Pragnę odwołać się do przesłania jakie niesie ze sobą obraz „Zanim opadnie pył” namalowany przeze mnie w 2010 roku, o którym już była tu mowa

Ku przestrodze zarówno przed zapędami chorego z żądzy dowartościowania imperializmu (znamy to z historii), jak i skrajnego nacjonalizmu, przypominając, że wszystkie ekstrema są przejawem zła i niczego dobrego ludzkości przynieść nie mogą.

Amen
(znamię)

Rozlało się mleko na drodze mlecznej

w migotaniu gwiazd i skier tańczących śnieżnego pyłu

aniołowie zanurzają zmęczone oblicza zbyt długim czuwaniem

ich loki puszczone na wiatr nie przypominają o świętach

lecz o magnetycznej zawierusze ciągnącej się przez dzieje świata

aniołowie przychodzą zawsze z nowiną i jakoś zawsze boso

noszą szare płaszcze wyszkieletowane obojczykami wieszaków

z których nie wystają finezyjne opierzone gęsie skrzydła

zresztą skrzydła od któregoś sezonu są już podobno niemodne

wymyślili je ongiś kreatorzy próżności z zazdrości ptakom

i tęsknoty do rzeczy o których się zawsze prorokom śniło

od upadku i-kara to za grzech próżności poczytując tęskniącym

znacząc parabolą blizny rozpruto czaszę czystego błękitu

zawsze jakiś początek przychodzi po jakimś końcu

na ogół tęsknimy do czegoś co nie ma realnych przesłanek

na ziszczenie puentując niezmiennie upartym życzeniem

niech się stanie.

25122010


Jeśli wiara w tobie mocna – przecież wiesz, że – pryde,*

choć jestem rozdarty.

*odwołanie do „Pieśni Wernyhory” Juliusza Słowackiego

 

Tekst i obraz: Krzysztof Abrahamowicz