Warto się zastanowić nad tym, czy dobra propaganda, czy też nowocześniej – „PR”, zastąpi prawdziwy sukces jakim niekoniecznie jest utrzymanie władzy samej w sobie.

Tak twierdzi nasz bloger i zarazem radny Rady Miejskiej Marek Ciapka. W swoim wpisie z 2 marca 2014 r. napisał także:

Dziś nie mamy już chyba wątpliwości, że „propaganda” przy swym negatywnym wydźwięku, szczególnie ugruntowanym w Niemczech od początku lat 30 tych XX wieku jest nieodłącznym czynnikiem w sprawowaniu i utrzymaniu władzy od szczebla najwyższego po najniższy włącznie.

Zjawisko opisywane przez radnego Marka Ciapkę poruszaliśmy na naszym portalu. Odnieśliśmy się do budzących poważne wątpliwości działań podejmowanych przez władze Gminy Ząbkowice w sferze relacji z lokalnymi mediami. Na ten temat dość obszernie i nie mniej krytycznie pisano także na łamach lokalnego tygodnika „Echo Tygodnia”. W tejże sprawie interpelację do burmistrza składała radna Rady Miejskiej Danuta Tkaczonek. Radna skierowała też wniosek o zarządzenie kontroli wydatków Gminy w zakresie wydatków na ogłoszenia w prasie i internecie zlecane przez urzędników.

Niezależnie od wspomnianych faktów, 24 lutego br. w Biuletynie Informacji Publicznej obwieszczono kolejny przetarg na obsługę medialną. Jest to powtórzenie jednego z elementów poprzedniego postępowania, które zakończyło się brakiem rozstrzygnięcia ze względu na brak ofert. Powtarza się i tym razem specyfikację wymagań, które bez większego trudu pozwalają niejako „z góry” przewidzieć finał procedury, o ile tym razem oferent zdąży z doręczeniem koperty ze swoją propozycją. W kryteriach trwającego postępowania jako „najkorzystniejsza” ma być wybrana oferta podmiotu, jaki działa „na portalu internetowym obejmującym wiadomości z Powiatów: Ząbkowickiego, Wrocławskiego, Kłodzkiego i Średzkiego, który dodatkowo publikuje gazetę minimum 2 razy w miesiącu.” Termin składania ofert minął 5 marca, więc formalny wynik pracy komisji przetargowej poznamy zapewne w niedługim czasie.

Wiele do myślenia daje treść pism wymienianych między radną Danutą Tkaczonek a reprezentującą burmistrza Marcina Orzeszka sekretarz Gminy Iwoną Aibin. Na pytanie radnej o to, „w jakich konkretnie mediach Gmina zamieściła płatne reklamy oraz ogłoszenia począwszy od 2011 r.”, odpowiedź urzędniczki piszącej z upoważnienia burmistrza brzmi: „Ustalono, że nie posiadamy rejestru, czy też wykazu, na podstawie którego moglibyśmy udzielić informacji za okres i w zakresie, o który radna wnosi.” Dalej swój wywód sekretarz Gminy podpiera tezą, iż pytanie radnej ma „znamiona informacji publicznej przetworzonej”, po czym wyznacza radnej miejskiej termin do uzasadnienia szczególnego interesu publicznego, ze względu na jaki odpowiedź miałaby być udzielona (sic!). Innym przykładem ilustrującym stosunek aparatu urzędniczego do opinii publicznej jest odpowiedź na kolejne pytanie radnej: „Czy istnieją wewnętrzne przepisy regulujące metody postępowania przy zamieszczaniu przez Gminę płatnych reklam czy ogłoszeń w środkach masowego przekazu?”. Odpowiedź Iwony Aibin udzielona w imieniu instytucji chwalącej się certyfikatem ISO mającym świadczyć o najwyższej jakości pracy urzędu, jest następująca: „(…) brak jest wewnętrznych uregulowań prawnych w zakresie metod postępowania przy zamieszczaniu przez Urząd Miejski w Ząbkowicach Śl. reklam lub ogłoszeń w środkach masowego przekazu”. Pytań radnej było więcej, z zawartością merytoryczną odpowiedzi, analogicznie jak wyżej.

Obecnie w rękach radnych jest los wspomnianego już wniosku o kontrolę medialnych wydatków burmistrza i podległych mu instytucji gminnych. Być może poznamy skalę i mechanizm finansowania ze środków publicznych wpływu na opinię publiczną poprzez wyselekcjonowane media lokalne. W roku wyborów samorządowych może to być informacja ważna dla mieszkańców.

KOMENTARZ NA BLOGU KRZYSZTOFA KOTOWICZA