Dyskutując o ulubionych fotografikach, większość zapytanych przeze mnie osób interesujących się szeroko rozumianą fotografią, udzielało podobnych odpowiedzi. W czołówce znaleźli się tacy fotograficy jak: Richard Avedon, Helmut Newton, Sally Mann, Anne Leibovitz. Pytając o Edwarda Curtisa formą odpowiedzi stawało się spojrzenie przepełnione niewiedzą.

Edward Sheriff Curtis – etnolog i fotograf, oprócz wykonywania intymnych portretów Północnych Indian Amerykańskich, zajmował się również fotografią dokumentalną, której głównym celem było realistyczne oddanie egzystencji, jaką prowadziła ta grupa etniczna. Głównym zamysłem etnologa nie było jedynie dokumentowanie, ale przede wszystkim badanie danej grupy etnicznej – przejawów ich życia i kultury między innymi za pomocą fotografii. Podczas przeprowadzanych badań Curtis zajmował się również rejestrowaniem mowy i pieśni Indian, a także spisywaniem wszelkich informacji dotyczących funkcjonowania tej grupy etnicznej (zdefiniował m.in. ceremonie religijne i pogrzebowe, legendy, tradycyjną kuchnię indiańską, a także spisał noty biograficzne wodzów poszczególnych plemion).

Po obejrzeniu dość obszernej i zarazem bardzo różnorodnej galerii Edwarda S. Curtisa najbardziej chwytają mnie za serce fotografie portretowe. Ujęcia te to bardzo osobiste, a także szczegółowe obrazy poszczególnych postaci. Choć z pozoru mogą się wydawać przeciętne, mają jednak w sobie wielką moc. Każda z nich jest bowiem intymnym odbiciem wnętrza fotografowanej przez Curtisa osoby, a także obrazem definiującym realizowaną przez daną postać funkcję w społeczeństwie. Ogromną rolę odgrywa tutaj mimika (lub jej brak), elementy stylizacji oraz przestrzeń wykonywanej fotografii. Większość obrazów to portrety en face, w których fotografowany jest ukazywany w sposób frontalny przez osobę wykonującą zdjęcie. Dzięki tej metodzie ujęcia zyskują na realności.

moga-sie-wydawac-przecietne-1

„Princess Angeline (Kikisoblu)” to pierwsza fotografia autorstwa Curtisa ukazująca Indiankę. Kickisoblu była córką wodza Sealtha jednego z większych plemion – Seattle. Jest to przykład portretu wykonanego z profilu. Obraz jest rzeczywisty, realny i obiektywny. Curtis w żaden sposób nie starał się upiększyć osoby pozującej do zdjęcia, wręcz przeciwnie – ukazał jej prawdziwy wygląd (każdy detal twarzy został wyraźnie ukazany), dzięki czemu fotografia ta przerodziła się z portretu Indianki, w fotografie dokumentującą, obrazującą styl życia Indian Seattle.

moga-sie-wydawac-przecietne-3

Pierwszy z portretów (en face) – „Chief Garfield – Jicarilla Apache” to fotogram ukazujący naczelnego szefa plemienia Jicarilla Apache (jednego z podplemion Apache). Kierując się emocjami, a co za tym idzie – zimnym, ale i odważnym wzrokiem postaci, można powiedzieć, że rola, jaką przyszło pełnić osobie znajdującej się na fotografii jest realizowana w należyty sposób. Chief wśród plemienia Jicarilla Apache oznaczał „tego, który mówi”, a więc musiała to być osoba odpowiedzialna i rzetelna. To w jego rękach spoczywał los plemienia. Nie była więc to tylko i wyłącznie funkcja reprezentacyjna – chiefa musiała cechować również mądrość i hojność. W chwilach niekorzystnych dla plemienia, chief stawał się także mediatorem, próbującym złagodzić gniew poszczególnych jednostek. Stylizacja, w jakiej został ukazany Chief Garfield obrazuje styl ówczesnych członków (a dokładniej chiefa plemienia Jicarilla Apache.

moga-sie-wydawac-przecietne-2

„Arikara Medicine Ceremony” to przykład fotografii dokumentalnej, sytuacyjnej przedstawiającej członków plemienia Indian Ameryki Północnej – Arikara podczas jednego z obrzędów. Słowo „Arikara” znaczy tyle co „rogi” lub „jeleń” i ma związek ze sposobem układania włosów wzwyż po dwóch stronach głowy w oparciu o odpowiednio umocowane grzebienie (co można zaobserwować na załączonej fotografii). Ceremonia, którą odprawiają mężczyźni znajdujący się na zdjęciu polegała na tańcu naśladującym ruchy zwierząt (stąd niecodzienne stylizacje postaci) wokół ołtarza. Miało to służyć przypomnieniu i podziękowaniu Matce – Stwórczyni (Mother Creator) za „zesłanie” zwierząt do plemienia.

moga-sie-wydawac-przecietne-4

Powyższa fotografia – „From the Threshing Floor – San Juan” – ukazuje jednego z Indian zamieszkujących San Juan (obecnie jedna z prowincji Argentyny) podczas „transportu” materiału (prawdopodobnie gliny, gdyż tereny te słyną z eksploatacji tego surowca) do wykonania klepiska. W czasach przedkolumbijskich tereny te zamieszkiwało prawie 300 tysięcy Indian. Fotografia ta obrazuje w jaki sposób ówcześni Indianie przenosili różnego rodzaju materiały. Środkiem transferu były kosze wykonane z wikliny. Warto również zwrócić uwagę na ubiór osoby znajdującej się na fotografii, a także fryzurę.

Rozwój fotografii spowodował wyraźny postęp w badaniach etnologicznych. Dzięki wykonywanym przez badaczy zdjęciom odbiorca wreszcie mógł w całej okazałości zobaczyć przedmiot badań. Ryciny, które poprzedzały fotogramy, nie były tak dokładne i autentyczne. Przekazywały jedynie zdawkowe informacje i pobudzały wyobraźnię oglądającego. Z fotografii można wywnioskować dużo więcej – nie tylko o samej postaci, ale i o jej otoczeniu. Jak pisał  Mirosław Brzostowski w „Technikach reklamy” (…) w powszechnym odczuciu fotografia jest świadectwem, bardziej wiarygodnym niż rysunek, ponieważ sugeruje obiektywizm i precyzję rejestracji rzeczywistości znajdującej się przed obiektywem (…).

Fotogramy autorstwa Edwarda S. Curtisa są dla mnie swego rodzaju przewodnikiem po ścieżkach fotografii portretowej. Jeżeli kiedykolwiek uda mi się stworzyć chociaż jedno zdjęcie, które będzie wymowne tak, jak fotografie tego wspaniałego etnologa i fotografa, wówczas będę pewna, że dotarłam do „celu”. W czasach lustrzanek cyfrowych, kiedy to mass-mediach zalewają nas falą różnego rodzaju obrazów fotograficznych, nie jesteśmy w stanie już świadomie selekcjonować ich. Większość z nich to luźne migawki z naszego życia codziennego – nieprzemyślane, wykonane za sprawą impulsu, spontaniczne, a coraz częściej po prostu nudne. Fotografie z głębszym przesłaniem, opowiadające jakąś istotną historię są coraz rzadszym zjawiskiem. W natłoku „fotek” stają się niewidzialne…

ZOBACZ WIĘCEJ:  Edward S. Curtis’s The North American Indian 

Natalia Rani Junik