli podczas pierwszej sesji) i 30 grudnia (a więc podczas drugiej sesji) wójt przypominał, że radni już miesiąc wcześniej wyrazili w uchwale zgodę na ten zakup. Wyjaśniał także, że uchwała finalizująca budżet na 2016 rok jedynie porządkuje sposób rozliczenia zakupu, którego rzeczywista wartość wyniosła ok. 66 tys. zł (dotąd używany samochód po 5 latach eksploatacji stał się częścią rozliczeń z dostawcą nowego pojazdu). Ostatecznie za przyjęciem uchwały było 8 radnych (w tym radna Elżbieta Cwek, która – jako nauczycielka – uznała moc rozstrzygnięcia w sprawie samochodu podjętego miesiąc wcześniej, a ponadto wzięła pod uwagę dobro pedagogów, którzy byliby pozbawieni pensji). Wychodząc z sesji nadzwyczajnej, radni mogli zobaczyć nowe auto. Dzień później zakończył się rok 2016.