Małgorzata Koza chodzi do klasy biologiczno-chemicznej Liceum Ogólnokształcącego w Ząbkowicach. Od dzieciństwa jej pasją jest karate. Niezliczone godziny treningów, udział w wielu zawodach doprowadziły Gosię do III miejsca w kategorii juniorek 16-17 lat w Mistrzostwach Europy Kyokushin Estonia 2015.

Kiedy zaczęłaś treningi karate i dlaczego wybrałaś właśnie ten sport ?

Moja przygoda z karate rozpoczęła się, gdy miałam 5 lub 6 lat. Tato wziął mnie na mój pierwszy trening i od razu to polubiłam. Od samego początku spodobał mi się sam fakt, że na treningach jestem ciągle w ruchu i robię coś nowego. Dopiero później doszła fascynacja tym sportem jako sztuką walki. Niestety, jak miałam 9 lat, klub przestał istnieć. Jako że bardzo chciałam trenować coś podobnego, rodzice zapisali mnie na Teakwon-do. Po dwóch latach pojechałam na obóz karate Kyokushin,  w tym samym czasie dostałam informację od trenera Teakwon-do, że trzeba zamknąć sekcję w Ząbkowicach z powodu zbyt małej liczby chętnych. Od razu zapisałam się do ZKKK i był to strzał w dziesiątkę. Karate to dla mnie  wspaniałe połączenie koordynacji, szybkości, siły i filozofii życia. Dzięki temu niemu nauczyłam się dyscypliny, wytrzymałości, cierpliwości, szacunku oraz stałam się bardziej otwartą osobą.

Czy rodzina wspiera Cię w spełnianiu marzeń? W jaki sposób?

Oczywiście, że tak. Gdyby nie oni, pewnie ciągle siedziałabym tylko w moim pokoju i powtarzała, że jestem do niczego i nic w życiu nie osiągnę. Niestety, z natury jestem leniwa i szybko się poddaję. Na szczęście moi rodzice zawsze są przy mnie i mi pomagają, motywują do działania, wspierają we wszystkim oraz robią co w ich mocy, żeby zobaczyć mój uśmiech.

Czy wiążesz swoją przyszłość z karate? Jaki cel sobie stawiasz?

Nie wyobrażam sobie życia bez sportu, a zwłaszcza bez karate. Nawet jak będę ciężko pracować, znajdę chwilę, aby potrenować. Podejrzewam, że jeszcze przez wiele, wiele lat będę startować w zawodach i dążyć do jak najlepszych rezultatów.  Moim celem jest osiągnięcie doskonałości. Nie tylko w karate jako sporcie, ale również jako filozofii życia.

Jak godzisz szkołę ze swoją pasją? Ile czasu zajmują treningi?

Nie jest to proste, ale pomogło mi w tym planowanie dnia. Zawsze po powrocie ze szkoły patrzę, ile mam do zrobienia na następny dzień i próbuję mniej więcej to podzielić, aby ze wszystkim zdążyć, np. trudniejsze zadania i materiał do nauczenia się z bardziej wymagających przedmiotów przerabiam przed treningiem, ponieważ po nim najczęściej jestem zmęczona. Jeśli mam zapowiedziane sprawdziany, to uczę się na nie w sobotę i nie zostawiam nauki na ostatnią chwilę, żeby nie siedzieć po nocach.  Treningi mam w poniedziałki, środy i piątki, każdy trwa półtorej godziny.

Co uważasz za swoje najważniejsze osiągnięcie i dlaczego?

Myślę, że moim dotychczasowym największym osiągnięciem jest 3. miejsce w Mistrzostwach Europy w Estonii, które odbyły się w tym roku. Jest to mój pierwszy medal na zawodach tak wysokiej rangi. Wywalczyłam go, dając z siebie wszystko. Stoczyłam dość trudną walkę z Turczynką, która była naprawdę silna i wytrzymała. Nadal nie wierzę, że mi się udało.

Jakie są Twoje wrażenia po zawodach w Estonii?

