Antycywilizacja demonstrowana przez Rosjan czy też kupionych przez Rosję zdrajców Ukrainy, po raz kolejny ujawniła swoje barbarzyńskie oblicze. Po „zielonych ludzikach” na Krymie, po „przypadkowym zestrzeleniu” pasażerskiego samolotu, mieliśmy „paradę jeńców”. Jakie to ma znaczenie dla nas – tu w Polsce?

Pytanie to stawia w swoim najnowszym wpisie Krzysztof Kotowicz. Na blogu pod datą 27.08.2014 są ostre nawiązania do historii najnowszej, ale też próba konkluzji.

Ktoś może powiedzieć, że to, co dzieje się kilka czy kilkanaście godzin od miejsca, w których piszę te słowa lub ktoś je czyta, nie ma znaczenia dla nas. Otóż ma i to wielkie znaczenie. I nie chodzi tu bynajmniej o straszenie tym, że „nie wiadomo czy dzieci 1 września pójdą do szkoły”, jak to kilka miesięcy temu z właściwą sobie gracją ujął stróż interesów tych, którym się rzekomo żyje lepiej. Rzecz jest o wiele poważniejsza, niż kwestia czy i kiedy ktoś powstrzyma (lub nie!) nowego kremlowskiego cara i genseka w jednej osobie. Zatrzymanie pochodu bolszewików na wolny świat dokonało się już raz w 1920 roku i Polacy byli tymi, którzy zmusili Rosjan, by zawrócili z drogi po wolność naszych dziadków i naszą. W 2008 roku Rosjanie znów zobaczyli, że to w Warszawie mówi się im „nie”, które zadziałało w dalekiej Gruzji. Czy w 2014 roku Polska jest w stanie powiedzieć dziczy ze wschodu, że przez nasze granice – granice umysłu, granice uczuć i granice polityczne – nie przejdą?

ZOBACZ FILM NA:  

http://www.ahaaa.pl/pl/transformacja-czesc-3/

Udawanie, że się jest kimś innym, niż się jest w rzeczywistości, zmasowane efekciarstwo i działanie pod publiczkę. Paraliżowanie szantażem, uwodzenie obietnicami, pozbawianie warunków egzystencji. Szarganie godności słabszych, odzieranie inaczej myślących z przysługujących im praw, publiczne anihilowanie krytyków i oponentów. Może jeszcze zwięźlej: prostactwo, bezduszność, arogancja. Niech mi ktoś powie, że nie ma tych postaw wokół nas.

Jeśli temat budzi wśród Państwa chęć dyskusji – zapraszamy do wypowiedzi na naszym forum.