Na powszechnie zwaną ustawę śmieciową wylano już sporo pomyj, oberwało się za nią wielu parlamentarzystom i rządowi łącznie z premierem. Pamiętamy również jakie cięgi zbierała za nią prezydent Warszawy.

Ja nie mam zamiaru pastwić się nad nią, wszak każdy widzi co się dzieje wokół śmietników. Sam umieściłem kilka razy zdjęcia walających się śmieci na Facebooku. Wiem, wiem, walały się też przed wprowadzeniem w życie tej ustawy, ale wrażliwość społeczna na rozsypane śmieci wzrastała proporcjonalnie do ilości artykułów na jej temat. Faktem jest też to, że na początku działania tej ustawy samorządy, a wraz z nimi firmy odpowiedzialne za wywóz śmieci, nie radziły sobie z tym śmieciowym problemem. No ale jak to się mówi, pierwsze koty za płoty.

Broń Boże, nie jestem przeciwny segregacji śmieci. Powinniśmy się tego uczyć już od dawna, niestety nasza kochana władza rzuciła nas od razu na głęboką wodę. Można powiedzieć, że po 25 latach demokracji przypomniano sobie o segregacji, trochę wstyd, że dopiero teraz. Sam też posypuje sobie głowę popiołem, że będąc parlamentarzystą koalicji rządzącej nie pomyślałem o tym. Przepraszam. Mam nadzieję, że nikt nie pomyśli, że jestem przeciwny segregacji, wręcz przeciwnie grubo wcześniej za nim weszła ustawa w życie segregowałem odpady, szkło oddzielnie, plastik i puszki po piwie J też oddzielnie….

Ja jestem po prostu przeciwny temu gniotowi, który uchwalili parlamentarzyści. Jestem przeciwny również radykalnym i restrykcyjnym działaniom władzy wobec mieszkańców, którzy nie zawsze tę segregacje prowadzą. Owszem jest to naganne, ale żeby tego uniknąć należy najpierw zacząć ludzi edukować. Dzieci, żeby płynnie czytały i ładnie pisały potrzebują kilku lat nauki, nie wystarczy im kupić książki i długopisy, żeby nauczyły się pisać i czytać. Trzeba je tego nauczyć. W wypadku segregacji śmieci jest analogicznie. Nie wystarczy postawienie różnokolorowych pojemników przed domem i rozdanie ulotek. Mieszkańców posesji, budynków, osiedli należy edukować, dlaczego należy segregować odpady. Sama informacja co wrzucać do którego pojemnika nie spełni zadania. Lata nawyku wyrzucania śmieci bez segregacji trudno  zmienić w jeden dzień. Jeżeli ktoś przez 20 – 30 lat obierki od ziemniaków, torebki papierowe, butelki plastikowe wrzucał do jednego pojemnika, potrzebuje trochę czasu żeby zmienić te przyzwyczajenia. Sam się nieraz łapię na tym, że puszkę po piwie wrzucam do kosza na odpady biologiczne, no ale zbieram za to łajanie od małżonki i wcale nie musi mnie karać, żebym się następnym razem pilnował.  Ale o karaniu później, jeszcze kilka słów o ustawie tzn. o tym gniocie.

Zawsze nurtowało mnie pytanie, jak to jest, że ustawa nałożyła na mnie dodatkowe obowiązki segregowania śmieci, z którymi się nota bene zgadzam, a miasto każe mi za to więcej płacić. Brak logiki albo brak wiedzy z mojej strony (edukacja mieszkańców się kłania). Rządzący z PO nauczyli się jednego a Min. Rostowski wpajał im to nieprzerwanie, że jak brakuje  kasy w budżecie to trzeba wprowadzić dodatkowe podatki, a jak UE czegoś wymaga to trzeba na obywatela kolejny obowiązek nałożyć. Tak jest też ze śmieciami. Polak nie cierpi jak dociąża się go kolejnymi obowiązkami. Jak podatkami to znajdzie sposób aby je ominąć, jak śmieciami to też wynajdzie metodę jak oszukać. Nieważne, że pośrednio bije to w niego, dla niego jest ważne, ze wykiwał władzę. Istnieją przecież prostsze rozwiązania. Dajmy Polakom zarobić, na butelkach szklanych, na butelkach plastikowych, na słoikach itd… Przyjrzyjmy się jak zrobili to nasi sąsiedzi. Wprowadźmy 20- 30-groszową kaucję za plastikowe butelki z obowiązkiem przyjmowania ich przez wszystkie sklepy. Założę się z każdym, że problem z segregacją plastikowych butelek zniknie. Wiem, wiem zaraz ktoś napisze, ze mamy kaucję np. na butelki po piwie ale nie każdy sklep chce przyjąć butelki na wymianę bo wymaga paragonu. Sami widzicie jaka głupota u nas panuje, rozwiązanie jest proste, chcesz dostać licencję na sprzedaż piwa skupuj butelki po nim i nie ważne czy ktoś kupił je w innym sklepie, chcesz licencję na  sprzedaż  alkoholu, skupuj butelki po alkoholu itd., itd… Nie, ale u nas najlepiej obywatela gonić. A obywatel jak sam zobaczy, że można odzyskać parę groszy, czy to za plastik czy to za szkło, to sam chętnie będzie segregował. Władzo, daj obywatelowi wędkę, a nie wyciągaj kija na niego, bo z czasem tym kijem możesz oberwać.