Cały wyjazd wspominam pozytywnie, pomimo męczącej dwudziestogodzinnej jazdy autobusem. Spotkałam znajomych, poznałam nowe osoby i podziwiałam widoki (bo na zwiedzanie nie było czasu). Oczywiście organizacja nie była idealna, ale na szczęście wielu opóźnień nie było. Wrażenie zrobiła na mnie atmosfera. Za każdym razem, gdy walczył ktoś z Polski, pozostałe osoby z kadry dopingowały okrzykami, a reszta widowni nie mogła ich przekrzyczeć. Najpiękniejszym momentem było zobaczyć prawie samych Polaków na podium, ich uśmiechy oraz dumę trenerów. Moim zdaniem, dla takich chwil warto żyć.

Kto zachęcił Cię do karate? Może ktoś Cię zainspirował?

Mój Tato pokazał mi świat karate. Myślę, że moją inspiracją można nazwać słynnego Bruce’a Lee. Gdy byłam mała, uwielbiałam oglądać filmy z jego udziałem. Była to niezwykła postać, legenda jeśli chodzi o sztuki walki. Byli także inni: Jackie Chanem, Jet Li. Fascynowały mnie i nadal fascynują filmy akacji, zwłaszcza sceny walki.

Jak przygotowujesz się do zawodów, jak radzisz sobie ze stresem?

Przed ważniejszymi zawodami shihan (trener) wprowadza więcej treningów, aby lepiej się przygotować. Od października dochodzą treningi siłowo-wytrzymałościowe, a od stycznia do maja typowo pod walki oraz w niedzielę interwały. Dodatkowo sama biegam dwa razy w tygodniu i ćwiczę w domu, jeśli mam czas. Mam także dietę, aby utrzymać się w mojej kategorii wagowej (powyżej 55 kg). Jeśli chodzi o stres, nie mam na niego sposobu. Pojawia się, ale ostatnio działa na mnie pozytywnie, dodając mi energii do walki, a to jest bardzo korzystne.

Czy masz inne zainteresowania poza karate ?

Szczerze mówiąc, nie mam czasu na robienie czegokolwiek innego, jeśli chodzi o hobby, ale lubię oglądać sport w telewizji i na żywo. Tato zaraził mnie fascynacją do żużla, piłki nożnej i NBA. Razem dopingujemy ulubionym drużynom oraz polskim żużlowcom. Lubię także czytać książki i oglądać filmy o tematyce psychologicznej.

Co wiąże się z karate (jakieś wyrzeczenia?) i co Cię najbardziej cieszy w tym sporcie ?

Gdy przygotowuję się do ważnych zawodów, nie mam czasu na rozrywki, wypad ze znajomymi czy nawet chwilę spokoju. Łapią mnie „dołki”, mam wszystkiego dość, a organizm jest przemęczony i potrzebuje snu. Na szczęście to trwa tylko kilka dni i wracam do normy. Dla niektórych to okropne, ale ja widzę pozytywne efekty – lepszą formę, technikę i siłę. To jest dla mnie piękne. Tym bardziej, że pomaga mi to w zawodach i zdobywaniu kolejnych miejsc. Wtedy czuję, że nic nie poszło na marne, a nawet jest o wiele lepiej niż wcześniej. Dla mnie jest to ogromna satysfakcja.

Czy warto Twoim zdaniem trenować i czy każdy nadaje się do tej dyscypliny sportowej?

Oczywiście, że warto. Karate ćwiczy cierpliwość, opanowanie, pokorę, dyscyplinę. Uczy szybkości, wytrzymałości, siły, gibkości. Jest filozofią życia, dzięki której można stać się lepszym człowiekiem, mieć lepsze samopoczucie i poczucie spełnienia w tym, co robimy. Uważam, że każdy z odrobiną samozaparcia i chęci do ćwiczeń nadaje się. Nie jest to sport wyłącznie dla wyjątkowych ludzi z talentem, ale nawet osoby, które na pierwszy rzut oka nie nadają się do treningów, po wielu latach mogą zostać mistrzami. To tylko kwestia ćwiczeń i wiary we własne możliwości.

Udostępnione przez: Liceum Ogólnokształcące w Ząbkowicach Śl.
Pytania zadała Honorata Jednak, zdjęcia pochodzą ze zbiorów Małgorzaty Kozy