Gdzieś ostatnio przeczytałem, że Prezydent Wałbrzycha (pewnie w innych miejscowościach dzieje się tak samo) wydał zarządzenie dotyczące kontroli segregacji odpadów w mieście. Jak myślicie użył wędki czy kija? Nie, nie, nie, aż taki dobry ten prezydent nie jest, pewnie nie wie jak wędka wygląda więc sięgnął po kija. No ale trudno się też dziwić panu prezydentowi.  Jak się ma dziurę w budżecie miasta na 2014 r. w wysokości 118,5  miliona złotych, to albo się łupnie wałbrzyszan na fotoradarach, lub na pieskach  chodzących bez smyczy, albo na śmieciach, gdzieś tę kasę trzeba zdobyć. Najważniejsze jest jak złupić mieszkańca Wałbrzycha  a nie jak mu pomóc.

Propozycja powołania lotnych brygad śmieciowych, grzebiących w odpadach (już widzę Straż Miejską wywalającą kubły i grzebiącą w śmieciach) przypomina mi powoływanie ORMO (dla młodych czytelników to Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej jeden z najobrzydliwszych symboli PRL-u). Kurcze, ale Straż Miejską do śmieci? A może by tak właśnie na wzór ORMO, powołać Platformę Obywatelską Kapowania Obywateli (POKO), mam już nawet kandydata na komendanta tej formacji, wykształcony, inteligentny no i z doświadczeniem zawodowym. Dlaczego na wzór ORMO? Bo zadaniem POKO ma być kontrolowanie pojemników na śmieci i w przypadku stwierdzenia braku segregacji stosować mandaty lub wnioskować do Straży Miejskiej (Straży Śmieciowej) o kary. A gdy nie można ustalić kto uchyla się od  segregacji, np. w budynkach gdzie mieszka wiele rodzin stosować kary zbiorcze.  Dobrze, że chłosty znieśli. Ale, no właśnie, i tu powrót do przeszłości, stąd ORMO. Jak obywatel uprzejmie doniesie kto nie segreguje śmieci to Straż Śmieciowa, przepraszam Straż Miejska wspólnie z POKO zniesie karę zbiorową, a Prezydent pewnie ufunduje takiemu „donosicielowi” nagrodę w postaci zwolnienia np. na pół roku z opłat za wywóz śmieci. Przypomina to czasy PRL-u (zaraz znowu się ktoś oburzy, że mam uczulenie na PRL. Bo mam. Zawsze głupotę tępiłem). Wtedy Służba Bezpieczeństwa, Milicja Obywatelska werbowała ludzi żeby donosili na sąsiadów, kolegów z pracy. W zamian, w zależności od tego jak się zasłużyli w donoszeniu, załatwiali im luksusowe towary, umożliwiali wyjazd za granicę,  pomagali w dostaniu się na studia itd. Dziś proponuje się obywatelowi za donoszenie ulgi w opłatach śmieciowych, metoda ta sama, tylko ustrój inny. Mieszkańcu Wałbrzycha i innych miejscowości! Jak będziesz wyrzucał śmieci to najlepiej po północy, załóż ciemne okulary, kaptur na głowę i bacznie się rozglądaj czy gdzieś sąsiad Cię nie śledzi.

Oj doczekaliśmy czasów. Wolałbym dostać wędkę i iść połowić, a tak muszę uważać czy prezydent z kijem nie biegnie.

1 KOMENTARZ

Comments are closed.